Właściciel
King:
Namioty, wozy, skrzynie, beczki, Paladyni, Kapłani, żołnierze. Nic się nie zmieniło.
Podrapał sokoła po główce, jak ten lubił.
Właściciel
King:
Zamrucz.... To znaczy otarł Ci się głową o ramię na znak radości.
Konto usunięte
//Jestem już zdrowy? .-.//
Właściciel
Dark Lord:
//A minęło sześć godzin w świecie gry? ._.//
King:
W końcu przybył jakiś młody Paladyn o długich blond włosach i szafirowych oczach. Bez żadnego słowa przywitania ruszył od razu w kierunku miasta.
Konto usunięte
//Chyba tak .-.//
Spróbował wstać.
Właściciel
Dark Lord:
//Chyba nie.//
Upadłeś na ziemie obok noszy i leżałeś tak nie mogąc wstać.
Właściciel
King:
Zaprowadził Cię tam gdzie było truchło Mutanta.
Właściciel
King:
- Rób co chcesz, byle szybko. Ale każdy element jego ciała ma zostać na miejscu gdzie go spalimy.
Przyjrzał się uzbrojeniu, rozwinięciu mięśni na poszczególnych segmentach ciała, twarzy, by móc określić dokładne możliwości pola widzenia i spróbował odzyskać bełt.
Właściciel
Nic z tego. Oblepiła go jakaś czarna maź i nie miałeś szans, żeby wyciągnąć bełt.
Właściciel
Za broń służyły wielkie mięśnie, topór zamiast lewej łapy i wielkie szpony na prawej. Mięśnie były rozwinięte bardziej niż u zwykłego człowieka. Siła stwora była pewnie wielka.
Twarzy nie było. Zamiast niej widziałeś tylko czerwone oczy, pojedynczą szparkę nosa i okrągły otwór gębowy z wystającymi na wszystkie strony zębami.
Zęby, jakiego zwierzęcia przypominają.
Oczy bardziej rozstawione czy blisko siebie i czy jest jakaś roślina w pobliżu.
Właściciel
Roślin nie ma. To miasto.
Zęby są nietypowe i nie możesz ich przypiąć do żadnego zwierzęcia. Długie, grube, o ząbkowanych krawędziach i strasznie mocne.
Oczy małe i blisko siebie.
Lekko dźgnął mutanta stalowym mieczem.
Właściciel
Na Twoje szczęście nadal postanowił być martwy.
//No way, rozwaliłem mu głowę, 2 razy. Jaki efekt dźgnięcia...//
Właściciel
O dziwo nie poruszył się i nie zrobił absolutnie nic. Dziwne jak na Mutanty, zwłaszcza takie martwe.
//Ile mu zrobiła broń, lepiej działa, czy gorzej od srebrnego miecza...//
Właściciel
Nie wypaliła tkanek, nie uszkodziła organów. Zadziałała tak jak na zwykłego człowieka. Chyba nie ma różnicy między nią, a srebrnym mieczem.
Dla pewności sprawdził jeszcze srebrny miecz.
Właściciel
Nic. Zupełnie jakby jego ciało nie oddziaływało w żaden sposób na srebro.
- Zaspokoiłeś ciekawość, miłośniku Mutantów? - zapytał niecierpliwie Paladyn.
-Nie, jeszcze wiem za mało, ale jedno jest pewne- więcej przy ich tworzeniu użyto alchemii niż magii. Magiczne mutanty oddziaływały by mocniej na srebro.
Sprawdził nogi, by znaleźć najsłabsze punkty, w które uderzając łatwo można by rzucić mutanta na kolana.
Właściciel
Nie było słabych punktów. Powalić go na kolana? Można go położyć odrąbując nogę toporem.
//Brak słabych punktów? To jakim cudem jest w stanie poruszać nogami? Wątpię żeby miał rzepkę z obu stron kolana...//
Właściciel
//Pancerz... Przypominający chitynowy.//
//Ale wiesz, że w takich miejscach niemożliwe jest zastosowanie takiego pancerza? Miejsca takie muszą zostać ruchliwe, więc zawsze jest przynajmniej wąska luka między płytami pancerza, więc wystarczy wbić w to miejsce miecz.//
Właściciel
//Takie miejsca to wiadomo. Ale ja nie uznałbym tego za jakiś wybitnie słaby punkt więc o tym nie pisałem.//
//ok//
-Pora już chyba wracać...
Właściciel
- Zaspokoiłeś ciekawość? To świetnie. - powiedział idąc w kierunku bramy.
Właściciel
King:
I idąc za nim wróciłeś do obozu.
Dark Lord:
Minęło sześć godzin!
-Dzięki za pomoc.
Powiedział.
Właściciel
Kiwnął Ci głową po czym zniknął między namiotami i żołnierzami.
Poszukał namiotów medycznych...
Właściciel
King:
Było ich kilkanaście, ale tylko w jednym byli ranni. Atak nie okazał się zbyt kosztowny i nie pochłonął za wiele siły żywej Paladynów.
Poszedł do tamtego namiotu.
Właściciel
Zatrzymał Cię strażnik przed namiotem.
- A Ty tu czego? - burknął mierząc Cię wzrokiem. - Na rannego nie wyglądasz. A na medyka tym bardziej.
-Chcę pogadać z magiem, którego ocaliłem...
Właściciel
Dark Lord:
Udało się. Czułeś się jak nowy.
//Odpisz w Gibelest, dobra? ._.//
King:
- No dobra... Właź. - powiedział strażnik odsuwając się, żebyś mógł wejść do namiotu.
Konto usunięte
Spróbował coś zatańczyć.
//Tańczenie - Najlepszy sposób na bolące nogi .-.//
Właściciel
Dark Lord:
Zgrabnie tańczyłeś makarenę zwracając na siebie uwagę innych rannych.
Konto usunięte
-Próbuje mych nóg (Jakie zdanie .-.)
Właściciel
Dark Lord:
Wrócili do swoich spraw znów mając Cię gdzieś.
//Ten... Zaczekajmy na Kinga.//
//Wybaczcie, że mnie nie było//
-Widzę, że już wracasz do zdrowia...