Rycerz
Da się ją jakoś otworzyć, czy od środka? Jeżeli jest wajcha, to stworzył kilka kul śmierci i spróbował nimi ją przełączyć.
Ślepiec
Natomiast on ruszył do wolnego pomieszczenia.
Ezgi
Odchrząknęła.
-Mogę jakoś pomóc?
-Coś się stało? - Zapytała się wujka.
Właściciel
Taczka:
W odpowiedzi zszedł na dół i serdecznie uściskał każdego z nowo przybyłych.
- To są moi przyjaciele, dawno, nim oddano Cię pod moją opiekę, przeżyliśmy wiele fascynujących przygód.
Vader:
Możesz to otworzyć tylko wtedy, gdy będziesz w środku.
//Pomieszczenia? Stolika w sensie?//
Dopiero wtedy mężczyzna oderwał się od obrazu i odwrócił się do Ciebie. Mógł mieć ponad trzydzieści lat, miał przenikliwe, szare oczy i brązowe włosy oraz gustownie przystrzyżoną brodę i wąsy. Ubrany był w skórzane buty, spodnie i tunikę z najlepszych tkanin, zaś przy skórzanym pasie ze srebrną klamrą wisiał miecz długi, którego klinga połyskiwała przy każdy padającym na nią promieniu światła.
- Owszem. Tak się składa, że to do pani przyszedłem.
Rycerz Śmierci
Bez jaj, niby jak teraz ma się tam dostać?
Ślepiec
///Tak, tak.
Żołnierz
Ezgi uniosła jedną brew.
-Tak? Można wiedzieć, po co?
Właściciel
Dobre pytanie.
Znalazłeś wolny stolik, pozostaje czekać na jedzonko.
- A więc nie dotarły do pani wieści?
Ślepiec
Czekał.
Rycerz Śmierci
Rozejrzał się po okolicy, przy okazji próbując też wspinaczki.
Żołnierz
-Niestety, nie otrzymywałam nowych wieści od czasu powrotu do domu.
Właściciel
Okolica niewiele się zmieniła, wspinaczka może być trudna, więc poszukanie tylnego wejścia nie jest takim złym pomysłem.
W końcu otrzymałeś swoje zamówienie.
- W takim razie mogę streścić te najważniejsze: Na froncie pomiędzy Elfami i Drowami spokój, choć to pewnie cisza przed burzą. Księstwo Krasnoludów zerwało wszelkie więzi z Cesarstwem, stając się Królestwem. Hobbici, obawiając się inwazji Elfów, Mrocznych Elfów lub Krasnoludów na swe żyzne i bogate w surowce mineralne ziemie, włączyli swe Księstwo do Cesarstwa, a Cesarz postanowił wysłać część wojska, aby broniły tych terenów, szkoliły hobbickich rekrutów jako procarzy, łuczników, szpiegów i zwiadowców oraz rozpoczęły budowę fortów, grodów i strażnic.
Rycerz
Poszukał więc tego tylnego wyjścia.
Ślepiec
Zabrał się za jedzenie.
Żołnierz
-Rozumiem.
Właściciel
I znalazłeś małe drzwi służące zapewne za drogę ucieczki w wypadku ataku wroga.
Nie minęło wiele czasu, nim talerz został opróżniony.
- To dobrze, bowiem jedzie pani ze mną i resztą mojego oddziału właśnie tam, jako załoga jednej ze strażnic.
Rycerz
Sprawdził je.
Żołnierz
-Ma się rozumieć. Kiedy wyruszamy?
Ślepiec
Opuścił karczmę i poszukał tablicy z ogłoszeniami.
-Nigdy nie mówiłeś, że byłeś poszukiwaczem przygód.
Właściciel
Taczka:
- O wielu rzeczach Ci nie mówiłem.
Vader:
Jeśli liczyłeś, że są otwarte, to grubo się pomyliłeś.
- Zbiórka przed Hammer, jutro o świecie.
Znalazł ją przed bramą.
Rycerz Śmierci
Drewniane, tak? A więc czas... w sumie poszedł i spróbował zabrać halabardę/topór/siekierę strażnikowi spod bramy.
Ślepiec
Czytał ogłoszenia. Głównie chodzi o sprawy, gdzie potrzeba najemników na krótko.
Żołnierz
-Rozumiem.
Właściciel
Zdobyłeś halabardę, pora na rąbankę.
Akurat jakiś kupiec chciał mieć najemników w drodze do Gilgasz...
Skinął głową i wykonał dworski ukłon, a później pocałował Cię w dłoń i wyszedł.
-Pewnie macie jakieś ważne sprawy, więc nie będę wam przeszkadzała. - Poszła do swojego pokoju.
Rycerz Śmierci
I to właśnie robił. Co ciekawe, dawało mu to radość.
Ślepiec
Nie, nie to. Inne?
Żołnierz Cesarstwa
No cóż, dziwne.
