Miasto Linest

Avatar Kuba1001
Właściciel
Wójta już nie spotkałeś, ale zdałeś sobie też sprawę, że było to pytanie na tyle głupie, że w sumie dobrze, że stało się tak, a nie inaczej.

Niezbyt po co miałeś iść w jego stronę, był martwy, podobnie jak większość napotkanych na Twojej drodze wrogów.

Avatar maxmaxi123
Arion
//Właściwie to była próba pozyskania dusz, więc raczej głupie nie było, co raczej do niewłaściwej osoby.//
No to poszedł teraz spać do swojego tymczasowego pokoju.

Gyolmir
No to zaczął już zwykłym toporem, wymachiwać toporem w kierunku innych wrogów, czasami tworzył średniej wielkości, acz długie aż do głowy, kolce spod ziemi, w zbiorowiskach bandytów. Cały czas, starał się nie rąbać swoich.

Avatar Kuba1001
Właściciel
//Zdecydowanie do niewłaściwej osoby, niby po co trzymać skazańca w takiej wsi? Chłopskie prawo jest proste i to samosąd na miejscu, ewentualnie ścięcie łba siekierą lub powieszenie na drzewie, także było to pytanie głupie.//
Zasnąłeś, budząc się o świcie, jak każdy we wsi, bo liczny inwentarz dał o sobie znać.

Swoich to prawie w ogóle nie było, co najmniej wyłapywali tylko kilku bandytów, którzy próbowali uciec, a tak to zostawili walkę Tobie.

Avatar maxmaxi123
//Ale zawsze mógłby trafić na moment, kiedy mają zostać straceni, bo nie wiem, miejscowy kat chory, albo siekierkę ostrzy, czy tam z innego powodu. Ale w mieście, takie pytanie by przeszło?//
Arion
Zaczął się więc zbierać do miasta, chyba że go z rana zatrzymano. Na przykład, sołtys chciałby aby spożyli razem śniadanie, lub inna sprawa.

Gyolmir
//Ilu jeszcze wroga zostało? Zakładając, że ktoś jeszcze żyje.

Avatar Kuba1001
Właściciel
//Tak, w mieście tak.//
W sumie to nikt Cię nie zatrzymywał, choć coś zjeść by wypadało, albo chociaż pożegnać się i podziękować za gościnę.

//Kilkunastu na pewno.//

Avatar maxmaxi123
Arion
No, może jednak... pytanie tylko, czy zastał ich w domu? Poszedł wpierw sprawdzić salon.

Gyolmir
Nie przestawał więc wymachiwać, jednak zwolnił trochę, aby nie paść ze zmęczenia.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Wójt był wójtem, miał swoich parobków od inwentarza, więc pewnie jeszcze spał.

Nagle poczułeś coś dziwnego... Jakby Twój topór robił się coraz cięższy. Nim mogłeś ustalić czy to jakieś magiczne sztuczki czy może efekt zmęczenia, ostrze rozpadło się na dwie części, czyniąc broń bezużyteczną.

Avatar maxmaxi123
Arion
Cóż, nie chciał go budzić, więc poszedł z powrotem do miasta.

Gyolmir
To w takim razie na kij ostry kamień magią, zastępujący kij i znowu!

Avatar Kuba1001
Właściciel
Kilka godzin później byłeś już w środku.

Nim zdążyłeś wrócić do rąbanki poczułeś ogromny ból w prawym przedramieniu, a później zobaczyłeś wielkie, metalowe ostrze, które przebiło je niemalże na wylot.

Avatar maxmaxi123
//Aż parę godzin tam szedł? ;-;//
Arion
No to teraz udał się do zleceniodawcy.

Gyolmir
Oho, może się to źle skończyć. Zamachnął się więc bronią tam, gdzie mniej więcej powinna być głownie broni, która przebiła jego ramię.

Avatar Kuba1001
Właściciel
//Wtedy chyba też mu się tyle zeszło.//
Burmistrz był na szczęście u siebie.

Brawurowo przetrąciłeś kark powietrzu, gdyż to w nie trafiła Twoja dłoń w wyniku błędnej diagnozy. Tymczasem w Twoim kierunku poleciały dwa kolejne metalowe ostrza.

