Gdy tarcza została mu wyrwana zamachnął się od dołu na bok nieumarłego a następnie posłał kopniaka w jego stronę, jeśli ten padł Aragoth zabrał tarczę, cofnął się i powiedział do swoich podwładnych .
- Osłaniajcie mnie.. muszę skupić się na barierze bo ten kto tam jest nie da rady..
Jak powiedział tak zrobił zaczął się cofać tak żeby wyprzedziła go z czwórka szkieletów po czym zaczął posyłać energię w stronę bariery dodatkowo ją wzmacniając .
Skoro go otoczyły to uaktywniły się w nim skryte pokłady adrenaliny. Na tych pokładach cofnął się w tył w stronę tego, który rzucał mu się na plecy, po czym w tej samej sekundzie przeniósł się za niego z prędkością przysłowiowego mrugnięcia i wykonał cięcie po jego potylicy. Następnie pchnął go na tego, który chciał go dopaść od boku wykonując zaraz po tym pchnięcie szablą w czaszki obu nieumarłych najpewniej przebijając ich obu. Kolejno nie wyjmując jeszcze szabli zakręcił nieco nią w ich głowach i wypuścił ją pionowo wspomagając się przy tym swoim barkiem. Na sam koniec została mu dwójka trupów, która jako że pewnie go otoczyła to była po przeciwnych stronach. Trzymał on jednego z trupów w lewej dłoni jako coś w rodzaju prowizorycznej tarczy, a prawicą wykonał pionowe odgórne cięcie na trupa, który najpewniej wciąż był przed nim.
Konto usunięte
Zbiera energie światła w ręce, następnie chwyta twarz umarlaka i ją uwalnia (Robi tą samą ręką bo drugą stara się jakoś ich odepchnąć od siebie)
Konto usunięte
-A ten gdzie się podział?-Gada sam do siebie i kieruje się w stronę środka miasta.
Właściciel
Michał:
W centrum miasta była wieża.
FD_God:
Nieumarli ne byli inteligentni więc po krótkiej walce wokół Ciebie leżała sieczka z ich ciał, a Ty byłeś ubrudzony krwią Trupów.
Bilo:
Akurat tarczy nie udało Ci się wytrącić. A Ty mogłeś zauważyć jak dwa szkielety z Twojej drużyny wylatują z dołu wieży, rozbijają się na ścianach i lecą w dół. Coś było na dole. Coś co pozbyło się dwóch Twoich szkieletów bez większych problemów.
Aragoth wypuścił barierę zabierając z niej moc . Wydał wszystkim szkieletom rozkaz do ataku i gdy odpowiednio przepchnęli "linię frontu" postarał się za wszelką cenę zabrać swoją tarczę . Osłaniał teraz odwrót swoich podwładnych .
Konto usunięte
Spróbował otworzyć drzwi.
Konto usunięte
// Ehm Halo czy coś źle napisałem ?
-Cholera... Jesteśmy tutaj odcięci.- Rzekł trzymając usilnie swoją szablę, po czym skierował się w stronę schodów wieży próbując dostrzec co się dzieje u licha na dole.
Właściciel
Degant:
Magia Światła była bardzo skuteczna przeciwko Nieumarłym. Ale lepiej było roztoczyć wokół siebie falę Światłą i pozbyć się wszystkich za jednym razem... Nieumarły, którego zaatakowałeś... no cóż... Nie miał już twarzy. Głowy zresztą też nie.
FD_God:
Zauważyłeś lodową ścianę odgradzającą Nieumarłych i Twoje jedyne wyjście z wieży. Poza Trupami były tam też ożywione szkielety walczące z Nieumarłymi.
Bilo, Michał:
Na dole wieży stało... coś bez dwóch zdań niezwykłego. Wysoki na prawie trzy metry Nieumarły. Ale nie był zwyczajny. Miał czarną skórę, elementy pancerza, lewą, szponiastą łapę, a zamiast prawej topór. Na plecach miał tarczę, która służyła bardziej jako pancerz, bo w końcu nie miał jak jej wyjąć. Ryknął przeraźliwie spraszając kilku Nieumarłych z okolicy.
