Konto usunięte
-Tak sądzę... Ale chyba koniec z walkami.
Widać było wyraźny smutek na jego twarzy. A tak, nie było widać, bo ma hełm.
//Chyba zdjęli hełm w szpitalu...//
Konto usunięte
Postanowiłem wyjść z jaskinii, by zapolować. Po rozejrzeniu się zobaczyłem dosyć duże miasto. Poszedłem w tamtą stronę.
Konto usunięte
//Mój hełm jest jak druga głowa ;.;//
//Tak, więc go na pewno nie zdjęli by nie sprawdzić, czy nie ma większych uszkodzeń głowy...
Właściciel
Twojastaraa:
Idąc tak trafiłeś w końcu na dobrze utrzymany gościniec prowadzący do owego miasta. Chwilę później zobaczyłeś drewniany znak. Strzałka wskazywała w kierunku miasta, a napis na niej głosił: "Do Ruhn." Każdemu Wampirowi nazwa musiała się wydać znajoma.
//Ostatnia szansa. Idąc tam nie wrócisz żywy. Właściwie to z pewnego punktu widzenia jako Wampir już jesteś martwy, więc powiedzmy, że spotka Cię definitywna i ostateczna śmierć.//
//Idź tam, sprzedam jakiemuś alchemikowi krew wampira...
Właściciel
//Na dobry początek proponuje zacząć w swoim lokum. Dodaj temat w grupie, nazwij go, powiedzmy, "Jaskinia (tu podajesz imię swej postaci)" Potem machnij opis tej jaskini, gdzie jest i tego co jest w okolicy. I zacznij. Proste? Proste.//
//Kubo, przeoczyłeś co my pisaliśmy...
Właściciel
//Tak. Ale co mam niby napisać? Nie robicie nic szczególnego poza rozmową, wiec mam wtrącać co posta, coś w stylu: "Udało Ci się to powiedzieć"?//
Konto usunięte
//Pzzt... Teraz ty king się odzywasz...//
-Koniec z walkami? chyba aż tak cię nie poturbowano...
-Po zwykłym złamaniu?.. Przejdzie Ci. Wystarczy, że napijesz się odpowiedniej mikstury...
Nie wiem dokładnie z czego się ją robi i jak, ale otrzymuję zniżkę po przyniesieniu rzadkich składników... Poza tym... można walczyć kulejąc...
//Rozumiem, że teraz ty trollujesz...//
Właściciel
FD_God:
Zarówno Ty jak i Twój oddział w końcu dotarliście w pobliże Ruhn. Miasto wyglądało na prawdę strasznie. Drewniane domy i budynki spaliły się doszczętnie. Większość kamiennych konstrukcji ledwo stoi. Z miasta nadal unosi się dym palonych ciał Nieumarłych, Mutantów czy Demonów.
Pod miastem rozciągają się setki namiotów, w których mieszkają wszyscy Ci, którzy odbili miasto.
-Nareszcie dotarliśmy, przynajmniej wiadomo, że doszło do naszego zwycięstwa.- Powiedział oglądając oblicze zniszczonego wojną miasta.
Właściciel
Część Paladynów cieszyła się ze zwycięstwa, ale większość była smutna z powodu tego co ujrzeli. Wielu miało w Ruhn rodzinę lub przyjaciół.
-Zatem, Pani? Co teraz poczniemy jak tutaj sytuacja jest w miarę stabilna? Najwyżej można pomóc w leczeniu naszych towarzyszy.
Spojrzał na zemdlałego rannego...
//Wystarczy czekania//
Właściciel
King:
Spojrzałeś.
//Olej gości! Wyrusz w świat!//
FD_God:
- Poczekamy z dwa dni, a wtedy cała armia ruszy na kolejny cel. - stwierdziła Elfka.
-A co jest naszym kolejnym celem?- Spojrzał na kobietę.
Wyszedł z namiotu, ciekaw, czy to będzie bezowocna wyprawa, czy może uda mu się znaleźć jaką robotę.