-Czyli tyle z odpoczynku. Wyruszam.
Właściciel
Vader:
Idzie szybko i sprawnie, ale wątpliwe, aby wróg w środku tego nie usłyszał...
Ładne sumki za głowy kilku bandytów.
Twój sługa ukłonił się.
- Mam kazać wszystko przygotować?
Taczka:
Trafiłaś tam, ale nawet z tak oddalonego miejsca, słyszałaś brzęk szkła, głośne rozmowy i śmiech.
Rycerz Śmierci
No w sumie... Odrzucił borń i wyjął swoje dwie skrócone kosy. Ruszył w głąb budynku.
Ślepiec
Pewnie chodzi o tych, którzy polują na kupców, prawda?
Żołnierz
-Tak, byłabym wdzięczna.
Właściciel
Gdy tylko przekroczyłeś próg, usłyszałeś szczęk odbezpieczanej kuszy z swej lewej.
- Nie ruszaj się, mam Twój łeb na celowniku. - powiedział ktoś.
O szefów band, którzy zajmują się różnymi procederami: Napadanie na karawany i podróżnych, nielegalny handel, sprzedaż używek, broni i niewolników oraz tym podobne.
Skinął jeszcze raz głowa i odszedł.
Rycerz Śmierci
-A mogę odwrócić głowę?
Ślepiec
Trochę... ryzykowne iść samemu, prawda?
Żołnierz
A ona wróciła do treningu.
Właściciel
- Jeśli chcesz mieć ją całą, to lepiej nie. A teraz odłóż te sierpy.
Jesteś Magiem, prawda? Możesz też łatwo wziąć ich z zaskoczenia, w końcu napadając na samotnego, ślepego podróżnika raczej nie będą się spodziewać, że nagle zacznie napi**dalać magicznymi falami i pociskami, nieprawdaż?
Wróciłaś, szedł opornie, bowiem Twoje myśli zajęte były nową misją. I trochę tym rycerzem....
Rycerz Śmierci
-Kosztowały więcej, niż twoje zarobki. Oddam je do ręki.
Ślepiec
Racja... gdzie ma szukać?
Żołnierz
//Tak, tak. "Wróciłaś". Fajnie się to czyta.
Rycerz jak rycerz, popisywał się manierami. Misja ciekawsza.
Właściciel
Vader:
- Rzucisz je na ziemię, albo wyjmę je z Twoich zimnych dłoni.
Zleceniodawcy czy jednego z kilku celów?
//Nie moja wina, że postanowiłeś grać żeńską postacią.//
Może i tak, jeszcze nigdy nie miałaś okazji zmierzyć się z Krasnoludem, Drowem lub Elfem.
Rycerz Śmierci
///Coś z Magii Śmierci mogłoby pomóc?
Ślepiec
Najlepiej obu.
Żołnierz Cesarstwa.
Zawsze to jakaś forma rozrywki.
Właściciel
//No wiesz, zaklęcie jakieś na pewno.//
Zleceniodawcy najlepiej szukać w osobie kapitana miejskiej straży, a tego może spotkać w pobliskich koszara. Co do drugiego, to zależy kogo wybierze.
Może i tak. Co więc ma zamiar robić przed wymarszem?
Rycerz Śmierci
///Kule śmierci widać? Jak ciemno tam jest?
Ślepiec
Jakie nazwiska do eliminacji?
Żołnierz
Odpoczywać.
Właściciel
//Jest dzień i tak, widać je. Ale zawsze możesz jakoś wyssać życie czy coś w ten deseń.//
Były w sumie tylko trzy. Krasnolud pseudonim Lordu, Zugurdok Miażdżyciel, Ork, oraz bezimienny, ludzi bandyta.
//Czyli przewinąć do wymarszu?//
Żołnierz
Tak
Rycerz
Rzucił na ziemię broń i podniósł powoli ręce, by następnie wyssać życie ze wszystkich przeciwników w promieniu kilkunastu metrów.
Ślepiec
Udał się do koszar.
Ze względu na brak pomysłu na wykorzystanie czasu, położyła się na łóżku i spróbowała zasnąć.
Właściciel
Taczka:
Udało się, obudziłaś się nazajutrz.
Vader:
Dnia następnego wszystko było gotowe.
I gość z kuszą padł martwy.
Znalazłeś je bez problemu.
- Czego tu szukasz? - spytał stojący na warcie strażnik.
Rycerz Śmierci
-No to ten, kozak w tekście, pi*da w świecie.
Zabrał mu kusze.
Ślepiec
-Sprawa bandytów, ja do zleceniodawcy.
Żołnierz Cesarstwa
Czyli czas się udać na koniu w kierunku miejsca wyjazdu.
Właściciel
Kuszę to on miał tylko jedną, ale zabrałeś mu ją, jako zasłużony lup wojenny.
- Kapitan czeka w swoim gabinecie, drzwi naprzeciw wejścia. - powiedział strażnik, odsuwając się tak, abyś mógł wejść do środka.
