-No to wypada zobaczyć ogłoszenia, jak nic nie znajdę to napiszę własne...- Tak sobie pomyślał, po czym postanowił przejść się po całym mieście w poszukiwaniu różnorakich tablic ogłoszeń związanych jakoś konkretniej ze zbuntowanymi magami czy czymś takim.
Konto usunięte
-Ano. Ale nie miałbym nic przeciwko, jeśli chciałby zostać kimś innym. Jego życie. - Uśmiechnął się lekko. - Swoją drogą, słychać o jakichś szajkach lub czymś groźniejszym?
Właściciel
Bóbr:
- Że u nas? - spytał. - Nieee, po pozbyciu się Czarnego Słońca mamy tu prawdziwą sielankę.
FD_God:
O zbuntowanych Magach nic nie było, przynajmniej nie w tym mieście. Jedyną wzmianką o nich, było to, że ktoś udziela odpłatnych lekcji Magii Ognia.
Konto usunięte
-I to mi się podoba! No cóż, my tu gadu gadu a nie obserwujemy miasta, hehe. - Ponownie zaczął obserwować miejsce, gdzie byl.
-Zawsze coś, taka magia ognia może się odrobinę przydać...- Pomyślał sobie, po czym określił gdzie odbywają się te lekcje.
Właściciel
Bóbr:
Przed główną bramą niewiele się działo.
FD_God:
W jednym z domów, padano tam dokładny adres.
Konto usunięte
//Kiedy mu się kończy dzienna służba? //
Pilnował tak bramę przez dłuższy czas obserwując też okolice.
No to wypadałoby udać się pod wskazany adres, może tam znajdzie tego maga ognia.
Właściciel
Bóbr:
//Skoro pytasz o dzienną, to chyba raczej wiadomo kiedy kończy, a kiedy zaczyna, nie?//
Okolica spokojna, zarówno z jednej, jak i drugiej strony murów miasta.
FD_God:
Była to mały domek, z pewnością będący jego lokum. Jakiś mężczyzna siedział na ulicy przed nim i palił fajkę. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że podpalił tytoń ogniem z własnego palca.
Podszedł zatem do mężczyzny.
-Mniemam iż rozmawiam z nauczycielem magii ognia, pragnę się nieco podszkolić we władaniu tym żywiołem.
Konto usunięte
// w sensie kiedy kończy robotę i może robić co chce//
Poszedł do innej dzielnicy miasta, znowu patrolował
Właściciel
Podniósł na Ciebie wzrok, co pozwoliło Ci stwierdzić, że był dość młody.
- Mówisz? Nie wyglądasz.
-Żaden ze mnie mag ognia, na obecną chwilę jedynie elektryczności i stali. A nie planuję poprzestać na tylko tych dwóch.
Właściciel
FD_God:
- Ambitny, nie ma co. - rzekł i wstał z miejsca. - To kiedy chcesz zacząć?
Bóbr:
//Wieczorem.
A tak dokładnie to gdzie poszedł?//
-Ostatnio jedyne co robiłem to walka z istotami nagopodobnymi, całkiem niedaleko stąd. W sumie mogę w każdej chwili zacząć.
Właściciel
- W sumie to możemy zacząć teraz. - rzekł i wszedł do chaty, a Ty powinieneś uczynić to samo.
-Będziemy trenować magię ognia w domu? W dodatku ten twój nie wygląda na zbyt duży.- Rzekł wchodząc do środka i jednocześnie uważając na niższy próg drzwi.
Właściciel
- Tutaj zwykłem uczyć teorii. - odparł. - Praktyka zawsze z dala od zabudowań.
-No i prawidłowo, tak to niejeden wznieciłby pożar, który pewnie pochłonąłby jeszcze jakiś szereg domów. No to co warto wiedzieć o tej teorii? Jak jeszcze uczęszczałem do akademii to na jednych z pierwszych zajęć mówili, że to wyjątkowo łatwa do nauczenia magia.
Właściciel
- Owszem. - potwierdził Mag, siadając na jednym z foteli, a Tobie wskazują drugi, naprzeciwko. - Jest to Magia Prosta w użyciu, bo płynie prosto z naszych uczuć. Uczucia, ją napędzające mogą być skrajnie różne. Niektórzy polegają na gniewie, strachu i nienawiści, a inni na spokoju, opanowaniu i cierpliwości.
Postanowił zatem usiąść w owym fotelu, by móc lepiej się wczuć w wysłuchiwanie mężczyzny.
-Zgaduję, że przy porównaniu takiego spokojnego i gniewnego maga ognia to lepiej wypada ten drugi?
Konto usunięte
//Nie wiem, nie podałeś mapy miasta xd. Powiedzmy że do jjakiejś biedniejszej dzielnicy.//
Właściciel
FD_God:
- Nie. - zaprzeczył zdecydowanie. - To nie uczucia się liczą, a ich moc. Zależnie, czy jest w nas więcej gniewu czy spokoju, to te dominujące w naszym życiu dadzą nam moc. Właściwie można powiedzieć, że liczy się siła uczuć, albo wspomnień, a nie to, jakie są. Muszą być z nami trwale związane, intensywne, zapadające w pamieć.
Bóbr:
Tam również spokojnie, choć zaleca Ci się pilnować sakiewki.
-To jakieś wytłumaczenie dlaczego zwykle ci źli lub demony władają ogniem.
Konto usunięte
Był czujny i ostrożny przechodząc przez dzielnicę, jedną ręką trzymał sakiewkę, drugą pochwę odd miecza.
Właściciel
Bóbr:
Taka demonstracja siły, i insygnia straży miasta, skutecznie zniechęciły potencjalnych chętnych na Twą sakiewkę.
FD_God:
//To było stwierdzenie, czy pytanie? Nie wiem, co odpowiedzieć.//
Konto usunięte
Wiedział że strażnicy niezbyt byli chętni do patrolowania takich dzielnic, ale ktoś to musi robić bo tu się dzieją gorsze rzeczy niż w tych bogatszych dzielnicach. Zrobił sobie tutaj
30-minutowy patrol
Właściciel
Bóbr:
Patrol nie wykazał niczego szczególnego, co ważniejsze typki spod ciemnej gwiazdy miały już wypracowane metody, by ukryć się przed takimi, jak Ty.
FD_God:
Mag zamilknął.
- Ogień jest też Magią Pierwotną, najstarszą. Nic dziwnego, że, istoty takie jak, Demony potrafią go opanować. Powstały jakoś w tym samym czasie.
-O samej magii podstawowych czterech żywiołów już nieco wiem... Coś jeszcze z teorii o tej dziedzinie magii?
Konto usunięte
//Mam może jakąś wtyke z półświatka? :v //
Poszedł do innej dzielnicy i tam też wykonał podobny patrool
Właściciel
FD_God:
- Nie. Z ważniejszych rzeczy, to nie.
Bóbr:
//A na Ci, jeśli są tu głównie kieszonkowcy i inni, pomniejsi przestępcy? Sam chciałem spokojne miasto, więc masz.//
Była to jedna z dzielnic mieszkalnych, a więc tam również panował spokój.
-Czyli co, pora na praktykę? Jestem ciekaw co możesz mi zaprezentować.
Konto usunięte
Mimo to musiał wykonywać robotę. Do końca swojej dzisiejszej warty pilnował miasta.
Właściciel
FD_God:
- Na początek to ty powinieneś zaprezentować mi dwadzieścia sztuk złota. - powiedział z uśmieszkiem.
Bóbr:
A ta, nareszcie, dobiegła końca. Pozostało mu zdać całe uzbrojenie, poza bronią krótką w rodzaju noży czy sztyletu, pancerz i hełm, a później iść na zasłużony odpoczynek.
-Pokażę ci ciekawą sztuczkę, jeżeli zechcesz mi okazać choćby jedną złotą monetę.
Właściciel
Był to typowy Mag, zawsze żądny wiedzy i nowych doświadczeń, więc szybko wyciągnął z kieszeni srebrnika i rzucił Ci go, abyś pokazał sztuczkę, o której mówiłeś.
Konto usunięte
Udał się do koszar, gdzie oddał cały pancerz, zachował sobie tylko sztylet. Potem zmęczony już ale zadowolony, że wraca do rodziny poszedł do domu, wszedł do środka.
-To też się nada.- Postanowił pierw dokładnie przyjrzeć się monecie, pewnie zmieniła się ona od czasów, gdy sam ich jeszcze używał. Po oględzinach srebrnika postanowił w drugiej ręce wykonać kilka jej dokładnych kopii.
Właściciel
Bóbr:
Dom się jakoś nie zmienił od Twoje wyjścia. Syna nie było, ale był obiad.
FD_God:
Różniła się nieco podobizna na awersie, choć godło na rewersie zostało to samo. Cóż, Cesarstwo zmienia Cesarzy, ale herb nadal został mu taki sam.
Niemniej, nawet mimo tego, zdołałeś stworzyć tych kilka kopii.
-Ach, nigdy nie interesowały mnie bogactwa materialne.- Oddał mężczyźnie zarówno jego srebrnika jak i skopiowane monety, nie były mu potrzebne.
Właściciel
- Jak się dobrze przyjrzeć, to można odsiać te fałszywe, ale i tak dałoby się tym płacić i kantować. - powiedział Mag, sprawdzając każdą z monet.
-Nieco trudno odwzorować dokładnie każdy portret na monecie, ale nie spotkałem jeszcze kogoś tak przezornego, by sprawdzał każdą monetę z osobna.
Konto usunięte
Rozejrzał się za żoną w domu.
Właściciel
Bóbr:
W kuchni jej nie było.
FD_God:
- Racja. Masz ciekawy talent, ale... czemu mi to pokazałeś?
-Bo nie mam złota, ot co. Chciałem jedną monetę bym zrobił jej 20 kopii, a wyszłoby na to samo. Ty byś posiadał 20 monet, które wydawałbyś przez jakiś czas na zwykłe zakupy, a ja poduczyłbym się magii ognia.
Konto usunięte
//Nazywa się Cassandra, bo niee napisałem w kp //
-Cassie? Wróciłem! - Krzyknął, po czym udał się na piętro do ich sypialni.
Właściciel
FD_God:
Uznał to za dobry układ i podał Ci sztukę złota.
//A Ty nie miałeś go aby zabić?//
Bóbr:
Była właśnie tam, najwidoczniej spała.
Konto usunięte
Uśmiechnął się widząc żonę, udał się do łazienki gdzie się umył, potem położył się obok Cassandry
Właściciel
Położyłeś się, a ona spała dalej w najlepsze.