Właściciel
Jednak, zanim zacząłeś, Smok powiedział:
Wiem, gdzie go szukać.
No to i tak muszę się skupić, by przekazać mu wiadomość: Jesteś tego pewien. Jeżeli tak, to prowadź.
Właściciel
I nagle doznałeś olśnienia, którym było wejście Smoka w Twoją głową. Uczucie dość krótkotrwałe, ale teraz już znasz drogę.
No to chyba najlepiej będzie ślepo zawierzyć słowom smoka i podążyć przekazaną przez niego ścieżką, więc to dość szybko czynię
Właściciel
I czynisz, trafiając pod... karczmę. Cóż, tam w sumie mogłeś zacząć, ale był to trop tyle prawdopodobny, co każdy inny.
No niezbyt wiedziałbym, czy ktoś taki może tam być.. Mam tylko nadzieję, że trop jest prawdziwy i wchodzę do środka od razu rozglądając się po wnętrzu
Właściciel
Karczma wygląda tak, jak każda inna, a także jest pełna klientów. Jeśli jest, to gdzieś w tłumie.
Nie będe wymyślał jakichś dziwnych mocy, więc po prostu staram się go poszukać obierając za cel najbardziej hałaśliwą część karczmy, chociaż co trochę zerkając też na tą cichszą część
Właściciel
I znalazłeś go w jednym z kątów karczmy, jak siedział przy stoliku, opijając coś z tymże człowiekiem, z którym miał podobno walczyć i jakimś Krasnoludem.
Skoro on tam jest to lepiej podejść i podsłuchać o czym oni gadają, żeby wiedzieć jaki jest jego plan. Więc to robię.
Właściciel
Obecnie to o lokalnych drinkach, a także opowiadali kawały.
Nawet, jeżeli to były tylko kawały i opowieści o trunkach, to możnaby spróbować się do nich odezwać. Więc lepiej to zrobić od razu na poważnie. - Widziałem waszą "walkę" niezły pokaz dalibyście tam, gdyby nie tamci kolesie.
Właściciel
Przerwali rozmowy wpół słowa i wpół kufla, po czym wlepili w Ciebie wzrok.
Skoro już zacząłem tą "rozmowę" to lepiej będę drążył dalej. - Bo przecież nieważne, który z was by wygrał. Pokaz byłby przedni i na pewno dałoby się zgarnąć z tego jakieś pieniądze, czyż nie mówię prawdy ?
Właściciel
- Może i mówisz, ale przynajmniej częściowo.
- No to skoro już ta część ustalona.. To muszę przyznać, że dobrze wyglądasz przygotowany do walki - Słowa te kieruję do smokoczłeka, jednak po chwili dodaję - Może zainteresowałby cię niemały zarobek ? Do tego mam też coś, co mogłoby cię zainteresować.
Właściciel
- No to wal prosto z mostu, bo nie lubię jak ktoś tak przeciąga swoje propozycje. - odrzekł Smokoczłek.
- Co do pierwszej sprawy to wyruszam na pewną misję. Do tego mogę ci sporo zapłacić. Posiadam ukryte spore pokłady złota (kij z tym, że to skarb smoka, a nie mój). A co do drugiej sprawy niezbyt mogę powiedzieć o tym tutaj.
Właściciel
- Może i karczma to nie jest odpowiednie miejsce. - przyznał. - Gdzie chcesz to obgadać.
- Najlepsze by było jakieś miejsce, gdzie możemy być sami. Nie mogę zaproponować mojego lokum, bo takowego nie posiadam, więc może u ciebie to obgadamy.
Właściciel
- Kto ma dom, ten ma. - prychnął.
- W czymś problem ? Bo zależy, jaki to jego rozwiązanie byłoby proste albo trudniejsze. Jednak to zależy od natury problemu.
Właściciel
- Nie obgadamy tego "u mnie," bo nie mam domu. Wyjaśnić Ci to za pomocą rysunków, jak jeszcze nie zrozumiałeś?
- Jednak pewnie gdzieś się zatrzymujesz w tym mieście. Chyba każda wolna osoba może wynająć pokój w karczmie.
Właściciel
- Mi jakoś nie są potrzebne żadne pokoje.
- Więc nie będę pytał, jak załatwiasz sprawy, gdy chcesz z kimś być na osobności.. Jednak jeżeli tak, to chyba pozostało wynająć pokój na parę godzin, żeby móc tam to w spokoju obgadać.
Właściciel
- To wynajmuj. - odparł. - Ja jestem spłukany. Cholerny zakład. - warknął, a jego towarzysze zaśmiali się.
//na pw coś dopowiem, żeby nie było, że nie mówiłem XDD//
- No skoro to ja proponuję rozmowę, to i tak by było lepsze wyjście - Więc podchodzę do karczmarza w celu wynajmu pokoju - Chciałem wynająć pokój na parę godzin
Właściciel
- Nie ma na parę godzin. - odparł. - Tylko na noc, czy na dzień.
- Skoro tak, to lepiej na dzień.
Właściciel
- Skoro tak, to dwadzieścia złota. - powiedział, szykując już kluczyk do pokoju.
Podaje karczmarzowi odliczone pieniądze czekając na klucz i myśląc, jak dokładnie powinien to powiedzieć.. Bo przecież każdego zdziwi to, że ktoś posiada broń z zaklętym w niej smokiem.
Właściciel
No i myślisz, w międzyczasie odbierając klucz.
Skoro już mam klucz, to mogę wrócić do rozmówcy, czyli smokoczłeka.. I to właśnie robię
Właściciel
Jakoś nie miał ochoty ruszyć się ze swojego miejsca, więc znalazłeś go zadziwiająco szybko.
- Już załatwione.. Możemy iść. Nie musisz niczego podejrzewać.. Nigdy bym nje ważył się zaatakować kogoś, kto wygląda, jakby mógł mnie zabić gołymi rękami.
Właściciel
Skinął głową, czekając aż wskażesz drogę.
No to tak.. Po spojrzeniu na numerek przy kluczu kieruje się w stronę, gdzie prawdopodobnie znajduje się pokój
Właściciel
A Smoczy Człowiek i jego kompani poszli za Tobą.
Po odwróceniu się od razu mówię - Nie.. Tylko on idzie. - Mówię to wskazując na smoczego człowieka.
Właściciel
- Bo co? - spytał tamten, zakładając ręce na masywnej piersi. - Jeśli chcesz zatrudnić mnie, musisz zatrudnić też ich. Zawsze pracujemy razem.
- To już nie jest sprawa zatrudnienia, tylko sprawa, o której mogą wiedzieć tylko przedstawiciele naszych ras.. To jest tylko sprawa między elfami a smoczymi ludźmi !
Właściciel
- Spi***alaj. - odparł Smoczy Człowiek i skierował się do wyjścia, a reszta za nim.
- Stój ! Ta sprawa ich nie dotyczy. O tym mogą wiedzieć tylko ci, którzy znają położenie gór Shinryu !
Właściciel
Zatrzymał się jak wryty na nazwę tych gór i zaczął o czymś dyskutować z kompanami.
Właściciel
- Oni zaczekają za drzwiami, a ja im wszystko przekażę. - wyjaśnił Smoczy Człowiek.
- Jak wolisz.. - potem dodaje w myślach "Chociaż lepiej, żeby nikt więcej o tym się nie dowiedział A potem pokierował się do pokoju.
Jednak skoro powiedzieli, że tylko smoczy człowiek wejdzie to im lekko w to wierzę, jednak nie wiem czy wiara jest połączona z zaufaniem.. Oby tylko oni nie chcieli wykorzystać sytuacji by zabić smoka.