Właściciel
Michał:
Potwór lekko się uśmiechnął. Rozbawiłeś go tym. Chyba. Łapa nie puszczała i wyciągnęła Cię na zewnątrz. Stwór podniósł Cię tak wysoko jak tylko mógł więc wisisz głową w dół jakieś 4 metry nad ziemią.
Bilo, FD_God:
Jak na razie ruszyliście bez przeszkód w dół.
Gdy zeszliśmy na dół wokół Gerwazego uformować się miał okrąg tarczowników, coś jak Rzymskie Testudo, Aragoth wraz z nim był w środku .
Właściciel
Bilo:
Przez chwilę zauważyłeś tą czarną bestię. Widziałeś też zbliżających się do niej Nieumarłych. Do tego stwór trzymał coś w szponiastej łapie.
Aragoth nie wiedział co jest w łapie, nie miał zamiaru też ryzykować, otoczeni nieumarłymi ruszyli w stronę rynku .
-Ciekawe też czy krew trupów jakoś wpływa na to by mnie nie próbowali dorwać... Czemu idziemy w stronę rynku?- Spojrzał na Aragotha nieco zdziwiony, że nie kierują się wprost do jednej z bram.
- Wszystkie bramy oprócz Bramy Ostatniej Szansy.. czy jakoś tak są otoczone masami trupów, a tylko przez rynek da się do niej dojść . A nieumarli mają zaschniętą lub wcale nie mają krwi .
-Nie taką zaraz zaschniętą, krew dalej w nich jest zważywszy na to, że czymś musiały mnie przecież oblać. No dobrze, na rynek zatem... Może znajdzie się tam jakieś medykamenty...
- Możliwe, ale wolałbym przejść przez miasto od razu, gdzieś tu krąży Demon Ognia .
Konto usunięte
-Cholera!
Spróbował spalić bestii oczy okładając ją w tym samym czasie maczugą po ryjcu.
Właściciel
Michał:
No niestety. Nawet nie mogłeś go dosięgnąć. Trzymał Cię tak jeszcze chwile po czym rzucił Cię o ścianę najbliższego budynku. Miałeś złamaną prawą nogę i kilka żeber. Lewa ręka też nie była całkowicie sprawna.
Konto usunięte
Opluł się krwią i ściagnął hełm.
-Cholera...
W takim razie wszyscy ruszyli na rynek . ;v .
Właściciel
Bilo, FD_God:
Rynek był akurat pełen Nieumarłych.
Michał:
Bestia stała i gapiła się na Ciebie. A w Twoim kierunku idzie ośmiu Nieumarłych.
- Przejdziemy bokiem lub przez domy..- Aragoth obejrzał się za uliczkami lub bezpieczniejszym przejściem -.
Właściciel
Bilo, FD_God:
Gdzie, jak gdzie, ale tutaj na pewno bezpiecznie nie było...
-No raczej środkiem iść nie będziemy, może natkniemy się po drodze na jakiś kram medyka, przydałoby się.
- Spróbujmy przejść bokiem, ja wolałbym uciekać od razu do bramy i się tu nie włóczyć.. niedaleko stąd jest Fort niejakiego Barona, ma tam całkiem miłą wioskę pewnie i medyk się znajdzie -. postarał się poprowadzić formację za rynek i znaleźć jakieś boczne przejścia do bramy .
-Z pewnością to bliżej niż moja posiadłość, ciekawi mnie też czy czasem ten orszak demonów nie puścił jej z dymem...
- Przechodziłem tamtędy podczas trwania oblężenia, obeszło się tam bez zniszczeń .
-No i dobrze, przynajmniej po tym wszystkim być może czeka mnie jeszcze gorąca kąpiel.
Konto usunięte
// Ehm Halo ? Czy muszę coś poprawić ?
Konto usunięte
Nawet nie próbował wstać z tym kikutem, posłał w najbliższego kulę ognia.
Właściciel
Michał:
Jeden padł martwy, ale pozostali nie mają zamiaru zrezygnować z łatwego posiłku.
Degant:
Wstałeś, ale pancerz był nie do naprawienia, a zbieranie raczej nic nie da. A co do bezpiecznego miejsca... Z każdej strony nadchodzą Nieumarli. Nie masz gdzie uciec.
Bilo, FD_God:
Trzech Nieumarłych zaczyna kręcić się niebezpiecznie blisko Was.
- Zbliżyć się do siebie ! Tarcze mają zakrywać Gerwazego !
Aragoth przyśpieszył, zaczął rozglądać się za jakimś wysokim budynkiem lub miejscem złączonym z murem .
Właściciel
Bilo:
Z murem złączone były tylko wieże, których było sporo. Ale powstał problem:
Jak dostać się do tej wieży?
- Przyspieszcie i w kierunku tamtej wieży !
Szereg zaczął więc kluczyć po ulicach możliwie zbliżając się do wieży .
Właściciel
Bilo:
Więc jesteście pod samą wieżą. Ale powstał następny problem... A mianowicie jak wejść do wieży? Drzwi nie było w zasięgu wzroku...
- Kto do cholery buduję wieżę bez drzwi..
Wyznaczył kilku nieumarłych którzy nie musieli już bronić Gerwazego do obejścia wieży a on sam rozejrzał się za nisko położonym oknem lub możliwie łatwym wejściem od sąsiedniego budynku tudzież jakiejś strażnicy .
-Musielibyśmy dostać się na mur by wejść do wieży, jakoś niezbyt szczególnie twierdzę by więcej niż jedna czy dwie wieże miały wejście na samym dole, ale budowniczym zamku nie jestem to nie twierdzę iż tak konkretnie musi być.- Wyjął szablę zza pasa rozglądając się za siebie sprawdzając czy nie zbliżają się jacyś nieumarli.
- Nie wiem czy mam jeszcze dość sił żeby zbudować nam schody na mur...
-Twierdzę, że to i tak zbędne, już łatwiej byłoby dostać się do wieży siłą, ale to też niewskazane... Możemy iść wzdłuż muru i liczyć, że w końcu trafimy na jedną z drzwiami.
- To też ryzykowne, możemy trafić tym sposobem na duże grupy nieumarłych lub na demona .
-No to co mamy zrobić? Raczej nie będziemy tutaj sterczeć i czekać aż ktoś nas samemu odnajdzie?- Dalej rozglądał się za ewentualnymi wrogimi nieumarłymi.
- Dobra.. pójdę za twoją radą, ale lepiej żebyśmy nie trafili na inną bramę niż ta którą się dostałem, inne pewnie są oblegane
-Raczej całego miasta tak szybko nie okrążymy...
- Zapewne demony rozwaliły mur w kilku miejscach i utworzyły sobie inne przejścia, tak wielka armia wchodząca przez jedną bramę nie wchodzi raczej w rachubę .
-Mieliby problem zrobić to gdziekolwiek gdzie są góry, chyba że od kopalni wchodzą.
Więc drużyna ruszyła przy murze w stronę bramy .
Konto usunięte
-Cholera!
Złapał mocniej maczugę i rzucił dwiema kulami ognia w następnych.
Właściciel
Michał:
Kolejnych dwóch padło, ale pozostali są na wyciągnięcie ręki.
Bilo, FD_God:
Idąc wzdłuż muru uniknęliście spotkania z większymi grupami Nieumarłych, ale drzwi jak nie był tak nie ma. Bramy też nie widać.
- Ugh..
Szli więc dalej, aż dojdą w jakieś bardziej sensowne miejsce .
// Przeczytaj opis.. ja też się na to złapałem :D//
Konto usunięte
Zamachnął się na najbliższego maczugą.
-Giń do cholery!
Właściciel
Michał:
Jeden nie żyje, a pozostali... najzwyczajniej w świecie odeszli.
Bilo, FD_God:
Wasza wesoła gromadka dotarła w końcu do bramy, którą wcześniej weszliście, tzw. do Bramy Ostatniej Szansy.
Konto usunięte
Westchnął z ulgą.
-Prawie się zesrałem...
Rozejrzał się za jakimś schronieniem.
//Ja tam wchodziłem normalną bramą o ile pamiętam :v//
-No i znaleźliśmy cel naszej podróży, ciekawe co zastaniemy po drugiej stronie...
Konto usunięte
- O ku*wa
Podnosi swój miecz i przygotowuje się do walki
Właściciel
Michał:
Nieumarli odeszli. Ty nadal masz złamaną rękę, nogę i kilka żeber więc nie możesz się ruszyć. A Nieumarli odeszli, ponieważ w Twoim kierunku idzie ta sama czarna bestia, która tak Cię połamała.
Degant:
Nieumarli otoczyli Cię. Były ich dziesiątki jeśli nie setki.
Bilo, FD_God:
Droga ucieczki stoi przed Wami otworem.
- Tak w razie co.. otoczcie Gerwazego znowu, ale nie w zbyt wielu . Jeśli jest tam nekromanta lub co gorsza Demon moglibyśmy mieć problem z wytłumaczeniem dlaczego cała banda idzie w taki specyficzny sposób .
-Mielibyśmy problem z wytłumaczeniem tego jakby znajdował się tam ktokolwiek... No dobra, warto nie stać w miejscu tylko iść dalej w drogę, trzeba mi w końcu znaleźć tego medyka.- Rzekł, po czym ponownie spojrzał na swoją ranną nogę próbując ocenić jej stan.
Właściciel
Bilo:
To droga, którą tu wcześniej wszedłeś i jest pusta.