-No to zostawię Thralla i kilku chłopaków na lokalnym, a samego siebie i resztę poślę na ten większy. Wypadałoby załatwić też kilku więcej ludzi.
Właściciel
- Rozumiem. - odpowiedziała bez większego entuzjazmu. - Coś jeszcze?
-Ach... Rozmawiałem nieco z wampirem... Możesz nam się przydać w zwerbowaniu do siebie dodatkowych ludzi. Mogłabyś robić za przynętę dla bandytów, my będziemy w pobliżu. Najpewniej zaciągną cię do siebie, a wtedy wkroczymy my nim dojdzie do czegokolwiek. Oczywiście jak będą próbowali robić coś wcześniej to zareagujemy jeszcze szybciej.
Właściciel
- Czy jest to konieczne? Masz już wystarczająco dużo ludzi.
-Na dłuższą metę nie będzie to dość, ale póki co można się wstrzymać przy obecnej.
Właściciel
- Skoro tak czy siak muszę to zrobić, to lepiej mieć to z głowy od razu.
-Tak to się możesz do tego mentalnie przygotować. No, ale trzeba to wykonać. Zajmiemy się tym dopiero rano...
Właściciel
Skinęła głową w geście zrozumienia.
- Coś jeszcze?
-Nie, to tyle. Możesz już się zabierać do snu.
Właściciel
Skinęła głową i odeszła bez słowa.
-Jeszcze tyle roboty, ale później tylko z górki.- Pomyślał, po czym samemu udał się do snu.
Właściciel
Zasnąłeś. Rzecz jasna, obudziłeś się rankiem.
Nieco rozruszał mięśnie, po czym wstał i udał się na środek obozu.
-Wstawać, jest sporo roboty do wykonania!
Właściciel
O ile Nadludzie zerwali się prawie natychmiast, to kobieta trochę się ociągała. Niemniej, wszyscy są na nogach.
-Dobra, są dwie sprawy do załatwienia. Po pierwsze, trzeba poszerzyć szeregi naszej bandy, w tym celu wykorzystamy podstawowe ludzkie instynkty, które pobudza w mężczyznach kobieta. Resztę opowiem wam w trakcie. Po drugie, znaleźliśmy wraz z kobietą dwa szlaki handlowe, rozdzielimy się na dwie grupy uderzeniowe i będziemy czekać na okazję do ataku na poszczególnych drogach. No i po trzecie, zabieramy się na kilka chwil do Pustki.
Właściciel
- To kto w jakiej grupie? - zapytał Thrall.
//No, teraz możesz wykorzystać przydomki :V//
-Bez pośpiechu, pierw załatwmy sobie nieco ludzi tym pierwszym zadaniem. Potem będę dyrygował kto gdzie idzie.
Właściciel
- To kto idzie ubezpieczać naszą żywą przynętę? - zapytał ponownie ten sam Nadczłowiek.
-Wszyscy, trzeba stworzyć wrażenie silnej bandy, by w razie czego obyło się tam bez walki. Mamy tutaj połączyć siły, a nie ich wybić.
Właściciel
Kilku zaczęło mruczeć pod nosem, gdy nie zapowiadało się na rozlew krwi, niemniej woleli nawet taką misję od żadnej.
-Nie narzekać, walkę zaczniemy przy atakach na karawany. W dodatku przydałyby się też jakieś pułapki do tego coby nie mogli uciec.- Powiedział, po czym udał się po swojego wierzchowca i po kobietę. Mam nadzieję, że wiesz, którędy trasa gościńca.
Właściciel
Jedynie przytaknęła, gdy trafiliście do Ogarów.
-No to nawiguj nas.- Powiedział wsiadając na swojego oraz pomagając kobiecie wsiąść.
Właściciel
Całą grupą dość sprawnie pokonaliście las i trafiliście na wspomniany już wcześniej trakt.
-Odstawić cię jakoś na rozdrożach czy już tutaj?
Właściciel
- A czy jest jakaś różnica.
-Na rozdrożach styka się kilka ścieżek... No dobra.- Pomógł kobiecie zejść z Ogara, a następnie nieco wycofał się z resztą. Będziemy cały czas w pobliżu, może cały ten plan się uda.- Rzekł jeszcze chowając się ze swoimi ludźmi za drzewami i krzewami.
Właściciel
A ona spokojnie ruszyła drogą.
No to wesoła kompania dzielnie obserwowała kobietę i czekała aż ktoś ją zaczepi.
Właściciel
Niestety, nic takiego się nie wydarzyło. Może noc byłaby lepszym wyborem?
-Jak myślicie chłopaki, za dnia jakieś szumowiny chodzą po okolicy?
Właściciel
- Oni to chyba bardziej wolą noc, ale dajmy im czas. - odparł jeden.
-Proszę bardzo. Pierw wolę mieć to zadanie za sobą.
Właściciel
Wreszcie kobieta zniknęła Wam z oczu, ale to dlatego, że poszła dalej, a Wy staliście w miejscu.
-Dobra, ruszamy, bo jeszcze i ją zgubimy.- Powiedział starając się ze swoimi ludźmi nadążyć za kobietą.
Właściciel
Zdaje się, że wykrakałeś, bo nigdzie jej nie widać.
-Panowie, chyba należy dać ogarom ją znaleźć.- Powiedział, po czym nakazał swojemu zwierzęciu jakąś ją wyczuć i złapać.
Właściciel
Łatwiej by było, jakbyś miał jakąś jej rzecz, ale zapach z powietrza też można wyłapać. Sęk w tym, że zajmie to więcej czasu, a Wy niekoniecznie go mieliście.
Pierwsze na co wpadł to podał pod nos ogarom mapy, miała przecież z nimi największą styczność, to pewnie też jej zapach jakoś na nich osiadł.
Właściciel
I tak musiało się stać, gdyż demoniczny stwór złapał trop i pognał w sobie znanym kierunku.
-No nie ociągać się, za nim!- Powiedział do swoich, po czym samemu spróbował jakoś za całą grupą nadążyć.
Właściciel
Było to problematyczne, bo Ogar biegł dość szybko, a Ty jako jedyny nie miałeś swojego wierzchowca. Niemniej, dzielnie dotrzymywałeś tępa pozostałym jedenastu. Bestia zatrzymała się w środku lasu, jakby zgubiła trop.
-Co jest, trop zgubiłeś?- Powiedział rozglądając się po okolicy czy też patrząc w górę, może na drzewo wlazła.
Właściciel
Niestety nie. Niemniej, Ogar zaczął gorączkowo szukać i obwąchiwać okolicę.
-No ten zapach.- Podsunął jeszcze raz ogarowi mapy pod nos, by ten mógł łatwiej znaleźć owy zapach.
Właściciel
Trwało to trochę dłużej niż wcześniej, ale złapał trop. Niestety, nie pobiegł, ale szedł spokojnie, jakby nie chcąc go zgubić.
Nakazał zatem swoim ludziom gestami dłońmi wyciągnąć kusze i mieć je gotowe do użycia, a następnie całą gromadką ruszyli za ogarem.
Właściciel
Stanął przed krzakami, za którymi zapewne rozciągała się spora polana.
Postanowił spojrzeć przez krzaki i o ile nic tam nie było to udał się na ową polanę.
Właściciel
No właśnie coś było, a mianowicie obozowisko składające się z kilku namiotów i ogniska. Wokół kręciło się wielu bandytów, bo nikt inny to nie mógł być, a przeważali w niej Orkowie. Było też nieco Goblinów, jeden Centaur i trójka ludzi.