Avatar maxmaxi123
Arion
- Witam, nie ma już potwora.

Gyolmir
Uniknął więc ich, po czym zaczął biec w miejsce, skąd nadleciały.

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Jakiś dowód? - spytał burmistrz znad jakiegoś zwoju, w którym pisał.

Bycie tak rosłym kawałkiem wołowiny nie ułatwiało robienie uników niczym elficki Tancerz Ostrzy, toteż oba trafiły, jednakże coś w ten sposób zyskałeś, a mianowicie nie dostałeś w żaden z licznych narządów wewnętrznych.

Avatar maxmaxi123
Arion
- Nie chciałby go Pan widzieć. Poza tym, mógł już się rozłożyć. Ale jak coś, to sołtys pobliskiej wsi może mnie poprzeć.

Gyolmir
Jeżeli już by dobiegł i ujrzał osobę, która go atakowała, zamachnąłby się silnie toporem, aby uderzyć, najlepiej w głowę.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
Wraz ze swą obstawą, wozami i złotem (zapomniałem wspomnieć, ale poza bronią i pancerzami po najemnikach oraz wytopionych w bandyckiej kuźni sztabkach żelaza dostałeś też pół tysiąca złotych monet) dotarłeś pod bramę miasta, co oczywiście wiązało się z drobiazgową kontrolą przez miejską straż.
- Imię, nazwisko, miejsce pochodzenia, status społeczny i cel przybycia do miasta? - spytał jeden z nich, podczas gdy dwaj inni zajęci byli Twoimi towarzyszami.

Avatar Kuba1001
Właściciel
//Za szybko wysłałem wiadomość, mój błąd./
Max:
- Wyślę do niego posłańca, wróć za kilka godzin, żeby odebrać nagrodę lub karę za okłamanie mnie. - powiedział i odprawił Cie gestem dłoni.

Zauważyłeś, był to Mag Żelaza jakieś osiem metrów od Ciebie. Niby niewielka odległość, ale problemem były kolejne trzy metalowe ostrza, które posłał w Twoją stronę.

Avatar maxmaxi123
[bArion[/b]
Poszedł więc, poszukać kolejnych zleceń. Tym razem, nieco łatwiejszych, a najlepiej nie wymagających podróży, poza miasto.

Gyolmir
Odskoczył w prawo i biegł dalej.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Zarówno Ty, jak i inni najemnicy, konkretnie osuszyliście ze zleceń miejscową tablicę ogłoszeń.

Znów dostałeś, a z rany na przedramieniu obficie sączyła się krew. Niemniej, dobiegłeś na odległość odpowiednią do zadania ciosu Magowi.

Avatar Vader0PL
-Podać pełne dane?

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Ja jakoś niewyraźnie mówię czy to z Tobą jest coś nie tak? - spytał strażnik, gdy pozostali już się wylegitymowali.

Avatar maxmaxi123
Arion
Nie znasz tu kogoś, kto mógłby nam zapewnić zajęcie?

Gyolmir
No to uderzył z całej siły, najlepiej w głowę, aby mieć pewność, że się nie podniesie.

Avatar Vader0PL
Kuba1001 pisze:
- Ja jakoś niewyraźnie mówię czy to z Tobą jest coś nie tak? - spytał strażnik, gdy pozostali już się wylegitymowali.

-Nazywam się Abuyin ibn Djadir ibn Omar Kalid ben Hadji al Sharidi. Jestem mędrcem i wróżbitą, astrologiem i znawcą tytoniu, Gilgasz, handlarz i sprzedaż dóbr.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
- Yyy... - zdołał wykrztusić z siebie strażnik i spojrzał na starszego mężczyznę, zapewne swego przełożonego.
- Zapiszcie go Abuyin, handlarz z Gilgasz i niech spi***ala. - odparł tamten i tym sposobem droga do miasta stanęła przed Wami otworem.
Max:
W latach, kiedy miałem własne ciało nie zapuszczałem się do ludzkich miast. A zwłaszcza do tego, bo jeszcze nawet nie było go na mapach.

Potężnie wygiąłeś metalową zaporę, jaką stworzył między swoją czaszką i Twoim młotem, ale poza tym nie odniosłeś większych sukcesów.