Razem z Tobą udała się też broń, zbroja, woda i prowiant, bo bez tego ani rusz.
Wstała z łóżka, przetarła oczy i poszła do pokoju wuja, żeby sprawdzić czy wstał.
Rycerz Śmierci
Ile bełtów? Ruszył dalej.
Ślepiec
Ruszył do środka i do zleceniodawcy.
Żołnierz
Odpowiednio zapakowana oczywiście.
Właściciel
Taczka:
Tam go nie było, acz z kuchni dochodziło głośne chrapanie.
Vader:
Jeden, nie ma tu kusz wielostrzałowych.
Przed gabinetem zatrzymał Cię kolejny strażnik.
- Czy powód wizyty jest aż tak ważny? - spytał, zagradzając Ci drogę halabardą.
Na miejscu zbiórki czekało już kilkunastu innych rycerzy oraz wozy załadowane zaopatrzeniem, łucznikami, kusznikami i piechotą.
Rycerz Śmierci
Ha ha, zabawne. Ruszył do dalszych poszukiwań celu.
Ślepiec
-Mam sporo czasu, mogę czekać na korytarzu, jeżeli o to chodzi.
Żołnierz
Dołączyła do nich.
Poszła do kuchni sprawdzić co to za bestia tak chrapie.
Właściciel
Vader:
Dziedziniec pusty, nie licząc trupów.
- Gdyby najpierw wyjaśnił pan powód wizyty, łatwiej byłoby uznać, czy to konieczne, czy też nie...
Zauważyłaś swego dawnego znajomego, który ustawił się na czele kolumny.
Taczka:
Właściwie to cztery bestie, najgłośniej z nich ta krępa i brodata leżąca w poprzek na stole. Pozostali spali na krzesłach lub podłodze, a wszędzie walały się puste butelki po alkoholu, naczynia i resztki jedzenia.
-Świnie... - Powiedziała do siebie kiedy zbierała szklane butelki próbując nie obudzić żadnego ze śpiochów.
Rycerz Śmierci
Poszukał głównego wejścia.
Ślepiec
-Uznałem, że zajmę się bandytami, a dokładniej eliminacją ich przywódców.
Żołnierz
//Rozwiń, bo teraz są dwie opcje, a pomylić się nie zamierzam.
Właściciel
Taczka:
Krasnolud wstał i wymamrotał coś w swoim języku, próbując wstać, ale gdy nie dał rady to zwyczajnie się poddał, a później znów zasnął. Ty zaś posprzątałaś butelki.
Vader:
//O jakie opcje chodzi?//
Zapewne była to główna brama.
- Musi pan zaczekać, ale będzie pan pierwszym, którego kapitan przyjmie.
Ślepiec
Kiwnął głową i lekko odszedł, ale pozostał na tym korytarzu.
Żołnierz Cesarstwa
///Albo jakiś znajomy z wojska, ale wczorajszy gość.
Rycerz Śmierci
Wszedł do domu jego celu.
Odłożyła butelki w kącie i zaczęła zbierać naczynia.
Właściciel
Taczka:
Udało się, a pierwszym, który odzyskał przytomność, był człowiek z tria najemników.
Vader:
//Wczorajszy gość.//
Właściwie to możesz spocząć na jednej z dwóch ławek, czekając na przyjęcie.
Nie wiesz gdzie się takowy znajduje, bowiem szukał głównego wejścia, a głównym wejściem do samego grodu była główna brama.
Odłożyła naczynia na blat, po czym przywitała się.
-Dzień dobry.
Żołnierz Cesarstwa
A więc (eh) zbliżyła się.
-O której ruszamy?
Ślepiec
I tam zasiadł, zgodnie z propozycją.
Rycerz Śmierci
A okna?
Właściciel
Taczka:
- Dobry będzie, jak wytrzeźwieję. - mruknął i spróbował wstać, jednakże zamiast tego wyłożył się jak długi na podłodze.
- Ku*wa. - podsumował, podnosząc się z powrotem do pozycji siedzącej.
Vader:
- Tak się składa, że zaraz.
Minęło ledwie kilka minut, gdy drzwi się otworzyły i wyszedł z nich bogaty mieszczanin, kierując się prosto do wyjścia. Strażnik przed drzwiami wskazał Ci na otwarte wciąż drzwi do gabinetu kapitana.
No cóż, może najpierw rozejrzy się po dziedzińcu?
Zaśmiała się pod nosem i poszła po miotłę. Jeśli ją znalazła, to zamiotła wszystkie syfy z podłogi do kąta.
Właściciel
To również się udało. Może teraz pora ulżyć jakoś w cierpieniu Twym skacowanym znajomym? W końcu chyba im się należy.
Żołnierz
Kiwneła głową i wróciła do szeregu.
Ślepiec
Kiwnął głową i wszedł do środka.
Rycerz
To się rozejrzał.