Właściciel
Zero:
//Teraz odpowiedz na drugie pytanie, dotyczące bezpośrednio rozgrywki.//
FD_God:
- Skarby? To nie ta karczma.
Większość sprzedawała jedzenie lub przedmioty codziennego użytku, ale było też kilku handlujących antykami, lub czymś co w ich mniemaniu było "cennymi artefaktami."
Szuka osoby noszącej lekką, skórzaną zbroję, ewentualnie płaszcz skrywający prawie całe ciało, przy czym szuka też takich, którzy noszą jakieś antyczne ozdoby
Właściciel
W zbrojach było chyba sześciu, w płaszczu dwóch, a żaden nie miał ozdób.
Lorenzo:
-Żadnych poszukiwaczy przygód tutaj nie było co to bandę zbierają co jakiegoś stwora zaszlachtuje? Potrzeba mi się nieco rozerwać, a wątpię by samo miasto miałoby mi zapewnić rozrywkę.
Jin:
Dobrze zatem byłoby zbadać te stoiska z antykami i przyjrzeć się temu co to na nich sprzedają kupcy. Może coś przykułoby jego uwagę.
Właściciel
- Kowal mi powiedział, że jakiś gość ciągle łazi po mieście i szuka kogoś na wyprawę z Orkami.
Pospolite starocie i nic więcej.
Lorenzo:
-Ten sam kowal co to miał problemy z bandytami czy może jednak inny? W sumie w takim mieście to ich trudno zliczyć na palcach obu rąk.
Jin:
-Pomyślmy... Raczej nikt publicznie od tak nie sprzedawałby mieczy zniszczenia świata... Warto takich poszukać w nieco mniej otwartych miejscach... Po każdym ponurym kącie chyba i tak nie warto sprawdzać...- Stanął tak próbując jakoś zebrać myśli.
- czyli nic tu po mnie ... - wychodzi nadal trzymając dłoń na rękojeści miecza
Właściciel
Zero:
Spokojnie opuściłeś lokal.
FD_God:
- Inny jakiś. Pierwszy raz go w mieście widzę.
- Pssyt! Hej, Ty! - usłyszałeś podczas rozmyślania z jakiejś ciemnej uliczki.
Lorenzo:
-No inny to dla mnie jest tutaj każdy, wiesz gdzie ten kowal ma swój zakład czy coś takiego?
Jin:
-Oby nie próbował mnie obrabować, źle skończy.- Pomyślał idąc w stronę mężczyzny z zaułka. Idę, idę.- Dopowiedział mu jeszcze.
- Czyli nie będzie tutaj tak łatwo odnaleźć kogoś takiego ... - Szuka, czy w mieście jest jakieś miejsce, gdzie ludzie sprzedają znaleziska z ruin, itp
Właściciel
Zero:
Pewnie na targu... Jak wszystko.
FD_God:
- Ale ten gość nie jest kowalem.
- Chcesz kupić... Artefakt? - zapytał ściszonym głosem z cienia.
Lorenzo:
-A ja wtedy pytałem o kowala, który go widział... No to mów jak wygląda ten co szuka ludzi do walki...
Jin:
-Zależy jakie artefakty sprzedajesz.
Właściciel
Zero:
Trafiłeś tam bez problemu.
FD_God:
- Autentyki! - zachwalał. - Naprawdę, to autentyki!
- Krasnolud co ma kuźnię niemal na przeciwko powinien Ci o nim dokładnie opowiedzieć.
Tak więc szuka straganu, na którym znajdują się jakieś starożytne artefakty
Jin:
-Dobra panie autentyk, zaprezentuj jak one działają.- Rzekł krzyżując ręce na piersi.
Lorenzo:
-No i to jest to czego oczekiwałem, dziękuję.- Skinął głową do karczmarza, po czym w całej swojej okazałości opuścił lokal i skierował się do krasnoludzkiego kowala.
Właściciel
Zero:
Akurat wielu oferowało coś co nazwali "Starożytnymi Artefaktami Mitycznej Mocy." Choć bardziej były to starocie.
FD_God:
- A co byś dokładnie chciał? Mam miecze, księgi, amulety...
Kuźnia była, ale kowala nie było.
Ale on jest paladynem, więc zna się na części takowych artefaktów (przynajmniej tych mrocznych (bo mają je natychmiast zniszczyć albo ukryć w skarbcu) i tych od ich boga) czyli potrafi odróżnić, czy część z nich to autentyki
Jin:
-Mało mnie interesuje magiczna broń... Co tam masz zatem za amulety?
Lorenzo:
No to postanowił rozejrzeć się może za jakąś tabliczką, którą powinien zostawić krasnolud o ile gdzieś polazł.
Właściciel
Zero:
I tym sposobem stwierdziłeś, że nikt nie ma nic co naprawdę może być autentyczne.
FD_God:
- Na obronę przez różnymi rodzajami Magii, na zwiększenie szczęścia czy powodzenia u dam.
Poszedłem na browca. Będę się kacować dwa dni. - głosiła tabliczka na drzwiach.
- Sami oszuści w tym mieście ... - Szuka dalej podobnych straganów
Właściciel
Straganów sprzedających takie rzeczy już więcej nie ma.
Jin:
-Średnio ciekawe... Księgi jakkolwiek przydatne? Myślałem prędzej nad jakimś amuletem co da mi jakąś ciekawą moc.
Lorenzo:
-No to gdzie teraz kowal mógł się pójść upić... Może tam gdzie mordobicie jest na porządku dziennym...- Rozejrzał się po ulicy, może znalazłby tu kogoś kto coś by wiedział o krasnoludzie.
Właściciel
- A jakiś konkret? Mam dużo amuletów...
