Właściciel
- Weź nie pie**ol tylko spieprzaj. Jakoś nie wierzę, że pomyliłeś obozy.
Cecil: - A niby co możnaby zdobyć w obozie drwali ... A do tego jestem paladynem (chociaż wyrzekł się zakonu, ale nie tytułu) my nie możemy kłamać ...
Właściciel
- Fajnie. A teraz się wynoście.
Cecil: - Skoro tak nalegacie ...
Kieruje się w stronę wyjścia z obozu, a Golbez " wtapia" się w jego cień i podąża za nim
Właściciel
I tym sposobem opuściliście obóz.
Cecil: -Więc to nie tutaj ... Trzeba poszukać gdzie indziej ...
Dalej szukają śladów jakichś obozów
Właściciel
Być może Orkowie, znani z podróży po Plugawych Ziemiach i pustyniach Nirgladu, nie mają obozu, a podróżują pieszo.
Ale gdzieś muszą się zatrzymywać, więc szukają jakichś koczowisk lub śladów po nich
Właściciel
Zawsze mogą zapytać kogoś o drogę. W końcu Gilgasz to miejsce, w którym handluje się prawie wszystkim. Również informacjami.
//XDD znowu informacje są w cenie XDD//
Kierują się na rynek
Właściciel
Właściwie to przed bramą zatrzymała Was para strażników i... Jeden z Paladynów Srebrnej Dłoni! To chyba nie skończy się dobrze. Oczywiście możecie rżnąć głupa lub uciec.
Golbez ukrywa się w cieniu, a Cecil idzie Może te wieści nie doszły tutaj
Właściciel
- Imię, nazwisko, status społeczny i cel przybycia do miasta. - wygłosił dobrze znaną formułkę jeden ze strażników.
- Cecil, Paladyn ... Powinno ci to wystarczyć ...
Właściciel
Kiwnął głową i gestem zaprosił Paladyna czekającego w pobliżu.
- Paladyn? - zapytał mierząc Cię wzrokiem.
- Tak ... Może bardziej znany będzie ci miecz mego ojca ... - wyciąga miecz z pochwy aby go pokazać
Właściciel
- Może i coś obiło mi się o uszy. - rzekł wzruszając ramionami.
- Jestem Cecil Harvey, syn (tutaj wstaw imię, którego w historii nie było), wielkiego paladyńskiego wojownika ...
Właściciel
- Aż taki wielki nie był, ale słyszałem o nim. - stwierdził. - A co sprowadza tutaj Paladynów? Słyszałem, że większość jest na wojnie.
- //blef// Ja nie biorę w niej udziału, ponieważ jestem na misji w poszukiwaniu mojego brata ... Mam go sprowadzić przed oblicze sądu zakonu
Właściciel
- A czemu szukasz go tutaj?
- Słyszałem, że tymczasowo dołączył do oddziału orków, który był tutaj ostatnio widziany
Właściciel
- Tyle, że tutaj nie ma żadnej bandy Orków.
- Ale w mieście może być ktoś, kto wie, gdzie oni się udali ...
Właściciel
- Wątpię, ale jak chcecie. - rzekł, a bramy stanęły otworem.
Wchodzi do miasta, a później kieruje się do najbardziej zaludnionej części (Golbez nadal w cieniu)
Właściciel
Najbardziej zaludnioną częścią Gilgasz był oczywiście rynek.
Właściciel
Rynek jak rynek. Sklepy, stragany, wielu kupców, kieszonkowców, handlarzy i zwykłych mieszkańców Gilgasz zajętych swoimi sprawami.
Chyba najlepiej poinformowani byliby w karczmie, ale ta opcja nie wydaje mi się zbyt dobra
Idzie w kierunku straganów
Właściciel
No i poszedłeś w kierunku straganów.
Obserwuje je, aby ocenić który mógł nieć w niedalekim czasie dostawę.
Właściciel
Większość miała pełne stragany, ale kilku sprzedawców owoców zwijało interes.
Podchodzi do któregoś ze straganów - Witam, chciałbym zapytać, czy w okolicy nikt nie skarżył się na jakieś ataki na dostawy ?
Właściciel
- Jeśli ktoś zaatakowałby bezbronny konwój z jabłkami to raczej nikt by o tym nie opowiadał.
- A może były jakieś wiadomości lub nawet plotki o atakach na dostawy broni dla straży ?
Właściciel
- A co Ciebie to tak interesuje?
- poszukuję pewnej bandy orków ... Więcej szczegółów nie mogę zdradzić
Właściciel
- Ja tam bym szukał na Plugawych Ziemiach, pod Czarną Góra, w Nirgaldzie czy Mrocznym Królestwie.
- Właśnie o to chodzi, że od informatora dowiedziałem się, że oni przebywają w okolicach gilgasz
-Gilgasz... Wielka metropolia pełna handlarzy...- Myślał Lorenzo idąc przed siebie w kierunku miejskiej bramy, rzecz jasna był wciąż jednak całkiem daleko od miasta.
Właściciel
Zero:
- Ja tam żadnych Orków nie widziałem.
FD_God:
W końcu trafiłeś pod bramę, a tam zatrzymała Cię para strażników i jeden Paladyn.
- Imię, nazwisko, status społeczny i cel przybycia do miasta? - zapytał jeden z żołnierzy.
-Nazywam się Lorenzo, jestem bez nazwiska. Status społeczny... Jestem wojownikiem i magiem, nic konkretnego... Do miasta by chwilę odpocząć od grasantów.
-Więc albo informator mnie oszukał albo wy posiadacie słabe informacje
Właściciel
Zero:
- A jakie ja mam mieć informacje? Handluję tylko owocami. Idź do karczmy, a nie ludziom dupy trujesz.
FD_God:
I trafiłeś do miasta.
- phew ... - kieruje się do najbliższej karczmy
Jako, że nie należał do kogoś kto spał, pił czy jadł to z miejsca szukał sobie po mieście jakiegoś zajęcia, może znalazła się jakaś tablica ogłoszeniowa.
Właściciel
//Zanim zacznę odpisywać to zadam standardowe pytanie: Chcecie się spotkacie czy macie siebie w dupie?//
//Nie mam interesu w szukaniu orków.
Właściciel
//A Zero co ma do powiedzenia?//