Położył na ladzie takową sumę .
Właściciel
Zabrał monety i wręczył Ci klucz.
- Schodami na górę, ósme drzwi na prawo.
- Dzięki .- stwierdził krótko i ruszył w stronę swojego pokoju -.
Właściciel
Udało Ci się wybrać odpowiedni kierunek i liczbę, a dzięki temu drzwi od pokoju stały otworem.
Gdy drzwi stanęły otworem wpuścił Goblina i samemu wszedł do środka .
- Łóżko jest twoje .- stwierdził krótko i rozejrzał się za jakimś fotelem -.
Właściciel
Goblin wskoczył na łóżko, a Tobie pozostał fotel.
Rzucił na fotel swoją torbę i rozejrzał się za jakimiś świeczkami lub lampą oliwną
Właściciel
Na szafce stał świecznik i trzy świece woskowe.
Przygotował wszystko i gdy skończył dosunął do fotela jakiś stolik na którym postawił świecznik . Przysiadł na fotelu patrząc się na goblina .
- Możesz je zapalić ? Nie mam krzesiwa .
Właściciel
Niezbyt miał ochotę, ale zapalił świeczki.
Mógłby ich nie zapalić, ale dobrze wiedział co go czeka jeśli nie będzie posłuszny..
- Dziękuję .- ze swojej torby wyjął małą książeczkę, dotyczyła ona wskrzeszenia upadłego demona, miał już sporo składników ale nadal brakowało mu duszy Aragotha i kilku innych składników, ponownie je przeczytał i zabrał się do skreślania za pomocą Węgielka tych które już ma -.
Właściciel
Nadal brakowało kłów Trolla, ziół z Martwych Bagien, wspomnianej duszy oraz nietypowej skały.
- Po drodze do Pustki zawitamy na Martwe Bagna .- obwieścił goblinowi kładąc książkę obok siebie i wygodniej rozsiadając się na fotelu -.
Właściciel
Wzruszył ramionami i położył się spać. Po chwili usłyszałeś dość głośne chrapanie.
Postanowił także oddać się jakże miłej czynności jaką jest sen . Nie przeszkadzało mu spanie w pozycji siedzącej .
Właściciel
No i po chwili ogarnął Cię błogi san jakim jest sen.
Nie mając innej opcji obudził się . Wstał i zebrał swoje rzeczy do torby po czym starając się nie obudzić goblina wyszedł z pokoju i podszedł do karczmarza .
- Piwa i czegoś do jedzenia, zupy najlepiej .
Właściciel
Karczmarz poszedł nalać Ci piwa i w międzyczasie zapytał:
- A jaką zupę? Mamy grochową, jarzynową i pomidorową.
- Pomidorową .- zdjął powoli maskę i nadpił trochę piwa -.
Właściciel
Karczmarz poszedł do kuchni i po chwili przyniósł Ci talerz parującej jeszcze pomidorowej z makaronem.
- Za piwo pięć srebrników, za zupę piętnaście srebrników. Będą dwie sztuki złota.
Wyciągnął 5 sztuk złota, polubił nawet ten lokal .
- Reszty nie trzeba -. położył monety na blacie i zabrał się za zupę -.
Właściciel
Karczmarz zabrał monety. Może to nie był rarytas, ale zawsze coś ciepłego, smacznego i pożywnego.
Gdy skończył powoli podniósł się i zakrył twarz maską ruszając do pokoju .
Właściciel
No i trafiłeś do pokoju. Goblin już nie spał.
- Gotów do teleportacji ?
A zatem skupił się i teleportował ich na Martwe Bagna .
Właściciel
Udało się.
//Zmiana tematu. Zacznij.//
Właściciel
Zero:
Zbliżacie się do miasta.
Golbez: - Więc to są pozostałości Gilgasz ... Teraz tylko odnaleźć obóz orków
Obszukują tereny w pobliżu miasta
Właściciel
Jak na razie nic nie znaleźliście.
Szukają jakiegoś dymu na horyzoncie
Właściciel
Jakiś był, głęboko w lesie.
Powoli zbliżają się w tamtą stronę
Właściciel
Obozowisko, tego możecie być pewni.
Zbliżają się na tyle, żeby nie zostać zauważonym
Właściciel
W obozowisku nikogo nie ma, więc nie będzie to trudne.
Golbez: - Co to ma znaczyć ... Przeszukjamy obóz ...
Cecil: - No dobrze, tylko co to może dać
Rozdzielili się przeszukując obóz
Właściciel
Zapasy wody i pożywienia, skóry, nieco ceramiki, a z broni jedynie łuki i strzały. Broń rzadko spotykana w szeregach Orków, lubujących się w walce z bliska.
Spotykają się w centrum obozu
Golbez: - To chyba nie ten obóz ... Bardziej to mi wygląda na centaury ...
Właściciel
Wasze przypuszczenia mogą się potwierdzić, gdyż z pobliskiego lasu ktoś wychodzi.
Golbez: - Szybko, podejdź tutaj
Cecil podchodzi do brata po czym Golbez rzuca mroczne zaklęcie służące mu często do ukrycia się
Właściciel
Z lasu wyszli ludzie. Ogorzałe twarze, wielkie muskuły i siekiery w dłoniach sugerowały nikogo innego jak drwali. Kierowali się do obozu, który Wy postanowiliście przeszukać.
Cecil: - Więc jednak nie centaury ... Może uda się coś od nich dowiedzieć
Właściciel
Powiedziałeś to, a drwale weszli już do obozu.
Cecil wychodzi z obszaru działania zaklęcia - witajcie ...
Właściciel
Drwale unieśli siekiery, a kilku młodszych mężczyzn idących za nimi wycelowało w Ciebie łuki.
- A Ty tu czego? - zapytał jeden z drwali.
Cecil: - Ja tylko jestem wojownikiem, który przybył tutaj z drużyną w poszukiwaniu pewnego oddziału orków ... Przepraszam za pomyłkę, ale myśleliśmy, że to jest ich obóz ... Ale skoro wy tutaj mieszkacie to możecie coś o nich wiedzieć.
Właściciel
- Gdybyśmy spotkali Orków to raczej nie rozmawialibyśmy tak sobie, nie?
Cecil: - Nie wyglądacie mi na takich, co od razu by przegrali