- Nie, nie. 25 sztuk złota i go kupuję.
Podał rękę mając na celu dobicia targu.
Właściciel
Zohan:
- A niech już będzie. - rzekł i podał Ci rękę, drugą wystawiając po złoto.
Vejdę:
Schody kończyły się kolejnymi drzwiami.
Konto usunięte
No to się zrelaksował się w łaźni jak już wcześniej napisałem.
Właściciel
Vader:
Wyjątkowo nie były zamknięte na klucz, więc poszło bez problemu.
Bóbr:
Relaks trwa i trwa.
Właściciel
Zohan:
Odliczył odpowiednią kwotę i ją zatrzymał, Tobie oddając resztę i niewolnika.
Vader:
Pomieszczenie wygląda na pracownię alchemiczną, o czym świadczą różne mikstury i inne składniki oraz zastawione nimi szafki, dziwne naczynia i tym podobne.
Rozejrzał się za znajomymi miksturami.
Właściciel
Nic, a przynajmniej tak się wydaje, bo mikstury zostały opatrzone nalepkami w języku staronirgaldzkim, którego nie znasz.
Właściciel
Twój iście szatański plan jak najbardziej się powiódł.
Geniusz, po prostu geniusz. Wycofał się chromolonymi schodami i sprawdził, co było za drzwiami na parterze.
//mógłbyś opisać tego niewolnika?
Popatrzył się na niewolnika, którego co dopiero kupił i zapytał go:
- Jak się nazywasz?
Właściciel
Vader:
No dobry start można powiedzieć, że są zamknięte.
Zohan:
Niewolnik był opalonym młodzieńcem ludzkiej rasy o krótkich, czarnych włosach, szarych oczach i bliźnie ciągnącej się przez prawie całą klatkę piersiową.
- Leif. - odparł.
Ouh, spróbował je otworzyć wytrychem.
Właściciel
Udało się, teraz pozostaje wejść do środka.
Najpierw w środku się rozejrzał.
- Dobrze Leif, nie będę po Tobie tyrać ani nic z tych rzeczy. Hm, a ta blizna to skąd?
Właściciel
Zohan:
- Powiedzmy, że nie chciałem być niewolnikiem dobrowolnie.
Vader:
Fotel stojący za biurkiem, ktoś siedzący w fotelu, odwrócony do Ciebie plecami. Okazja niemalże świetna, gdyby nie fakt, że gość miał wokół siebie całą masę ochroniarzy, w tym dwóch odzianych w ciężkie pancerze Orków z toporami dwuręcznymi, Goblina z całą masą noży oraz czterema Hobgoblinami dzierżącymi kusze.
- Zabić go. - powiedział osobnik w fotelu, a w Twoim kierunku poleciały nie tylko cztery bełty wystrzelone przez kuszników, ale też dwa noże rzucone przez Goblina.
///Pierścień niewidzialności.
Właściciel
//Jest odwrócony do Ciebie tyłem, nie wie, że masz na sobie pierścień. Zresztą, słychać było Twoje kroki, no i otworzyłeś drzwi, nie?//
//Ups.
Wykonał skok za ścianę. Tam również poszukał osłony. W sumie... plecak może przejąć leczące bełty i noże, prawda? W końcu on nie ma dna. Z nudów mógłby mu dywan i fotele ukraść w plecaku.
Właściciel
Unik był w miarę dobry, jednakże jeden nóż trafił Cię w ramię, tworząc płytką ranę. Oby tylko nie był zatruty, bo to Twój największy problem, chyba że Orkowie ruszą się z pokoju.
Tja, będą problemy. Teraz jednak przygotował kuszę na wysokość głowy orka. Na palcach, przyciskając ranę ustawił się do drzwi. Niewidzialna kusza, zobaczą jedynie bełt.
Właściciel
No to pora strzelać, nieprawdaż?
Najpierw trzeba namierzyć cel.
Właściciel
Nikt nie zmienił swojej pozycji od Twojego niedawnego wejścia.
Czyli na widoku, Je*ać goblina, wystrzełił, by go zabić.
Właściciel
//Wcześniej chciałeś zabić Orka, a teraz strzelasz do Goblyna, tak?//
///Czyli obniżam celownik, tak. Zmiana planów.
Właściciel
Jedyne, co mógł zrobić Goblin, to szeroko otworzyć oczy, nim bełt wbił się między nie i zakończył jego życie.
Jedna bestia załatwiona. Schronił się za ścianą i przeładował, czekając.
Właściciel
Niedługo czekałeś, bo z pokoju wybiegli obaj Orkowie, stojąc niebezpiecznie blisko.
Przyległ do ściany tuż przy drzwiach do Smoka. Nie zamknął drzwi na górze, więc jest szansa, że pójdą na górę... skrzypienia schodów wtedy też nie było.
Konto usunięte
Po pobycie w łaźni udał się do jadalni gdzie miał zamiar zjeść porządny posiłek.
Właściciel
Bóbr:
Jako że byłeś w pałacu nie byle szlachcica, lecz lorda, otrzymałeś posiłek, który nie tylko Cię nasycił, ale był też niezwykle smaczny.
Vader:
Jak na razie stoją w miejscu i... węszą. Węszą, niczym psy gończe spuszczone ze smyczy na polowaniu.
Konto usunięte
No to chyba zrobił wszystko co chciał. Spojrzał tylko za okno żeby określić porę dnia.
Właściciel
Późne popołudnie, prawie że wieczór.
Ups. W sumie jaki pancerz mieli? Odkryte coś było?
Konto usunięte
Wyszedł z pałacu i udał się na targ niewolników, może uda mu się zobaczyć coś hm... ciekawego.
Właściciel
Vader:
Szpary pod szyją, na oczy i nos. Reszta to sama płyta.
Bóbr:
Trafił tam bez problemów, od jego ostatniej wizyty targ powiększył się o większą liczbę straży, no i o nowych niewolników, rzecz jasna.
Konto usunięte
Poszukał swojego starego znajomego, czyli wampira - handlarza niewolników.
Właściciel
Znalazłeś go tam, gdzie zawsze miał swój stragan, jak zwykle handlował Elfami w różnym wieku i różnej płci.
Spróbował zajść jednego od tyłu i wbić mu sztylet w szyje.
Właściciel
Nie była to śmierć cicha, a tym bardziej nie był taki jego upadek. Niemniej, zabiłeś go, ale za to drugi Ork już atakował.
Jaka wysokość jego ciosu? Pionowy? Poziomy?
Właściciel
Pionowy zamach wycelowany w Twoją głowę.
Odskoczył w bok schylając się.
Właściciel
Widząc, że trafił tylko powietrze, zaczął machać toporem na prawo i lewo, właściwie na ślepo, licząc, że chociaż jeden cios Cię trafi.