//Proszę bardzo Kuba, teraz twoja kolej.//
Poszedł szukać jakiejś innej karczmy dla najemników
Właściciel
Hejter:
Karczm wyłącznie dla najemników nie było, więc musisz zadowolić się zwykłą.
FD_God, Zero:
//Ej, ale ja liczyłem na jakieś fajty! Dobra, nieważne.//
W końcu trafiliście na rozwidlenie tunelu, który teraz prowadził w dwa różne kierunki. Możecie się więc podzielić i zbadać każdy z osobna, albo razem ruszyć jednym.
Kawaii:
Nie zdążyłeś opuścić lokalu, gdy potężna eksplozja wyrzuciła się, wraz z drzwiami, na najdalszą ścianę, prosto na szafkę z alkoholami za barem. Byłeś mocno pokaleczony i przygnieciony do ziemi szczątkami butelek, drzwi i szafy, ale w tym momencie nie jest to Twój największy problem.
//Te fajty by długo nie potrwały.//
-Wolisz samotną śmierć czy iść razem?
//Jak szkielet może być pokaleczony? Raczej połamany jak już.//
-No to leżę.
Powiedział głośno.
Właściciel
Kawaii:
Odpowiedzią na to był charakterystyczny dźwięk wyciągania miecza i cięzkie kroki po podłodze. Szybko dołączył do nich wrzask ożywionego Goblina, który chyba znów zakończył swe życie.
- Wyjdź, wyjdź. - powiedział ktoś szyderczo. - No chodź do mnie, Ty nekromancie ścierwo.
-Nie ładnie obrażać zmarłych!
Wstał i otrzepał się z brudu.
-Widzisz co zrobiłeś?? Teraz muszę to wyprać!
Powiedział zbulwersowany.
Właściciel
Spostrzegłeś ogolonego na łyso Paladyna Srebrnej Dłoni w pełnym pancerzu. Jego potężny miecz wieńczyły już pierwsze krople krwi, po zabitym Goblinie, a na pewno będzie ich więcej.
- Zmarły, to Ty dopiero będziesz! - odwarknął i z lewej dłoni wypuścił w Twoim kierunku falę energii Magii Światła.
Porażony światłem cofnął się trochę.
-Jeśli mi nie wierzysz pokarzę!
Zdjął maskę.
-Nie umarli wcale nie są krzywdzeni przy przyzwaniu! Życie po śmierci nie istnieje, ale dusza jest wieczna. Jestem dowodem!
Krzyknął.
C: - Lepiej się nie rozdzielać.. Bo jeżeli tylko w jednym z nich jest to coś.. To gorzej by było, jakby ktoś musiał samotnie z tym walczyć
Właściciel
Fala światła uderzyła w Ciebie, a Ty znów trafiłeś na ścianę. Natomiast Paladyn wzniósł w górę miecz i poszedł w Twoim kierunku, skracając sobie drogę, przecinając bar na pół.
-No to idziemy prawym tunelem.- Rzekł krótko, po czym poleciał tunelem po prawej stronie.
-Słowa nic nie dadzą więc muszę użyć magii i siły.
Za pomocą iluzji stworzył wielki portal z którego wyłoniła się kosa z czarnej stali wielka na dwa metry emanująca czarną, złowrogą aurą. Chwycił ją i wbił w ziemię. Kosa zmieniła się w miliony odłamków, a gdy te upadły palladyna uchwyciły tłumy rąk wychodzących się z pod niego uniemożliwiających mu ruch (To nie jest prawdziwe. To iluzja). Rzucił się na człowieka wyciągając oba miecze z celem zabicia.
Właściciel
FD_God, Zero:
No i ruszyliście.
//Znów macie zamiar pogadać, czy przyspieszyć akcję?//
Hejter:
Więc trafiłeś do "Strudzonego Żeglarza."
Kawaii:
Podziałało, ale tylko częściowo. O ile Paladyn cofnął się o kilka kroków i mieczem starał się pozbyć iluzji, to Magia Światła pozwoliła mu dostrzec prawdziwe zagrożenie i sparował jeden z Twych mieczy swoim, a drugi chwycił pancerną rękawicą za klingę. Teraz prawdopodobnie dojdzie do siłowania się, a tu masz mniejsze szanse.
Podszedł do baru i zamówił piwo
Właściciel
Gobliński barman podał Ci je i zarządzał w zamian trzech sztuk złota.
Tyle mu dał i zaczął nieśpiesznie pić - Karczmarzu czy wiesz gdzie toczone są jakieś wojny?-
Właściciel
- A gdzieś żeś siedział przez ostatnie kilka miesięcy? - spytał. - Pod Heresh, oczywiście.
-Jakiś baron miał problem z dzikusami z pustyń, chyba z rok tam siedziałem, ale nie ważne, więc mówisz heresh, dobra tam idę.-dopił piwo i poszedł do banku zdeponować pieniądze na swoje stare konto.
//ja bym wolał przyspieszyć//
Właściciel
FD_God, Zero:
Dotarliście na koniec tunelu, gdzie pod ścianą zauważyliście dwa kształty, a więc chyba poszukiwane przez Was stwory.
Hejter:
Problemem może być brak banku.
//Ale wiesz, że nie musisz iść akurat tam, gdzie mówi karczmarz? Sama podróż długo potrwa, a i nie wiesz czy nie odeślą Cię z kwitkiem, albo łatwo nie zginiesz.//
//Wim ale jestem wędrownym najemnikiem i nie mam pomysłu jak dostać robotę \\
Poszukał jakiejś tablicy ogłoszeń czy coś
-Czyli mamy parę stworów, jeżeli to mężczyzna i kobieta to pewnie gdzieś też trzymają jaja, a na nich będzie można zbić niemałą fortunę. Ale rzecz jasna trzeba się pozbyć najpierw rodziców.
Właściciel
Na targu znalazłeś takową.
Właściciel
Na targu znalazłeś takową.
Poszukał jakiejś roboty dla najemnika- może odwiedziłbym hammer-pomyślał
//te orki w karczmie obrażały elfy\\
Właściciel
//Wybrałeś Heresh, gdzie masz duże szanse zginać. W tej karczmie tak samo. Nie lepiej wybrać jakąś inną lokację?//
Więc szukał jakiejś roboty w pobliżu
Właściciel
Czyli warto sprawdzić tablicę ogłoszeń.
//a co ja kurtwa mać robiłem cały czas\\
Sprawdził tablice ogłoszeń za robotą dla najemnika
G: - Dobrze będzie, jak się by udało.. Jednak by to coś zabić pewnie trzeba będzie zlokalizować słaby punkt w łuskach
Właściciel
Hejter:
Miałeś około tuzina zabrań, możesz wybrać coś bardziej konkretnego.
-Twierdzę, że mało co należy się nad tym skupiać, tutaj trzeba szybko to załatwić.
Jakieś zwykłe proste mordowanie najlepiej coś długoterminowego, jakeś małe wojenki baronów czy cpś
Właściciel
Hejter:
Miałeś szczęście, bo jakiś szlachcic, Kospel, czy jakoś tak, szukał chętnych do walk przeciwko sąsiadom i rozbójnikom.
Zerwał kartke i sprawdził adres jeśli był daleko to poszedł do stajni jeśli blisko to na miejsce
G: - To w jaki sposób ty wolałbyś to zrobić ?
-Zanim znajdziesz słabość to zostaniesz rozszarpany, tutaj trzeba załatwić to jak najlepiej na odległość by mieć spokojną walkę na bliski dystans.
Właściciel
Dość daleko, kilka kilometrów od Hammer.
Schował zwitek do kieszeni, poszedł do stajni odebrał wierzchiwca i ruszył do hammer.
G: - Jednak określenie tego na odległość może być trudne, szczególnie przez te łuski
-Dobra, trzeba to załatwić, potem możemy zacząć o tym rozprawiać.- W lewej ręce począł gromadzić piorun kulisty, a w prawej zaś metalową kulę, którą rozszczepił na wiele ostrych elementów.
Właściciel
Hejter:
//Zmiana tematu. Powiem, gdy będziesz na miejscu.//
//To do którego tematu mam iść?//
Właściciel
//Chciałeś do Hammer? Więc do Hammer. Tam możesz się popytać o zleceniodawcę.//
G: - Skoro tak wolisz.
W tym momencie obaj bracia wyciągają swoje miecze, jednak tylko Golbez "ładuje" mroczną kulę w dłoni.. A to dlatego, że światło pewnie by je obudziło
-Dobra, strzelaj jak dam znak.- Powiedział, a następnie zaczął łączyć zarówno piorun kulisty jak i ostre kawałki metalu tworząc pociski, które będą w stanie unieruchomić mięśnie przeciwnika na jakiś czas. Ustawił je kawałek nad sobą. Strzelaj.- rzekł, po czym wystrzelił cztery z nich po dwa na przeciwnika, poleciały wyjątkowo szybko i celnie, bo cały czas kontrolował je podczas lotu, pociski miały polecieć po jednym w kończynę kroczącą, a drugi w tą, którą by walczył.