Miasto Ur

Avatar Vader0PL
A więc tam wrócił.

Avatar wiewiur500kuba
- Może każdy z nas posprawdza domy? Poda jakieś hasło czy coś co mógłby Mistrza znajomy kojarzyć...

Avatar korobov
-Więc pamiętajcie, bez pośpiechu, to zły doradca. Chociaż czasem jest dobry...

Avatar Zohan666
Wszedł do karczmy, podszedł do karczmarza i zapytał:
- Pokoje są?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Zohan:
- No są, mamy różne pokoje, wie pan: Dla jednej osoby, dla dwóch, dla trzech, dla czterech, pełne, niepełne, wolne, zajęte... I do tego wszystkie za pięć złota!
Korobov:
Rada niby dobra, ale oni już swoją robotę odwalili, więc co dalej?
Wiewiur:
- Możesz spróbować, ja wolę zaufać swojej pamięci. - odpowiedział i dodał jeszcze: - Ma na imię Simon, a przynajmniej ja pod takim go poznałem.
Vader:
Szczurzą Dzielnicę odwiedzałeś już tyle razy, że byłeś tam niemalże tak szybko, jak w ulubionej karczmie lub burdelu.

Avatar wiewiur500kuba
- To prowadź dalej Mistrzu.

Avatar Vader0PL
Z racji na swoją zmyśloną historię lepiej unikać burdeli.
-No to ten, oto jestem.

Avatar Zohan666
- Mhmmm, to poproszę pokój dla dwóch osób.
Wyjął mieszek, wygrzebał z niego pięć sztuk złota i następnie położył je na blat.

Avatar korobov
-Wrzućcie to do kolby nad palnikiem.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Korobov:
Polecenie specjalne trudne nie było, oni też nie mieli chęci na dyskusję, więc wykonali polecenie.
Zohan:
Pokiwał głową i zgarnął złoto, w zamian wręczając Ci kluczyk.
Vader:
Oto byłeś, ona wręcz przeciwnie. Może akurat wzięła sobie wolne?
Wiewiur:
- Mówię przecież, że usiłuję sobie przypomnieć, a Ty możesz iść poszukać tej osoby, znając jej imię. - burknął, zirytowany Twoją wypowiedzią.

Avatar Vader0PL
To byłoby dziwne na jej miejscu. Również patrząc na jej zawód. No cóż, czekał.

Avatar wiewiur500kuba
Poszedł szukać ludzi, zadając każdemu z nich to samo pytanie.
- Nie widział Pan/Pani(zależnie od płci osoby do której zagadywał) kogoś o imieniu Simon? Ponoć mieszka, bądź mieszkał gdzieś tu.

Avatar Zohan666
- A do pokoi... to którędy?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
Pewnie poczekasz. A może by się tak w końcu przespać w jakiejś karczmie?
Zohan:
- Schodami na górę, a Twój to będzie, zdaje mi się, trzeci na lewo. Jasne?
Wiewiur:
Większość zbyła Cię, choć dostałeś informację o trzech takich: Jeden handlował suknem na targu, innego powieszono kilka tygodni temu za jakieś przewinienie, zaś pewien żebrak również się tak nazywał.

Avatar Vader0PL
Zostanie tutaj, czujny.

Avatar wiewiur500kuba
Poszedł przekazać te informacje swemu Panu. W większości były raczej pozytywne, ponieważ ten człowiek żyje... W większości. // Potrzebne są dialogi, w takim wypadku, czy nie? :v //

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
Właściwie to już teraz zasypiasz niemalże na stojąco po przeżyciach całego dnia... Lepiej iść do karczmy niż zasnąć tutaj i obudzić się okradzionym przez żebraków, lub też przez nich zabitych, co byłoby nader głupią śmiercią dla kogoś takiego, jak Ty, albo nieco nadgryziony przez gryzonie.
Wiewiur:
//Możesz nigdy nie dawać, to już zależy od Ciebie, ale znasz moje zdanie na ten temat.//
- W takim razie proponuję się rozdzielić... Ja zajmę się żebrakiem, Ty handlarzem, a spotkamy się tutaj za kilka godzin. Zrozumiałeś?

Avatar wiewiur500kuba
Skinął głową na znak że zrozumiał i poszedł męczyć ludzi.
- Przepraszam, gdzie znajdę handlarza Simona Jak wygląda? Stary jest, czy młody?- Mniej więcej takie pytania zadawał mijającym go ludziom.

