Miasto Ur

Avatar Vader0PL
Poszukał na tej ulicy karczmę. Ile do zmroku?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Znalazłeś "Pijanego Wielbłąda," zaś Twoje fachowe oko oceniło, że do zmroku pozostało jeszcze sporo czasu, bo niedawno minęło południe.

Avatar Vader0PL
Wkroczył więc do Pijanego Wielbłąda, gdyż musiał się jakoś zrelaksować. No i w sumie to nie jest jedna z tych karczm, do których ma zakaz wstępu.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Nawet gdyby była, ciężko byłoby komukolwiek wyłapać go w tym wielkim tłumie klienteli różnych ras i profesji.

Avatar Vader0PL
Raj kieszonkowca! Są wolne miejsca?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Wiewiur:
Po długiej, acz stosunkowo bezpiecznej, wyprawie, dotarłeś w końcu do miasta, a właściwie w jego okolice. Oczywiście nie sam, a razem ze swym towarzyszem, który nie opuścił Cię przez całą podróż.
Korobov:
I rzeczywiście się opanował, podczas gdy drugi uczeń wrócił.
Vader:
Jeśli słowo "tłum" nic Ogórkowi nie mówi, to nie, nie ma wolnych miejsc.

Avatar korobov
-A więc co było przeszkodą?

Avatar wiewiur500kuba
- To gdzie teraz Panie?

Avatar Vader0PL
Welp, pozostało jakoś skryć się w cieniu i tam czekać.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Korobov:
- Zwykłe, nic nie warte śmieci, panie. - odrzekł, a drugi wyraźnie posmutniał, gdyż zrozumiał, że omletu z tego nie będzie.
Vader:
No, to już Ci się udało, choć z każdą chwilą czekania coraz bardziej kusi Cię, aby wyjść stąd i udać się do Szczurzej Dzielnicy, w poszukiwaniu Szept.
Wiewiur:
- Najpewniej do miasta. Chyba że masz inny pomysł?

Avatar wiewiur500kuba
- Ale mi chodziło dokąd w mieście.

Avatar Vader0PL
Zawsze może to zrobić, ale wolał czekać do zmierzchu. Nie dostał czasu operacyjnego, a z ciałem Smoka chciał coś jeszcze zrealizować. Chwilunia, miał linę?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Wiewiur:
- Jeśli nadal żyje tu mój stary przyjaciel, to do niego. A jeśli nie... W sumie nie wiem.
Vader:
Owszem. A na co?

Avatar Vader0PL
Się zobaczy, byleby do zmierzchu.

Avatar wiewiur500kuba
- A wiesz gdzie on mieszka Panie? Znaczy, czy umiałbyś do niego trafić?

Avatar korobov
-Co Ci ludzie robią... A chociaż wyciągnąłeś?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Korobov:
- Oczywiście. - odrzekł, jakby nie było to oczywiste.
Wiewiur:
- Ostatni raz widzieliśmy się, chyba, ponad dekadę temu, ale myślę, że tak. O ile nadal tam mieszka i jeszcze żyje.
Vader:
No i w końcu nastała ta upragniona pora.

Avatar Vader0PL
A więc wyruszył na ulicę. Jakiś punkt by powiesić Smoka głową w dół tak, by rano to widziano?

Avatar korobov
-Zabierajmy się do pracy... Mamy wyczarować eliksiry leczące... Nie wiem po co, anie dlaczego...

Avatar wiewiur500kuba
- To prowadź Panie. W międzyczasie będę wypatrywał niebezpieczeństw.- Rzekł, po czym zaczął szukać wzrokiem kogoś kto mógłby przypominać ich prześladowców. // Masz na nich jakiś pomysł? :V //

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
Gdzieś w okolicach głównej bramy, głównego placu lub targu niewolników?
Korobov:
Z racji tego, że nie kazałeś im jeszcze nic zrobić, nie poruszyli się nawet o milimetr.
Wiewiur:
//Chyba tak.//
I ruszyliście, bez problemów trafiając pod główną bramę, gdzie też miejscy strażnicy zafundowali Wam klasyczną aż do bólu odprawę:
- Imię, nazwisko, miejsce pochodzenia, status społeczny i cel przybycia do miasta?

Avatar wiewiur500kuba
Milczał, licząc że jego Pan załatwi te wszystkie sprawy.

Avatar Vader0PL
Tam,gdzie zrobi to niezauważony.

Avatar korobov
-Pilnujcie ognia, dajcie wody. Potrzebuję jeszcze liści ostrzyna, włosów konia koniecznie z zadu oraz kilka jajek.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
Z racji silnych straży w tych rejonach, raczej odpada.
Wiewiur:
No nie do końca, bo o ile on się wylegitymował za siebie, to Ty musisz zrobić podobnie.
Korobov:
Obaj asystenci natychmiast się rozeszli, aby dostarczyć Ci wszelkie potrzebne składniki. Co oczywiste, wkrótce je otrzymałeś, choć znalezienie liści trwało najdłużej.

Avatar Vader0PL
A jakiś teren, gdzie straży mniej?

Avatar korobov
-Dziękuję uczniowie... Chociaż włos z zadu raczej to miał być żart... Dodaje się go, by lepiej smakowało.

Avatar wiewiur500kuba
- Em... Jestem... Asher, pochodzę z... Wioski ludzi... jestem podróżnikiem, chcącym odpocząć...- Próbował na szybko wymyślić cokolwiek sensownego.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Wiewiur:
- Poświadczysz za niego? - spytał strażnik Twego pana, unosząc brew.
- Tak. - odpowiedział bez wahania, tamten zaś wzruszył ramionami i pozwolił wejść Wam obu.
Korobov:
- A co ma włos z zadu do smaku? Jak niby ma go poprawić? - spytał jeden z akolitów, jednocześnie kładąc nacisk na słowa "zadu," "smaku" i "poprawić."
Vader:
Dzielnice mieszkalne, kupieckie lub rozrywkowe?

Avatar wiewiur500kuba
- Prowadź Panie.- Rzekł, po czym zacząłby podążać za swym Panem gdyby ten zechciałby ruszyć dupę i pójść do swojego znajomka.

Avatar korobov
-Ten eliksir smakuje tak ohydnie, że wszystko ma lepszy smak... A że tylko to nie powoduje zmian w eliksirze...

Avatar Kuba1001
Właściciel
Vader:
No to właściwie prosto jak w mordę strzelił.
Korobov:
Pokiwał głową, dając do zrozumienia, że już wie, co masz na myśli i o co chodzi.
Wiewiur:
Ruszył, ale nie na długo, bo zatrzymał się i drapiąc się po głowie zaczął intensywnie rozmyślać.

Avatar wiewiur500kuba
Czekał cierpliwie aż sobie przypomni.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Wiewiur:
Cierpliwość rzeczywiście się przydała, bo trochę to trwało, ale w końcu ruszył.
Vader:
Trafiłeś tam bez problemu, mijając tylko jeden patrol straży, który nie zwrócił na Ciebie większej uwagi i po chwili zniknął za rogiem.

Avatar korobov
Zaczął przygotowywać.
-Włosy dodajemy pod koniec, a wodę należy zagotować do wrzenia.

Avatar Vader0PL
Sprawdził, jak było jasno, ile straży, oraz gdzie mógłby zawiesić Smoka tak, żeby inni to widzieli nad ranem.

Avatar Zohan666
- Dobra Leif. Będziesz moim niewolnikiem. Nie będę ostry dla Ciebie ani nic z tych rzeczy. Jak to się stało, że zostałeś złapany?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Zohan:
//Na przyszłość: Cytuj stare posty, do których odpowiadasz, okej?//
- Nie do końca złapany... Po prostu w Minteled schwytała mnie miejska straż, ale postanowili mnie nie zabijać, ale dorobić na boku i sprzedać, więc w moim wypadku miałem lepiej niż w wypadku większości.
Vader:
Mógłbyś to zrobić na najwyższej kamienicy, jest ciemno, straży brak poza tym patrolem, który odszedł.
Korobov:
Jeden natychmiast zajął się wodą, drugi za to jedynie trzymał kępę włosia w dłoni, z racji braku lepszych zajęć.

Avatar wiewiur500kuba
wiewiur500kuba pisze:
I on poszedł za nim.

Avatar Vader0PL
A więc to zrobił. Bo to nadal był Smok, prawda?

Avatar Zohan666
//Oki doki!

- Schwytany, taa? A to dlaczego? Bez powodu raczej by nie złapali.

Avatar korobov
-A ty co tak stoisz? Zioła zmiażdżone w moździerzu?

Avatar Kuba1001
Właściciel
Korobov:
Zaprzeczył równie intensywnie, co ucierał potem owe ziółka w moździerzu.
Zohan:
- Powiedzmy, że nie jestem przykładnym obywatelem i nigdy nie byłem.
Vader:
Nikt mu trupa nie podmienił.
Wiewiur:
Ruszyliście na przedmieścia, mijając po drodze targ niewolników.

Avatar Vader0PL
No to go powiesił i tak zostawił. W sumie warto wracać do Szept?

Avatar wiewiur500kuba
Patrzył się przed siebie, nie zwracajądc uwagi na otoczenie, idąc oczywiście za swym ̶S̶e̶n̶s̶e̶i̶~̶ //Napisałbym coś gorszego, ale nie pasuje tu :< //Panem.

Avatar Zohan666
Zamknął oczy, pomyślał chwilę i powiedział:
- Pójdziemy do karczmy i znajdziemy jakiś nocleg. Rano trzeba będzie znaleźć jakąś robotę, bo w końcu złoto się skończy, a na ziołach się wyżyć nie da.
Ruszył w kierunku karczmy w której już był.

Avatar Kuba1001
Właściciel
Zohan:
Jako że tam byłeś, to drogę znałeś, więc trafiłeś tam bez problemów. Nie zmieniła się od Twojego wyjścia praktycznie w ogóle.
Wiewiur:
- Zdaje się, że to było gdzieś tu. - mruknął, ponownie stając w miejscu.
Vader:
Jeśli chcesz usłyszeć miłe słówko oraz dostać wynagrodzenie to zdecydowanie tak.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku