-No to zatem o jakiego mnie chodzi? Wydaje mi się, że nie było żadnego innego.
G: - Sam mówiłeś, że nie jesteś żywy, ale i także nie jesteś nieumarły...
-Ciężko zaliczyć czystą energię jako żywe ciało, ale i trudno sklasyfikować jako nieumarłego.
Właściciel
//Mam rozumieć, że zaczynasz już w mieście, czy jeszcze przed jego murami?//
- No widzisz.. Przynajmniej tutaj doszliśmy do kompromisu.
-Jednak jestem wysoce przeciwko tej złej magii.
Właściciel
Mors:
Choć targowisko było tylko jedno, to w karczmach mógł przebierać do woli.
G: - Zło i dobro to pojęcie względne.. Wszędzie znajdą się i tacy, co złamią wszelki zasady by dojść do celu.
-Na przykład do potęgi, która jest na wyciągnięcie ręki, co?
Pomyślał że targowisko stosunkowo łatwiej okraść i skierował się w jego stronę. Postanowił jednakże jeszcze bardziej się temu targowisku przyjrzeć.
Właściciel
Był to ogromny, brukowany plac na planie kwadratu, z odchodzącymi od niego prostopadle uliczkami. Większość terenu tegoż miejsca zajmowały rozmaite kramy, oferujące najróżniejsze z legalnych towarów. Było również wielka, publiczna waga, a także wytyczone trakty dla wozów. Nie brak było strażników, lecz Ci wydawali się zaledwie kroplą w morzu kupców i handlarzy.
G: - Nie, tym celem nie jest potęga sama w sobie.. Bardziej to, po co ją można wykorzystać.. A najlepiej byłoby to zrobić, by spróbować w końcu zmienić ten świat, gdzie nawet paladyni wyznają zasadę "kto nie jest z nami jest przeciwko nam"
-Nie wyznają takiej zasady, można ją prędzej uogólnić do tego, że walczą za ze złem w imię dobra. Tym złem jest zaś wszystko co do swoich celów używa tej złej magii. Magii mroku nie użyjesz i tak w żadnym pozytywnym znaczeniu.
G: - To nie jest takie proste.. Nawet oni usuwają z drogi osoby, które im przeszkadzają pod przykrywką walki z "mrocznymi" zależy, kim dokładnie jest paladyn, który oskarża i osoba oskarżona, ale w większości przypadków kończy się to natychmiastową egzekucją przyjmując uwierzenie paladynowi "na słowo"
Szybko podbiegł do jakiegoś towaru i ukradł coś do jedzenia co mu się nawinęło na rękę. Miał nadzieję że żaden strażnik tego nie zobaczył.
-No to teraz proszę powiedz mi skąd masz takie wiadomości, ja szczerze mówiąc pierwszy raz o tym słyszę.
Właściciel
Mors:
Zgarnął małą pajdę chleba, na szczęście mu się upiekło.
G: - Sam nie jestem akurat aż tak dobrym przykładem, ale głównie chodzi o ludzi, którzy przypadkowo znaleźli jakiś artefakt niezależnie, czy mroczny czy nie i pomimo braku wiedzy o tym, czym on jest nie chcą go oddać po dobroci.
-Paladyni najwyżej odebraliby komuś takiemu artefakt, jakby nakryli kogoś na używaniu go, a zwłaszcza w złym celu. W innych przypadkach nie mają najmniejszych podstaw do czegoś takiego.
G: - Ich pojęcie "czynienia zła" jest bardzo zmienne.. Bo jeżeli mają pewność, że ta osoba nie potrafiłaby użyć artefaktu a po prostu próbowałaby straszyć innych wieśniaków, że to zrobi to dla nich też by było zło.
-Gróźb nie pozostawia się samym sobie, na nie należy odpowiedzieć.
Łapczywie zjadł kawałek, który udało mu się zwinąć. Nie zaspokoiło to jego głodu, ale przynajmniej czymś się posilił. A że wypadałoby też zaspokoić pragnienie, zaczął rozglądać się za jakimś źródłem wody pitnej w okolicy.
Właściciel
Była fontanna. Wody na szczęście nie musiał kraść, bo była dostępna dla wszystkich.
G: - Jednak w większości są to groźby bez pokrycia.. I nawet, jeżeli artefakt ma ogromną moc, to osoba próbująca pokazać, że potrafi z niego korzystać, która w rzeczywistości tego nie umie wychodzi na wioskowego głupka
-Wolisz, żeby przypadkowo znalazł jakiś potężny artefakt, którym przypadkiem zniszczy pół miasta czy jak zwyczajnie weźmie go ktoś kto go zabezpieczy, czyli paladyni. Wolę uniknąć pijanego głupka, który na wszelkie sposoby spróbuje go użyć.
G: - Artefakty na tyle potężne, by to zrobić zazwyczaj potrzebują nie tylko odpowiednich ruchów, żeby je aktywować, ale i także odpowiednich słów, które nierzadko pochodzą ze starożytnego i dawno już zapomnianego języka, gdyby nie książki, które posiadają jedynie osoby je badające, które najczęściej należą do rady magów, ponieważ to im najbardziej na artefaktach zależy.
//Kubełek, jak coś to pisz, jeżeli to za bardzo odbiega od twojego świata, ja tam nie wiem dokładnie, co ty w nim masz, ja po prostu improwizuję//
-Chłopcze, miałeś ty kiedy jakiś artefakt w dłoni? Ja przykładowo miałem ich niegdyś wiele, większość zwyczajnie aktywowała się przy tym jak coś się z tobą miało stać w przypadku artefaktów obronnych lub jak wykonujesz jakiś ruch w przypadku tych przeciwnych. A zwłaszcza na takich artefaktach zostawia się jakiś grawerunek, na którym jest zapisane słowo by go uaktywnić. Co prawda w naszym może nic nie znaczyć, ale nie sposób metodą prób i błędów je wypowiedzieć.
G: - Jednak akurat tutaj mowa o wieśniakach.. Większość nawet takiej transkrypcji by nie zauważyło, a siła ataku artefaktu zależy także od użytkownika.
-Nie, nie zależy. Artefakty mają własną moc, nie wymagają czyjejś mocy, chyba że to jakieś specjalne pokroju broni wymagającej krwi do działania czy czegoś tam...
G: - Sądzę, że dalsza rozmowa byłaby bezproduktywna (szczególnie, że Kubełek nie chce wbić z komentarzem, jak tutaj dokładnie jest i czy wogóle któryś z nas ma rację XDD)
-O tyle moja część argumentacji jest poparta praktycznie większością ksiąg, które znajdują się w akademii magii.
//Nie wiem, co zrobić, bo nie wiem, co według Kubełka jest prawdą XDD//
Właściciel
//Wy rozmawiacie, a ja mam to, póki co, gdzieś. Ogółem, Golbez i Cecli mogą powiedzieć co chcą, bo to jest ich wiedza i ich wersja. A, to że nie zgadza się z tym co w Elarid obowiązuje, to sprawa inna. Choć, jeśli nadal mówicie o artefaktach, to w sumie mam mało do powiedzenia, ten aspekt Magii nie był przeze mnie tu zbytnio rozwijany.//
//No to lipa :/ //
G: - Nie każdy artefakt działa tak samo.. Istnieją tak prymitywne, że każdy może go użyć.. Nawet jakieś bezrozumne zwierze czy zombiak, a są i takie, które same tak na prawdę wiedzą, kto powinien je dzierżyć. I gdy ktoś inny spróbuje to zrobić, to albo ta osoba ginie albo artefakt nie działa.
-To nie jest zasługa samego artefaktu, a bardziej czaru na niego nałożonego. Artefakty też bądź co bądź wymagają podstawowych funkcji umysłowych, a nie jakiegoś tłuczka, który mógłby tylko nim machnąć... Mówiąc o tych artefaktach zacząłem się robić nieco głodny, a jakoś muszę ten głód uzupełnić. Na pewno nie zaspokoi go rozmowa.
G: - Nie mam pojęcia, czym się żywią tacy, jak ty.. Ale ode mnie niczego nie dostaniesz..
-Oczekiwałem bardziej tego po kimś z kim walczyliśmy, niestety uciekli.- Wzruszył ramionami, po czym powoli począł odlatywać ku wyjściu. Najwidoczniej to nie tutaj znajdę swój pokarm.
Właściciel
//Kiedy wdajesz się w rozmowę z FD, ten kosi Cię argumentami i szukasz pomocy u Właściciela :V//
//ta "pomoc" to nie do końca mogła być pomoc XDD Po prostu pomomo dosyć sporego (jednak krótszego niż FD) stażu tu to nie wiem wszystkiego, co ty masz poplanowane w tym świecie//
G: - No i zniknął - Skoro ich "towarzysz" sobie poszedł to obaj bracia kierują się jak najdalej od tego miejsca.. Chcą wyjść z tego korytarza, a następnie z ruin.
Konto usunięte
Avelan spokojnie stał na straży przy głównej bramie, co jakiś czas się rozglądał, żeby sprawdzić czy się nie dziejee coś podejrzanego.
Właściciel
Ostatnio nie działo się tu nic niezwykłego, więc właściwie nie miał wiele do roboty.
Konto usunięte
Mimo to porządku pilnować musiał, co jakiś czas przechodził od bramy do rynku głównego.
Właściciel
Nie trafiłeś na nic niepokojącego.
- Szykuje się spokojny dzień, nie szefie? - spytał jeden ze strażników, starszawy mężczyzna imieniem Bard, który odsłużył w straży prawie tyle co Ty.
Konto usunięte
-Prawda, Bard. Lubię takie dni. A ty, co porabiasz jak skończysz na dzisiaj?
Lorenzo po opuszczeniu ruin, w których głównie zmarnował swój czas postanowił w jakimś bezpiecznym miejscu przystanąć i się zastanowić. Chciał przypomnieć sobie miejsce, w którym mogło istnieć jakieś magiczne miejsce, czyli takie gdzie mógł znaleźć pełno energii.
Właściciel
Bóbr:
- A pójdę do jakiejś karczmy, dawno już piwa w pysku nie miałem. - odparł. - A Ty, szefie?
FD_God:
Nie przypominał sobie nic takiego. Cóż, najbardziej zasobnym w magiczną energię miejscem w Verden była Gildia Magów, ale ciężko byłoby uszczknąć coś dla siebie, z dość oczywistych powodów.
-A gdyby tak znaleźć jakiegoś maga, renegata... Może to byłby jakiś plan... Lub znaleźć byle jakiego i go zabić... Wiele tych planów.- Pomyślał sobie, po czym ruszył ponownie do Gilgasz, w jego głowie roił się już jakiś plan.
Konto usunięte
-Ja chyba też, potem idę do żony... Wiesz, planuję zapisać syna do straży, w sumie on też tego chce...
Właściciel
Bóbr:
- Widzę, że biznes robi się powoli rodziny. - rzekł z uśmiechem.
FD_God:
Trwało to dość długo, ale w końcu trafiłeś tam.