Właściciel
Wielki tłum, w którym potencjalnemu kieszonkowcowi łatwo się ukryć.
Nie chciało jej się szukać igły w stogu siana, więc westchnęła głęboko i zawróciła do karczmy, w której była.
Konto usunięte
Czekał nadal oparty, cóż innego robić miał?
Właściciel
Taczka:
//Bardzo ciężko wprowadzić Ci jakiś ciekawy wątek, wiesz?//
Trafiłaś tam.
Adv:
W sumie to nic, ale teraz wypada zacząć słuchać, gdyż tajemniczy jegomość w kapturze odezwał się:
- Cieszę się, że zgromadziliście się tu tak tłumnie, panowie. Lecz zanim powiem o co chodzi, weźcie to. - rzekł i wyciągnął z kieszeni płaszcza sakiewki, jak szybko policzyłeś, po jednej na głowę.
Konto usunięte
Zerkał ukradkiem, niewidocznie spod swego płaszcza, na pierwszego osobnika sięgającego po sakwę nadal opierając się o ścianę. Sam z kolei wziął ją, to jest sakwę, jako ostatni. Jeśli faktycznie było ich dokładnie tyle, ile osób w pomieszczeniu zapytał półszeptem - Skąd wiedziałeś ilu nas przybędzie? -.
//Wiem, dziwny człowiek ze mnie. c://
Rozejrzała się za szlachcicem.
Właściciel
Taczka:
Był tam gdzie wcześniej.
Adv:
- Wziąłem ponad dwadzieścia sakw ze złotem, a wiedziałem, że nie będzie Was aż tylu. - dopowiedział osobnik spod kaptura, choć równie dobrze mógł użyć jakichś kontaktów czy też Magii.
Moderator
// Kiedy pijesz alkohol, bo nie masz pomysłu jak ruszyć postać, by ruszyła (_I_) i poszła na jakąś przygodę :v //
Rafael dopił do końca, czekając by ostatnia kropelka ściekła mu do obolałego od trunku gardła i odstawił naczynie. Faktycznie imponujące są zdolności browarników.
Właściciel
No i sobie odpuściłeś, a zupełnie niezrażony tym Ork pił dalej w najlepsze.
Konto usunięte
Skiną głową, wziął sakwę po czym czekał na dalsze słowa.
Właściciel
- Bez zbędnego przeciągania powiem od razu, jakie jest Wasze zadanie: Wyruszyć na szlak handlowy nieopodal Hammer, przechwycić jeden z transportów, a to co tam znajdziecie, przekazać mojemu wysłannikowi. On przekaże Wam dalsze instrukcje.
Moderator
// Nie da rady mnie dokoptować do jakiegoś gracza, bym mógł przeżyć jakąś ciekawą rzecz? Picie też jest ciekawą rzeczą, ale... ileż można :P //
Właściciel
//Najbliżej masz do postaci Adv i Taczki, ale z nimi to musisz spotkać się we własnym zakresie, to jest wyjść z karczmy, znaleźć ich i zagadać. Choć nie wiem czy rozsądnym jest opuszczanie takiej ekipy, dla której sporo zaplanowałem. Pewnie zapytasz, czemu więc pijesz tyle czasu? Cóż, im więcej odpisów, tym szybciej akcja pójdzie do przodu.//
-Nie ma nic ciekawego do oglądania... - Podeszła do Nilgardczyka i powiedziała znużona. - Zwłaszcza, gdy robi się to samemu.
Właściciel
- A co może zmienić druga osoba? Sprawi, że nagle pojawią się ciekawe miejsca?
-No nie... Ale z drugą osobą można porozmawiać i robi się ciekawiej, chodząc sama szybko się znudziłam...
Konto usunięte
Jeśli któryś z najemników zaczął iść to Baltazar też to zrobił. Skoro panicz w ciemnym płaszczu więcej nie mówi to raczej i tak się wiadomością nie podzieli.
Właściciel
Taczka:
- Czy to mało dyskretna próba namówienia mnie do towarzystwa? - zapytał z uśmiechem.
Adv:
I rzeczywiście, najpierw wyszedł zakapturzony jegomość, a po nim pozostali najemnicy, w tym Ty.
-Jesteś bardzo spostrzegawczy. - Odwzajemniła uśmiech.
Moderator
Spojrzał się na Orka w poszukiwaniu jakichkolwiek oznak upojenia alkoholowego. Czyżby jego kompan był w istocie nie do spicia?
Właściciel
Rafael:
Fakt, że ciągnie kieliszek za kieliszkiem tylko to potwierdza.
Taczka:
- Cóż, i tak nie mam nic innego do roboty, a zresztą nie ośmieliłbym się odmówić. - powiedział, wstał, skłonił się i udał do wyjścia.
Konto usunięte
- Morderców pełno? To ważniejsze niż twoje nic nie warte życie, ch*jku. Mamy szansę go złapać a ty w tym przeszkadasz!
Właściciel
- Zaczekaj, aż szef skończy. - warknął drab i podszedł o krok bliżej. - Jasne?
Konto usunięte
Chciał coś jeszcze mu powiedzieć ale nie chciał zaczynać awantury w ratuszu.
- Jasne. - Stanął gdzieś dalej. - Dupek.
Właściciel
- Słyszałem! - powiedział, ale zamiast zrobić kolejny krok w Twoją stronę, stanął na baczność i wyprężył muskuły, gdyż drzwi otworzyły się i zaczęli przechodzić przez nie miejscy dostojnicy kierujący się do wyjścia.
Konto usunięte
- Mogę już wejść jaśnie panie?
Moderator
Zaczął mimochodem liczyć ile kieliszków wychyla Ork, by się nie zanudzić.
Właściciel
Rafael:
Stanęło na dwunastu. Po chwili Kulimon odszedł chwiejnym krokiem od baru, usiadł przy pustym stoliku i zwalił się na niego. Po chwili usłyszałeś jego donośnie chrapanie.
Taczka:
A on czekał przed karczmą.
- Więc gdzie najpierw? - zapytał.
Bóbr:
- Pewnie. - syknął strażnik z uśmiechem na mordzie. - Ale nie musisz tak służbiście.
Po tych słowach obaj przytrzymali skrzydła drzwi, abyś mógł wreszcie wejść do gabinetu.
Konto usunięte
-Jakieś plany? - człek w kapturze Baltazem, tudzież Cieniem zapytał się reszty najemników.
Właściciel
Nie było wiele do gadania, wszyscy udali się przed karczmę, gdzie czekały wierzchowce z podróżnymi sakwami, po jednym kuniu dla każdego.
Konto usunięte
Wskoczył na szkapę i czekał na resztę, a jeśli wystartowali to zrobił to samo.
-Obejrzymy morze, chciałabym je ponownie zobaczyć! - Powiedziała z entuzjazmem, po czym złapała Nilgardczyka za nadgarstek i poprowadziła go drogą, którą zapamiętała.
Właściciel
Adv:
I poszli!
//Jeśli nie masz ochoty na gadanie z innymi członkami wyprawy, to zaczekaj, aż zacznę Ci w Hammer.//
Taczka:
Nieco się opierał, w końcu szlachcic nie chodzi z byle kim za rączkę. Jednak dość szybko stwierdził, że ma to gdzieś na chwilę obecną i pobiegł, by dotrzymać Ci kroku. Morze niezbyt się zmieniło, kilka statków ubyło, a kilka przybyło. Niemniej, mieliście piękny widok na zachodzące słońce, którego pomarańczowe, czerwone, różowe i żółte promienie odbijały się w wodzie.
-Jest piękniej niż wcześniej... -Uśmiechnęła się lekko.
Właściciel
Adv:
//Spokojnie, swoje musisz odczekać :V//
Taczka:
- Jedyne morze jakie dotąd widziałem, to Morze Wydm w Nirgaldzie. - wyznał nagle szlachcic. - To jest o wiele bardziej urokliwe.
Konto usunięte
Avenal wszedł do środka i rozejrzał się za burmistrzem.
-Morze Wydm? Różni się czymś od tego? - Zapytała się zaciekawiona.
Właściciel
Taczka:
- Żadnej wody. Sam piasek. - wyjaśnił zwięźle.
Bóbr:
Siedział za swoim biurkiem, jak zawsze.
- O co chodzi tym razem? - spytał. Wyraźnie miał już na dziś dzień dość spotkań, ale co poradzić?
Konto usunięte
- Potrzebuję informacji o pewnej mrocznej elfce. Jest zamieszana w brutalne morderstwo trzech osób.
Zmieszała się przez chwilę.
-Morze bez wody?
Właściciel
Bóbr:
- Kim były te osoby? - spytał, układając palce w piramidkę.
Taczka:
- To taka nazwa, te nasze Morze Wydm. Ma ona oddać bezkres pustyni, tak samo jak wydaje się, że morze jest bez końca. Rozumiesz?
Konto usunięte
- Z tego co mi wiadomo, podróżnikami.
Moderator
- Twardy jest - mruknął z uznaniem Rafael, spoglądając po gościach w karczmie. Ciekawe czy "upadek giganta" zwrócił czyjąś uwagę.
-Rozumiem... - Kiwnęła głową.
Właściciel
Bóbr:
- I tylko oni? Nikt więcej?
Taczka:
Kiwnął głową i milczał, jedynie wpatrując się w morze...
Rafael:
Nikt tego nie zauważył, a przynajmniej na to wygląda.
Stanął za bramą wejściową miasta.
- Czyli to jest to miasto... Muszę odpocząć...
Ruszył w stronę najbliższej karczmy.
Właściciel
Karczm było dość dużo. Może jakiś konkret co do wyboru tej jednej?