Avatar Vader0PL
A więc ruszył do jakiejś najbliższej karczmy.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Wiewiur:
Jedni Cię olewali, a inni opowiadali tylko szczątkowo na zadane pytania, ale dostałeś takich odpowiedzi wystarczająco dużo, żeby móc skleić sobie portret mężczyzny o zakręconym wąsie i łysej głowie, około trzydziestki, handlującego suknem na rynku, nieopodal targu niewolników.
Vader:
Wróciłeś do tej samej, co wcześniej, gdzie już się nieco przerzedziło.

Avatar Vader0PL
Podszedł więc do barmana.
-Mieszkanie chciałbym wynająć.

Avatar wiewiur500kuba
Dobra, teraz pozostaje tylko znaleźć owego człeka. Skierował się w stronę targu niewolników, by później w jego okolicy poszukać rynku. Gdyby udało mu się tam trafić, szukałby handlarza suknem, który wyglądał jak opisany mężczyzna. Tylko jak go znajdzie, co zrobić dalej?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
- Świetnie. - powiedział, gotów wysłuchać Twojej jakże pasjonującej historii... A na serio to gotów zobaczyć Twoje złoto. - Coś konkretnego?
Wiewiur:
O to niech go głowa nie boli, bo jakoś go nie znalazł. Zawsze mógł pracować w innych godzinach lub też wyjechał w interesach, jak to handlarz.

Avatar wiewiur500kuba
Pytał się handlarzy w okolicy o takie mniej więcej rzeczy.
- Czy właściciel tego stragany gdzieś wyjechał? Jakie są jego godziny pracy?

Avatar Vader0PL
-Nie, tylko na noc.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
- Pięć złota. - odrzekł, kładąc kluczyk na ladę. - Piętro, pierwsze drzwi na lewo.
Wiewiur:
Niewielu udzieliło Ci odpowiedzi, ale niewielu też było stąd, przez co nie mieli odpowiednich informacji.
- On? - spytał nagle jeden z przechodzących obok ludzi, gdy pytałeś jakiegoś handlarza. - Znam go, znam... Paskudna sprawa, dostał szablą w jakiejś karczemnej bójce i leży teraz u cyrulika. A co?

Avatar Vader0PL
Zapłacił tyle, zabrał kluczyk i poszedł do pokoju.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Typowy pokój w karczmie, w którym właściwie nie można zrobić wiele, może poza tym, żeby się wyspać.

Avatar Vader0PL
No i po zakluczeniu drzwi to zrobił.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
Zasnąłeś, budząc się dnia następnego.
Taczka:
Dzięki przygodzie u boku swego szlachetnie urodzonego znajomego miałaś okazję zobaczyć największy w życiu kontrast, któremu chyba nic już nie dorówna: Najpierw rozległe morze, które pruła "Duma Klejnotu Pustyni," a potem kolejne, równie duże, ale pokonywane na grzbietach wielbłądów, składające się z piasku, czyli Morze Wydm. Niemniej, udało się i właśnie Ty, Zimitarra, Rodo, tamten bezimienny Nord i nieco świty Czerwonej Klingi przekroczyliście bramy miasta. A fakt, że widząc szlachcica, strażnicy pod bramą byli gotowi wyczyścić mu ubranie z pyłu choćby własnymi mundurami już świadczył, że był to poważany i wpływowy człowiek.

Avatar Vader0PL
Teraz ruszył do dzielnicy, gdzie powinna być Szept.

Avatar Taczkajestfajna
-Wszyscy tutaj tak cię szanują? - Zapytała się szlachcica.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
Nie czekałeś tam długo, gdyż usłyszałeś jej słowa, które zamiast budzić przyjemne mrowienie, doprowadzały Cię do gęsiej skórki, oraz odgłos kilkunastu gotowych do strzału kusz nad sobą, z różnych okien i otworów strzelniczych.
- Zawiodłeś mnie... Co prawda raz, ale ten jeden raz zdarzył się wtedy, kiedy nie było miejsca na błąd. - dodała Szept.
Taczka:
- Jestem jednym z dwunastu rządzących miastem Lordami i jednocześnie jednym z tych, którzy cieszą się największymi przywilejami. Więc tak, wszyscy, którzy nie chcą skończyć pustyni, w dybach lub na szafocie.

Avatar wiewiur500kuba
- Może się okazać że to jest ktoś znajomy mojego Mistrza. Mógłby mnie Pan do tego cyrulika zaprowadzić?

Avatar Taczkajestfajna
-Ale mnie byś nie wysłał na pustynię, prawda?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
- Miał być martwy, a teraz przez Ciebie to ja mogę być martwa.
Wiewiur:
- No mogę, ale i tak Cię do niego nie wpuści, bo pewnie leży i dochodzi do siebie.
Taczka:
- Oczywiście, że nie, moja droga. - wyjaśnił i wskazał Ci na dość odległy jeszcze pałac w centrum. - Ale tam? Jak najbardziej.

Avatar Vader0PL
///Kuba, zawsze musisz wtrącić swój wątek? Nie chcę go kontynuować, a teraz muszę znowu zabić Smoka.

Avatar wiewiur500kuba
- Poradzę sobie, chcę tylko wiedzieć gdzie jest.

Avatar Taczkajestfajna
-To jest twój dom? - Zaskoczyła się.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Taczka:
- No cóż... Tak. A czego się spodziewałaś?
Wiewiur:
Wskazał Ci na pobliski dom.
- Tam mieszka ten cyrulik. Także powodzenia i pozdrów go ode mnie. - powiedział, mając na myśli zapewne kupca, a nie medyka, i sam odszedł.
Vader:
//No wybacz, ale tak to zaplanowałem od początku.//

Avatar Vader0PL
///Rezygnuję z tego wątku

Avatar Taczkajestfajna
-Czegoś... Mniejszego?

Avatar wiewiur500kuba
Zapukał do drzwi domu cyrulika. // Z tą profesją(bo to profesja, tak?) mam tylko jedno skojarzenie i jest ono nad wyraz miłe :> //

Avatar Kuba1001
Właściciel
Wiewiur:
//No tak, to taka profesja, czyli ówczesny lekarz.//
- Otwarte, wchodźże! - usłyszałeś zza drzwi. - Chwili spokoju nie ma, zupełnie jakby to ja jeden był w stanie pokroić tu człowieka i złożyć go z powrotem. - burknął ktoś jeszcze i zaczął kierować się do wejścia, sądząc po odgłosie zbliżających się kroków.
Vader:
//Czyli mam zabić Ci tę postać?//
Taczka:
- Jestem w stanie założyć się, że po kilku dniach przyzwyczaisz się do tego miejsca. - odparł z uśmiechem, a Wy pokonaliście resztę drogi i stanęliście pod pałacem, który rzeczywiście prezentował się okazale: Wielki, kunsztownie zdobiony i opływający w luksusy, z których jednym z największych jest bez wątpienia trawnik wraz z krzewami ozdobnymi i małymi drzewkami, gdyż utrzymanie go w takich warunkach kosztuje majątek. Poza tym całą posiadłość otaczał mur z pustynnego piaskowca, a na jego szczycie umiejscowiono ozdobne, ale i pewnie służące zatrzymaniu intruzów, stalowe kraty zakończone czymś co przypominało groty włóczni. Wejścia strzegła spora brama, dwa gargulce stylizowane na jakieś pustynne monstra i dwóch strażników odzianych w turbany i szarawary, z małymi tarczami na przedramionach, włóczniami w drugiej dłoni oraz bułatami u pasa. O ile wcześniej włócznie mieli skrzyżowane ze sobą, aby otwarcie zademonstrować, że nikt nie ma tu wstępu, to na Wasz widok (a konkretniej na widok szlachcica) natychmiast oparli je o mur i wykonali zamaszyste ukłony, na co ten odpowiedział gestem dłoni, a po chwili otworzyli Wam bramę. Chwilę później inni służący zabrali też Wasze wielbłądy i wozy, zapewne do stajni, zaś Zimitarra. Ty, Rodo i Nord kroczyliście już brukowaną ścieżką wprost do pałacu.

Avatar Vader0PL
///Mam powtórzyć akcję tej suki? Bo na spokojnie to kuźwa nie można.

Avatar wiewiur500kuba
Wszedł do środka.
- Dzień dobry, ja szukam niejakiego Simona. Ma Pan go tutaj w domu?

Avatar Vader0PL
-Dobra, po prostu rozwiń to, co zje**łem.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
- Nie uważasz, że poszło za łatwo? No właśnie. Zgładziłeś jego sobowtóra, ale on żyje i pewnie teraz snuje zemstę.
Wiewiur:
- No mam. - odrzekł cyrulik, mężczyzna w średnim wieku, o charakterystycznych, zielonych oczach. - A co? Rodzina? Bo jak nie to won.

Avatar Vader0PL
-No dobrze. Moja wina... ale dom i wyposażenie było oryginalne?

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku