Miasto Gilgasz.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Bóbr:
- Nic więcej nie wiem! Nie wypytuję klientów! Ona dała mi dwieście złota za pokój i za to, żebym nie pytał, to nie pytałem!
Taczka:
Poczułaś ogromny ból, gdy płyn zaczął wypalać Ci gardło, przełyk, a później żołądek. Na szczęście było to uczucie złudne i nic się takiego nie działo, jednak boli jak cholera.
FD_God:
Zrobiłeś to bez problemów, spóźnieni maruderzy wrócili na pokład, a kapitan pozostał jeszcze jakiś czas na nadbrzeżu.

Nie mieli żadnych pytań, a do Was dołączył trzeci członek wyprawy. Cóż, był to człowiek w poszarpanym płaszczu z kapturem, wyposażony w ochronne nakolanniki, nagolenniki, naramienniki i pancerz chroniący tułów oraz plecy. Nie chronił niczym głowy. Przy jego pasie zwisał miecz półtoraręczny oraz długi sztylet. W każdej z cholew buta widziałeś po jednym nożu. Jego twarz była także nieco dziwna, bo wydawała się podzielona na pół. Dosłownie. Prawa część była zwykła, żeby nie rzecz: przeciętna, oraz z niebieskim okiem. Druga posiadała już czerwone oko oraz wiele blizn. Człowiek bez zbędnych ceregieli wsiadł na konia, a jego niscy kamraci zrobili to samo.

Avatar FD_God
Jin:
Postanowił, więc do czasu odpłynięcia czy jakiegoś ważnego wydarzenia obejrzeć dokładnie ten jeszcze jeden raz port.

Lorenzo:
-Ten to chyba dostał gorącym żelazem po jednej stronie twarzy...- Pomyślał tak sobie czekając, aż ci się ruszą. Prowadźcie zatem gdziekolwiek to miejsce jest.- Tym razem już powiedział, kierując to głównie do osoby, która teraz przybyła.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Cóż, niewiele się zmienił. Wiele alkoholu tu przepiłeś, wiele przyjemnych nocy spędziłeś i wiele razy dostałeś w mordę, ale i tak czułeś pewną nostalgię, gdy zdałeś sobie sprawę, że zobaczysz go najwcześniej za kilka tygodni, a może i wcale.

Osobnik odezwał się dopiero, gdy byliście jakieś dwa kilometry za miastem.
- Słyszałeś może o Dzikich Polach? - zapytał.

Avatar FD_God
Jin:
-Ciekawe jak to miejsce się zmieni do następnego powrotu, najlepiej wcale, a jak już to tylko na lepsze.- Powiedział sobie opierając się o słup w bocianim gnieździe.

Lorenzo:
-Jak przez mgłę, a właśnie tam się wybieramy?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Wreszcie poczułeś znajome szarpnięcie, gdy statek ruszył.
//Zmiana tematu. Możesz zacząć.//

- A i owszem, właśnie tam. - przytaknął człowiek. - Jeśli raz tam byłeś, to powiem, że sporo się zmieniło. Jak rozumiem, chcesz wiedzieć, jak się obecnie sprawy mają?

Avatar Rafael_Rexwent
Moderator
- Ale trzepie - Rafael miał to wymówić szeptem, lecz doznające fetyszystycznych katuszy gardło Łaka odmówiło współpracy, podobnie jak pracujące na granicach wytrzymałości receptory bólu. W głowie Rexwenta zatliła się teraz myśl, czy nie zamówić drugiej lufy.

Avatar FD_God
Lorenzo:
-Mów, odświeżenie pamięci nieco mi się przyda. A co tam też konkretnie znaleźliście?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Rafael:
- Pali suka, nie? - zapytał Ork, który pojawił się nagle obok Ciebie i klepnął Cię mocno po plecach. - Spokojnie, po piątym kieliszku wchodzą już bez problemów.
FD_God:
- Nie wiem, czy wiesz, ale kiedyś było to pełno starych wież, zamków, fortec i świątyń, z których biła dziwna aura. Były to miejsca, w których pozostało wiele mocy po Pradawnych. Większość z nich zniszczył jednak czas lub obecni mieszkańcy, a jedna z ostatnich, i przy tym największa, świątynia znajduje się właśnie na Dzikich Polach. Ale żebyś mógł do niej wejść i nasycić się energią musisz nam najpierw pomóc.

Avatar FD_God
-No to przekonałeś mnie do tej współpracy, zamieniam się w słuch. Wiecie coś więcej o tej świątyni? Przykładowo czy jest ona jakoś chroniona...

