Jedyne co go w sumie mogło zainteresować to artefakty, tylko te mogłyby mieć dla niego jakąś wartość.
Właściciel
Jakieś przedmioty, berła, laski, broń itp, leżały na ziemi, obok tego regału z miksturami.
Jeżeli nie było to nic co można zwyczajnie nosić na sobie to nie interesowały go je, może mikstury były jakieś ciekawe.
Właściciel
Mikstury o najróżniejszych barwach i kolorach. Niestety, nikt nie opatrzył ich etykietką z nazwą, czy chociaż właściwością.
-Wypicie wszystkiego sprawi, że pewne zdechnę. Spasuję...- Rzekł, po czym poszedł tylko w stronę wampira, nie miał tu bowiem czego zbierać.
Właściciel
Pomóż... Pomóż mi - usłyszałeś nagle ze strony regału.
Nieco przestraszony postanowił udać się do właśnie tego regału, w końcu co mogłoby przetrwać w takim miejscu przez tak długi czas w zamknięciu i bez jedzenia czy wody, nie zamierzał podchodzić jednak zbyt blisko w razie czego.
-Wiesz, że masz w tym swoim skarbcu jakieś gadające coś?- Rzekł w stronę wampira.
Właściciel
- Co? - zapytał zdezorientowany i przeniósł wzrok na Łowcę. - Mówiłeś coś?
- Nie. Ja nic nie słyszałem.
- To tak jak ja. - mruknął Wampir. - Za dużo Słońca, piwa i czasu w burdelu. - powiedział z uśmiechem i wrócił do szukania.
-No bardzo ku*wa śmieszne, ciekawe czy też zignorujesz to jak je**ę cię w łeb.- Rzekł, po czym udał się możliwie do ksiąg, może jakąś wiedzę w nich znajdzie.
Właściciel
Czerwona fiolka... Weź ją! - znów usłyszałeś głos, lecz teraz był bardziej natarczywy.
Wzruszył ramionami idąc w stronę ksiąg. Skoro coś tutaj było zamknięte to chyba powinno.
Właściciel
Najróżniejsze księgi, od historycznych po filozoficzne i magiczne.
Chrzanić historię i filozofię, magia to prawdziwa sztuka, warto się w tych książkach rozeznać, przynajmniej w tytułach.
Właściciel
Większość o nauce poszczególnych jej aspektów, ale też nieco o Magii w ogóle.
Postarał się zatem poszukać sobie jakiejś księgi do nauki magii, pierw warto sprawdzić jakie tam właśnie były, przydałoby się mieć jakiś sposób do walki na dystans.
Właściciel
Były przynajmniej dwie książki o nauce każdej z możliwych Magii.
-Fiu fiu, przyda się.- Wziął obie księgi do rąk o ile nie były one jednakowe. Dalej tylko postanowił iść za wampirem.
Właściciel
Wampir również wyszedł z księgą oprawioną w metalowe płytki i złotym berłem, zakończonym srebrną czaszką z rubinowymi oczyma. Łowca zadowolił się kilkunastoma sakiewkami.
-Wracamy tą samą drogą czy jednak nas stąd jakoś wyteleportujesz?
Właściciel
- Sam nie wiem. A właściwie to sobie coś wziąłeś?
-W sumie tylko książki o magii, przestudiuję je w wolnym czasie. Wciąż nie rozumiem co to za dźwięki dochodziły z regału z miksturami, wróżkę jakąś uwięziliście w butelce?
Właściciel
- Jestem tu pierwszy raz, ten skarbiec należał do moich przodków od setek lat. Może weź flakonik, zawsze możesz go jakoś opchnąć.
-Może też mnie doprowadzić do szału, spróbuję.- Rzekł, po czym udał się po właśnie tę miksturę co wydawała z siebie dźwięki.
Właściciel
Gdy tylko ją podniosłeś, wypadła Ci z ręki i roztrzaskała się o podłogę. Z resztek flakonika wydobył się czerwonawy dym i zniknął.
-Zdaje się, że mogłem uwolnić wielkie zło... Zdarza się.- Wrócił zatem do wampira by poinformować go możliwie o tym zajściu. Zapewne ten upadek i tak nie był spowodowany przypadkiem.
Właściciel
- Ja tam nie wiem o co chodzi. - stwierdził i opuściliście skarbiec. Na zewnątrz była Twoja kompania oraz czterech martwych strażników.
-Dobra, mam pieniądze i mam księgi, możemy ruszać.- Wykonał jeszcze dłonią kilka rozkazów swoim by mieli się jakoś ustawić do wymarszu.
Właściciel
Opuściliście skarbiec tą samą drogą, którą przyszliście po czym trafiliście znów do gorszych dzielnic miasta, teraz już pustych, ze względu na późną porę.
-Wypadałoby szybko opuścić miasto, jeżeli zwołali alarm w skarbcu to już możemy mieć na głowie nieco problemów.
Właściciel
Łowca i Wampir wymienili kilka słów, po czym ten pierwszy odszedł, a Wampir szybko udał się w kierunku bramy.
Co miał robić, nie zamierzał tak stać tylko ruszył za wampirem ze swoim oddziałem.
Właściciel
- Minteled za nami. - stwierdził, gdy już opuściliście miasto. - Pierwotnie miałem w planach Tol-Barad, ale jednak zawadzę o Przełęcz Martwego Orka. Idziesz ze mną, czy odpuszczasz sobie?
-Wiele do roboty i tak nie mam, złoto trzeba gdzieś wydać jak i przeczytać nieco zawartości z tych ksiąg.
Właściciel
- Na czytanie będziesz miał czas po drodze, a u Krasnali będzie na co wydawać.
-Dokładnie, dlatego chętnie pójdę. A wiadomo po co tam idziemy?
Właściciel
- Wiadomo. - odparł Wampir, ale nie powiedział nic więcej.
Oddał zatem jedną z ksiąg swoim przybocznym, po czym po drodze postanowił nieco przyjrzeć się jej wnętrzu. Przede wszystkim zaczął interesować się magią wody oraz elektryczności.
Właściciel
Obie były, o Magii Ognia było więcej niż o Elektryczności.
Dziękuję... - usłyszałeś nagle.
Nieco zdziwiony postanowił jednak nie odpowiadać by nie wyjść na czubka, ale jedynie pokiwał kilkukrotnie głową.
-Na bezrybiu i rak ryba...- Pomyślał sobie by w tym czasie zacząć naukę tejże magii.
Właściciel
Nie musisz mi odpowiadać na głos, wystarczy w myślach. - odparł głos.
Ciężko byłoby też praktykować Magię Wody na, no cóż, pustyni.
Czyli mówisz mi, że teraz mam gościa we własnym wnętrzu czaszki? Ciekawe... Albo kogoś kto mnie obserwuje z jakiegoś dystansu... No, ale wracając. Kim żeś?- Odpowiadał myślami podejrzanemu głosowi przerywając swoją naukę magii.
Właściciel
Jestem Cernunnos, Rogaty Bóg, znany też Biczem Pradawnych, Pogromcą Demonów i Władcą Dzikiego Gonu. Ale pewnie nic Ci to nie mówi, prawda?
-Zważywszy na to, że przez dużą część swojej egzystencji byłeś zamknięty w butelce to raczej nie, niestety. Przynajmniej ciekawe masz tytuły.
Właściciel
Znacznie ciekawsze są opowieści o tym jak je zdobyłem. Mogę Ci opowiedzieć. Lub pokazać.
-Pokazać? Że niby w głowie mi to jakoś pokażesz bym miał to przed oczyma? Jeżeli miałbyś mnie wrzucić umysłem w sam środek walki z demonami to chyba przystanę na opowieść.
Właściciel
Jednak zanim zdążyłeś zaprotestować pustynia, Twoi towarzysze, Wampir i reszta otoczenia rozmyły się. Ich miejsce zajęły obrazy...
Pierwszy przedstawiał przystojnego młodzieńca o bursztynowych oczach i jeleniem porożu na głowie.
Drugi przedstawiał jak ta sama osoba, z włócznią w dłoni, prowadzi do walki zastępy Elfów, na zbierające się hordy Nieumarłych.
Kolejny przedstawiał wielką pracownię alchemiczną i kadzie pełne zielonej mazi, w której coś bulgotało. Obraz zmienił się szybko i ukazał Rogatego Boga na polance, przed lasem, gdzie stały Elfy. On sam ofiarowuje im Jednorożce, Drzewce i inne, dziwne stwory.
Następny ukazywał Cernunnosa z wielką, drewnianą maczugą nabijaną krzemieniami z jednej strony i zakończonej żuchwą z kłami jakiegoś stwora po drugiej. Tytan wzniósł swój oręż w górę, a z otaczającego go lasu wyłoniły się setki, a później tysiące olbrzymich wilków, lecz o ludzkich wyrazach pysków i oczach. Pogromca Demonów poprowadził swój Dziki Gon na ciągnące się pod horyzont zastępy najróżniejszych Demonów, wychodzących z portalu.
Tu obrazy z życia Rogatego Boga się urwały, a Ty na powrót zobaczyłeś pustynię i swoich towarzyszy podróży.
-Naprawdę dziwne uczucie, ale przynajmniej wiem, że zły nie jesteś... To teraz powiedz mi co ty robiłeś cały ten czas w butelce?
Właściciel
Zostałem zdradzony, a część mojej duszy uwięziono w tym naczyniu, które przez wieki przechodziło z rąk do rąk.
-Reszta duszy gdziekolwiek się znajduje czy wyparowała?
Właściciel
Jest rozrzucona po całym Elarid, ale jest pewien rytuał, który mógłby scalić ją i przywrócić mi dawny kształt. Jednak nie mogę tego zrobić sam.