-No to kto schodzi pierwszy?
Nagle odzywa się Golbez - Skoro kula już tam jest, to ja zejdę pierwszy - Podchodzi do dziury, jest gotowy już do niej wskoczyć
-Proszę bardzo.- Wzruszył ramionami i nieco uniósł się w powietrze by bezpiecznie zejść w dół dziury po osobie przed nim.
No to Golbez wskakuje do dziury
Właściciel
Golbez spokojnie wskoczył do dziury, cuchnącej mokrą ziemią, krwią i kałem.
Postanowił zatem powoli zlecieć na dół trzymając się nadal nad brudną ziemią w środku.
No.. W takim razie paladyn (Cecil) także dołącza do pozostałych
Właściciel
Udało Ci się, również poczułeś woni wymienione wyżej.
Zapachy zapachami.. Przecież w norze taka woń jest normalna.. Ale czy coś tam widać
-Urocze miejsce...- Rozejrzał się jedynie, jemu zapach nie przeszkadzał jako, że nie miał nawet czym oddychać. Puść tę kulę światła w głąb tego tunelu.
Cecil: - No dobrze.. - Wyciąga rękę przed siebie wypowiadając słowa - Luxamax Spherum
Właściciel
Kula ruszyła dalej, oświetlając Wam szeroki i wysoki na pięć metrów tunel. Znacznie więcej, niż na powierzchni.
W takim razie bracia idą przez "tunel"
Właściciel
Idąc tak, Golbez dostrzegł coś połyskliwego w smrodliwym błocie.
Może i to zbytnia brawura..Albo i nawet głupota, jednak poszedł sprawdzić, czym to coś jest
-Dobrze ci radzę uważać.- Spojrzał w kierunku do którego zmierzał mężczyzna.
Właściciel
Obawy okazały się bezpodstawne, gdyż znalazłeś coś, co przypominało kawałek połyskliwego srebra. Jednak dość szybko zdałeś sobie sprawę, że nie jest to srebro jako-takie, ale łuska jakiegoś nieznanego Ci stworzenia.
G: - To tylko łuska.. Jednak nie mam pojęcia, co mogło ją zostawić.
-To mi ją pokaż, mam wiedzę, która obejmuję praktycznie każdą znaną księgę.- Wystawił dłoń po ową łuskę.
G: Podaje łuskę "towarzyszowi przygody"
Właściciel
Nawet z Twoją wiedzą nie miałeś pojęcia do czego może należeć ta łuska. No, może poza tym, że jest to wielkie bydle.
-No, mam dobre i złe wieści... Zła jest taka, że nie wiem co to... Ale dobra jest taka, że najpewniej jako pierwsi odkryjemy to monstrum, może będą z tego jakieś ciekawe fanty.
G: - Jednak sądzę, że mogą być powody ku temu, że jest on nieodkryty.. Ale pożyjemy, zobaczymy.
-Odkrywcy nie są osobami, które szczególnie potrafią walczyć. My za to umiemy. Może jego łuski nadadzą się na jakąś porządną zbroję, może będzie mieć tam jakiś spory skarb...
G: - Jedyne, co o nim wiemy, to że posiada takie łuski oraz że lubi kryć się w mroku. Niezbyt wiele, jednak nie przeszkodzi to chyba w dalszej drodze.
-A skąd możesz wiedzieć, że lubi ciemność? Zawsze mógł sobie przecież rozpalić ognisko. Ruchy.- Lewitacją udał się w głąb tej jaskini.
Właściciel
Tunel, a nie jaskinia, ciągnął się dalej, już przez ponad kilometr.
-Już długo musi to coś żyć, pewnie ma jakieś ostre pazury, które ułatwiają kopanie...
G: - Nie sądzę, by to coś było na tyle inteligentne, żeby umieć rozniecić ogień.. Co do pazurów.. To jest bardzo możliwe biorąc także pod uwagę stan, w jakim były pozostałości orków i goblinów.
-Stan tej ludzkości zdecydowanie mnie odrzuca...- Pomyślał sobie lecąc dalej przez tunel.
Wszedł do miasta bez większych oporów. Nie interesowało go to że mogą go zamknąć. Chciał, a raczej musiał tu przybyć. To miejsce było stolicą, siedzibą władz, a on chciał się stać Panem wszystkiego, więc to normalne że musiał zacząć tu. Jeśli się nie uda cóż... Spróbuje po stronie zła.
Właściciel
Kawaii:
No więc wszedł do miasta, tak jak chciał. No i, cóż, wypada gdzieś się udać, nieprawdaż?
FD_God, Zero:
//Wasza kolej. A dokładnie Twoja Zero :V//
Szukał jakieś karczmy. Najlepiej na uboczu. W takich miejscach kręciło się dużo oprychów, a zabijając paru takich na pewno rozpuści plotki o sprawiedliwym mścicielu. Nawet jeśli zbirów nie znajdzie może dostać jakieś przydatne informacje.
Właściciel
Gilgasz znane jest ze swych karczm. Oczywiście, tych po obu stronach prawa. Więc do Twoich wymagań najlepiej pasuje przybytek o jakże uroczej nazwie "Mordownia."
Wybrał się więc do "Mordowni". Szukał zwady jak chyba każdy w tym miejscu
Właściciel
"Mordownia" była ciemnym i obskurnym lokalem. W oczy rzucał się bar, a za nim szafka na alkohole i barman. Za stolikami, na krzesłach, siedzieli najróżniejsi przestępcy, płatni zabójcy, mordercy, kieszonkowcy, złodzieje, handlarze bronią, niewolnikami i używkami i inne męty tej części Elarid.
Podszedł do baru, usiadł i położył lekko skrzyżowane nogi na blacie.
-Jak mnie tu dawno nie było, oj dawno... Cóż szukam swoistego "przewodnika" który pokaże mi gdzie spotkam Prawdziwych zakapiorów, bo to chyba jest bar dla pedałów i lesb.
Powiedział czysto drwiącym tonem.
Właściciel
Karczmarz uśmiechnął się krzywo i wrócił do polerowania szklanicy, jak to robił, nim wszedłeś. Jak na razie, to chyba tylko on nie ma ochoty Cię zabić.
-Dobra dość tych żartów.
Powiedział po czym wstał i obrócił się w stronę tłumu.
-Jest tu ktoś kto zechciał by zostać mym przewodnikiem?
Zapytał w stronę ludu.
Właściciel
- Twoja matka! - odparł ktoś, a reszta ryknęła śmiechem.
-Nie ładnie obrażać zmarłych.
Pstryknął i za pomocą iluzji podpalił delikwenta (Wszyscy mogli to ujrzeć, czuł ból, ale tak naprawdę nie płonął.)
-Ktoś jeszcze?
Zapytał.
Bracia teraz bez słów idą poprzez tunel.. Może i nie mają pojęcia, co tam znajdą, ale to coś mogłoby być sporo warte.
Właściciel
Kawaii:
Delikwent uciekł z wrzaskiem, a pół tuzina jego kumpli obrzuciło Cię obelgami, kuflami i krzesłami.
FD_God, Zero:
W końcu znaleźliście jeszcze więcej łusek i coś jeszcze, a mianowicie trupa kolejnego Goblina. Może warto mu się przyjrzeć?
-Dość!
Krzyknął by uciszyć tłum.
-Chyba nie wiecie z kim macie do czynienia!
Dodał tym samym tonem.
-Może moja wiedza medyczna się tutaj przyda.- Podleciał bliżej martwego już goblina wstępnie przyglądając się mu.
Właściciel
FD_God:
Nie widziałeś większych ran, poza małą dziurką z tyłu głowy. Warto jakoś bliżej się jej przyjrzeć.
Kawaii:
Przemówienie mogłoby osiągnąć porządny efekt, gdyby nie krzesło, które trafiło Cię w brzuch. Gdy się zgiąłeś, w jego ślady poszedł pusty kufel, dotkliwie trafiając Cię w głowę.
-Wyczuwam jakieś pasożyty...- Rzekł nachylając się nieco nad ową dziurą tworząc przed sobą niewielkie pole elektryczne w przypadku czegoś takiego.
Właściciel
Nie, nie było tam pasożytów. Po dalszej ekspertyzie mogłeś stwierdzić, że mózgu też. Dosłownie, nie w przenośni. Coś pozbawiło tego Goblina zawartości czaszki.
-No, jak tak patrzę to nie mam pojęcia jak to mogło wyjąć mózg przez tak małą dziurę, chyba że ma to jakąś rurę zamiast ust.- Spróbował możliwie jeszcze pobrać energię z goblina, może to świeża ofiara, jeżeli się to nie udało to zwyczajnie poleciał dalej tunelem.
Właściciel
Wziąłeś tylko trochę energii, gdyż Goblin był już drugiej świeżości.
//Teraz moglibyście sobie pogadać, czy coś.//