Właściciel
- No, zepsuło. - odparł Krasnal. - Nie mam zapasowego.
-Pokaż pan te zepsute, może coś się z nim zrobi.- Rozejrzał się za tym popsutym kołem.
Konto usunięte
-Coś ty narobił?! Przynonisz hańbę rodzinie... Jak mogłeś...? - Był wściekły jak nigdy, ale też smutny.
Właściciel
Bóbr:
Synalek splunął na bruk.
- Też mi rodzina. - mruknął.
FD_God:
Koło było obok, właściwie całe, ale biegła przez nie wielka rysa, która przerodziła by się w pęknięcie po kilku metrach jazdy. No i brakowało kilku kawałków, choć nie aż tak dużych.
-Innego koła z drewna nie zrobię, ale metal do naprawy też się nada.- Ułożył jeszcze jakoś pozostałe części wytworzył mały kolec, którym wydrążył kilka elementów w drewnie, by te jakoś mogły się trzymać żelaza, które zaraz wytworzy, by to wszystko znowu wyglądało jak koło. Stworzone metalowe części poukładał na odpowiednie miejsca, po czym całe koło otoczył jeszcze metalowym okręgiem, by mogło się to w całości trzymać.
Właściciel
Udało Ci się to bez problemów.
- U Cię panie... - powiedział Krasnolud i gwizdnął. - Jak żyję, to takiej sztuczki nie widziałem. Ile chcesz pan za to złota? - spytał, sięgając po mieszek przy pasie.
-Nie potrzeba mi złota, dobry panie. Szukam tylko wiedzy oraz mocy. Podobno to właśnie pan ma całkiem sporą wiedzę na temat wykopalisk rzeczy niecodziennych.
Konto usunięte
- I co ja mam z Tobą zrobić? - Zapytał syna, ciekaw był co odpowie.
Właściciel
Bóbr:
Zdawało się, że gdyby miał wolne ręce wykonałby niecenzuralny gest lub uderzył Cię w twarz. A tak to tylko splunął Ci na buty i odszedł, gdyż zabrali go strażnicy. Jeden z nich został.
- Przykra sprawa. - mruknął. - Chcesz wiedzieć, za co wpadł?
FD_God:
- A i owszem, niedawno udało nam się coś wykopać. - przyznał Krasnolud. - Ten Krasnal z miasta Ci powiedział, nie?
-Tak, dokładnie on. Niestety nie zdołał odpowiedzieć w pełni na moje pytanie...
Właściciel
- Jakbym wiedział, jak to pytanie brzmi, to może i bym odpowiedział. - odparł Krasnolud.
-No właśnie pragnę dowiedzieć się nieco o tej skrzynce jaką to udało wam się wykopać. Co was skłoniło do pomyślenia, że to artefakty?
Właściciel
- Ludzie z dupy nie zakopują pierścieni, amuletów i naszyjników. - wyjaśnił. - Do tego, pewnie tkwiły pod ziemią dziesiątki, albo i setki, lat, a nie wydawały się w ogóle naruszone zębem czasu. No i biła od nich taka jakaś... no, jak to Magowie mówią "aura."
-Czasem zakopują, jakby mieli jakieś kłopoty, a nie chcieli tego stracić. Zdarza się, że potem po nie nie wrócą. Możesz nieco więcej opowiedzieć o tej aurze? Ta ma zwykle najwięcej do powiedzenia tutaj.
Właściciel
- W sumie to nas jakoś przyciągało i każdy chciał coś zapi**dolić dla siebie.
-Czyli klątwa... Zapewne coś z tym jest nie tak skoro miało takie działanie, zwykła chciwość na błyskotki to raczej nie była.
Właściciel
- No i dlatego tak to zakopałem, żeby nikt nie znalazł. Mnie jakoś nie kusiło.
-Niestety mnie kusi, dobry panie. Nie tyle co sama biżuteria i złoto, a co zawarta w nich klątwa, jest to bądź co bądź energia. Być może jest jej nawet naprawdę wiele.
Właściciel
- W sumie to lepiej, jak jakiś Mag się tym zajmie, niż jakiemuś zwykłemu chłopu miałoby się od tego w dupie poprzewracać.
Konto usunięte
- Tak, mów. - Odpowiedział krótko.
-No to gdzieście to zakopali, lepiej bym szybko to zabezpieczył, niż gdyby to miało wpaść w ręce, które mogą to źle wykorzystać.
Właściciel
Bóbr:
- Zabił trzech podróżnych i to ze szczególnym okrucieństwem. - wyjaśnił i mina nieco mu zrzedła. - Chyba miał pomocnika, którego szukamy. Ale jego skażemy jeszcze dziś.
FD_God:
- To u nas, w Księstwie Krasnoludów, ale zabunkrowane tak, że nikt nie znajdzie. Własnie jechałem do stolicy, więc możemy zabrać się razem. A w ogóle to jak Ty się nazywasz?
-W sumie chętnie się tam zabiorę, nazywam się Lorenzo, a pan?