Avatar Taczkajestfajna
//O nie, zapomniałam odpisać ;-;//
Klepnęła się pięścią w klatkę piersiową.
-Nalej pan jeszcze kufel piwa. - Powiedziała zachrypniętym głosem.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Taczka:
Karczmarz pokiwał głową i wykonał zamówienie.
FD_God:
- No więc Dzikie Pola to nadal głównie wrzosowiska, rozległe łąki i pastwiska, a tam gdzie sąsiadują z Mroczną Puszczą lasy, gdzie z Głazogarbami to góry, a tam gdzie z Martwymi Bagnami to rzeki, jeziora i bagna. Ostatnio zaczęli spraszać się tam ludzie, a osadników chronią najemnicy i Stalowi Ludzie. Pewnie też chcą dobrać się do świątyni. Ale i tak Dzikie Pola zamieszkane są przez cztery rasy: Gobliny, Krasnoludy, Wampiry i Wilkołaki. Nie są to jednak jednorodne grupy, tylko małe grupki, które dzielą się na tak zwane Klany. Klany naszej trójki zawarły przymierze i jeśli pomożesz pozbyć się nam wrogich klanów Wilkołaków, Goblinów i Krasnoludów, wybić Wampiry i zastopować nieco ludzi to dostaniesz energię ze świątyni plus kilka artefaktów, które wykradły ze świątyni Wampiry.

Avatar Taczkajestfajna
-Więc... Ile płacę? - Zapytała się łapiąc za kufel.

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Za wszystko będzie łącznie z dwanaście złota.

Avatar Taczkajestfajna
Położyła na ladzie 12 sztuk złota, zabrała kufel i zaczęła szukać wzrokiem wolnego stolika.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Niestety, karczma nadal była pełna, więc takowego brak.

Avatar FD_God
-A ile jest łącznie tych wrogich klanów? W dodatku zawsze jeszcze pożywię się energią życiową pokonanych... No i przy okazji ilu sami macie sprzymierzeńców? Raczej nie będzie nas tylko czwórka na każdy pojedynczy klan, co?

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Każdy ma swój klan, owszem. Ale wystarczy zabić przywódcę, na przykład, Klanu Goblinów i one niemalże automatycznie dołączą do nas.

Avatar FD_God
-Gobliny to najmniejsze z moich zmartwień, bardziej obawiam się tych wampirów czy wilkołaków... W dodatku czy te wrogie klany między sobą nie prowadzą walk?

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Prowadzą, czego nie omieszkam się wykorzystać. O Wilkołaki też nie musisz się martwić, wszystkie są mi podległe.

Avatar FD_God
-No to jak, mamy mieć jakieś wsparcie tych podległych klanów czy walczy tylko nasza czwórka? No i najważniejsze, czemu zależy wam tak na władzy w tym rejonie skoro nie ma tam nic poza tą świątynią?

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Nie na każde pytanie mogę CI odpowiedzieć teraz, a na niektóre nie mam zamiaru odpowiadać w ogóle.

Avatar FD_God
-Widać każdy ma swoje tajemnice...- Powiedział, po czym już tak w ciszy leciał dalej za nimi.

Avatar Taczkajestfajna
Wypiła więc szybko kufel piwa i wyszła z karczmy, wracając do miejsca, gdzie ostatni raz widziała się z Nilgardczykiem.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Taczka:
Cóż, tam go nie było.
FD_God:
//Jak rozumiem dać znać, gdy będziecie na miejscu?//

Avatar FD_God
//Jasna sprawa.//

Avatar Taczkajestfajna
Rozejrzała się za karczmą, w której szlachcic zostawił konie.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Znalazłaś ją.

Avatar Taczkajestfajna
Więc weszła do karczmy, od razu rozejrzała się wzrokiem za znanym już jej Nilgardczykiem.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Jedynie siedział w kącie, obserwując bójkę, w której jego dwaj przyjaciele walczyli z pozostałymi kilkunastoma gośćmi karczmy. Co najlepsze, to ta para wygrywała. Pchanie się tam teraz nie będzie chyba zbyt rozsądne.

Avatar
Konto usunięte
- Jako karczmarz znasz dużo osób w mieście. Kto może wiedzieć coś więcej?

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Twoi kumple spod bramy? Burmistrz? Właściciele innych karczm, sklepów i straganów?

Avatar Taczkajestfajna
Oparła się więc o ścianę i oglądała walkę.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Cóż, przewaga liczebna nie zawsze dawała zwycięstwo. Bywalcy karczmy przekonali się o tym, gdy każdy skończył pobity. Co ciekawe, ich dwaj oponenci byli ledwo draśnięci.

Avatar Rafael_Rexwent
Moderator
- A czy to nie jest tak, że po piątym kieliszku masz już tak wypalony przełyk, że nawet jakbyś pił lawę, to byś nic nie poczuł? - Rafael nieco sarkastycznie zapytał Orka, w międzyczasie pokazując gestem barmanowi, by dał jeszcze dwa napoje. Zawczasu położył równowartość ceny obu kieliszków na ladzie i gdy tylko otrzymał zamówienie złapał oba naczynia i jedno podał Orkowi mówiąc:
- Na mój koszt.

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Już Cię, ku*wa, lubię, tygrysia mordo! - rzekł entuzjastycznie Ork, klepnął Cię z całej siły po plecach i jednym haustem wypił zawartość kieliszka.

Avatar Taczkajestfajna
Podeszła do Nilgardczyka i spytała się.
-Co tu się działo pod moją nieobecność?

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Podpici bywalcy karczmy zadarli nie z tymi, co trzeba.

Avatar Taczkajestfajna
-Ty nie walczyłeś? - Spytała się zdziwiona.

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Cóż, nie jestem ekspertem od walki wręcz, ale od szermierki. Moje bułaty mogłyby pozbawić ich życia, a tego nie chciałem. Za to pięści moich towarzyszy zabrały im jedynie kilka godzin z życiorysu, który spędzą na mocnym śnie.

Avatar Taczkajestfajna
-Satysfakcjonuje Cię zabijanie ludzi? - Zapytała się.

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Nigdy nie uważałem,że to konieczne. Z wyjątkiem, oczywiście, jakichś szczególnych przypadków.

Avatar Taczkajestfajna
-Zabiłeś już pewnie wiele osób... - Powiedziała, po czym się uśmiechnęła. - Ja nawet miecza nie umiem trzymać.

Avatar
Konto usunięte
- No, trzeba było tak od razu. - Strażnik wyszedł z karczmy i udał się do ratusza. Resztę strażników zostawił przed wejściem. Avenal poszedł do wejścia do biura burmistrza.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Taczka:
- A co stoi na przeszkodzie, by to zmienić?
Bóbr:
Tam jak zwykle stało dwóch już znanych CI najemnych drabów, każdy uzbrojony w halabardę oraz po mieczu i buławie przy pasie. Oczywiście mieli też tarcze i pancerze. Skrzyżowali swoją broń drzewcową przy wejściu, aby uniemożliwić Ci, no cóż, wejście.
- Czego? - warknął jeden z nich. - Burmistrz jest teraz zajęty.

Avatar
Konto usunięte
Cień po zakończeniu długiej wyprawy zaczął iść w losową stronę świata. Miał nadzieję, że za zdobyte w ostatnim czasie złoto kupi wreszcie porządny ekwipunek, bo ile można podróżować z zardzewiałą bronią? W dodatku stracił wszystkie bełty. Gdy jego oczom ukazały się bramy miasta, bez wahania udał się w ich kierunku.

Avatar
Konto usunięte
- To bardzo ważna sprawa dotycząca mordercy z miasta. Przepuścić mnie, natychmiast!

Avatar Taczkajestfajna
-Nie wiem... Może moje tchórzostwo, a może lenistwo...

Avatar Kuba1001
Właściciel
Bóbr:
- Morderców tu pełno. - powiedział strażnik.
- Jak burmistrz chce, żeby nie wchodzić, to znaczy, że masz, ku*wa, nie wchodzić, typie. Jasne?!
Taczka:
- Cóż, mógłbym udzielić Ci kilku prywatnych lekcji, choć nie jestem najlepszym nauczycielem. Rozumiesz, miecz i bułat może i wyglądają podobnie, ale różnią się jeśli chodzi o styl i sposób walki.
Advcośtam:
Gdyby nie zatrzymano Cię pod bramą, to znaczy, że na świecie dzieje się coś grubszego. Ale na szczęście nic takiego nie ma, gdyż zatrzymała Cię trójka strażników.
- Imię, nazwisko, miejsce pochodzenia, stan społeczny i cel przybycia do miasta? - zapytał jeden z nich, trudno ukryć, że w jego słowa wkradła się spora dawka rutyny.

Avatar
Konto usunięte
Zwrócił wzrok na strażników - Od kiedy pamiętam zwracano się do mnie per 'Cień', wygwizdowie na północy kontynentu, najemny szpieg, strażnik, od biedy ubiję jakieś pomniejsze monstrum albo będę robić za aptekarza tudzież innego alchemika, celem jest zarobek i wydanie trochę grosza - odpowiedział, a w jego głosie wyczuć można było nie mniejszą rutynę niż w głosie strażnika o to pytającego.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Legendy głoszą, że straż kiedyś nie wpuściła kogoś do miasta. Ale nie tym razem i Tobie udało się wejść. Tylko co teraz?

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku