Właściciel
- Zawsze chciałem wiedzieć więcej, zobaczyć więcej, poznać więcej... Ale i tak pewnie umrę ze starości zanim wykonam połowę z moich planów. Może i jestem Magiem, ale przede wszystkim też człowiekiem.
Konto usunięte
- No nic, skoro nic więcej nie wiesz... - Raczej to z encyklopedią to była ironia więc wyszedł z karczmy i udał się do koszar gdzie ubrał swój pancerz i broń a następnie udał się do szefa.
-Co nie znaczy, że siedzenie w fotelu wyjdzie ci na dobre, powinieneś wziąć sprawy w swoje ręce i wyruszyć tam gdzie prowadzi cię twoje serce. Większość ma ten problem, że mówi wiele o tym czego pragnie, co chce zrobić i tak dalej... Niestety mało kto rzeczywiście wykonuje te plany, nie bądź jedną z tych osób, które tylko czekają, aż okazja sama wpadnie w ręce, goń za nią.
Właściciel
Bóbr:
Zrobiłeś to bez żadnych problemów i stanąłeś pod drzwiami jego gabinetu.
FD_God:
- Niestety, wprawa tam, gdzie chcę, to nie jest ani krótki dystans, ani małe koszty.
Konto usunięte
Zapukał i wszedł do środka rozglądając się.
-No to dokąd pragniesz się wybrać, takie miejsce musi być chyba na końcu świata.
Właściciel
FD_God:
- Dolina Lodowego Wichru, Wielka Pustynia i Archipelag Sztormu.
Bóbr:
Niewiele się zmieniło od Twojego wyjścia.
-Ach, miejsca równie piękne co zabójcze... O ile z pierwszymi dwoma potrafi to wynieść naprawdę duże sumy pieniężne, to tak na trzeci możesz iść nawet za darmo o ile załapiesz się na jakiś statek.
Właściciel
- O ile wiem to teraz faktycznie pływają do Archipelagu i to przynajmniej kilka statków dziennie.
-No to ahoj marynarzu, co za problem się do nich przyłączyć? Najpewniej nie będą mieć nic przeciwko wsparciu magicznemu.
Właściciel
- Kilku właśnie miało. Szczerze, to nie wiem o co chodzi. Przecież moje umiejętności zrobiłby na dzikusach ogromne wrażenie.
-Obiekcje miał kapitan czy byle majtek? W dodatku czy pytałeś może o to wszystkich w porcie.
Właściciel
- Jedynie kilka statków, a odmowę otrzymałem dwa razy od pierwszego oficera i raz od kapitana.
-Głupota, ale w końcu dasz radę się na jakiś zaciągnąć, co nie?
Właściciel
- Mam taką nadzieję. A Ty gdzie się teraz wybierasz?
-Tam skąd czuć najwięcej energii, jeżeli będę w stanie osiągnąć swój cel, to będę bardzo zadowolony.
Konto usunięte
- Mam nowe informacje o tej sprawie. Chcesz je usłyszeć?
Właściciel
FD_God:
- Więc powodzenia.
Bóbr:
- Pewnie. - odburknął.
-Niestety problem jest taki, że nieco ciężko takową wyczuć na daleki dystans.
Konto usunięte
- Morderców było dwóch. Jak już wiesz, jeden uciekł przed egzekucją. Drugi... To mroczna elfka. Zabójczyni. Zatrzymała się w jednej z karczm a potem zniknęła. Nie mam pomysłu gdzie dalej szukać.
Właściciel
FD_God:
- Czyli będziesz podróżować od miasta do miasta licząc, że coś Ci się trafi?
Bóbr:
- Zawsze coś. - mruknął i nieco się ożywił. - Jak wyglądała?
-Jest to całkiem prawdopodobne, masz jakiś pomysł gdzie zacząć?
Konto usunięte
- Jak każda mroczna elfka... Karczmarz nie chciał zbyt wiele mówić, ale możemy go przycisnąć.
Właściciel
FD_God:
- Myślę, że czegoś się dowiem, ale nie teraz.
Bóbr:
- Niech będzie. - odparł. - Weź kilku chłopaków i zajmij się tym. Jutro chcę mieć raport i jej głowę na swoim biurku.
Taczka:
Dotarłaś do miasta, oczywiście razem z trójką swoich towarzyszy.
//Zapomniałem, moja wina.//
-No to jestem w kropce, nie udam się przecież do gildii magów.
Właściciel
- Pod koniec dnia powinienem mieć coś interesującego. Co najmniej.
Konto usunięte
// Proponuję Hammer :v //
- Postaram się tego dokonać. Mam tylko nadzieję że jest jeszcze w mieście. Coś jeszcze?
