Konto usunięte
- Wiesz... On mówił tak, jakby ktoś miał go uwolnić. Co miałbym zrobić, gdyby ktoś miałby to zrobić? Aresztować go, czy pomóc uciec Cresenowi?
Właściciel
Pokręciła bezradnie głową.
- Nie wiem... Po prostu nie mam pojęcia.
Konto usunięte
- Cholera... Dzisiaj już nic zrobię, wszystko okaże się jutro. Potrzebujesz czegoś?
// Kiedy dostaje wypłatę?//
Właściciel
Pokręciła głową.
//Pod koniec każdego tygodnia. Za łapanie przestępców, złodziei, udaremnianie napadów i tym podobnych masz premie.//
Konto usunięte
- Wychodzę. - Tak jak powiedział, wyszedł z domu i udał się do domu Barda, chcąc zabrać go na piwo.
Właściciel
Trafiłeś tam bez problemu, on był w środku i po chwili razem siedzieliście już w karczmie nad kuflami mętnego piwa.
Konto usunięte
- Co tam powiesz, Bard? - Powiedział i po chwili wypił łyk z kufla.
Właściciel
- U mnie wszystko po staremu. - odparł. Pewnie chciał zapytać "A co u Ciebie?," ale zdał sobie sprawę, że będzie to nie na miejscu.
Właściciel
No więc wypiłeś pięć i zadłużyłeś się u karczmarza na dziesięć sztuk złota.
Konto usunięte
Wku*wiony całą sytuacją chlał bez umiaru.
Właściciel
Po dziesiątym piwie nie byłeś w stanie zmieścić już nic więcej. Chlałeś sam, Bard poszedł do domu wcześniej.
Konto usunięte
Zapłacił karczmarzowi za piwo i spróbował doczłapać się do domu.
Właściciel
Można było to porównać do wspinaczki wysokogórskiej. Świadczyły też o tym słowa żony, gdy obudziłeś się na progu. A brzmiały: "To już jest ku*wa szczyt."
Konto usunięte
Postarał się wstać, złapał się za głowę.
- Szlag, ale głowa mnie boli. - Spojrzał na żonę. - Ooo, hej....
Właściciel
- Nasz syn może umrzeć, a Ty chlejesz po nocach, zamiast go stamtąd wyciągnąć?!
Konto usunięte
Wszedł do środka i zamknął drzwi.
- Wyciągać? To niezgodne z prawem... Ale...No...Pogadam z przełożonym. Która godzina?
Właściciel
- Krótko przed południem. A poza tym sam mówiłeś, że mówił coś o jakimś Magu! To pewnie on to z nim zrobił!
Konto usunięte
- Daj mi do cholery spokój! A co jeśli Cresen to zwykły morderca?! I l po ch*j go uczyłem walczyć...
Właściciel
Po tych słowach rzeczywiście dała Ci spokój i odeszła. Warto nadmienić, że ze łzami w oczach.
Konto usunięte
On tylko na szybko zrobił sobie kanapki i je zjadł po czym ruszył do pracy.
Właściciel
Byłeś już spóźniony, ale nikt jakoś Ci tego nie wypomniał, gdy trafiłeś na miejsce.
Konto usunięte
Ubrał ekwipunek i poszedł do przełożonego.
Właściciel
Trafiłeś tam bez problemów, nawet mimo swego obecnego stanu.
Konto usunięte
- Przepraszam za spóźnienie. Zaraz idę na wartę, tylko chcę się dowiedzieć czegoś. Przesłuchaliście mojego syna? Kiedy egzekucja?
Właściciel
- Dziś, za około pół godziny. - odparł, słowem nie wspominając o torturach. - Jak rozumiem, chcesz mu towarzyszyć?
Konto usunięte
- Tak... Ale przesłuchaliście go czy nie? To ważne.
Właściciel
- Owszem, przesłuchaliśmy. - odparł i uprzedził Twoje następne pytanie: - Nic nie powiedział.
Konto usunięte
- Rozumiem. Gdzie mam iść na warte?
Właściciel
- Tam gdzie zawsze. Chyba, że chcesz odprowadzić go na główny plac.
Właściciel
Taczka:
Po długiej podróży trafiłaś do miasta.
Valeria zmęczona drogą szła powoli i rozglądała się po mieście.
Właściciel
Miasto nie było zbyt interesujące. Bardziej powinno ciekawić ją może, którego jeszcze nigdy nie wiedziała.
Przez chwilę stała w miejscu, ale potem zaczęła iść w stronę portu.
Właściciel
Trafiłaś tam szybko. Widziałaś mola i pomosty, a także rozległe nadbrzeże ze składami, magazynami, dźwigami i stoczniami. Stały tam też statki: Od małych rybackich łódek, po wielkie statki handlowe i okręty wojenne.
Uśmiechnęła się od ucha do ucha i pobiegła na którekolwiek molo.
Właściciel
Pobiegłaś więc. Widziałaś stąd, słyszałaś i czułaś słone morze, a także mewy, inne morskie stworzenia i marynarzy na swoich okrętach.
Dziewczyna nie potrafiła ukryć swojego zaskoczenia, szczęścia i radości. Biegała po molo i skakała, choć po chwili zgłodniała, więc szukała miejsca, gdzie mogłaby zjeść.
Właściciel
Karczmy były tu nadzwyczaj dochodowym interesem, z racji tego, że codziennie marynarze opróżniali tu swoje sakiewki. Tak więc znalazła ich kilka.
Weszła do jakiejkolwiek karczmy.
Właściciel
Karczma pełna była gości różnych ras i profesji. Czułaś piwo i nieco dymu z fajek, a także zapach smażonego mięsa i jakiejś zupy. Słyszałaś też wiele pieśni, które śpiewali marynarze po kilku głębszych.
Valeria podeszła do lady, zapachy jej zbytnio nie przeszkadzały, bo była zafascynowana tym, co ją otaczało.
Konto usunięte
- W takim razie odprowadzę go. Coś jeszcze?
Właściciel
Bóbr:
- Zabij, jeśli spróbuje uciec.
Taczka:
Karczmarz o bujnej brodzie, wąsach i bokobrodach spojrzał an Ciebie.
- Co podać, młoda damo?
-Mięso! - Powiedziała szczęśliwym i donośnym głosem. - Najlepiej wołowinę.
Właściciel
- Coś do picia? - zapytał, gdy krzyknął w kierunku kuchni Twoje zamówienie.
-Wodę. - Odpowiedziała krótko.