Właściciel
Zero:
Wróciłeś, choć nie było to wyczynem godnym Pradawnych.
FD_God:
Ślady się urywały, więc zostaje tylko przeszukanie zarośli.
Zatem to też począł pierw jednak zaczął mówić.
-Ktokolwiek niewinny ma prawo stamtąd właśnie teraz wyjść.
Właściciel
Zero:
Krasnal zajęty był wykuwaniem miecza.
FD_God:
Minęła dłuższa chwila, która mogła upewnić Cię, że albo zbójców tam nie ma, albo są i zastawiają się.
- Spi***alaj! - usłyszałeś wreszcie, a polecenie poparł ktoś strzałą, ale ta poleciała dość niecelnie.
-Zła odpowiedź.- Rzekł wykonując zamachy, które miałyby utorować mu drogę przez te całe krzewy.
- Witaj kowalu ... Chciałbym zadać ci parę pytań !
Właściciel
No i szybko trafiłeś na małą polankę. Stał tam wóz z dwiema związanymi i zakneblowanymi kobietami oraz czwórką bandytów. Dwaj celowali do Ciebie z łuku, jeden stał przy wozie, a drugi, uzbrojony w topór, szedł wolno w Twoim kierunku.
- Mamy przewagę, gnoju. - rzekł pewnie ten z toporem.
-Wasza przewaga jest nieistotna, bowiem to tylko liczby...- Zaśmiał się nieco, po czym przygotował się zaciskając rękojeść w swojej dłoni by wykonać atak, gdy wróg będzie wystarczająco blisko.
Właściciel
Zmieszało go nieco to stwierdzenie, ale wstrzymał się z atakiem, gdyż łucznicy wypuścili dwie strzały w Twoim kierunku.
Nic z nimi nie zrobił, przecież nie zada mu to jakichkolwiek obrażeń zwłaszcza jak dostanie w swój pancerz.
-Śmiesz żartować...- Zaśmiał się nieco, po czym wykonał kilka kroków w stronę bandyty by uderzyć w niego morgenszternem.
Właściciel
Zero:
//Byłem pewien, że odpisałem ;-;//
Kowal był i zajmował się wykuwaniem krótkiego miecza.
FD_God:
Te kilka kroków nie zmieniło wiele, bo on sam za każdy Twój krok w przód robił dwa w tył. I tyle w temacie pewności siebie i woli walki.
-A podobno tacy żeście odważni.- Rzekł wystawiając dłoń w stronę topornika by wystrzelić w niego wiązkę elektryczną.
Rozgląda się po kuźni oglądając miecze (a raczej udając nimi zainteresowanego)
Właściciel
FD_God:
Porażony prądem zrobił to co powinien: Padł martwy.
W przeciwieństwie do reszty, z którymi musisz się jakoś uporać.
Zero:
Udawałeś tak perfekcyjnie, że kowal miał Cię w dupie.
Podchodzi do niego - Kowalu, chciałbym zadać pare pytań ... I chciałem obejrzeć twoje miecze
Tym razem postanowił wykorzystać swój drugi talent, magię stali. postarał się odczepić ostrze topora od jego trzonka, a samo ostrze posłał w stronę głowy jednego z łuczników.
Właściciel
Zero:
Wskazał ręką na półkę zastawioną bronią, a jeśli chodzi o pytania to chyba musisz poczekać, aż skończy.
FD_God:
Obie akcje się udały, ale łucznika nie trafiłeś. Mimo to zaczął uciekać wraz z towarzyszem.
-Ucieczka nic nie da...- Rzekł starając się posłać błyskawicę w obu uciekających.
Właściciel
Posłałeś i jeden już leży, a drugi nadal ucieka, ale znacznie wolniej.
Z nim zrobił jak wiadomo to samo, miał przeto pozbyć się całej bandy. W dodatku został tylko ten co postanowił skryć się za kobietami.
Właściciel
FD_God:
Ten akurat odrzucił broń i podniósł ręce w górę.
Zero:
Różnego rodzaju miecze, włócznie, topory, strzały i tarcze. Różniły się ceną, wyglądem, rozmiarem i przeznaczeniem.
Dalej ogląda miecze czekając aż kowal skończy
-Dobrze radzę puścić wolno te kobiety... Rozwiąż je.- Rzekł pierw pobierając energię z martwego już topornika.
