Liszaj
//tak, nie czekajcie już na mnie, obawiam się, że nie będę miał wystarczająco dużo czasu w ciągu tygodnia, możecie z Bogora zrobić NPC'ta :(//
Konto usunięte
Patrzył dalej, żeby nie stało się to co wtedy.
Właściciel
Usłyszałeś mrożący krew w żyłach ryk.
Konto usunięte
Zatrzymał się i rozejrzał się.
Właściciel
Nic nie widać, ale ryk nadal słychać.
Właściciel
Ryki ustały.
Zauważyłeś Nieumarłego, który wyszedł z bocznej uliczki. A właściwie spieprzał w podskokach. Po chwili z tej samej uliczki, dosłownie, wyleciał drugi czym udeżył w pierwszego Nieumarłego. Obaj polecieli kilka metrów dalej i rozbili się na ścianie zamieniając się w krwawą miazgę. Potem usłyszałeś kolejny ryk i zauważyłeś jakiś ruch w tej samej uliczce.
Konto usunięte
Po cichu zobaczył co tam się dzieje.
Właściciel
Dark Lord:
Nic ciekawego. Poza wysokim na prawie trzy metry Mutantem. Miał czarną skórę, elementy pancerza, lewą, szponiastą łapę, a zamiast prawej topór. Na plecach miał tarczę, która służyła bardziej jako pancerz, bo w końcu nie miał jak jej wyjąć. To pewnie on rzucił Nieumarłym. Kilku innych uciekało w popłochu jak najdalej od Ciebie.
Stwór jak na razie Cię nie widzi.
Konto usunięte
Podbiegł do swoich i powiedział:
-Za rogiem jest Mutant.
Właściciel
Dark Lord:
//Bez kursywy, albo wpie**ol :V//
- Jaki Mutant? Nikt nie mówił o Mutantach! - krzyknął jeden z Paladynów. Dość głośno. Chyba za głośno.
Konto usunięte
//Przyzwyczaiłem się ;<//
-Nie tak głośno.
Właściciel
Dark Lord:
- A czemu niby? - zapytał ściszając lekko głos.
- Jest aż tak źle? - dodał drugi.
Konto usunięte
-Bo może nas usłyszeć a boje się, że nie damy mu rady...
Właściciel
Dark Lord:
- Na pewno nie jest taki mocny. - powiedział ufny w swe siły Paladyn.
Przybył do miasta, słysząc plotki o ostatnich problemach z mutantami. Potrzebował pieniędzy, więc chciał znaleźć kogoś, kto mu za to zapłaci.
Konto usunięte
//Choć do mnie to dam ci kasę ^.^//
Właściciel
Dark Lord:
- A gdzie to coś jest?
King:
Zauważyłeś namioty i kwaterujących się tam medyków, żołnierzy Cesarstwa Verden, Magów, Paladynów Srebrnej Dłoni, Kapłanów Straceńczego Słońca i kilku cywili.
Namioty rozstawiono na wzgórzu z dala od miasta, które nadal było niebezpieczne.
Skierował się w kierunku namiotów, mając nadzieję, że uda mu się zarobić.
Konto usunięte
-Za rogiem... Wskazał na miejsce gdzie był mutant.
Właściciel
King:
Zatrzymało Cię dwóch Paladynów i łucznik z armii Cesarstwa,
- A Ty tu czego? - zapytał jeden z Paladynów.
- To strefa działań wojennych.
- Radzę się zmywać.
Dark Lord:
- Dobra. Chodź ze mną. - powiedział Paladyn idąc w tamtym kierunku.
-Jestem zawodowym łowcą potworów, słyszałem o tym, co się tutaj dzieje, więc zdecydowałem się przyjść.
Właściciel
Dark Lord:
- Idź pierwszy. Będę Cię ubezpieczać.
King:
- Mamy tu zawodową armię, Paladynów i wielu innych zajmującym się czymś takim od dziecka. Jeśli chcesz to idź do miasta, ale nikt Ci nie zapłaci. I nie masz gwarancji, że wrócisz.
-Co z innymi, niż złoto, formami zapłaty i jak ze znalezionymi rzeczami?
Właściciel
King:
- Rób sobie co chcesz. Ja Cię tylko lojalnie uprzedzam. Dla mnie możesz nawet włamać się do skarbca w ratuszu miasta, ale masz nie wchodzić w drogę naszym żołnierzom. - powiedział Paladyn oschłym tonem.
Dark Lord:
- Ty go wywabisz, a ja go zabiję. To chyba proste.
Konto usunięte
Wyszedł zza rogu parząc na mutanta.
-Zanim pójdę, mogę się dowiedzieć, czy jest to mutacja alchemiczna, czy magiczna?
Właściciel
Dark Lord:
Siedział na ziemi odwrócony do Ciebie bokiem.
Konto usunięte
Rzucił w niego lodowym kolcem.
//A o mnie zapomniano :'(//
Właściciel
Dark Lord:
Trafiłeś, ale nie uzyskałeś żadnego efektu. Poza tym, że zwróciłeś na niego swoją uwagę. I ostro go wku*wiłeś. Ruszył powoli w Twoim kierunku.
King:
- Nie mamy pojęcia. Nie zabiliśmy żadnego i takie informacje uzyskamy dopiero po sekcji zwłok. - powiedział jeden.
- Ale takich też nie mamy. - dodał drugi Paladyn smętnie.
Konto usunięte
-No dobra, dawaj. - Zwrócił się do Paladyna.
Właściciel
Dark Lord:
Paladyn nie odpowiedział. Stał tylko w miejscu mamrocząc coś pod nosem.
//Gibelest pamiętasz? ;-;//
Konto usunięte
//Nie .-.//
-Na co czekasz? - Szepnął.
Właściciel
Dark Lord:
Nadal mamrotał nie udzielając Ci odpowiedzi, a Mutant był już niebezpiecznie blisko.
Konto usunięte
Więc zaczął oddalać się od paladyna.
Konto usunięte
Patrzył, co robi Paladyn.
-Aha, macie w obozie zawodowych alchemików, by mogli wykonać wywar, gdyby była to mutacja alchemiczna?
Właściciel
King:
- Mamy wystarczającą liczbę Alchemików.
- A Ty co się tak interesujesz?
- Pewnie przyszedł na przeszpiegi. Kto Cię przysłał? Orkowie? Nosgoth? Pakt Trzech?
Dark Lord:
Paladyn wypuścił z dłoni świetlistą kulę, która uderzyła Mutanta prosto w twarz. Padł na ziemię.
-W Ur mam wujka alchemika i tyle, a jak podejrzewacie mnie o szpiegostwo... zabierzcie mnie do swojego szefa.
Właściciel
King:
- Bo nasz Mistrz nie ma nic do roboty tylko słuchać takich wypi**dków jak Ty.
- Zmywaj się, albo zobaczysz jak działa Magia Światła na zwykłych śmiertelnikach.
-Dobra już dobra. Żegnam.
Poszedł w kierunku miasta.
Właściciel
King:
Nikt Cię nie zatrzymywał.
Dark Lord:
Mutant nagle wstał podszedł do Paladyna i rzucił nim o ścianę jak szmacianą lalką.