Miasto Linest

Avatar Rafael_Rexwent
Moderator
Purpurowa Wilczyca
Czasami należy wytrwale czekać, by zyskać okazję na tej jeden cios. Ona cierpliwie obserwowała całe zajście i teraz została nagrodzona przez los. Wilkołak skupił się na Magu. Zaślepiony zatracił się w łowach. To nie jest cecha wybitnego myśliwego. Nigdy nie wolno ignorować całego świata by zabić pojedynczą istotę. Ten Wilkołak był głupi.
Ogień zwalczaj ogniem. Zaś wilka Wilczycą. Cichutki stukot towarzyszył rozłożeniu bojowych wachlarzy jakie stały się teraz bronią godną sztyletów. Wzrok prawdziwego drapieżnika. Jej wzrok.
Elisa uważnie obserwowała ruchy potwora zbliżając się bezgłośnie. Dostrzegła, że ręce Wilkołaka są zajęte a kark niechroniony. Śmierć nadchodzi. W formie uroczej dziewoi. Skrócić dystans za pomocą Magii Dymu i wymierzenie perfekcyjnych cięć wachlarzami w kark włochatego potwora. A następnie odskok, również przy pomocy Magii Dymu. Minimalistyczna elegancja mogąca zdziałać cuda. O ile zadziała...

Avatar Zeromus
- Chciałem nabyć mapę okolicy. - Odpowiedziałem spokojnie do niego, chociaż lekko się obawiałem co może zrobić.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Max:
Przesieka - odrzekł Elf. Jak myślisz? To dzieło wieśniaków czy tego... czegoś?

- Ale wielkie bydlę. - usłyszałeś zamiast tego, choć nie byłeś pewien, czy wypowiadający te słowa strażnik miał na myśli Ciebie, czy Twojego wierzchowca.
Zero:
- Mówisz? A na co ci ona niby?
Vader:
Pociski leciały w większości na ślepo i poleciały wysoko w powietrze, lecz nawet mimo tego dostrzegłeś najpierw zdziwienie na pysku bestii, a później gniew. Lecz nie skierował go w Twoim kierunku, a gdzieś indziej, gdyż puścił Cię, kopnął boleśnie w okolice przyrodzenia i zaczął biec gdzieś indziej, Ty zaś zauważyłeś, jak krwawi z otwartych ran na karku.
Rafael:
Czy takie określenie jak "byczy kark" mówiło coś Wilczycy? Z pewnością nie dziś, a przynajmniej dziś nabierze nowego znaczenia, gdyż kilka celnych i ostrych cięć było w mniemaniu Wilkołaka dość niepozorne, bo jak gdyby nigdy nic zostawił Maga w spokoju, choć skopał go tam, gdzie przedstawiciela płci męskiej boli najbardziej, i rzucił się w Twoim kierunku na czterech łapach, skracając dzielący Was dystans niemal tak błyskawicznie, jak Ty za pomocą Magii.

Avatar maxmaxi123
Arion
Gdyby nie fakt, że w okolicy grasuje bestia, pomyślałbym, że wieśniaków. Czy ta przesieka dokądś prowadziła?

Gyolmir
Ten tylko skrzyżował ręce na klacie i rzekł :
-Wypuście mnie, czy dalej będziecie rzucać oczywiste fakty?

Avatar Zeromus
- Jestem podróżnikiem, muszę zaplanować dalszą wędrówkę, a moja wcześniejsza została zniszczona podczas deszczu.

Avatar Vader0PL
No to ten, spróbował z użyciem Magii Mroku przewrócić bestię.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Max:
No wgłąb lasu, to na pewno.

- Przepisy są takie same wobec każdego, więc musisz podać imię, nazwisko, status społeczny, miejsce pochodzenia i cel przybycia do miasta.
Zero:
- Coś Ci nie ufam, wiesz? - spytał i podniósł się, a pies kłapnął szczękami.
- Greerg? Greerg, do cholery! Znów straszysz mi klientów? - spytał jakiś starczy, acz pełen energii i wigoru głos. - Wpuść no go do środka, migiem!
Po tych słowach ochroniarz wymruczał jakieś przeprosiny i wrócił na miejsce oraz do czynności, podobnie jak jego pies, pozostawiając Tobie drogę wolną.
Vader:
Udało się, a nie dość że upadł i sobie chyba ten głupi ryj rozwalił, to jeszcze jest zdezorientowany, a na horyzoncie widać już zbliżającą się kawalerię: Co prawda tylko trzech, ale uzbrojonych i wyszkolonych miejskich strażników. No, tylko że bez koni.

Avatar Rafael_Rexwent
Moderator
Purpurowa Wilczyca
No co za upierdliwe bydlę. Powinno już gryźć glebę, a ono jeszcze raczy sobie ją gonić. Cóż za zrządzenie losu. Ale przynajmniej teraz leży i nie wydaje się już tak groźne. Chociaż czy warto ryzykować atak? Nie, lepiej nie. Jeszcze nie, zwłaszcza że przybiega teraz "wsparcie" w postaci strażników.
Wilczyca po prostu stanęła i uważnie obserwowała ruchy Wikołaka będąc gotowa w każdej chwili na nowo podjąć ucieczkę. Lecz wydaje się, że nie będzie to konieczne.

Avatar Vader0PL
Założył jak najszybciej zatruty bełt. Widać jakieś odkryte miejsca u wilkołaka? No i ten, sytuacja zaiste ryzykowna, bo zakazana magia i te sprawy nigdy nie są wesołe, kiedy ma się okazję spotkać z "tymi dobrymi".

Avatar maxmaxi123
Arion
Szedł więc tam, będąc czujnym i oglądając się za drobniejszymi dźwiękami.

Gyolmir
- Gyolmir. Osiłek. Przybyłem w poszukiwaniu roboty. Starczy?

Avatar Zeromus
Skoro otrzymałem już pozwolenie, to wchodzę do środka, chociaż byłem zdziwiony.. I to bardzo.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Zero:
Ciężko zaprzeczyć, żeby zdziwienie teraz nie wzrosło jeszcze bardziej, gdyż mimo iż sporo widziałeś, to w takim miejscu byłeś po raz pierwszy: Można by powiedzieć, że zgromadzono tu wytwory różnych ras z różnych epok i to najróżniejsze, a więc nie tylko interesujące Cię mapy, ale też księgi, sztućce, narzędzia, meble, broń, zabawki, biżuterię, ozdoby, ubrania. Co ciekawe, wszystko to zauważyłeś już od progu, a że nie jest to mały budynek, to zapewne w miarę zagłębiania się dalej, będzie tego jeszcze więcej, a i pewnie coś nowego się pojawi.
Max:
- No nie, gdzie reszta? Ma być wszystko albo wypad z miasta.

Oglądanie się za dźwiękami to nie był dobry pomysł, niewiele ich zobaczyłeś, ale wędrówka chociaż nie trwała długo, bo zakończyła się w jaskini, a właściwie w jej pobliżu.
Vader, Rafael:
Głowa, dłonie i stopy, resztę chroni pancerz na tyle szczelnie, żeby kusza nie dała rady sobie z tym poradzić. Tymczasem pojawili się strażnicy na widok których Wilkołak próbował uciec poprzez wskoczenie na dach, lecz bełt z kuszy jednego ze strażników dopadł go w połowie drogi i trafił w okolice prawych żeber, co też sprawiło, że ponownie spadł. Gdy wstawał, biegli już ku niemu dwaj strażnicy, bo trzeci przeładowywał. Zasłonili się szczelnie tarczami, mocniej ścisnęli miecze i zaatakowali jednocześnie.

Avatar maxmaxi123
Gyolmir
- Status społeczni. Hmm... nie umiem tego określić. Najemnik wystarczy? Bo mieszczaninem to ja się nie określę.

Arion
Wszedł więc tam, nasłuchując różnych dźwięków. Znasz jakieś stwory, które bez problemu potrafią zrobić wyrąb lasu i żyją w jaskini?

Avatar Vader0PL
No cóż, jakieś drogi ucieczki dla niego?

Avatar Rafael_Rexwent
Moderator
// Da się użyć Magii Dymu do przykładowo - zasłonięcia komuś oczu chmurą dymu, albo by wytworzyć "dymny bicz" jakim można by kogoś smagnąć? //

Avatar Kuba1001
Właściciel
Rafael:
//Jak najbardziej.//
Vader:
Raczej niezbyt, został zapędzony w kozi róg. Ale czy to nie w takiej sytuacji dzika bestia, do tego ranna, broni się najzacieklej?
Max:
- No to jeszcze powiedz skąd pochodzisz i będziesz mógł wejść.

Gdybym Ci o nich opowiedział, uciekłbyś na drugi kraniec tego Wymiaru, a nie wędrował po tym miejscu
Tymczasem grota ciągnęła się i ciągnęła, kończąc się ślepym zaułkiem. Albo to nie tu, albo lokatora nie ma w domu.

Avatar Vader0PL
-Mogę pomóc, jeżeli tego chcecie!

Avatar maxmaxi123
Gyolmir
- Pochodzę z dalekiej, mroźnej północy. Tak, to prawda.

Arion
Bardzo optymistyczne. A czy z tym osobnikiem tutaj, mam jakieś szanse?
Począł szukać czegoś, co mogłoby dać wskazówkę elfowi. Czyli jakieś szczątki ofiar, odchody, może kopie tunele? Zostawia ślady?

Avatar Rafael_Rexwent
Moderator
Purpurowa Wilczyca
Wciąż stojąc na uboczu podnoszę rękę jakbym chciała zasłonić oczy i myślę o wspomnieniach z dzieciństwa. Mglistych. Jakby... zadymionych. Tak, o to chodzi. Widzę malutką siebie jakby przez dym. Ten dym teraz wykorzystam. Próbuję za pomocą magii Dymu zasłonić Wilkołakowi oczy, by nic nie widział. Ślepy cel to łatwiejszy cel.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Max:
- Nie można było tak od razu? Właź.

Nic takiego tu nie było, więc albo to nie to miejsce, albo potwór dopiero niedawno tu zawitał.
Nie wiem, bo nawet nie wiem co to jest.
Vader:
- Obejdzie się! - odparł jeden ze strażników i zaatakował Wilkołaka pchnięciem w brzuch, kiedy jego towarzysz uderzył szerokim zamachem na jego szyję.
Rafael:
Rzeczywiście, z pewnością łatwiejszy, bo ataki strażników musiały trafić, sądząc po skowycie bestii.

Avatar maxmaxi123
Wszedł więc, prowadząc swojego wierzchowca.
//To nie musi jeść, nie? //

A więc poczekamy. Powiedział, po czym wyszedł przed jaskinie i szukał drzewa na które może się wspiąć. Jeżeli nie znalazł ani jednego, to szukał takiego miejsca w jaskini.

Avatar Vader0PL
No cóż, pozostało zostać mu niewidzialnym i ulotnić się z miasta.

Avatar Zeromus
Od razu zacząłem się mocniej przyglądać miejscu, gdzie znajdowały się mapy, chociaż kusiło mnie, żeby zapytać o coś zupełnie innego niż to.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Max:
//Tak jak spać, odpoczywać, oddychać, pić... No niewiele mu do szczęścia potrzeba.//
Wszedłeś, duży Minotaur z dużym Żywiołakiem chyba nie jest tu codziennym widokiem, bo budzisz spore poruszenie i zaciekawienie wśród mieszkańców.

