Czyli położył już trupem znaczną część wioski. I to są cele dodatkowe! Ruszył teraz ku chatom szukając czegoś, na czym mógłby rozpalić ogień. Jakaś zgasła pochodnia, czy coś.
Zrobiła więc odskok do tyłu i szybko wykonała cięcie w jego szyję.
Właściciel
Vader:
Znalazłeś takową.
To zablokował, choć przypadkiem, swoją maczugą i wykonał identyczny zamach.
///Zgubiłeś gdzieś spację u góry.
Zapalił ją, a następnie podpalił wszystkie chaty. Wcześniej jednak zablokował drzwi.
//Halo, mi też mógłbyś odpisać Kubuś :v//
///Odpisał, To zablokował, choć przypadkiem, swoją maczugą i wykonał identyczny zamach
//Nie zauważyłam ;-;//
Spróbowała ponownie odskoczyć, jednak nie wykonała kontry.
Właściciel
Taczka:
Udało się zrobić unik, a że nie skontrowałaś, to zaatakował jeszcze raz, znów w ten sam sposób.
Vader:
Udało się, widzisz płonące chaty i słysz cichnące krzyki.
Ruszył w kierunku lasu, by tam będąc ukrytym dostać się do dworku. Dym można łatwo zauważyć, więc ktoś z pewnością tutaj przybiegnie.
Taki ork, to się chyba szybko nie męczy, więc lepiej zakończyć to szybko. Odskoczyła i spróbowała orkowi odciąć rękę, w której trzymał maczugę.
Właściciel
Taczka:
Nie odcięłaś jej, ale rana była głęboka, a przez to Ork wypuścił maczugą z dłoni, łapiąc się druga dłonią za ranę, zupełnie zapominając o wcześniejszej.
Vader:
No i skryłeś się w lesie, a po chwili widziałeś z niego dworek.
Strażnicy nadal byli w tej samej liczbie? Nikt nie zauważył dymu?
Przecięła ponownie, tym razem w brzuch.
Właściciel
Vader:
Najwidoczniej jeszcze nie.
Taczka:
I znów się udało, tym razem padł definitywnie martwy.
Właściciel
Ktoś podniósł alarm i wskazał na dym, który dopiero co pokazał się na widnokręgu.
Właściciel
Po chwili wszyscy chłopi zawrócili, a w dworku, w pobliżu stajni, panuje wzmożona aktywność, najpewniej zaraz ruszy konny patrol.
Wytarła z czoła pot i rozejrzała się, może tym razem nikt się na nią nie rzuci z bronią.
Właściciel
Vader:
Ruszył, w sile tuzina ludzi.
Taczka:
Nagle z lasu i okolicznych krzaków wypadło aż dziewięciu bandytów, przeważnie byli to ludzie, choć trafił się też jeden Ork i para Goblinów. Wszyscy byli wyposażeni we wszelkiej maści broń białą: Pałki, noże, miecze, topory, maczugi, buławy, kiścienie i włócznie. Jeden z nich, prawie dwumetrowy gigant z wielkim toporem dwuręcznym, wyszedł przed szereg i wskazał na grupkę kilku krzewów.
- Tam czają się moi łucznicy, jak spróbujesz nas zaatakować to Cię od razu zastrzelą. Więc lepiej się poddaj, zabiłaś mi już dwóch dobrych chłopaków.
Poczekał, aż go min... w sumie nie, podążył wolniej, bo pieszo, za nimi.
Właściciel
Oni byli już dawno we wsi, gdy Ty się tam dopiero dowlokłeś.
Sprawdził ich uzbrojenie i ustawienie. Obecność jednostek nadzwyczajnych również należy sprawdzić.
Właściciel
Każdy z nich był szeregowym wojakiem, odzianym w skórzany kaftan i kolczugę oraz lekki hełm z osłoną nosa. Posiadali także tarcze, włócznie w dłoniach i miecze za pasami.
-Ja nie chciałam z nikim walczyć. - Schowała swój miecz do pochwy.