Avatar Vader0PL
Wyjechał więc do miasta.

Avatar maxmaxi123
Arion
Czyli jak rozumiem, nie znasz też innego, najbliższego miasta?

Gyolmir
//Czyli jak rozumiem, jest sobie bariera z metalu, między nim a magiem?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
Udało się, teraz pora wziąć się za robotę.
Max:
W czasach mojej młodości udałbym się do Ruhn, teraz byłoby to problematyczne...

//W dyszkę, Maksiu.//

Avatar maxmaxi123
Arion
Jakie więc proponujesz rozwiązanie?

Gyolmir
//Mógł ją jakoś obejść, czy ona otaczała maga?

Avatar Vader0PL
Najpierw sprzedaż dóbr, więc udał się na targ, jednakże jeżeli kowal był pierwszy, to i tam spróbował się dowiedzieć mniej/więcej, ile by dostał za to.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Max:
//Mógł, stworzenie tego było podyktowane potrzebą chwili, żeby coś znalazło się między Twoją bronią a jego czaszką.//

Opuścić to miejsce, bo nie oferuje perspektyw i udać się gdzieś indziej. A gdzie, to już Twoja głowa, gdyż kto pyta, nie błądzi, a ja niezbyt jak mam kogoś spytać o drogę do miasta z licznymi zleceniami.
Vader:
Nie przedłużając, wszelkie zasoby upłynniłeś za ładną sumkę czterystu dwudziestu pięciu monet, co wystarczy aż nadto na machiny, najemników i inne zamówienia z listy herszta bandy.

Avatar maxmaxi123
Gyolmir
Przebiegł więc na bok, aby dobrać się do swojego celu i zakończyć jego igraszki jednym, celnym ciosem w głowę.

Arion
Ale i tak, jeżeli chcemy zapłatę, to będziemy musieli tu poczekać pewien czas. Powiedział, po czym ruszył na poszukiwanie karczmy, gdzie można odpocząć.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
//Co znowu?//
Max:
No niestety, szybki czy zwinny nie byłeś, on głupi również nie, tak więc widząc na co się szykujesz miał odpowiednio dużo czasu, aby przenieść barierę z jednej strony na drugą tak, że znów stanęła między nim a Twoją bronią.

Karczma była tylko jedna, więc ciężko nie trafić, a i wybór innych lokali utrudniony.

Avatar maxmaxi123
Arion
Cóż, wszedł więc do środka.
- Znajdzie się pokój na parę godzin? Lub chociaż ciepły posiłek.

Gyolmir
No to tym razem, zrobił pod nim błoto, lub jakoś odsunął nad nim część ziemi, aby stracił równowagę i powtórzył zabieg z próbą zabicia.

Avatar Vader0PL
//Nie można zwiększyć liczby monet do 427? :(
No cóż, teraz pora sprawdzić, jak to z cenami machin.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
//Niech Ci będzie.//
Trzeba je najpierw znaleźć, bo zdałeś sobie sprawę, że trafienie tu katapulty może być cudem, a jeśli już to po dość wygórowanej cenie... Niemniej, znalazłeś mały warsztat wraz z przylegającym do niego magazynem. Tym, co nakierunkowało Cię, że to tutaj, była trójka żołnierzy Cesarstwa, a nie strażników, pilnujących wejścia oraz odgłos pił, młotów kowalskich i tym podobnych.
Max:
- I to, i to się znajdzie, jeśli masz pieniądze. - odparł barman, zakręcając bujnego wąsa. - A widać, że złota to Ci nie brakuje...

Przewrócił się i jedyne, czym osłonił się przed Twoją bronią, były jego ręce... Naprawdę trzeba mówić, jaki był tego efekt?

Avatar maxmaxi123
Arion
- To można coś lokalnego?

Gyolmir
Nie. I dobrze, niech się nauczy, że nie potrzeba tylko magi, aby zagwarantować sobie zwycięstwo. Teraz, chcąc to szybko skończyć, po prostu uderzyłby go solidnie pięścią, aby nic mu nie przeszkodziło, w egzekucji. Rzecz jasna cios nie miał go zabić, co ogłuszyć.

