-Ten krąg składał się tylko z jednej osoby, a on już niestety nie żyje, a siebie przecież nie wskrzesi.
Właściciel
Pokiwał głową i postanowił nie drążyć dalej tematu.
No to jechali dalej skoro nikt nie zaczął rozmowy.
Właściciel
//Jak chcesz gadać, to śmiało. A jak nie, to zaczekaj, aż traficie na miejsce.//
Właściciel
Milczał. Nawet nie podniósł na Ciebie wzroku.
Konto usunięte
- Odpowiedz mi i wyjaśnij to. - Rozejrzał się, jeśli nikogo tu nie było powiedział coś jeszcze. - To może Cię stąd wyciągne.
Właściciel
- Ona mi kazała. Najpierw mi kazała. Później zrobiłem to sam, bez przymusu. - odparł po chwili milczenia.
Konto usunięte
- Kim jest ta ona? - Spytał.
Właściciel
W odpowiedzi jedynie parsknął śmiechem.
Konto usunięte
- Mów, do cholery! Chcesz wyjść stąd żywy czy nie?!
Właściciel
- Wyjdę, a Tobie nic do tego! - warknął ze złością i rzucił się na Ciebie, ale na drodze stanęła mu solidna krata.
Konto usunięte
- Zaraz do Ciebie wrócę zasrańcu. - Wyszedł z celi i udał się do swojego przełożonego.
Właściciel
Bez problemu trafiłeś pod jego gabinet.
Konto usunięte
Zapukał i wszedł do środka.
Właściciel
Jak zwykle siedział za biurkiem, wypełniając całą urzędową robotę.
Konto usunięte
- Witaj, wiesz coś może o najbliższych egzekucjach?
Właściciel
- Nie. - zaprzeczył i podniósł na Ciebie wzrok. - A powinienem?
Konto usunięte
-Może. Mój syn... Zabił trzech podróżnych, cholera jasna... Nie wiem co tu się dzieję ale mówił mi w celi że ktoś mu kazał to zrobić. Przed egzekucją musimy go zmusić do wyjawienia szczegółów.
Właściciel
- Jasne, mamy swoje sposoby. - rzekł z nikłym uśmiechem, choć wiedziałem, że to sposoby ograniczają się do tortur i Magii Bólu.
Konto usunięte
- Mam wracać do pilnowania bramy? - Spytał zmieniając temat.
Właściciel
- O ile wiem, to Twoja zmiana jeszcze się nie skończyła.
Konto usunięte
-Ah, dobrze. Tylko nie zakatujcie go na śmierć, proszę. - Wyszedł z koszar i wrócił do bramy.
Właściciel
Bard już tam czekał, lecz nie miał zamiaru zagadać pierwszy.
Konto usunięte
Stanął przy bramie pilnując ją do końca zmiany, także nie miał zamiaru się odzywać
Właściciel
Zmiana minęła Ci zadziwiająco szybko.
Konto usunięte
Zmęczony udał się do koszar, a dokładniej do celi Cresena.
Właściciel
Cela się nie zmieniła, a on dalej w niej siedział.
Konto usunięte
- Słuchaj, albo powiesz mi teraz co tu się dzieje lub oni Cię skatują lub ch*j wie co zrobią. Wybieraj.
Właściciel
- Po prostu spotkałem ją. - wyjaśnił wreszcie po chwili.
Konto usunięte
-Do cholery, kim ona jest?! Konkrety!
Właściciel
- Zobaczysz. - odpowiedział i się uśmiechnął. - Niedługo wszyscy zobaczycie!
Po tej deklaracji z jego gardła wydarł się opętańczy śmiech, który sprawił, że mimowolnie odsunąłeś się od krat.
Konto usunięte
- W co ty się wpakowałeś?! - Krzyknął na syna, po czym trochę się uspokoił.
- Słuchaj no.... Jesteś moim synem, ja chcę dla Ciebie dobrze... Dlaczego mi to robisz? Zrobiłem ci coś złego? - Westchnął głośno
Właściciel
Uspokoił się i przestał śmiać. W ogóle przestał wydawać jakiekolwiek odgłosy.
Konto usunięte
- Chcesz mi coś jeszcze powiedzieć?
Właściciel
Najwidoczniej nie miał, bo milczał jak zaklęty.
Konto usunięte
Wyszedł z celi, zostawił w koszarach wyposażenie, zostawił jedynie sztylet. Udał się do domu smutny, gdy był już w środku rozejrzał się za żoną.
Właściciel
Była w kuchni i gotowała, czekając na Ciebie.
- I jak w pracy? - zapytała standardowo.
Konto usunięte
Milczał, wszedł do kuchni i zaczął szukać po szafkach alkoholu.
Właściciel
- Coś się stało? - zapytała i wstała od stołu.
Ty natomiast znalazłeś butelkę lokalnego trunku: ni to mocne, ni to słabe, ale chociaż dobre.
Konto usunięte
Napił się łyka z gwinta.
- Chodzi o Cresena. Straciliśmy go. - Odpowiedział żonie z wielkim smutkiem.
Właściciel
- To znaczy, że... Czy on... Umarł? - zapytała i opadła na krzesło.
Konto usunięte
- Jeszcze nie. - Usiadł na krześle. - Zamordował trzech podróżnych z okrucieństwem, jutro będzie miał egzekucję. Rozmawiałem z nim, wygląda jak opętany czy szalony. Mówił o jakiejś kobiecie, która mu kazała to zrobić... Nie wiem co się tu dzieję... Coś tu jest nie tak...
Właściciel
Nie odpowiedziała, a jedynie spuściła cicho głowę i zaczęła łkać.
Konto usunięte
Przysunął krzesło bliżej żony i objął ją.
Właściciel
Objąłeś, a teraz zaczęła wypłakiwać Ci się w ramię.
Konto usunięte
- Hej, spokojnie... Wszystko się wyjaśni. Nie wiem, może ta kobieta to jakiś mag czy kij wie co. W każdym razie, będę dążył do tego żeby sprawa się wyjaśniła.
Właściciel
- A co ma do tego wyjaśnienie, jeśli zetną go jutro?! - krzyknęła i znów się rozkleiła.