No to najłatwiej było się schować tuż za nimi, przy ścianie. O ile rzecz jasna nie jest to łatwo widoczne przez jakieś okno.
Właściciel
//Mam rozumieć, że czaisz się przy ceglanej ścianie? Wiesz, że mogłeś wbić z buta do tego pokoju pod schodami, nie?//
- Szlaki, przy których oni atakowali ... Albo osoba, która mogła zostać przez nich zaatakowana
//Zależy czy ktoś od razu nie zauważy rozwalonych drzwi, lepiej jest się chyba zaraz obok drzwi wejściowych schować to wtedy na wejściu ktoś już zarobi.//
Właściciel
Zero:
- Takich osób to możesz poszukać sobie na cmentarzach. - stwierdził barman. - A co do szlaków to masz zamiar stać przy drodze jak debili i liczyć, że znów ich spotkasz? Mówiłem o tym, że są cały czas w ruchu?
FD_God:
No i zaczaiłeś się. Rasowy Aszaszin.
Skoro jest już przyczajony to postanowił czekać tak w miejscu na jakiś rozwój wydarzeń.
- Nie ... Ale wiedząc, w jakich okolicach atakowali możliwe jest wywnioskowanie, dokąd się ostatnio kierowali
Właściciel
FD_God:
I po kilkunastu minutach w końcu usłyszałeś zbliżający się wóz i konie.
Zero:
- Atakowali na drodze. Tyle wiem. Nie wielu przeżyło lub pamiętało, żeby o tym opowiadać.
Zacisnął dłoń swą na rękojeści broni i dalej tak czekał w bezruchu. Może usłyszał coś co mówili.
- Jeszcze jedna rzecz ... Słyszałem, że mogą oni współpracować z czarnym słońcem ... Czy mogłoby to być możliwe ?
Właściciel
Zero:
- To Orkowie. Rasowi najemnicy i mordercy. Więc chyba nie. - rzekł z sarkazmem.
FD_God:
- Kolejny napada za nami, chłopaki! - rzekł ktoś.
- No... Dwie kobietki i sporo dywanów. Opchniemy to w Nowym Gilgasz. - dodał któryś.
- A jak tamten facet krzyczał żebyśmy go zostawili! To było za**biście śmieszne.
- No... Chwila! Kto zostawił otwarte drzwi?
Z tej rozmowy wiedziałeś, że wracają z napadu, jest ich minimum trzech i wiedzą, że ktoś jest w środku.
-Małe błędy...- Pomyślał zaciskając dłoń na morgenszternie, był gotowy zadać odgórny cios osobie, która jako pierwsza weszłaby do środka.
Właściciel
- Idź to sprawdzić! - krzyknął jeden.
- Czemu ja? - zapytał drugi.
- Bo jesteś rudy. - stwierdził trzeci i po chwili usłyszałeś kroki, a później jakaś ruda głowa ostrożnie wsunęła się do środka.
- Więc skoro są to najemnicy, to może przychodzili do miasta po misje ?
-Dobry moment.- Pomyślał, po czym wykonał zamach, ale by rudy nie miał szans tego uniknąć to zamach od swojej prawej, takowy powinien go mocno obić.
Właściciel
Zero:
- Bo Paladyn przy wejściu wpuściłby bandę Orków.
FD_God:
Cios z prawej, a rudzielec poleciał w przeciwną stronę. Z pewnością był martwy lub nieprzytomny.
Jak oberwał kolcem to pewnie, że martwy. Skoro skończyła się maskarada to postanowił wyjść im na przeciw.
-Gacie obsrane?- Spytał łapiąc morgensztern oburącz jednocześnie stając w pozycji bojowej.
Właściciel
Podskoczyli na Twój widok i wyjęli broń. Jeden miał dwa sztylety, a drugi jeden miecz jednoręczny.
-I to wszystko?- Zaśmiał się gromko, po czym wykonał dość kroków by mieć ich w zasięgu, a jednocześnie by oni nie mieli niego i wykonał spory zamach morgenszternem w obojętnie którego z nich, raczej mało prawdopodobne będzie i tak zablokowanie takiego ciosu.
Właściciel
Zablokowanie? Nie. Ale unik to zupełnie inna sprawa.
Ten ze sztyletami zaskoczył Ciebie i swojego towarzysza nagłym kucnięciem i odskokiem co uratowało mu życie. Pognał do lasu zostawiając wóz z łupami i drugiego zbójca z Tobą.
-Nigdzie nie idziesz.- Powiedział, po czym stanął bokiem i wycelował w uciekającego palcem, z którego powinna polecieć wiązka elektryczności zdatna do szybkiego sprowadzenia go do parteru.
- Może i nie bandę, ale pojedynczych osobników ... mógłby
Właściciel
Zero:
- Jak są znani i poszukiwani to raczej nie.
FD_God:
Upadł na ziemię, ale na pewno jeszcze żyje. Tak jak drugi rabuś, który rzucił się na Ciebie z mieczem. Pewnie liczył na element zaskoczenia lub myślał, że użycie Magii Cię osłabi.
- Nawet jeżeli mogliby dać radę wejść ... Jednym z ich liderów jest goblin o szarej skórze
Właściciel
Karczmarz zastanowił się chwilę.
- Chyba takiego widziałem. Chyba. Trzeba będzie jakoś odświeżyć mi pamięć.
Gdy ten właśnie wykonywał to rzucenie to postanowił odrzucić go od siebie swoim morgenszternem lub zwyczajnie postarał się go zrzucić swoją ręką, gdy ten się do niego kleił.
- Jak już mówiłem ... całkowita zapłata później
Właściciel
FD_God:
Pierwsza metoda podziałała.
Zero:
- Jak tak, to na serio może być problem z tą pamięcią.
Westchnął nieco, po czym wystawiając dłoń w stronę walczącego bandyty cisnął w niego elektryczną wiązką, silniejszą, ale na krótszy dystans.
- A może odnowi ją chłód paladyńskiej stali ?
Właściciel
Zero:
- Raczej ciepło kilku sztuk złota. - rzekł po czym dodał pewnie: - Wy, Paladyni, nie zabijacie niewinnych i bezbronnych.
FD_God:
No i padł na ziemię w drgawkach. Walka skończona.
-Nigdy się nie nauczą...- Rzekł, po czym podchodził do każdego z nich by pobrać z nich energię, która może zwróciłaby mu równowartość mocy zużytej lub może nawet ją przerosła.
- Skoro tak bardzo tego pragniesz ... To i tak musisz poczekać ... Cierpliwość jest cnotą
Właściciel
FD_God:
Ta z pierwszych dwóch może zrównoważyć, ale podchodząc do tego, który upadł najdalej odkryłeś pewien problem: On jeszcze żyje.
Zero:
- Wolę złoto od cnót.
-Próbowałeś się udać po wsparcie? Niedoczekanie...- Rzekł śmiejąc się nieco przyglądając się leżącemu.
Właściciel
Gdyby był przytomny to pewnie by odpowiedział.
-No nieważne...- Rzekł, po czym uderzył go jeszcze raz mocniej morgenszternem i posilił się jego energią.
- Taka chciwość ... często jest zgubna ... Ale skoro inaczej na ciebie nie wpłynę ... - Wyciąga trzydzieści monet
Właściciel
Zero:
- No więc... Ten Goblin kręcił się po mieście i gadał z jakimś Krasnalem. Tyle wiem. Gość ma kuźnie, niedaleko.
FD_God:
Ty jesteś pełen życia, a Twój przeciwnik wręcz przeciwnie.
Podał całą kwotę (znaczy się dwa razy po trzydzieści, obciął dwadzieścia za chciwość) i wychodzi
Teraz tylko znaleźć tego krasnoluda
-Może teraz warto sprawdzić ich towar...- Rzekł rozglądając się za wcześniej słyszanym wozem, rzecz jasna jak go namierzył to udał się w jego stronę. Wiedział też, że w ogłoszeniu było wspomnianych więcej grasantów, zatem był gotowy użyć w każdej chwili swojej broni.
Właściciel
FD_God:
Był wóz, były dywany i nic poza tym.
Zero:
Znalazłeś jego kuźnie, ale jego samego nigdzie nie było.
-W środku najpewniej mają te kobiety... Ale ktoś je pewnie też tam pilnuje...- Postanowił otworzyć drzwi wozu w drugiej dłoni generując błyskawicę by móc szybko zareagować na "niespodziewany" atak.
Właściciel
Zero:
Mógł mieć przerwę, albo skoczył do domu. Zawsze też mógł skończyć pracę na dziś. Ale tak czy inaczej warto poczekać, nie?
FD_God:
Nic. Tylko i wyłącznie dywany i to głównie te luksusowe, z Ur lub Minteled.
Chcąc trochę zabić czas przechadza się po mieście
-Gdzie mogą one być... Może warto udać się za śladami wozu.- Pomyślał dezaktywując błyskawicę i starał się ruszyć za śladem kół oraz kopyt koni.
Właściciel
Zero:
Przechadzałeś się i przechadzałeś, aż w końcu kowal wrócił.
FD_God:
I tym sposobem kierowałeś się w kierunku drogi, przy której gęsto rosły różne krzaki i zarośla.
Raczej i tak musiał załatwić resztę bandytów to zwyczajnie dalej szedł za tymi śladami o ile był one dalej widoczne lub nie dało się możliwie zauważyć większego rabanu przy tych nich.