Właściciel
FD_God:
- Nie mogę powiedzieć, ale nudy tam nie zaznacie.
King:
Paladyni raczej najemników nie szukają. Może pora wybrać się gdzie indziej?
-No dobrze... Zatem czym mamy się obecnie zająć?
Właściciel
FD_God:
- Odpoczywajcie, żołnierzu. - powiedziała z uśmiechem.
-Ech...- Westchnął nieco zawiedziony, przeto wyruszył na wojnę, a nie by dalej odpoczywać. Postanowił obejrzeć się po reszcie paladynów by sprawdzić co zrobią, może dołączą do obozu wokół miasta czy też sami rozbiją jakiś w pobliżu.
Właściciel
FD_God:
Ruszyliście do obozu pod miastem. Paladyni przywiązali konie w pobliżu i pozwolili im się paść. Sami zajęli się rozkładaniem namiotów. Elfka natomiast gdzieś znikła.
Cóż, sam się, więc za to wziął. Postanowił rozbić dla siebie namiot, bo zaś musiał gdzieś spać.
//Zniknęła lepiej brzmi...//
Zdecydował się wyruszyć do... zapytać kogoś o pomysł, gdzie można wyruszyć.
Właściciel
King:
//To, że masz Hitlera na awatarze, wcale nie znaczy, że musisz być GN ;-;//
W końcu to obóz wojskowy. Masz kogo pytać...
FD_God:
Nie miałeś z tym problemów i po kilkunastu minutach namiot stał gotowy.
-Przejdę się po okolicy, warto też nazbierać trochę chrustu na ognisko.- Pomyślał i zaś udał się w stronę jakiegoś zalesionego terenu by zbierać patyki z ziemi.
Właściciel
FD_God:
W pobliżu był mały lasek wierzbowy.
Do lasu zatem, gdy już tam dotarł postarał się zebrać suche gałązki leżące na ściółce leśnej.
Właściciel
Było ich wystarczająco wiele, żebyś zebrał naręcze na ognisko.
Skoro i zebrał dość to postanowił wrócić przed swój namiot i zaraz podszedł do konia wyjmując z jednej z juk dwa krzemienie. Zaś wrócił do stosu chrustu by spróbować rozpalić go wziętymi wcześniej kamieniami.
Rozejrzał się, czy jest tu ktoś, kto miałby pojęcie o tym, gdzie warto się udać.
Właściciel
FD_God:
Trochę to zajęło, ale w końcu udało Ci się uzyskać iskrę, a po niej płomień.
King:
Setki, jeśli nie tysiące, Paladynów, Kapłanów, żołnierzy i Magów. Tak ciężko kogoś wybrać?
Jak ognisko gotowe to ten przy nim usiadł i spoglądał w płomień.
Właściciel
FD_God:
Nie jakiś wybitnie duży, ale też nie mały, elegancki płomień o pomarańczowo - żółtej barwie.
//Tak...//
Zastanawiał się, gdzie wyruszyć...
-Jakoś dawno nie jadłem...- Pomyślał sobie, po czym wstał z miejsca i ruszył zaraz do juki konia otwierając jedną z nich i wyciągnął z niej kilka kiełbas. Zaraz wziął też stalowy szpikulec z innej juki i wrócił pod ognisko nabijając wszystkie wędzone kiełbasy na szpikulec, a ten trzymał bezpiecznie nad ogniem by je upiec. Może ktoś coś był chętny do choćby rozmowy.
Rozejrzał się w poszukiwaniu najnowszych posiłków, by mieć wieści jak najbardziej aktualne.
Właściciel
FD_God:
Kiełbasy się piekły.
King:
Ciężko było odróżnić nowe od starych twarzy w tak wielkim zbiorowisku.
-Poczekać aż tylko będzie gotowe i iść po jakiś bochenek chleba...- Pomyślał nieco oblizując swoje usta, następnie rozejrzał się po okolicy starając ocenić się kto tutaj sobie przebywa lub co robi.