Miasto Gilgasz.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Bóbr:
- Lepiej o tym nie myśl.
Taczka:
- Pięć sztuk złota. - powiedział, a po chwili odszedł, zapewne po Twoje mięso.

Avatar
Konto usunięte
- Miłego dnia. - Wyszedł z gabinetu nieco zdenerwowany i udal się do syna.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Pod celą było już czterech innych strażników.

Avatar
Konto usunięte
- Co tutaj robicie?

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Mamy mu towarzyszyć w tej... ostatniej drodze. - wyjaśnił jeden, a reszta zachichotała.

Avatar
Konto usunięte
- Możecie stąd iść. Musicie. Ja go odprowadzę. - Warknął i sprawdził się czy Cresen ma związane ręce.

Avatar Taczkajestfajna
Dziewczyna położyła 5 sztuk złota na ladzie i czekała.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Bóbr:
Ręce miał w kajdanach, a nogi w łańcuchach.
- Ta... Jasne. Szef kazał nam iść, więc pójdziemy i mamy głęboko gdzieś, że to Twój kochany synalek. - powiedział ten sam strażnik i ruszył do celi, by ją otworzyć. Dwaj inni przygotowali włócznie, a ostatni wycelował w więźnia kuszę.
Taczka:
Po chwili otrzymałaś talerz z wołowiną i dwiema kromkami chleba oraz szklankę wody.

Avatar Taczkajestfajna
-Dziękuję. - Uśmiechnęła się i odeszła z jedzeniem i piciem do stolika.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Udało Ci się znaleźć jakiś wolny.

Avatar Taczkajestfajna
Usiadła do stołu i zaczęła jeść powoli.

Avatar
Konto usunięte
- Zmiana planów, pójdę sam. Tak powiedział szef, więc wypi***alać.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Bóbr:
Strażnik wywlókł Twego syna z celi. Najwidoczniej miał gdzieś te słowa, tak jak pozostali. Logiczne, że nie mogli zostawić mordercy z jednym tylko strażnikiem, dodatkowo ze swoim ojcem. Ucieczka murowana.
Taczka:
Powoli zjadłaś.

Avatar
Konto usunięte
- No nic, skoro tak chcecie... Pójdę z wami.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Dwóch strażników z włóczniami poszło przodem, potem ruszył więzień i dwaj ostatni.

Avatar
Konto usunięte
Avenal poszedł z tyłu

Avatar Taczkajestfajna
Kiedy już zjadła, rozejrzała się wzrokiem po karczmie.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Taczka:
Karczma identyczna, jak wiele innych w Elarid.
Bóbr:
Opuściliście koszary i szliście ku placowi, co chwila klucząc uliczkami.

Avatar Taczkajestfajna
Valeria wyszła z karczmy i spojrzała się w niebo, żeby określić porę dnia.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Był już późny wieczór.

Avatar Taczkajestfajna
Ziewnęła i wróciła do karczmy w której była i spytała się karczmarza.
-Można tu wynająć pokój? - Spytała się. - Jeśli tak, to po ile?

Avatar Kuba1001
Właściciel
- Pięć sztuk złota za noc.

Avatar
Konto usunięte
A więc chodził za nimi w stronę placu.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Nagle zatrzymali się.
- Dobra, tutaj zrobimy postój. - rzekł dowódca pozostałych strażników i pociągnął z manierki.

Avatar
Konto usunięte
On nie odzywał się i czekał na koniec postoju.

Avatar Taczkajestfajna
Więc położyła 5 monet na ladzie.
-Mogłabym teraz dostać klucze do pokoju? - Spytała się karczmarza.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Bóbr:
Gdy tak czekałeś, nagle manierka rozerwała się w dłoni strażnika.
- Co do kur... - chciał zapytać, ale nie dokończył, bo bełt (drugi, bo pewnie pierwszy zniszczył manierkę) przebił mu gardło. W tym samym momencie gdy upadł, drugi strażnik, kusznik, dostał bełtem prosto w serce.
Taczka:
Otrzymałaś klucze wraz z numerem pokoju, gdy karczmarz zwinął złoto z lady.

Avatar Taczkajestfajna
Poszła do swojego pokoju, zostawiła tam torbę i wyszła z karczmy.

