Moderator
- Biorę jeden na dobę - rzucił Rafael karczmarzowi kładąc odpowiednią należność na ladzie i spoglądając po sali. Biesiada trwała w najlepsze, podobnie jak sen Kulimona, więc trzeba by i samemu się zdrzemnąć, czekał więc na karczmarza. Na wskazanie mu drogi, danie klucza, cokolwiek.
Właściciel
Najpierw zgarnął monety, później podał kluczyk.
- Idź na piętro, trzecie drzwi na lewo.
Moderator
Więc poszedł, gdzie zostało mu wskazane.
Złapała, po czym się wypowiedziała.
-Warto było uciąć tamtemu orkowi rękę za mieszek?
Właściciel
Rafael:
I trafiłeś do małego pokoiku, w którym był stolik, krzesło, okno, łóżko i kufer.
Taczka:
- Kto podnosi na mnie dłoń, ten ją traci. - powiedział krótko i widać, że nie żartował i tyczy się to wszystkich.
Moderator
Zdjął swoją zbroję schował ją do kufra, podobnie jak łuk, a później postanowił pójść spać.
Właściciel
Dzień jeszcze młody, więc ciężko Ci usnąć.
-Więc gdybym Cię zaatakowała, to byłabym krótsza o rękę? - Spytała się.
Nareszcie nasz bohater dociera do zamku. Z lekkim uśmieszkiem postanowił ruszyć spokojnie pod bramę trzymając nadgarstek lewej dłoni na rękojeści miecza, zwyczajnie jest to całkiem wygodne. Zapewne też został zaraz zatrzymany przez strażników, tak więc stanął czekając, aż ci zaczną go legitymować.
Właściciel
- Imię, nazwisko, miejsce pochodzenia, stan społeczny i cel przybycia do miasta? - spytał jeden standardowo, zaczynając wspomnianą legitymację.
-Spokojnie, nie śpieszmy się, aż tak. Jestem Samuel i pochodzę ze stepów. Jestem podróżnikiem, a cel przybycia wyjaśnia wcześniej powiedziany stan.
Właściciel
- Stepy? - spytał ten sam strażnik.
-Takie miejsce, które ni to pustynia, ni to wyżyny. Pełno tam wszelakich plemion nomadów, którzy żyją własnym tempem, rozumiecie tam?
Moderator
No to zaczyna rozmyślać o przeszłości, w końcu od tego myślenia pewnie zaśnie // :v //
Właściciel
FD_God:
- A gdzie to w ogóle jest? Na Plugawych Ziemiach, czy jaka cholera?
Rafael:
//...//
Zasnąłeś i obudziłeś się kilka godzin później.
//A żeby te mapy pochłonęło piekło.//
-Z pewnością o geografii wiecie najwięcej, stepy przeważnie znajdują się nie tak daleko od pustyni.
Właściciel
- No dobra, właź wreszcie.
//No właśnie już dawno je pochłonęło :V//
-No, dziękuję...- Powiedział rozkładając ręce nieco zdezorientowany tak długiej legitymacji. Pozostało w końcu spokojnie wejść do miasta.
Właściciel
I wszedłeś! No nic, tylko uczcić to jakże doniosłe wydarzenie.
Dawno nic nie jadł czy nie pił, więc był to jak najbardziej właściwy czas, by udać się do karczmy, aby zaspokoić te pragnienie. Dla pewności wolał też wybrać jedną z lepszych karczm w mieście, coby nie trafić na tych co wolą chodzić do tych brudnych i zapyziałych.
-Teraz się Ciebie trochę bardziej boję... - Powiedziała.
Właściciel
Taczka:
- Niepotrzebnie. - odpowiedział z uśmiechem. - Rzadko kiedy bywam taki groźny.
FD_God:
Tak więc ominąłeś szerokim łukiem "Mordownię," która do opisu dobrej karczmy nie pasowała, ale do złej już tak. No i dalszy wybór padł na "Strudzonego Rybaka," choć jest jeszcze kilka innych lokali, Twoja wola, który postanowisz wybrać.
Powinien dać im szansę, więc tak też zrobił i wszedł do środka.
Właściciel
Klasyczna karczma jakich w Elarid pełno, tu obyło się bez rewelacji.
O ile nie było tu orków, to była to rzeczywiście rewelacja. Od razu ruszył do lady i zajął miejsce przy niej czekając, aż karczmarz się nim zajmie.
Właściciel
Orków nie było, sami ludzi, kilku Elfów i Gobliny, trafił się nawet jeden Nag. Karczmarz stał za ladą, starym zwyczajem przecierając jeden z kufli czystą szmatką.
- Czego dusza pragnie? - spytał, zauważając Cię i jednocześnie chowając kufel i szmatkę pod ladę.
-Najlepszego dania uwzględniającego ryż, a chyba takie macie skoro to miasto z portem. No i też jakimś napitkiem do tego.- Powiedział odczepiając od pasa mieszek ze złotem, a następnie począł w nim wygrzebywać monety.
Właściciel
- Cena za wszystko to tuzin złotych monet i odrobina cierpliwości.
-No to zaskoczcie mnie.- Powiedział wyjmując tyle monet z mieszka i wręczając je bezpośrednio karczmarzowi.
Właściciel
Skinął głową, zapewne traktując to jako wyzwanie, i odszedł z pieniędzmi, a Tobie pozostaje rzeczywiście czekać.