Konto usunięte
//Ten z ktorym rozmawiam to Bard?//
-C-Co? Ale... Chwila, chwila, to mój syn. Dajcie chociaż mi z nim porozmawiać... - Był bardzo smutny i wściekły z z sytuacji, mimo że Cresen zrobił coś takiego nadal go kochał i nie chciał żeby tak umarł.
Właściciel
Bóbr:
//Nie, jakiś inny.//
- Widziałem jak rozmawialiście przed chwilą i chyba nic to nie dało. - powiedział strażnik.
FD_God:
- Kumple mówią mi Rock. Właściwie to już każdy mi tak mówi.
//Alone2k//
-Miło mi zatem poznać.- Zarechotał krótko. No to jak, w drogę? Będzie nawet trochę czasu do pogadania.
Konto usunięte
- W dupie mam twoją opinię. - Odszedł od niego i udał się do koszar szukając syna .
Właściciel
FD_God:
Krasnolud z powrotem zaprzągł konie i usiadł na wozie. Czekał, aż zrobisz to samo, aby móc ruszyć.
Bóbr:
Gdyby nie to, że masz wyższą rangę to pewnie by coś odpowiedział, albo i wyciągnął broń, ale tak to tylko mruknął coś pod nosem, a Ty trafiłeś do koszar.
-Nie trzeba, nie trzeba.- Zaśmiał się nieco, po czym wzleciał nieco w powietrze i tak przystanął w powietrzu obok wozu.
Właściciel
Chwilę zajęło Krasnalowi oswojenie się z tym, ale po chwili wzruszył ramionami i skierował wóz do Axer.
-No to powiedz mi Rock, jakieś inne ciekawe rzeczy udało wam się wykopać poza tą skrzynką z biżuterią?- Spytał lecąc obok.
Właściciel
- Wcześniej to jeszcze miecz, ale był gorący jak sam sku*wysyn, więc leży tam, gdzie go odkopaliśmy.
-Toście dokopali się do artefaktu, gorzej że raczej mało kto go poużywa. Jak w ogóle wpadacie na takie rzeczy?
Właściciel
- Przez przypadek. - powiedział z prostotą. - Kopiemy i kopiemy, a nigdy nie wiemy, na co trafimy.
-Co najlepsze to takie rzeczy jakoś muszą się tam pierw znaleźć, a to jest dopiero tajemnica. Może również zbadam ten miecz o ile będzie mi to dane.
Konto usunięte
Rozejrzał się za swoim synem.
Właściciel
Bóbr:
Najlepiej było szukać w celi.
FD_God:
- A właściwie to co Cię tak ciągnie do tych rzeczy?
Konto usunięte
W takim razie udał się do celi.
-Jestem łasy na wiedzę w takim samym stopniu jak orkowie do walki.
Właściciel
Bóbr:
Była tylko jedna: Mała, zawszona, z małą pryczą i odrobiną siana. Innych wygód nie zapewniano, bo i skazańcy z zasady długo tu nie siedzieli.
FD_God:
- Ta, to sporo wyjaśnia. - przyznał Krasnolud. - A co z tym zrobisz?
-Pierw zobaczę co to zrobi ze mną, potem się nad tym można zastanowić. Skoro biżuteria jest objęta klątwą, to spróbuję ją zdjąć.
Konto usunięte
Zaczął szukać swojego syna.
Właściciel
Bóbr:
Po dość długim i żmudnym szukaniu, stwierdziłeś, że siedzi w jedynym miejscu, w jakim mógł siedzieć: W celi.
FD_God:
- To tak się da?
-Oczywiście, że się da. Magia jest na takim poziomie, że przy posiadaniu dużej mocy można wskrzesić kogoś w pełnej świadomości życia i umysłu oraz w pełni sił fizycznych.
Właściciel
Bóbr:
Był w celi, siedział skulony w kącie. Oddzielały Was kraty.
FD_God:
- Takimi gadkami to pewnie kusi się Nekromantów.
-W tym rzecz, że nekromanci przeważnie jedynie ożywiają, a między tymi dwoma terminami czyli wskrzeszeniem, a ożywieniem jest zasadnicza różnica. Ożywienie przywraca tylko ciało zostawiając pustą skorupę, a wskrzeszenie przywraca także i umysł, czyli pozwala komuś żyć na nowo.
Właściciel
- Ta? - spytał z powątpiewaniem. - A więc czemu nigdy nie słyszało się o wskrzeszaniu i każdy taki jest zabijany na miejscu? I kto niby potrafi wskrzeszać?
-Nie słyszy się o takich rzeczach, bo do tego trzeba szczególnie dużej mocy, a takiej nie posiada wielu, jest pewien rodzaj magii, wyjątkowo nieznany, ponieważ łączy on kilka żywiołów, ale właśnie dzięki niemu da się taką osobę wskrzesić. Niestety trzeba do tego mistrzowskich umiejętności tych żywiołów.
Właściciel
- A Ty należysz do tego małego kręgu wtajemniczonych?