Avatar
Konto usunięte
- Cholera.... - Wyjął miecz i rozejrzał się. Trzymał się blisko Cresena.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Taczka:
Wyszłaś więc, słońce już prawie schowało się za horyzontem.
Bóbr:
Kolejny bełt zakończył życie następnego strażnika.
- Rzucam to w cholerę! - warknął i rzeczywiście rzucił włócznię, po czym zbiegł do jednej z uliczek. Zostałeś sam z synem, no i z tym tajemniczym kusznikiem.

Avatar Taczkajestfajna
Usiadła na krańcu drogi i patrzyła się na zachód słońca.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Na szczęście żaden wóz nie jechał i w Ciebie nie walnął, więc bez przeszkód obserwowałaś zachód.

Avatar Taczkajestfajna
-Pięknie... - Powiedziała zafascynowana odbiciem słońca od morza. Kiedy już słońce zaszło wróciła do karczmy.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Wróciłaś. Niezbyt się zmieniło, przez tę chwilę.

Avatar Taczkajestfajna
Więc wróciła swojego pokoju, ściągnęła miecz i poszła spać.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Nie zamknęłaś drzwi, poszłaś spać i zasnęłaś. Obudziłaś się następnego ranka. Na szczęście, nic Ci nie zginęło.

Avatar Taczkajestfajna
Wstała i dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że nie zamknęła drzwi. Po chwili zabrała swoje rzeczy, zamknęła pokój na klucz, wzięła go i poszła na dół.

Avatar
Konto usunięte
Przez chwilę zastanawiał się czy uwolnić syna czy jednak nie pozwolić na to. Mimo to pociągnął syna za kajdany w stronę najbliższej uliczki.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Taczka
Zrobiłaś to bez problemów.
Bóbr
Udało się i już do Was nie strzelają.

Avatar Taczkajestfajna
Podała klucz karczmarzowi.
-Dziękuję za nocleg. - Uśmiechnęła się i zaczęła się kierować do wyjścia.

Avatar
Konto usunięte
- Wiesz, mógłbym Cię puścić ... Ale miałbym równie ch*jową sytuację jak ty. Możemy też się jakoś dogadać. Twój wybór. - Rzekł trzymając miecz bliski syna.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Taczka:
Jako, że nikt Cię nie zatrzymał, bez problemu trafiłaś do wyjścia.
Bóbr:
Nic nie mówił, za to Ty usłyszałeś, jakby ktoś cicho nucił. Po chwili zauważyłeś jak ostatni strażnik pada martwy, a z cienia zaułka ktoś wychodzi. Ktoś w czarnym płaszczu i z zakrwawionym mieczem.

Avatar Taczkajestfajna
Wyszła z karczmy pogwizdując, po wyjściu zaczęła się kierować do centrum miasta.

Avatar
Konto usunięte
- Stój. - Powiedział stanowczo do nieznajomego i przygotował się na ewentualny cios.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Taczka:
Centrum zajmował wielki rynek, pełen różnych kramów i straganów. Panowała wielka wrzawa, gdyż każda sprzedawca z osobna zachwalał swój towar, albo kłócił się z innym, czy też klientem. Klientów było wielu. Jedni kupowali, inni oceniali, a jeszcze inni kręcili się bez celu. Nie brak było kilku kieszonkowców i uzbrojonych strażników.
Bóbr:
I cios nadszedł, ale nie ze strony przybysza z mieczem, ale od tyłu, gdy Twój syn rzucił się na Ciebie i obaj upadliście na bruk.

Avatar
Konto usunięte
Spróbował go zrzucić z siebie i wstać.

Avatar Taczkajestfajna
Rozejrzała się po straganach, może coś by ją zaciekawiło.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Taczka:
Jedzenie, woda, alkohole, broń, futra, ubrania i wiele, wiele więcej.
Bóbr:
Udało Ci się go zrzucić, ale gdy zacząłeś wstawać, poczułeś zimne ostrze na karku.

Avatar
Konto usunięte
Cóż, wiedział jaką miał pracę, zawsze mógł w niej zginąć. Nie chciał też zachować się jak głupiec więc leżał posłusznie.

Avatar Taczkajestfajna
Podeszła do straganu z brońmi.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku