G: No to tak.. Wypuszcza kulę energii mroku.. Nie działa to jak oryginał, na którym wzoruję, tylko leci w stronę przeciwnika by jednocześnie zadać mu obrażenia i odebrać wszelkie światło, jakie dochodzi do jego oczu, czyli celuje kulą w głowę.
Właściciel
Zero:
Trafiłeś, ale chyba niewiele to da.
FD_God:
Strzał w kończyny przednie się udał, ale ten w tylne był kompletnym fiaskiem, gdyż stwór takowych nie miał.
Jego ciało było pokryte srebrną łuską i przypominało ciało węża, lecz długie na ponad pięć metrów. Z przodu sterczał chudy korpus, a z niego wystawały dwie łapy, każda po cztery pazurzaste palce. Najdziwniejsza była jednak głowa, przypominała ona jednak bardziej głowę samca lwa, niż jakiegoś gada. Oba stwory zaryczały gwałtownie, a po chwili rzuciły się na Was i to zadziwiająco szybko, sunąc po powierzchni jaskini.
Ich oczy świeciły się na czerwono, więc pewnie nie potrzebowały światła, ale i w nim mogły walczyć.
-Czuję, że oślepienie ich raczej nie przyniesie jakiegokolwiek efektu.- Posłał kolejne cztery pociski w ich stronę teraz byleby jakoś je trafić, raczej nie da rady zatrzymać takiego przeciwnika. Do swoich rąk wziął także swój wielki morgensztern czekając by mieć szanse na jego użycie.
Może i nie zadziała, ale jakieś obrażenia zadało.. Jednak skoro tak to obaj szykują się do "łączonych" ataków z mieczami
Właściciel
Stwory zbliżyły się na dziesięć metrów i nagle... Zniknęły! Dosłownie, rozpłynęły się w ciemnościach.
-Iluzja? To niemożliwe...- Rozejrzał się w każdym możliwym kierunku, w lewo, w prawo, górę, dół... One nie mogły od tak zniknąć, wtedy byłyby to istoty rozumne znające magię...- Dodał jeszcze nie przerywając rozglądania.
Cecil wypuszcza w tamtą stronę i ogólnie na całe pomieszczenie pełno kul światła, by rozjaśnić to miejsce.. Przecież one gdzieś muszą być
Właściciel
Najwidoczniej opanowały Magię Cienia, lub Dymu czy Mroku, i zdołały błyskawicznie znaleźć się na suficie tunelu, co dostrzegliście dzięki kulom światła. Stwory, wiedząc, że są widoczne, rzuciły się na Was z góry, z rozstawionymi pazurami i otwartymi szczękami.
Postanowił zatem odlecieć nieco do tyłu i wykonać w miarę pięknego Home Runa swoim morgenszternem w jednego z przeciwników naładowanego jeszcze magią elektryczności.
-Byle głupia bestia od tak nie nauczy się magii, te muszą być w jakiś sposób inteligentne, ciekawe odkrycie!
No to tak.. Może to i lekko skąpy opis, jednak Golbez używa magii by nasycić swoje ostrze energią ciemności atakując po tym stwora szerokimi, horyzontalnymi cięciami, a Cecil wyskakując w powietrze wystrzela kulę "świętej mocy" w stwora i jeżeli trafił to od razu zbliżając się do niego wykonuje cięcie i kolejny raz rzuca kulą energii, tak max 5 razy.
Właściciel
FD_God:
Trafiłeś go idealnie w bok, ale dało to niewiele, gdyż potwór wygląda, jakby nic, a nic nie poczuł. Zaczął za to skręcać swoje wężowe ciało, by zrównać się z Tobą wzrostem i zaatakował swoimi długimi i ostrymi pazurami, próbując dostać Cię się do gardła. Choć, mogą być z tym pewne trudności, nieprawdaż?
Zero:
Większość ataków Golbeza trafiła w boki, grzbiet czy brzuch stwora, ale nie dało to efektów. Tak jak atak Cecila, który spudłował haniebnie. Natomiast bestia zwinęła się w kształt litery S i wystrzeliła do przodu, po czym zaczęła kłapać pyskiem i wściekle młócić łapami zaopatrzonymi w ostre pazury.
-Intrygujące.- Rzekł odczepiając część kolców z morgenszternu, po czym chciał je wbić w ciało przeciwnika, tak samo jeżeli ten wbiłby swoje pazury to Lorenzo ścisnąłby przebitą stal i przytrzymał go przy sobie. Starał się to coś złapać jeszcze rękoma by począć wysysać jego energię.
Tia.. Najlepszym wyjściem teraz byłoby atakowanie go nadal, jednak lepiej jest użycie na nim "specjalnych" zdolności i po naładowaniu swoich mieczy bracia przystąpili do ataku. Cecil posłał "księżycowe cięcie" (po prostu cięcie w kształcie półksiężyca) a Golbez po wbiciu ostrza w ziemię posyła "fale energii" w stronę wroga
Właściciel
FD_God:
Atak nic nie dał, ale dałeś radę chwycić go i przytrzymać blisko siebie. Ale wysysanie energii może przerwać jeszcze jeden szczegół: Pełne kłów szczęki stwora, które starają się do Ciebie dobrać.
Zero:
Owo Cięcie niezbyt pomogło, gdyż ostrze po prostu ześlizgnęło się po łuskach stwora. Z falą energii też było słabo, bo stwór zdołał doskoczyć blisko jednego z Paladynów, tak że drugi brat nie mógł się go pozbyć. No chyba, że postanowi narazić swego brata, by zranić stwora.
No to może lepszy plan, przytrzymać szczękę stwora obiema dłońmi oraz wytworzyć w niej jakiś pionowy stalowy pręt by przeciwnik nie mógł go za bardzo użyć.
Tia.. Może i mogliby użyć specjalnego ataku, jednak skoro zostali do tego zmuszeni to mogą używać mieczy do walki w zwarciu bez używania dodatkowych wzmocnień energią, lepiej zrobić to tak, by zachować siły na dalszy atak.
Właściciel
Zero:
Zwykła stal nie jest w stanie przebić ich łusek. Ale za to pazury są ostre, co bestia udowodniła, gdy wyryła każdym grubą szramę na pancerzu Golbeza. Niech cieszy się, że nie dosięgnęła serca czy innych organów.
FD_God:
Udało Ci się to, a stwór odskoczył gwałtownie, lewą łapą usiłując pozbyć się pręta, a prawą zostawiając do odparcia ewentualnego ataku.
-Jeszcze z tobą nie skończyłem.- Orzekł posyłając kilka błyskawic z dłoni w stronę wężowego przeciwnika, starał się także przedłużać pręt na tyle by był ciężki do wyciągnięcia lub do czasu aż szczęka potwora się złamie.
Niestety, ale nikt nigdzie nie napisał, że te miecze są ze zwykłej stali.. Do tego po wzmocnieniu energią działanie ataku zmienia się o 180 stopni, najlepiej uzywać do tego zwiększonej dawki energii starając się dotrzeć do ich "wnętrza" i wypalić to coś od wewnątrz, co właściwie Cecil próbuje zrobić, a Golbez utrzymując wokół siebie "cieniste wzmocnienie" do prędkości unika ciosów
Właściciel
//Zero, ale wiesz, że masz dwie postaci na jednego przeciwnika, nie?//
//wiem, i chodzi o to, że jeden odwraca uwagę, a drugi atakuje//
Właściciel
FD_God:
O ile błyskawicami trafiłeś, to z prętem było gorzej, gdyż stwór, po długim męczeniu się z nim, złamał go.
Zero:
Taktyka ta nawet skutkuje, a potworowi ciężko walczyć na dwa fronty i zaczyna dostawać razy.
Używanie magii może dość szybko zmęczyć, jednak gdy Cecil zebrał na tyle energii na "specjalny atak" to zaczyna odciągać uwagę stwora, by Golbez mógł przejąć rolę atakującego i zbierać energię (ten specjal to atak łączony)
Złamać to jedna sprawa, o ile dalej jeszcze znajduje się w szczęce potwora to postanowił nim nieco posterować i wbić bo głęboko ostrymi elementami, błyskawice też powinny nieco zrobić.