//Oczywiście takiej pochwy na miecz.//
Właściciel
//Gdybyś tego nie napisała, nie pomyślałbym o innej ._.
Dzięki ;-;//
- Dawaj mieczyk, złoto i wszystko co cenne.
Postanowił im wyjść ku spotkaniu. Im wolnej go zauważą, tym lepiej. Zbliżał się z kosą w dłoni. Tylko czekać, aż znajdą się w zasięgu magii...
Właściciel
//Ale zbliżasz się nadal lasem, w ukryciu, czy już drogą i na widoku?//
//Jak najdłużej lasem, później już z konieczności na widoku.
Właściciel
I dzięki temu podszedłeś niemalże niepostrzeżenie tak blisko, że prawie mogłeś użyć na nich Magii. Ktoś jednak Cię zauważył, a był to jeden z piechurów, który natychmiast wszczął alarm, a później wszyscy osłonili się tarczami, wystawili przed siebie włócznie i pobiegli, atakując razem.
Najpierw spróbował wyssać życie z trzech, gdyż tego bardzo mu brakowało. Później uznał, że za ich pleców warto przepuścić kilka salw kul śmierci. Sam się odsuwał od nich.
//Taczka, czekaj na swego Rycerza. Może Kuba się zlituje i będę mógł jakoś pomóc.
Właściciel
//Nu, nu, nu, Vładziu, nie ma! Ona ma już swoich NPC i swoją fabułę, Ty drąż własną.
Poza tym: Chcesz wystrzelić te kule tak, by odleciały od Ciebie, okrążyły ich i walnęły w ich plecy, tak?//
Właściciel
//No pewnie, ale musisz użyć ździebko więcej energii i skupić się na pokierowaniu lotu kul/pocisków, bo bez koncentracji lecą na pałę, prosto przed siebie.//
//a więc właśnie tak zrobił.
Właściciel
Zabiłeś kompletnie nieprzygotowanych do obrony z tamtego kierunku przeciwników w liczbie trzech, a trzej pierwsi zbliżyli się na tyle, że zaatakowali.
Odskoczył.
//Tamtym życie wyssałem i trzech zabiłem, tak?
-Niestety, ale nie mogę wam tego oddać. - Odpowiedziała.
Właściciel
Vader:
//Tak, zostało ich sześciu, zaatakowałeś pierwszy szereg z tych, którzy przeżyli.//
Odskoczyłeś, a oni ponowili atak, tym razem wszyscy.
Taczka:
- Złoto i miecz albo życie. - powiedział szef, podnosząc topór.
Postanowił kolejnemu odebrać życie podobnie jak pierwszym, a następnie zapodać im kule śmierci.
-Byłabym szczęśliwa, jeśli zostałabym przy tych trzech. - Wyciągnęła miecz. - Ja walczę tylko w samoobronie.
Właściciel
Vader:
//"Podobnie jak pierwszym," czyli poprzez wysysanie życia?//
Taczka:
Pokiwał głową, a na jego twarzy pojawił się wyraz zrozumienia. Chwilę później wzniósł topór nad głowę i zaatakował.
Właściciel
Wysysanie życia trochę trwało i sprawdzało się na odległość, więc powiodło się z jednym wrogiem, pozostali atakują razem, odkładając Cię włóczniami i mieczami, przez co nie masz jak użyć kul.
Ale szaleństwa już tak. Starał się sprawić u połowy, że są otoczeni przez nieumarłych. Sam starał się odskoczyć i bronić kosą.
Właściciel
//Jest ich pięciu więc szaleństwem chcesz dotknąć trzech czy dwóch? I mają to być jakieś konkretne cele czy niekoniecznie?//
///Trójka, siebie nawzajem + 2, których szaleństwo nie trafi.
Właściciel
I szaleństwo dopadło trzech, którzy przestali być dla Ciebie zagrożeniem, jedynie dwaj pozostali nim byli, ale atak kulami Magii Mroku i ich wyeliminował.
Czyli wszyscy trupy. Lub szaleńcy. Starał się utrwalić w nich na zawsze szaleństwo, a następnie zniknął w lesie.