Avatar Vader0PL
Miejsce dla wojsk, czy dla kupujących?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
Warto byłoby kogoś o to spytać.
Max:
- Dwadzieścia złota. - powiedział po chwili namysłu, najwyraźniej już wiedząc, co Ci podać.

Ogłuszyłeś trupa, ponieważ już pierwszy cios przetrącił mu kręgosłup i zrobił z twarzy krwawą miazgę. Cóż, warto zanotować sobie w minotaurzym łbie, żeby następnym razem użyć i ociupinkę mniej siły.

Avatar maxmaxi123
Arion
Położył więc odpowiednią sumę.

Gyolmir
No, skoro jeden z głowy, to teraz pytanie, czy jest jeszcze jakieś poważne zagrożenie w okolicy.

Avatar Vader0PL
A więc zapytał się o to strażników.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
- Wojsko, straż miejsca, milicja... Przeważnie im, bo w obecnych czasach żaden zwykły człowiek, lub ktokolwiek inny, nie powinien posiadać takiej broni. - wyjaśnił strażnik i dopiero wtedy zrozumiał o co chodzi, a następnie przyjrzał Ci się bliżej ze zmarszczonym czołem. - A tak w ogóle to co Cię to obchodzi?
Max:
Zabrał pieniądze i odszedł, możesz się spodziewać, że od razu posiłku nie dostaniesz, w końcu za taką cenę to nie może być byle co, prawda?

Bandyci zostali rozgromieni, a więc nie.

Avatar maxmaxi123
Arion
Bardzo się ten świat zmienił, w porównaniu do tego, kiedy ostatnio żyłeś?

Gyolmir
No, tyle dobrego. Teraz pora zająć się ramieniem...
- Ktoś pomoże?!- Krzyknął do okolicznych strażników, przy okazji sprawdzając ilu ich jest, porównując z ilością z jaką wyruszyli.

Avatar Vader0PL
-Ludzie dysponujący własnym dobrem nie zawsze mogą liczyć na wsparcie strażników, a prywatna ochrona zawsze jest w cenie.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
- W takim razie ruszaj wynajmować tę prywatną ochronę, bo nie wyobrażam sobie, żebyś na swojej drodze spotykał na każdym kroku Trolle, Ogry, Cyklopy albo Smoki, bo na moje to na coś takiego potrzebna jest machina, na zwykłego bandytę wystarczy pospolity najemnik.
Max:
Bardzo... - przyznał zdawkowo i chyba nie miał większej ochoty na kontynuowanie rozmowy na ten temat.

Właściwie to wszyscy, a do tego nawet nie byli ranni. Najwidoczniej uznali, że nie mają po co angażować się w starcie, skoro mają Ciebie, czyli istną maszynę do zabijania. Niemniej, zaczęli zabezpieczać teren, a jeden, najpewniej medyk, ruszył w Twoim kierunku.

Avatar Vader0PL
-Efekt psychologiczny, a przeciwko najemnikowi w pełnej zbroi moim zdaniem najlepszy jest pocisk z balisty.

Avatar maxmaxi123
Arion
Czekał więc w milczeniu.

Gyolmir
Czekał więc, mając nadzieję że medyk zna się trochę na minotaurzej anatomii...

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
- Niepodważalna logika, ale mamy rozkazy, więc wracaj do swoich spraw, bo Cię nie wpuścimy. Rozkazy.
Max:
- Paskudnie Cię poharatał. - powiedział po krótkiej obserwacji i na tym poprzestał, ponieważ nijak może sięgnąć do rany, z racji Twoich gabarytów.

Długo nie czekałeś, karczmarz postawił przed Tobą Twoje zamówienie i wrócił do obowiązków, gdyż miał inną klientelę, którą także musiał się zająć.

Avatar maxmaxi123
Arion
Zaczął więc jeść.

Gyolmir
Oj, racja. Ukucnął więc, w ostateczności usiadł. No, jeżeli to nie pomogło, to się położył.

Avatar Vader0PL
//Czyli to wykreślamy? :V

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Kuba1001
Właściciel: Kuba1001
Grupa posiada 85894 postów, 214 tematów i 106 członków

Opcje grupy Elarid [PBF]

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Elarid [PBF]