-No i to już mnie zaciekawiło, zatem jakoś spędzę czas do tego wieczora, a ty wyskoczysz z czymś ciekawym.
Właściciel
Bóbr:
Zaprzeczył ruchem głowy.
FD_God:
- Postaram się.
-Zatem do wieczora, jakbyś samemu czegoś potrzebował to nie czekaj, zapytaj, a coś może z tym zrobimy.
-Więc tutaj jest morze? - Zapytała się entuzjastycznie szlachcica.
Konto usunięte
Wyszedł z biura. Poszedł szukać w koszarach ludzi, których mógł zabrać.
Właściciel
Taczka:
- A i owszem. - odparł. - To największy port świata, stolica handlu nie tylko Verden, ale i Elarid.
FD_God:
Mag skinął głową.
- W sumie to jest coś, co mógłbyś dla mnie zrobić. - powiedział po chwili.
Bóbr:
Tak się składa, że mogłeś wybierać i przebierać, bo najwidoczniej w celu pojmania zbiega i zabójczyni odwołano prawie wszystkich strażników, poza kilkoma niezbędnymi do pilnowania ruchu przy bramie.
Konto usunięte
Wziął piętnastu strażników jeśli tylko mógł i ruszył do karczmy, w której ostatnio przebywał.
-No to mów, spróbuję to rozwiązać.- Rzekł chowając jedną rękę za plecy.
//Czy tylko mi to miasto łudząco przypomina Khorinis z gry Gothic II: Noc Kruka?
Właściciel
Bóbr:
//Żeś doje**ł.//
FD_God:
- Nie znasz, aby kogoś kto już na statkach pływał? Chciałbym mieć jakąś opinię z pierwszej ręki.
//Pssyt... Wskrzeszaj postać :V//
-Twoja opinia z pierwszej ręki pewnie teraz przepija zarobione złoto w karczmie, nigdzie indziej raczej taki marynarz się nie uda po powrocie.
//To wskrześ paladyna, Bilolus i tak już zniknął :v//
Nic już nie mówiła, zanurzyła się w myślach.
Moderator
No to Rafael również udał się za Orkiem, który najwyraźniej jest tutaj znaną i szanowaną osobistością. Łak podszedł do lady i oparł się o nią, spoglądając za barmanem. Adrenalina znów opadła, gdy ledwie parę sekund temu zaczęła buzować w żyłach Rexwenta. W końcu zapowiadało się na rzeź w karczmie.
Właściciel
FD_God:
//Trochę przypał się przyznać, ale zapomniałem o nim ;-;
Jutro.//
- Dobrze wiedzieć.
Taczka:
Więc myślałaś, a w tym czasie przebyliście bez problemów kontrolę przy bramie miasta.
Rafael:
Drow przysiadł obok Ciebie, a Ork zaczął witać się z każdym obecnym w lokalu. Natomiast do Was podszedł Goblin, który najwidoczniej piastował tu godność barmana.
-Więc, w jakiej sprawie tutaj przyjechaliśmy? - Spytała się szlachcica.
Lorenzo:
-Niestety, sam po morzu nie podróżowałem, choć sam chętnie bym je obejrzał. Niestety pierw sprawy najważniejsze.
Jin:
Dość już odpoczął, postanowił pierw ubrać się w ciuch marynarza podarowane mu dawno temu przez kapitana, doczepić do pasa magiczną muszlę oraz poprawić swoje karwasze, a następnie założył swój słomiany kapelusz na głowę i ruszył ku wyjściu z karczmy.
Właściciel
Bóbr:
//Za dużo straży :V//
Piętnastu było przesadą, ale skołowałeś dziesięciu i na ich czele trafiłeś prosto pod drzwi karczmy.
FD_God:
- Więc do wieczora.
I opuściłeś karczmę, przywitało Cię popołudniowe słońce, zapach morza i gwar pobliskiego targowiska.
Taczka:
- Cóż, potrzeba załatwić mi tu kilka spraw, spotkać się z kimś i załapać na statek.
Lorenzo:
-Do wieczora.- Powiedział, skinął jeszcze do niego głową i udał się do wyjścia, postanowił udać się do centrum miasta i gdzieś na poboczu sobie usiąść i oddać się medytacji, najlepiej w miejscu gdzie nikt nie przechodził.
Jin:
-Hah, nareszcie.- Rzekł uśmiechnięty, a następnie począł szukać wzrokiem za kapitanem, dość już chyba wszyscy z załogi odpoczęli.
Moderator
- Macie jakąś specjalność zakładu, firmowy trunek? - zapytał się Rafael barmana. Był ciekawy nowych doświadczeń smakowych i nie pogardziłby kielichem do degustacji.
-Jak to jest pływać statkiem? - Spytała się zaciekawiona.