//Tak panowie. Macie przerąbane.//
Konto usunięte
-Nosz cholera.
Puścił w jego stronę 3 kule ognia.
Właściciel
Michał:
Co najwyżej go to połaskotało. Zaczął powoli iść w Twoim kierunku.
Konto usunięte
-O...cholera...
Spróbował podgrzać jego pancerz do bardzo wysokiej temperatury.
-No to jest jakiś żart... Swoi się między sobą biją...- Machnął ręką i spróbował dostrzec tam tego szkieletowego molocha, o ile udało mu się go zobaczyć to mógł się najwyżej cieszyć, że może to coś nie wejdzie po schodach.
Nie czuł strachu, ale wiedział co to zdrowy rozsądek, zbudował za szkieletami drugą ścianę która może powstrzyma giganta na chociaż chwilę a z pierwszej pobrał całą energię jaką na nią poświęcił więc prawdopodobnie po chwili się zawali . Puścił się biegiem przed szereg gdy dotarł przed ów wystawił tarczą przed siebie i starał się dźgać z nad niej nieumarłych .
Konto usunięte
Zrobił to samo z kolejnym
Właściciel
Bilo:
Wielki potwór jak na razie nie zwraca na Ciebie uwagi. Twoje szkielety pokonały wszystkich Nieumarłych, ale straciłeś trzy z nich.
FD_God:
Widziałeś go. I mogłeś z łatwością stwierdzić, że ten, który z nim walczy ma ostro przerąbane.
Degant:
Znów się udało, ale prawie nie masz energii.
Michał:
Nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia. Jest już bardzo blisko...
Zaczął wbiegać po schodach, rozbił już słabą lodową ścianę .
- Na górę !
-No to mamy mały problem...- Rzekł, po czym cofnął się nieco dając wejść tamtym na górę, a samemu przyjrzał im się z w miarę bezpiecznej pozycji.
Właściciel
Bilo:
Na górze był człowiek z szablą w ręku i jakaś Elfka.
Konto usunięte
Powoli wstaje na nogi i wziął z ziemi swój miecz i co większe kawałki swojego pancerza i szuka jakiegoś
miejsca żeby odpocząć
Ocenił wzrokiem człowieka, elfka stała za daleko a on był zajęty .
- Formować mur tarcz wokół schodów !
Gdy szkielety się ustawiły zabrał energię z bariery którą wcześniej utworzył i odwrócił się w stronę człowieka .
- Oh wybacz, gdzie moje maniery .- ukłonił się lekko -. Jestem Aragoth .
-A tam maniery... Ja jestem Gerwazy... Dosyć niecodzienne miejsce na spotkanie kogoś. Raczej nie zostaniemy tu resztę życia to przejdźmy do konkretów, jak zamierzamy pozbyć się tego dziadostwa niżej?
- Moi ludz..szkielety otoczyły schody, każdy z nich ma włócznie . Wydaje mi się że zatrzymają to bydle na chwilę, Ja w tym w czasie mógłbym w niego uderzyć czymś mocniejszym, znam się trochę na magii mrozu .
-Magia mrozu... Raczej nie zamienisz go w sopel, który po uderzeniu rozłupie się jak orzech? Jakby się dało mnie jakoś podsadzić to może i odciąłbym mu głowę...
- Możesz spróbować z boku schodów skoczyć na głowę..ja odciągnąłbym jego uwagę stając z tyłu i zasypując go gradem pocisków .
-Prędzej preferowałbym to byś stworzył jakiś lodowy podest za nim, ja już zadbam o to by jego głowa potoczyła się po schodach... O ile wszystko pójdzie z planem.
- Więc zrobię to o czym myślisz .- Czuł że jest już lekko osłabiony, ale taka konstrukcja nie zeżre raczej dużo energii, zabrał się za kształtowanie jej i budowę czegoś co przypominać miało podest, po chwili owy się pojawił .
//Tyle, że nie miałeś tego robić teraz :v
Konto usunięte
Zaczął się cofać, szybko.
Właściciel
Michał:
A szponiasta łapa odrzuciła Cię na kila metrów.
Bilo:
Problemem mogła być odległość dzieląca Ciebie stojącego na samym szczycie wieży i stwora na samym dole. Ogółem to dzieliło Was jakieś 15 metrów.
Cofnijmy to że zrobiłem to coś ;-; .
// Jak te schody są zbudowane ? Kręcone,proste ?
Konto usunięte
Spróbował wstać i splunął krwią na ziemię.
Właściciel
Bilo:
Kręcone.
Michał:
Bestia nie miała zamiaru sobie odpuścić i była zdeterminowana, żeby Cię dobić.
Konto usunięte
-Cholera.
Zrobił pomiędzy nimi mur ognia i zaczął biec do pierwszego lepszego domu.
Aragoth tymczasem na schodach utworzył lodowe kolce przypominające te pale których używano do zatrzymywania kawalerii .
-Ciekawe czy sobie pójdzie czy jednak spróbuje wejść po tej spirali...- Skrzyżował ręce na piersi próbując dostrzec przeciwnika na dole wieży.
Właściciel
Bilo:
Udało się, ale zrobiłeś tylko trzy i nie jakieś bardzo mocne.
Michał:
Ogień nie zrobił na nim żadnego wrażenia. Najbliższy dom był zamknięty tak jak pewnie pozostałe. Z jednej strony miałeś wielkiego bydlaka, a z drugiej nagle pojawiających się Nieumarłych w liczbie ośmiu.
Konto usunięte
Miał w dupie, że dom zamknięty, wbiegł w pełnej zbroi w pierwsze lepsze drewniane drzwi, aby wywarzyć.
- Dobra.. muszę odpocząć... cały dzień magii używam..- przysiadł na ziemi i patrzył się w kierunku schodów -. Coś długo nie wchodzi, może za czym pobiegł ?
Właściciel
Michał:
Z rozpędu wpadłeś do domu i przewróciłeś się. A chwilę potem czarna, szponiasta łapa wciągnęła Cię z kryjówki.
-Zależy czy damy radę stąd uciec, ja na pewno nie dam rady biec...- Spojrzał na swoją ranną nogę, która nadal najpewniej wymagała porządnego medyka.
-Hmm.. ja musiałbym odpocząć kilka chwil żeby zbudować coś mocniejszego co zatrzyma nieumarłych . Demony najpewniej skończą inwazję jutro lub pojutrze, zostaje nam czekać lub mieć nadzieję że dostaniemy się na rynek i do tej tylnej bramy..
-Ciekawe co tu jeszcze oblegać, kamień zabrali to teraz tylko tutaj stać będą jako naturalna armia łapiąc nieszczęśników, którzy ośmielą się tu przyjść... Chyba tylko cały zakon paladynów miałby tutaj coś do powiedzenia.
- Byłem trochę czasu wśród nich.. szukają ludzi z potencjałem magicznym i zabierają im całą moc, więżą duszę i powtarzają to każdego dnia gdy ten zregeneruje siły, taki człowiek jest dla nich wiele warty .- siedział przez chwilę nic nie mówiąc, patrzył w ścianę przed sobą -, Musimy stąd uciekać dasz radę zejść po schodach ? Powoli jakoś nam się uda dojść do tej bramy..
-Zejść to nie problem, zwyczajnie nie pobiegnę... Na szczęście niezbyt skupiałem się na magii, więc ze mnie dużego pożytku by nie mieli.- Wzruszył ramionami, po czym schował szabelkę do pochwy przy pasie i dalej patrzył się w dół wieży.
- Nie rozumiesz, każdy z nas ma potencjał magiczny, mniejszy lub większy . Może nawet nie wiesz że byłbyś potężnym magiem .
Podniósł się .
- Nie będziesz musiał biec, moje szkielety cię otoczą i zakryją tak żeby nieumarli cie nie zobaczyli i będziesz szedł
-Może, nieco się już jednak starzeję, a na takiego maga lepiej już iść za młodu. Możemy liczyć na ten plan otoczenia się otoczką z nieumarłych.
//A Lunaaax tu zostawimy, ehuehuehue//
/Huehuehuehue//
- Więc tak zrobimy, nie powinni cię zauważyć .
Konto usunięte
//Heuheuheu wy śmieszki.//
Uderzył w łapę maczugą.