Jeknęła cicho i spróbowała się podnieść z ziemi.
Właściciel
Udało się. Na bruku została plama krwi, która ciągle rosła, gdyż krew ciągle kapała Ci ze złamanego nosa.
-Boli... - Powiedziała do siebie przez łzy. Odeszła w stronę centrum.
Konto usunięte
// ups, chodziło mi o ukrycie sztyletu.//
Właściciel
Bóbr:
//Ta, to już ma więcej sensu.//
Ukryłeś go pod fałdami ubrania i bez problemu trafiłeś do pierwszej z karczm.
Taczka:
Trafiłaś tam bez problemu.
Rozejrzała się za jakąś karczmą.
Więc weszła do pierwszej lepszej karczmy.
Właściciel
Więc weszłaś. Karczma, jak każda inna.
Podeszła do karczmarza, jeśli mogła i spytała się go.
-Ile za pokój? - Otarła krew z twarzy ręką.
Właściciel
Wyglądało to jeszcze gorzej, ale karczmarz nie dał po sobie poznać.
- Dziesięć złota. - odparł, jednocześnie wyciągając kluczyk do rzeczonego pokoju.
Podała dziesięć monet karczmarzowi. Wzięła klucz i poszła do pokoju.
Właściciel
Trafiłaś tam bez problemów.
Moderator
Rafael sarknął pod nosem. To nie tak miało wyglądać. Miał być epicki quest, a tu się okazało, że nic z tego nie wyszło. Ale chociaż można było na Elfkę popatrzeć. I ci nowi kompani. Niby nic nie ma do towarzystwa, ale wypada, by chociaż nieco znać tych, z którymi się podróżuje. A tutaj... no cóż, może przynajmniej Gilgasz powita Łaka miską dobrze doprawionego mięsa i kuflem piwa. Dobrego piwa.
Więc położyła się na łóżku, twarzą w poduszkę i próbowała zasnąć.
Właściciel
Rafael:
//Ja bym proponował o tej wyprawie nie wspominać, bo oficjalnie ona nie miała miejsca :V
Serio ;-; O takich porażkach wolę zapomnieć.//
Po standardowym przyjęciu pod bramą Gilgasz stało dla Was otworem. Jednak o ile Ty i Ork weszliście bez problemów to Drowa straż za nic nie chciała wpuścić.
Taczka:
Zasnęłaś. Obudziłaś się. Poduszka była cała we krwi, ale chociaż ból był mniejszy. Mimo to warto odwiedzić jakiegoś Maga Leczenia lub medyka, którzy zajmą się nim szybko i tanio.
Podniosła się z łóżka, wyszła z pokoju, zamknęła go i poszła oddać klucz właścicielowi.
Moderator
Gilgasz przyjął gości, chociaż nie do końca. O ile w przypadku samego Rafaela strażnicy nie mieli wielkich obiekcji, by go wpuścić, co raczej zrozumiałe, to już zabraniali wstępu Drowowi. To już nieco dziwne, zwłaszcza iż wcześniej przepuszczono także Orka, który jest większym zagrożeniem niż Drow.
- O co chodzi panowie? - zapytał się Rafael strażników. Chciał wiedzieć dlaczego Mroczny Elf nie jest u nich zwyczajnym przybyszem.
Właściciel
Taczak:
Wszystko przebiegło sprawnie.
Rafael:
- Ja tego gnoja nie wpuszczę! - warknął w odpowiedzi strażnik.
- Lepiej uważaj z kim się szlajasz, młody. - dodał drugi. - Ten typ tak ma, że wbije Ci nóż w plecy.
- Albo poderżnie gardło we śnie. - zakończył pierwszy z nich.
- Lepiej, ku*wa, uważaj na własne gardło. - odparł Ork, siląc się na spokój, jednak jego dłonie błądziły w poszukiwaniu broni. Bo o ile prawicę zaciskał na trzonku topora, o który się opierał, to drugą dłonią mógłby chwycić miecz lub buławę. Bo kusza jest raczej mało prawdopodobnym wyborem w wypadku walki na bliski dystans.
Wyszła z karczmy, zaczęła poszukiwania siedziby jakiegoś maga leczenia.
Właściciel
Niestety, nikt nie chwalił się z posiadania tej umiejętności za pomocą szyldu, czy czegoś w tym rodzaju.
Westchnęła głęboko i zaczęła szukać jakiejś lecznicy, czy siedziby medyków.
Moderator
- Czy naprawdę musimy się o to tak bardzo wykłócać? Ten Drow przed wami jest godny zaufania, podobnie jak ja i szacowny Ork - wskazuję na powoli tracącego cierpliwość osobnika. Rozlew krwi w obecnej sytuacji będzie chyba najgorszym wyjściem.
- Nie macie nic lepszego do roboty, niż zaczepianie zwykłych istot? - dodaję, chcąc rozładować napięcie. Sęk w tym, że to pytanie może jeszcze bardziej je wzmocnić, ale trzeba zaryzykować.
Właściciel
Taczka:
Po jakimś czasie udało Ci się znaleźć dom jednego z medyków.
Rafael:
- Niedawno ktoś zabił czterech naszych i sprzątnął więźnia sprzed nosa. - odparł strażnik. - Tacy, jak ten Elf, są pierwsi w kolejce do odstrzału, tak mówił szef.
Podeszła i zapukała do drzwi.
-Nie będę się narzucała... - Odeszła od drzwi i poszła w stronę bramy do miasta.
Moderator
// GIlgasz jest pod władaniem Łaków, Czarnego Słońca, Paladynów, czy kogoś innego? //
Właściciel
Rafael:
//On ma na myśli szefa straży, ale odpowiadając na Twoje pytanie wypowiem jedno magiczne słowo: Paladyni.//
Taczka:
Trafiłaś tam bez problemów.
Moderator
- Od kiedy miasto pod władaniem Paladynów prowadzi politykę nienawiści rasowej? Panowie, chcemy się tylko napić, wyspać i poszukać zlecenia. A mając na myśli słowo zlecenia od razu nasuwa mi się pomysł, czy wam nie pomóc. Mogę "od ręki" załatwić wasz problem z napaściami. Oczywiście za godziwą cenę - spojrzał na strażników. Takie okazje nie zdarzają się zbyt często, a Rafaelowi przydałoby się trochę rozrywki.
Właściciel
- A spi***alajcie do Pustki wszyscy. - machnął ręką zrezygnowany strażnik i odszedł, co potwierdza, że Wasza trójka ma wstęp do miasta.
Moderator
- No to może wpierw jakieś parę kolejek w dobrej karczmie? - proponuję moim kompanom, szacując, że Orkowi ten pomysł się spodoba, zaś Drowowi. Ta rasa to zagadka i nie da się jednoznacznie stwierdzić, co lubi, a czego nie standardowy osobnik tej rasy.
Wyszła z miasta i poszła w stronę domu wuja.
Właściciel
Taczka:
//Zmiana tematu. Zacznę, gdy będziesz na miejscu.//
Rafael:
Ork pokiwał ochoczo głową, Drow również, choć z mniejszym entuzjazmem i Kulimon zaczął prowadzić Was ku jednej z, najwyraźniej dobrze mu znanych, karczm.
Moderator
Jak prowadzi, to niech prowadzi. Pewnie ma duże doświadczenie w chlaniu na umó... to jest degustowaniu różnych trunków.
Konto usunięte
Rozejrzał się po karczmie i podszedł do karczmarza.
- Piwo.
Właściciel
Rafael:
Chwilę kluczyliście między poszczególnymi lokalami, ale w końcu wybór padł na "Mordownię." Ciekawa nazwa, nieprawdaż?
Bóbr:
Bez zbędnych ceregieli otrzymałeś kufle z rzeczonym trunkiem.
FD_God:
Wróciłeś do miasta.
Moderator
Nazwę lokalu można zinterpretować na wiele sposobów. Mogła powstać na skutek licznych bójek w jej wnętrzu, czy też by wychwalić zdolności trunków do tak zwanego "sponiewierania". Warto się przekonać, co tak naprawdę leży u podstaw, że "Mordownia" to "Mordownia", więc Rafael wkroczył do środka, zaraz za Orkiem.
-Ach, nareszcie w swojskiej okolicy...- Powiedział do siebie, po czym postarał się udać do domu zapamiętanego przez niego wcześniej maga ognia.
Konto usunięte
Napił się łyka z kufla .
- Słyszał pan coś o tym morderstwie trzech podróżnych? Straszna sprawa...
Właściciel
Bóbr:
- Jeździli jak debile nocą i bez obstawy, to mają. - odparł karczmarz, którego najwyraźniej mało to obchodziło.
FD_God:
Z pamięcią było u Ciebie wszystko dobrze, więc trafiłeś tam bez problemów.
Rafael:
Była to dość obskurna karczma. Cuchnęła potem, tytoniem, dymem z cygar i różnej maści alkoholami. Przedstawiciele wielu ras zajęci byli piciem, jedzeniem, graniem w karty lub jakimiś ciemnymi sprawkami, bo miałeś pewność, że są to szumowiny najgorszego sortu.
Jeżeli nie było przed domem odpowiedniej osoby, to rzecz jasna postanowił zapukać jak na inteligenty byt przystało.
Właściciel
Jak na inteligentny byt przystało otrzymałeś odpowiedź, która brzmiała:
- Wejść.
Otworzył zatem drzwi, wszedł do środka i zamknął je za sobą. Rozejrzał się też za magiem, może siedział w swoim fotelu.
Właściciel
Jakbyś zgadł. On siedział i palił fajkę, ogień w kominku wesoło trzaskał, a drugi fotel pozostaje pusty.
-Widzę, że nie za często się stąd ruszać.- Zaśmiał się nieco czekając na odpowiedź mężczyzny.
Konto usunięte
- Może i tak, ale to co zrobili przed śmiercią... Słyszałem że okrutnie ich zabili. Kto jest zdolny do czegos takiego?
Właściciel
FD_God:
- Trafiłeś w sedno. - odpowiedział i wskazała na fotel. - Siadaj.
Bóbr:
- Każdy. - odpowiedział, co było w sumie dość prawdziwe.
-Może powinieneś to zmienić, świat czeka, by go odkryć.- Powiedział zasiadając na fotelu.
Konto usunięte
- Każdy w tym mieście jest psychopatą? Nie przesadzaj, karczmarzu. Znajdzie się tu parę dobrych ludzi