A jeśli to nie tu? To co wtedy? Poczekamy?
Vader:
Bez, choćby, łba na pamiątkę lub futra do powieszenia nad kominkiem?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Zero:
Zapytać kogoś zbytnio nie masz, bo ten, który kazał gburowatemu strażnikowi Cię wpuścić, chyba zniknął. Zaś mapy znajdują się na starym i dębowym regale, każdy zaś zwój jest w specjalnej tubie, mającej na celu ochronienie go przed zniszczeniem.

Avatar maxmaxi123
Gyolmir
//Czyli nikt go nie zabierze, tia?//
Może i niecodzienny. On miał to gdzieś. Szukał jakiejś w miarę wysokiej karczmy, których chyba będzie mało...

Arion
Tak. A co? Aż tak szkoda ci czasu? Ja tam poczekam. Skoro wycinka szła aż tutaj, to coś może znaczyć.

Avatar Rafael_Rexwent
Moderator
Purpurowa Wilczyca
Dalej oglądam walkę Wilkołaka ze strażnikami.

Avatar Zeromus
Nie wiedząc, czego tk na prawdę szukam po prostu sprawdzam pierwszą z brzegu... A raczej nie chcąc tracić czasu na czytanie

Avatar Kuba1001
Właściciel
Zero:
W tubie znajdowała się niekompletna i obecnie zdecydowanie nieaktualna mapa Elarid, sądząc zaś po pożółkłych stronicach pochodzi sprzed wielu dekad, jeśli nie wieków.
Vader:
//Zmiana tematu, powiem kiedy będziesz na miejscu.//
Rafael:
Nie do końca było to ekscytujące, stworzony przez Ciebie dym skutecznie blokował obrazy, a jedynie dźwięki pozostały. Choć po chwili zauważyłaś wypadające z dymu ciało jednego strażnika, a krótko po nim bezgłowe truchło Wilkołaka.
Max:
//Wątpię, żeby był tu ktoś na tyle głupi lub odważny.//
Problemem jest to, że jest tu tylko jedna, więc rzeczywiście mało.

Albo i nie. Choć, jak wolisz, ja się stąd sam niestety nie mam jak ruszyć.

Avatar maxmaxi123
Gyolmir
Jeżeli była w miarę wysoka, to tam poszedł zostawiając wierzcha przed karczmą z poleceniem "Zostań". Sam starał się tam zmieścić.

Arion
Poszedł więc szukać tego drzewa.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Max:
O ile wejście było odpowiednio wysokie, to nie szerokie, więc miałeś trudności, ale jakoś się tam wcisnąłeś.

Znalazłeś je bez większych trudności.

Avatar maxmaxi123
//Tylko ja? 0-0//

Gyolmir
To dobrze. Podszedł więc do lady, wziął jeden z kamieni i zamienił to na stołek, na którym potem usiadł. Patrząc na jego rozmiary, to nigdy nie ufał w wytrzymałość stołków w karczmach, dlatego zawsze miał swój.
- Dzieje się coś w mieście?
Spytał się barmana, Nie lubił zbytnio brać zleceń z tablic, bo nigdy nie maił pewności co do prawdziwości zlecenia. Możliwe, że jedno zlecenie mógł dać jakiś potężny mag, który obiecał tam nagrodę za ubicie bestii. A tak naprawdę, to mógłby cię zaciągnąć do swojej pracowni i eksperymentować. Dlatego wolał dowiadywać się i przyjmować zlecenia bezpośrednio, bez pośrednictwa tablicy.

Arion
Po wejściu na nie wypatrywał jakiegoś stworzenia, które mogło być jego... ich celem.

Avatar Kuba1001
Właściciel
//Vader sobie poszedł, reszta olała temat.//
Poza tą małą, uroczą, rudowłosą wiewiórką? Brak kogokolwiek i czegokolwiek.