Właściciel
FD_God:
Pokiwał głową i wziął jeden ze swoich sztyletów by rozciąć więzy. Ale zamiast tego przystawił jednej z kobiet nóż do gardła.
- Odejdź! - krzyknął. - Bo ją zabiję!
Tobie natomiast energia pomogła zregenerować większość sił.
Zero:
W końcu skończył i odstawił swoje dzieło.
- Tak? - zapytał ściągając rękawice i odkładając młot. - O co chodzi?
- Słyszałem, że u pana był dość niedawno pewien goblin o szarej skórze
Właściciel
- A nawet jeśli to co? - zapytał podejrzliwie. - Sprzedawanie broni Goblinom stało się nielegalne, czy jak?
-No dobrze...- Rzekł już zabierając się do tego by iść. Rzecz jasna tylko na pokaz, w rzeczywistości postarał się wygiąć nóż bandyty na tyle by stał się on tępy i bezużyteczny.
Właściciel
Zrobiłeś to, a on zdawał się tego nie zauważać.
-Radziłbym puścić ci tę kobietę.- Powiedział obracając się jeszcze w jego stronę. Dla pewności postanowił w taki sam sposób zdewastować pozostałą broń, która była blisko niego.
Właściciel
I tym sposobem gość stracił miecz jednoręczny, sztylet i dwa noże, ale nadal czuje się pewnie.
- Bo co mi zrobisz? - zapytał butnie.
- Tak ... od momentu, kiedy te gobliny współpracują z heretykami !!
Właściciel
- Jacy heretycy? Co Ty gadasz? - pytał wyraźnie zdziwiony i zdezorientowany.
- Te gobliny są podejrzane i to nie bez powodu o współpracę z mrocznymi rycerzami
Właściciel
Nie powiedział nic więcej czekając, aż rozwiniesz wątek.
-Nie muszę robić wiele...- Rzekł podchodząc bliżej mężczyzny.
- Nasi informatorzy widzieli, jak te gobliny wraz z orkami z ich bandy razem z mrocznym rycerzem atakowali pare wiosek ... Niewiem, czego szukali, ale skoro tam był mroczny rycerz to nie mogłoby być nic dobrego.
Właściciel
Zero:
- A kto to ten... Mroczny rycerz?
FD_God:
W odpowiedzi odsunął się nieco i zbliżył bardziej nóż do gardła kobiety.
-Serio, sprawdź swój nóż.- Rzekł podchodząc coraz bliżej bez obawy o życie kobiety.
- Ten akurat jest najbardziej poszukiwanym z nich ... Kiedyś był paladynem, lecz stoczył się na dno i teraz korzysta z plugawej magii mroku
Właściciel
FD_God:
Mimo, że obawiał się podstępu rzucił na niego okiem i po chwili zdał sobie sprawę z własnego położenia. Zrobił jedyną odpowiednią rzecz. Uciekł.
Zero:
- I co ja mam w tej sprawie zrobić?
Postarał się chociaż powierzchownie wycelować w niego dłonią i oddać strzał w postaci pocisku elektrycznego, może trafi, może nie.
- Sam potwierdziłeś, że goblin o szarej skórze był u ciebie ... Gdzie później się udał ?
Właściciel
Zero:
- A co mnie to miało obchodzić? - zapytał. - Kupił broń i tutaj kończy się moja znajomość z nim.
FD_God:
No właśnie nie trafiłeś, bo przewrócił się i przypadkiem uniknął pocisku, który był zarezerwowany właśnie dla niego.
- Powiem to tak ... pomagając jemu pomagasz tym, którzy z nim współpracują, a skoro są to wrogowie zakonu, to możesz zostać podejrzany o współudział
-Szansa jedna na tysiąc...- Rzekł wzdychając, po czym postarał się wystrzelić kolejny pocisk skoro tego zdołał uniknąć wywracając się, raczej daleko by tym samym nie uciekł.
Właściciel
FD_God:
Uszedł kilka kroków nim pocisk go dosięgnął.
Zero:
- I co? Z czegoś muszę żyć.
- Ale dla Zakonu wszyscy, którzy współpracują heretykami nawet w pośredni sposób jest winny, a jedyną karą jest ... Egzekucja
Właściciel
- Paladyni tacy nie są, wiem swoje. Długo im broń sprzedawałem.