W międzyczasie czekania zawsze miło będzie rozejrzeć się jakie to osoby dokładnie przebywają w tej karczmie.
Moderator
Otworzył kufer, na powrót się ubrał w zbroję, wziął łuk, zamknął kufer i postanowił zejść na dół.
//Przepraszam jeśli coś jest niejasne//
Surdun Deryn mijał właśnie jakąś portową karczmę. Wrócił niedawno z dalekiej wyprawy. Gdzie? Tego już nie pamięta. Jego towarzysze pewnie są już w posiadłości. Zabrał ze sobą tylko 500 złota(na wszelki wypadek). Podszedł do osoby godnej zaufania, wręczył 10 złota i zapytał się o rzeczy coostatnio wydarzyło się w mieście.
Właściciel
Rafael:
Albo Ty długo spałeś, albo biesiadnicy mieli słabe głowy i trunki były mocne, bo wszyscy spali na stołach, ladzie lub podłodze. Jedynie Mroczny Elf sączył jakiś Wywar, patrząc na to z obojętną miną.
FD_God:
Jak wskazywała nazwa karczmy, byli to przede wszystkim rybacy, choć widziałeś też kilku marynarzy (poznałeś ich głównie po tatuażach na ramionach i torsie, które prezentowały profil syren, okręty, na których służyli, lub marynarskie kotwice), najemników, ale w kącie karczmy siedziało też dwóch szlachciców.
Jeden był typowym szlachcicem, z sumiastym wąsem i klasyczną aż do bólu fryzurą. Poza tym ubrany był w wysokie buty, żupan, kontusz i pan kontuszowy. Jakby tego było mało, przy skórzanym pasie ze srebrną klamrą nosił szablę w zdobionej pochwie. Jego towarzysz był już znacznie inny. W przeciwieństwie do swego towarzysza był wysoki i umięśniony, choć odziany podobnie, z ta różnicą, że miał także napierśnik, naramienniki i nagolenniki. Brak natomiast było klasycznej szabli, którą zastępował wielki miecz dwuręczny.
//TeamOgniemiMieczem//
Max:
//Za pięćset sztuk złota to on by sobie tutaj kupił dom, mieszkanie, stragan, jakąś biedniejsza karczmę czy też jakiś mały statek, a więc nie jest to "tylko pięćset sztuk złota," ale "aż pięćset sztuk złota." I kim niby jest ta osoba godna zaufania i gdzie się spotkaliście?//
-Się odstroili, panowie.- Powiedział patrząc na dwójkę szlachciców z lekkim uśmieszkiem.
Właściciel
Niestety, nie słyszeli Cię, gdyż gwar w karczmie był tak wielki, a i Ty siedziałeś dość daleko.
// Jakiś człowiek, który każdemu powie jakieś ploteczki za pieniądz//.
//Od ciebie zależy. Wiedz, że zawsze jest to jeden z nich, lub jakiś starych bab, co to znają wszystkich i wszytko w mieście.(Z góry przepraszam(chyba już czwarty raz ;-;), ale jestem nowy w tych pbf'ach)//
Właściciel
Max:
- To co chcesz wiedzieć? - spytał karczmarz w "Mordowi," gdy tylko zgarnął złoto. - Mów szybko, klientów mam.
- Najważniejsze rzeczy, jakie się wydarzyły w mieście przez ten miesiąc. Tylko mają być ważne. Jeśli uznam je za wartościowe, zgarniesz dodatkowe dziesięć.
Nawet nie chciał zbytnio, by ci go usłyszeli, więc jedynie dalej czekał na swój posiłek, najwyżej po nim do nich zagada.
Właściciel
FD_God:
//Panie, ja już mam taką fabułę, że mucha nie siada.//
Po chwili karczmarz wręczył Ci kufel złocistego, zimnego piwa z pianką oraz miskę, w której był ryż. Sądząc po zapachu, był on porządnie doprawiony, a do tego obficie polany sosem, w którym były też jakieś kawałki warzyw i mięsa.
Max:
- Przez miesiąc? W sumie nic, ja przynajmniej o niczym ciekawym nie słyszałem.
-No to szkoda. - Powiedział. Wstał i zaczął rozglądać się w poszukiwaniu osób, które mogą rozmawiać o ciekawych sprawach.//Te osoby to jacyś szlachcice, chłopi którzy rozmawiają żywiołowo, podejrzane typy lub więcej.//
-No i to się nazywa pozytywne zaskoczenie.- Skinął głową do mężczyzny, a następnie zabrał się za jedzenie oraz picie swojego trunku.
Właściciel
Max:
Do "Mordowni" nie zawitałby żaden szlachcic, chłop też nie. A wszystkie typki tu obecne można określić mianem ciemnych i nie chodzi tu wcale o iloraz inteligencji.
FD_God:
Było na tyle dobre, a Ty na tyle głodny, że szybko się ze wszystkim uwinąłeś.
Wyszedł więc z "Mordowni" i udał się na targ w poszukiwaniu żywności, uzbrojenia oraz szansy na zarobek.
Właściciel
Na targu pełno było straganów i kramów, z których wiele mogło zaspokoić Twoją potrzebę znalezienia żywności i uzbrojenia. Niestety, aby zarobić musisz iść to tablicy ogłoszeń lub szukać szczęścia gdzieś indziej.
//Proszę, pisz jakbyś się zwracał do osoby a nie do mnie //
Poszedł szukać jakiś magicznych, lub zwykłych sztyletów, oraz noży do rzucania.