Nie odpowiedział, w ogóle nic nie odpowiedział, ale zaniemówił, wpatrując się w Ciebie. Ech, typowa reakcja prawie każdego.

Avatar Rafael_Rexwent
Moderator
Purpurowa Wilczyca
Jeśli Magia na to pozwala to próbuje rozwiać dym, by - dosłownie - zyskać podgląd sytuacji. No i co się stało z drugim strażnikiem, który prawdopodobnie powinien żyć.

Avatar maxmaxi123
Arion
//Nie chce mi się łamać czwartej ściany, bo to nie jest odpowiednia sytuacja.//
Czekał więc dalej. I czekał tak mniej więcej godzinę. Nie liczył cały czas minut, ale po słońcu raczej można to wywnioskować.

Gyolmir
Westchnął. Kolejny.Z każdym to samo. Zupełnie jakby nigdy nie widzieli jakiegoś potwora. W sumie różnica jest niewielka. I ja i potwór jesteśmy duzi. I ja i potwór wzbudzamy strach. I ja i potwór wzbudzamy najczęściej niechęć. Ale jest coś, co mnie różni od potwora - kreatywność.
Pstryknął przed nim palcami.
- Napatrzyłeś się już i odpowiesz na moje pytanie?

//W końcu! Coś koło godziny nad tym siedziałem z innymi!//

Avatar Kuba1001
Właściciel
Rafael:
Powinien, ale ciężko jest normalnie funkcjonować z przeciętym pazurami gardłem, nieprawdaż?
Max:
- No... Tak, tak, pewnie! Ale... Można wiedzieć, co to za pytanie było?

I poza dzikiem nic nie zobaczyłeś. Może to naprawdę trefny trop?

Avatar maxmaxi123
Arion
Może. Zszedł więc z drzewa i zaczął się wracać do tego skraju.

Gyolmir
-Dzieje się coś w mieście?

Avatar Zeromus
Zdziwiony szybko chowam mapę.. Pewnie będzie ona drogo kosztować przez to, że jest tak stara jeżeli ktoś szuka antyku, jednak dla mnie byłaby bezużyteczna.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Zero:
Cóż, jedna odpada, ale sporo ich jeszcze zostało.
Max:
Udało się bez większych problemów.

- No... Wilkołaków pełno ostatnio, jednego zabili niedawno, drugiego tropią. Ale tak poza tym to spokój.

Avatar maxmaxi123
//Te wilkołaki gniazdo mają?//

Gyolmir
Zainteresował się tym. Skoro ich pełno, to za niedługo przylgną tutaj jacyś amatorscy łowcy i będą kolejne ofiary, a wilkołaki będą najedzone prawie bez wysiłku. Wyprostował się na krześle, co tylko podkreślało jego wielkość.
- Można więcej o tych wilkołakach? Jest tutaj ktoś, kto wiele o nich wie? Mają jakieś ulubione żerowiska? Byli jacyś świadkowie?

Arion
Rozglądał się dokładniej. Może coś pominął. Jakiś szczegół...
Widzisz tutaj coś jeszcze, prócz wyciętego lasu?

Avatar Zeromus
Jeżeli nikogo nie ma, to sprawdzam kolejną, kierując się stanem tuby przy wyborze.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Zero:
Metodą prób i błędów, w końcu trafiłeś na odpowiedni zwój, dokładni taki, jakiego potrzebowałeś.
Max:
//Jeden był NPC sprzed dość długiego czasu, drugi to postać Alberta... Od kiedy Wilkołaki żyją w gniazdach?//
Tak, zdecydowanie. A mianowicie gdy ty wchodziliśmy widziałem stado owiec, teraz go nie widzę, a mało prawdopodobne, żeby wieśniacy zabrali je z wypasu tak wcześnie

- Weź się nie napalaj tak na te ścierwa, bo mi bar tą fujarą rozwalisz. - odrzekł rozbawiony barman, na co kilku siedzących najbliżej klientów zareagowało śmiechem. - Raczej już po sprawie.

Avatar maxmaxi123
//Tak jakoś mi się napisało. Chodziło mi głównie o skupiska, stada.//

Arion
Skierował się więc w tamtą stronę, spodziewając się dużych śladów krwi, rozszarpanych ciał i innych makabrycznych widoków.

Gyolmir
Usiadł więc zrezygnowany. Szkoda trochę, że już po nich... zaraz. Fujarą? Sam się dziwił, że nie uderzył głową w sufit... chociaż jak wchodził, to się jakoś nie garbił.
- A coś innego? Aktualnego.

Avatar Zeromus
Skoro już znalazłem główny obiekt nie zaszkodzi się trochę rozejrzeć i sprawdzam szybko księgi, może będzie w którymś jakiś tytuł o smokach

Avatar Kuba1001
Właściciel
Max:
//Wilkołaki to bardziej samotne wilki (łapiesz? Hehe... He...).//
Nie, nic takiego nie zastał, może poza wygniecioną trawą i śladami.

- Tablica ogłoszeń?
Zero:
Była dość stara księga, lecz opisywała ona poszczególne gatunki tych wielkich gadów, ich mocne i słabe strony oraz najskuteczniejsze sposoby na zabicie.

Avatar maxmaxi123
//Uwielbiam wręcz suchary. Zwłaszcza takie.//

Arion
No to zaczął za nimi podążać. Ostrożnie.
Jak sądzisz, na jakie stworzenie mogły wskazywać ślady?

Gyolmir
Pokiwał na nie.
- Nie ufam zbytnio zleceniom z tablic. Parę razy te zlecenia mnie oszukały. - Zamyślił się na chwilę, widocznie szukając dobrego przykładu.- Było parę takich, ale takie które mi je najbardziej obrzydziło, miało w treści, że pewien kupiec potrzebuje ochrony. No to się zgłosiłem. Biorę papier, idę na wyznaczone miejsce. Miejscem był... burdel. Myślę sobie, bywało się w dziwniejszych miejscach. Wchodzę więc tam, kieruje się do odpowiedniego pokoju. Przy drzwiach stoją ochroniarze. Kazali mi się rozebrać. No dobra, bywało paru takich, co to woleli rozmawiać z osiłkami, jak nie mieli przy sobie broni. A jak wiadomo wprawny zabójca nóż w bucie nawet schowa. Tym bardziej, że mój zleceniodawca był kupcem, a tacy to się boją, że konkurencja nasłała ludzi. No to wchodzę, a tam... grupa mężczyzn. Nagich. Strażnicy wpychają mnie do środka, a tamci już się zaczęli dobierać... na szczęście dla mnie, nie byli jacyś wybitni i nie spodziewali się minotaura. Szybko więc się z nimi uporałem. To mi obrzydziło już na zawsze zlecenia.

Avatar Zeromus
Nie tego szukałem, jednak skoro już jestem, to nic nie zaszkodzi zajrzeć... Ale nie tak od razu, wolałem poszukać w końcu właściciela tego miejsca, za co od razu się zabrałem

Avatar Kuba1001
Właściciel
Zero:
Tutaj, na tym obfitującym we właściwie wszystko, parterze nikogo nie było.
Max:
Ludzie, owce, konie, krowy, borsuki, jelenie... Dziwnie wiele tego, nie uważasz?

- No to nie wiem, na tablicy się z reguły szuka. Ja nie mam nic do roboty, może u kupców Ci się poszczęści?

Avatar maxmaxi123
Arion
A może poczeka do nocy? Tia, zaczął szukać kryjówki.

Gyolmir
- Idę więc do kupców. A i jeszcze jedno: mogę pójść do straży miejskiej, czy tam burmistrza oferując im swoją pomoc, czy raczej nie wypada?
Spytał się, zamieniając swój stołeczek w kamień i wrzucając na wór.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku