Pozostało mu robić uniki tak długo, aż w końcu jego topór się o coś nie zaklinował. Chromolony Smok i jego banda chromolonych w dupę najemników.
//przepraszam za dłuższą nieobecność i za to, że nie poinformowałem o niej.
- Dobrze Leif. Wiesz coś więcej o tym mieście niż jego typowy mieszkaniec?
Właściciel
Vader:
Niestety, bardziej prawdopodobne, że Cię w końcu trafi ciosem na ślepo, niż topór mu gdzieś się zaklinuje. Zmęczenie też raczej nie wchodzi w grę, w końcu to chromolony Ork.
Zohan:
//Nic się nie stało, bywa.//
- Spędziłem tu kilka dni, a do tego wszystkie na targu niewolników, więc niekoniecznie.
Właściciel
Żeby o tym pomyśleć warto najpierw pokonać Orka, który blokuje drogę do pokoju i na resztę korytarza.
Zaraz, on nie walczył w pokoju?
Właściciel
//A pisałeś, że tam wchodzisz?//
//Chłopie, ja nawet o korytarzu nie wiedziałem ;-;
Właściciel
//Byłeś w przedpokoju, poszedłeś na górę, olałeś piwnicę, zszedłeś na dół, poszedłeś korytarzem, otworzyłeś drzwi, a resztę już znasz.//
Jakieś odsłonięte elementy pancerza z tej strony?
Właściciel
Szyja, oczy i nos - nic się w tej sprawie nie zmieniło.
Wystrzelił z kuszy w szyję, jako w największy odsłonięty fragment. Bokiem rozpoczął wycofywanie się.
Właściciel
//Na tak bliskiej odległości? Do tego z nienaładowanej wcześniej broni?//
///Jeżeli pierwsza część porażka, patrz drugą część.
Właściciel
//No dobra. Ale gdzie chcesz się wycofać? Do pokoju? Na strych? Dalej na korytarz?//
Właściciel
Tak więc wycofujesz się na korytarz, on na ślepo za Tobą.
Jakie drogi ucieczki możliwe w tym kierunku?
Właściciel
Dalej korytarzem i na piętro do pokoju alchemicznego lub do przedpokoju i na ulicę.
Właściciel
No cóż, nadal tam zarąbiście ciasno, ale dzięki temu w końcu Ork zawadził toporem o ścianę, a gdy jego ostrze się tam wbiło, to zaczął młócić na ślepo pięściami, tam gdzie zakładał, że jesteś.
Mógł czekać, aż się zmęczy. Przygotował kuszę.
Właściciel
Kusza gotowa, ale po Orku nie widać zmęczenia, raz zdzielił Cię nawet prawym sierpowym w policzek.
Jęknął i głośno tupnął, po czym cofnął się na palcach kilka kroków. Niech debil maca podłogę.
Właściciel
Zamiast macać podłogę postąpił proście, kierując tam swoją ciężką i obutą stopę, gdy zaś odkrył, że bezskutecznie kopie drewno, zmienił strategię i zaczął znów młócić na ślepo powietrze.
Jedna szansa, skoro był blisko. Za pomocą ostrza na lewym ramieniu postarał się go zabić, wbijając go prosto w szyję.
//Ostrze jak ukryte ostrze z Assasyna, tylko że na widoku, nie w ukryciu.
Właściciel
Udało się, on zaś padł na ziemię, obficie brocząc krwią.
Odskoczył, by samemu nie zostać ochlapanym krwią. Poczekał, aż się wykrwawi.
Właściciel
Trochę to trwało, zdążył nawet zacisnąć dłoń na Twojej kostce, ale z czasem uścisk słabł, a w końcu puścił, z racji tego, że wyzionął ducha.
Dobrze mu tak. Sprawdził, czy nadal w całości pozostaje niewidzialny.
Właściciel
Niestety, już jesteś widoczny.
Właściciel
Owszem, jest nawet więcej niż spora szansa na wpływ z zewnątrz.
-Goblińska podróbka, chromolony Smok
Przygotował kuszę.
Właściciel
Chyba tym kimś musisz być Ty.
Zbliżył się do pokoju, jednak postarał się pozostać ukrytym.
Właściciel
Zbliżyłeś się tam, teraz wypada wejść do środka.
No... był widoczny. Więc niezbyt.
Właściciel
Oni też raczej nie wyjdą, a do usranej śmierci tak stać nie będziecie...
Weźmie ich głodem. Na ślepo postarał się strzelić w róg jednego z pokoi.
Właściciel
Zapewne trafiłeś w ścianę, ale nic poza tym.
Przeładował i szybko przeszedł na drugą stronę zerkając do pokoju.
Właściciel
Przez tą krótką chwilę, naprawdę krótką, dostrzegłeś pusty pokój, acz nic to jeszcze nie oznacza, prawda?
Może. Znaczy się, że Smoczek użyłartefaktu i spier*olił.
Właściciel
Jeśli tak to dupa, ale może nie użył Magii, żeby uciec?
Wszedł do pokoju i dla bezpieczeństwa wystrzelił w ten róg pokoju, którego nie widział.
Właściciel
Bardzo ładny i elegancki, acz pusty, gabinet.