I tam też założył swój pierścień czyniący niewidzialnym.
- Ze wszystkich niewolników można by tutaj stworzyć małą armię. - szepnął pod nosem.
Podszedł do pierwszego lepszego targu z niewolnikami i zapytał sprzedawcę:
- Ile kosztuje najtańszy niewolnik?
Właściciel
Bóbr:
Oddaliłeś się, więc zapewne nie byłeś potrzebny innym do składania raportu z misji. W związku z tym szybko trafiłeś na targ.
Vader:
Zapewne się udało, ale nie widzisz efektu (ba dum tss).
Zohan:
- Zależy od płci, rasy i wieku. - odparł sprzedawca.
Ja chromolę, to było tak suche że... no po prostu było suche do cholery! Zbliżył się do orka i obejrzał go dokładnie. Jedna pozostał w dwumetrowej odległości.
Właściciel
Nie Orka, lecz Ogra. No cóż postawny sku*wol, wielki na cztery metry, pewnie ponad ćwierć tony wagi, odziany w skórzaną zbroję i z wielką maczugą w łapie. Nawet oddalony od niego na dwa metry czułeś ogromny smród bijący od niego.
Prosty sposób zabicia go? Albo inaczej, poszukał cichej drogi do domostwa.
Konto usunięte
Rozejrzał się za kramem z owocami.
Właściciel
Bóbr:
Znalezienie takiego nie było trudne.
Vader:
Jedyną drogą była brama.
Dało się przejść bez robienia hałasu?
Właściciel
Vader:
Ogr zajmuje całą szerokość wejścia.
Bóbr:
Przede wszystkim lokalne daktyle i migdały, ale też brzoskwinie, morele, pomarańcze i inne cytrusy, a także winogrona i rodzynki.
Czyli kiedy on żyje, to się nie przejdzie. Włączając w to umiejętności parkourowe?
Konto usunięte
- Proszę jedną brzoskwinię. - Zwrócił się do sprzedawcy.
Właściciel
Vader:
Jedynym wejście jest brama, nawet gdyby od dziecka szkolił się na akrobatę to i tak ciężko byłoby mu się przecisnąć obok Ogra, który zajmuje ją prawie całą.
Bóbr:
Bez zbędnych pytań wręczył Ci ją, choć zarządzał w zamian dwóch srebrników.
Konto usunięte
W takim razie dał mu te srebrniki.
Wycofał się na bezpieczną odległość, by będąc niewidzialnym strzelić w głowę Ogrowi z kuszy. Zaraz po tym przebiegł jak najbardziej w prawo, by być daleko od miejsca, z którego strzelił.
Właściciel
Bóbr:
Właściwie to dałeś sztukę złota, czyli najmniejszy dostępny nominał w Twojej sakiewce, ale że on oddał Ci osiem srebrników i owoc to nie ma problemu.
Vader:
Jeden bełt to za mało na Ogra, nie zabiłeś go, ale otumaniłeś i rozwścieczyłeś, a on ruszył w kierunku najbliższych osób, skutecznie siejąc panikę swoim wyglądem, rykiem i zamiarami, a nawet zaczął siać śmierć, gdyż jeden cios jego maczugi zabił dwóch ludzi. Ale hej, chociaż brama stoi niestrzeżona!
A teraz niczym skąpiec, który zobaczył złotą monetę. Biegiem!
Poszukał okna, choć obserwował drzwi. Może ktoś zobaczy, co zdenerwowało Ogra? Na pewno to nie fakt, że ktoś wkroczył na jego bagno.
Właściciel
//Kolejne nawiązanie do Shreka :V//
Okna są, dwa na parterze i jedno na piętrze. Jak na razie brak reakcji poza uciekającymi i panikującymi cywilami.
Spróbował otworzyć okno z tej strony.
- Człowiek, mężczyzna, koło trzydziestki, czterdziestki.
Właściciel
Vader:
Niemożliwe, chyba że przez "otworzenie" rozumiesz też "wybicie."
Zohan:
- Tak trzydzieści złota. Na co on panu?
Jak już, to postarał się to wyciąć nożem.
Właściciel
Udało się, acz szyba i tak wypadła Ci z rąk, tłukąc się z głośnym brzdękiem.
Konto usunięte
Wziął więc te srebrniki i owoc, który zaczął jeść w drodze do pałacu Baryxa.
Właściciel
Nie minęła połowa drogi, a została z niego jedynie pestka, którą możesz wyrzucić, ewentualnie zostawić sobie i zasadzić gdzieś oraz liczyć, że wyrośnie z tego drzewko brzoskwiniowe.
- Może mi się przydać. Kupię go za 25 sztuk złota.
Konto usunięte
Nie chciał zasadzać drzewka, więc po prostu wyrzucił pestke na ziemię. Kontynuował mały spacer do pałacu mistrza.
Więc trzeba wskoczyć do środka.
Właściciel
Zohan:
- Troszkę mało, panie dobrodzieju. Za pięćdziesiąt jest pański.
Bóbr:
Spacer rzeczywiście długi nie był, toteż stanąłeś przed bramą pałacu, którą straż zaraz Ci otworzyła.
Vader:
Instrukcja niejasna, utknąłeś w tym chromolonym oknie.
Konto usunięte
Udał się do gabinetu lorda, oczywiście zapukał.
Ciężar ciała i ruchy poje*a powinny umożliwić zniszczenie reszty szyby i dostania sie do środka.
- Chwila panie. Przecież mówiłeś 30 sztuk złota.
Właściciel
Vader:
Udało się, ale jesteś trochę pokaleczony, a tylko debil nie usłyszałby wybicia okna i wrzawy na ulicy.
Bóbr:
- Wejść! - usłyszałeś niemalże od razu.
Zohan:
- Ale ten jest wart więcej... Okaz zdrowia, prawdziwy morderca, jedyny w swoim rodzaju.
Konto usunięte
Wszedł do środka i rozejrzał się.
Właściciel
Bóbr:
Gabinet niezbyt się zmienił, Baryx właśnie składał odręczny podpis na jakimś liście, który włożył do koperty i wręczył gońcowi, a ten zaraz go opuścił, zostawiając Was samych.
Vader:
Co najmniej jakaś szafka, drzwi do piwnicy lub schody na górę.
Konto usunięte
- Witaj mistrzu, wróciliśmy.
Właściciel
Vader:
Na razie nie.
Bóbr:
- Domyśliłem się. - mruknął oschle. - Dzień dzisiejszy możesz przeznaczyć na to, co tylko zapragniesz, nie potrzebuję dziś Twoich usług. Musisz oszczędzać czas na później. - powiedział z tajemniczym uśmieszkiem, lecz ten opuścił jego twarz wraz z przelotnym grymasem wściekłości.
- I jeszcze jedno: Tym razem trzymaj się z dala od szlachcianek. Jeśli coś takiego się powtórzy, z radością oddam Cię strażom miasta i przyjdę popatrzeć, jak płoniesz na stosie. Możesz odejść.
Przeszukał pomieszczenie.
Konto usunięte
- Oczywiście. - Niezbyt zadowolony z ostatnich słów lorda opuścił pomieszczenie i udał się do łaźni gdzie miał zamiar się umyć i zrelaksować.
Właściciel
Vader:
Nic, poza tym, co zostało zauważone wcześniej.
Bóbr:
I rzeczywiście, tyle czasu spędzonego na pustyni dało Ci się we znaki tak bardzo, że łaźnia była spełnieniem Twoich marzeń.
Właściciel
Do piwnicy, schody prowadzące na górę też gdzieś się kończyły, do tego drzwi naprzeciwko.
Najpierw zobaczył, w którą stronę otwierają się drzwi do piwnicy i te naprzeciwko.
Właściciel
W obu wypadkach musisz popchnąć.
Trochę gorzej... sprawdził najpierw piętro.