Może drugi Krasnolud, podpierający ścianę?
Jin:
-Interesuje mnie wiele rzeczy, zwyczajnie opowiedz co masz na stanie.
Lorenzo:
-Drogi panie.- Rzekł podchodząc do niskiego mężczyzny. Wie pan może gdzie udał się upijać właściciel tejże kuźni?
- czyli pomimo tego, że w pobliżu miasta są ruiny to niema tu za bardzo osób, które się na tym znają ...
Właściciel
Zero:
Pewnie dlatego, że przesądni ludzie nie mają ochoty tam chodzić.
FD_God:
- No niestety, ale widziałem go jak wyjeżdżał z miasta i to dość dawno.
- To może amulety wzmacniające Magię czy inne zdolności? Dzięki nim z nowicjusza staniesz się arcymagiem.
Szukając takich straganów zaszedł w miejsca, gdzie mało ludzi się zapuszcza
Właściciel
To na pewno jedna z wielu ciemnych uliczek.
Lorenzo:
-Pojechał na dwa dni gdzieś się upijać...? Raczej za nim gonić nie będę. Wiesz może zatem o jakimś człowieku, który tu poszukuje ludzi do walki z orkami? Kowal chyba właśnie z nim rozmawiał.
Jin:
-I od tak sprzedawałbyś coś takiego, zamiast stać się kimś niesamowicie potężnym? Niby jaką magię miałoby to wzmocnić?
Właściciel
- Był taki jeden. Widziałem go jak wracałem z karczmy. Wyglądał mi na Paladyna.
- am amulet na każdy rodzaj Magii Dobra i tych neutralnych. - wyjaśnił, ignorując pytanie.
Lorenzo:
-A gdzie go widziałeś jak wracałeś z tej karczmy, jeśli można wiedzieć?
Jin:
-Moja magia jest wyjątkowo specyficzna i nie wiem czy dałbyś radę ją jakąś wzmocnić, dodatkowo nie wiem czy zwyczajnie nie wciskasz mi jakiegoś kitu.
Właściciel
- No tutaj, przed kuźnią.
- Ja? Nieee.... Ja jestem uczciwym oszu... handlarzem.
Tak więc chcąc nie chcąc musi się rozglądać, pilnując sakiewki i miecza
Właściciel
Wyglądasz jak Paladyn, a niewielu jest na tyle cwanych, odważnych, głupich lub pianych, by próbować okraść Paladyna.
Tak więc opuszcza tą uliczkę spokojnym krokiem
Właściciel
Opuściłeś ją spokojnym krokiem.
Lorenzo:
-A wiadomo gdzie mógł się takowy udać czy raczej lata on po całym mieście bez opamiętania?
Jin:
-Doprawdy? Może zaprezentujesz jeden ze swoich amuletów w akcji, hm?
No to ... Idzie do karczmy, gdzie są postacie FD_God'a XD
//Nie mam postaci w karczmie.//
Właściciel
FD_God:
- Tyle, że ja Magiem nie jestem.
- W karczmie na pewno musiał siedzieć, bo nawet jeśli wygląda jak Paladyn to żreć, chlać i spać musi.
Zero:
//No nie udało się.//
Lorenzo:
-Dokładnie w tej obok kuźni, tak?
Jin:
-Zatem skąd wiesz, że sprzedajesz artefakty, a nie jakiś badziew, co?
Właściciel
- Bo znajomy Mag testował. - burknął. - Jak się nie podoba to won, albo sam zaproponuj coś lepszego.
- Nie wiem w jakiej karczmie dokładnie, ale popytaj barmanów to się dowiesz. Wątpię, żeby takiego gościa zapomnieli.
Lorenzo:
-A miał ten cały paladyn jakieś cechy szczególne? Mam tu na myśli jakieś blizny, peleryny, młoty bojowe czy cokolwiek? Ułatwiłoby to szukanie.
Jin:
-A niby co lepszego miałbym zaproponować? Sprzedaż swoich prawdziwie działających artefaktów?
Tak więc szuka, czy w mieście jest jakieś miejsce zwane "Gildią Złodziei" (to tylko taka nazwa)
Właściciel
Zero:
Złodzieje działają na ogół sami, zwłaszcza, że nie ufają sobie nawzajem.
FD_God:
- Paladyn, jak Paladyn. W mieście jest tylko on i ten przy bramie, więc z nikim go raczej nie pomylisz.
- Niby jakich? - zapytał, teraz bardziej zaciekawiony niż zły.
Lorenzo:
-No to popytam tych karczmarzy o tym jegomościu, może gdzieś go znajdę...
Jin:
-W sumie na sprzedaż czy też wymianę posiadam tylko jeden kryształ przypominający szafir, który potrafi wyzwolić w sobie coś potężnego.
Chodziło mi o takie coś, jak w heroes (czyli miejsce, gdzie można kupić każdą informację)
Właściciel
Zero:
//Trza było tak od razu.//
W tym mieście na pewno trafi na coś takiego, ale raczej nie w tych "lepszych" dzielnicach, ani nie spotka się z szyldem "Gildia Złodziei! Sprzedamy każdą informację!"
FD_God:
Krasnal kiwnął głową i odszedł.
- Taaak? A co to niby może być?
Lorenzo:
No to trza się przejść po karczmach, nie warto chyba jednak zaczynać od tej najbliższej, bo tak to już dawno mógłby zakończyć swoje poszukiwania, paladyn też raczej po jakichś obskurnych się nie rozbija dlatego warto było przeszukać te lepiej wyglądające.
Jin:
-Głównie zniszczenie.- Powiedział wzruszając ramionami. Rzecz jasna wolę tego nie pokazywać właśnie z tego powodu.