Właściciel
FD_God:
Błyskawice go poraziły, ale nie masz co liczyć na pręt, bo i ten jest już dawno poza paszczą stwora.
Zero:
Więc szykujecie się do ataku łączonego, na szczęście bestia dała się nabrać i zmieniła obiekt zainteresowania.
-Cholerna wytrzymała bestia.- Dorobił do swoich rękawic jeszcze coś na wzór długich szponów wystających z knykci (Trochę jak u Wolverine'a), po czym korzystając możliwie jeszcze z otumanienia stwora postarał się w pociachać przeciwnika po twarzy.
Nie chce mi się za bardzo opisywać tego ataku, więc powiem, że tak jak na filmiky z tym, że oni się nie zamieniają tylko z różnych stron to robią
Właściciel
FD_God:
Wyżłobiłeś mu wielką bliznę i oślepiłeś na jedno oko.
Zero:
Atak się jakoś powiódł, stwór uciekł.
Jeżeli jeszcze się jakoś dało to postanowił wbić się tymi szponami w przeciwnika by zacząć wysysać z niego energię życiową.
Właściciel
Nie dało, gdyż i ten zdołał uciec.
C: - Mam co do tego złe przeczucia.. Bo może i są inteligentne, jednak nie wyglądały tak, jakby się wycofywały.. Najwyraźniej czegoś się wystraszyły.
-Twierdzę, że z powodu odniesionych ran mogłyby wycofać się by nieco zregenerować siły.- Spojrzał w kierunku, w którym uciekły obie bestie. Zamierzacie iść dalej czy wolicie się samemu wycofać?
G: - Jeżeli to coś nie jest demonem, to zabijając to można zdobyć tylko zysk.. Jednak nieostrożność może sprowadzić katastrofę..
-Z pewnością używa magii, która jest zakazana w normalnym społeczeństwie... Tak jak i jeden z was. Możemy iść za nimi, ale jak będzie ich tam nagle więcej to musimy czym prędzej się stąd ulotnić.
G: - Jest zbyt wiele niewiadomych.. Lepiej chyba na razie zostawić to tak, jak jest.
-Jak wolisz, samemu wolę się za nie nie zabierać...
- To lepiej będzie wrócić tą samą drogą.. I tam się rozejść. Chyba, że masz jakieś inne sprawy.
-Nie, tam się rozejdziemy... Chyba, że jeszcze zamierzasz do miasta wracać, bo ja parę rzeczy muszę tam załatwić.
C: - Nie za bardzo mamy po co się tam pokazywać, skoro nie wykonaliśmy zadania..
-Orków nie ma? Nie ma. Oczywiście jeżeli akurat to było waszym zadaniem.
G: - Jednak mieliśmy dostarczyć dowód.. Do tego mało co z nich pozostało, więc nic z tego...
-Chcesz to poucinaj łby tym, którym da się je jeszcze zidentyfikować i tyle...
G: - To się nie udałoby.. Zleceniodawca wiedział dokładnie, jak oni wyglądają.
-To nieźle, że każdego znał z pyska, a w żaden sposób im nie zapobiegł, tego twojego zleceniodawcę to zgw*łcili czy co?
G: Tylko się zaśmiał na ten tekst.. W sumie sam miał taką pierwszą myśl - Nie chciał o tym głośno mówić, więc może tak.
-Niewykonanie jakiegoś zlecenia i tak nie powinno zwolnić z tego by nie mogło się wejść do miasta, jak utniecie te łby, a ten przygłup nie uwierzy to zawsze możecie mu kazać by sam tu przylazł i zobaczył co się tu odje**ło.
G: - Nie zrozumiesz tego.. To chodzi o honor.
-Nie wiem jak ludzie mogą cenić sobie honor wyżej, niż własne życie...
G: - Tacy, jak ty nigdy nie zrozumieją ludzkiej natury.
-Tacy jak ja... Może mi zarzucisz, że kiedyś nie byłem człowiekiem? Zwyczajnie uważam, że ludzie nie powinni wykonywać karkołomnych wyczynów, jeśli nie są do nich stworzeni.