Właściciel
Ogniem ich raczej nie zachęcisz, więc...
Przeszukiwał dalej skrzynie gasząc sztylet ubraniami.
Właściciel
I otrzymałeś kolejne ciosy w głowę, tym razem bardziej bolesne, no i możesz liczyć na spore guzy.
I tak dalej przeszukiwal skrzynie.
Właściciel
Bulorwas:
A po kolejnym ciosie poczułeś otępiający ból, oraz coś ciepłego na karku.
Bóbr:
No więc spacerujesz.
Konto usunięte
Usiadł przy jakimś budynku. Wziął do ręki sakwe i zaczął przeliczać pieniądze, chcąc sprowokować bandytów.
Właściciel
Bulorwas:
Bez wątpienia krew. Czyli lepiej nie ignorować Chochlików...
Bóbr:
Już, gdy usiadłeś, zdałeś sobie sprawę z pewnego problemu: Nie masz swojej sakiewki.
-Głupie ku*wie!
Krzyknął. Zastanawiał się czy wypalić ranę.
Konto usunięte
-Cholera... - Wstał i rozejrzał się. Spróbował wyczuć ich dzięki hiper mega super ultra zmysłami wampirów~!
Właściciel
Bóbr:
Nic. Najwidoczniej zwinęli Ci sakiewkę, gdy spacerowałeś i nawet nie zauważyłeś.
Bulorwas:
Gdy tak się zastanawiałeś, otrzymałeś cios czymś metalowym prosto w nos.
Konto usunięte
-Zginą wszyscy... - Ponownie zaczął spacerować tym razem zachowując ostrożność.
Właściciel
Niewiele to dawało, bo jeśli nie masz złota przy sobie, to raczej nikt Cię nie spróbuje okraść.
Konto usunięte
-Oj długie paluszki, pogarszacie sprawę... - Kontynuował ostrożny spacerek.
Właściciel
No i spacerujesz, ale brak czegoś cennego, nie zwabi do Ciebie złodziei.
Konto usunięte
Sprawdził czy ma coś cennego
Właściciel
Właściwie to nie, a już zaczyna zbliżać się południe. Chyba trzeba sobie odpuścić.
Konto usunięte
Nieco zdenerwowany zaczął się kierować do pałacu Baryxa.
Właściciel
Trafiłeś tam, co prawda, bez mieszka, ale i bez problemów.
Konto usunięte
Poszedł do gabinetu Baryxa i zapukał. W sumie to nie wiedział czy dobrze robi chcąc pytać się o gangi lorda.
Właściciel
//Spieszę z wyjaśnieniem: Robi źle, niech sobie odpuści. Nie ma za co.//
Konto usunięte
//ku*wa idę zabić tę postać xD //
Jednak rozmyślił się i udał się do swojego pokoju, położył się na łóżku i spróbował zasnąć.
Właściciel
//Pie**ol się, masz aktualnie jeden z ważniejszych wątków. No, może nie tak ważny, jak Ci z Heresh, ale ważny.//
Położyłeś się, zasnąłeś, a obudziło Cię pukanie do drzwi.
Konto usunięte
// moja biedna sakiewka ;-; //
-Eh, nawet nie mogę się wyspać. Wejść! - Wstał i poczekal aż ktoś wejdzie.
Właściciel
//Mieszkasz u najbogatszego badassa w mieście, albo i na kontynencie.
Zamiast prosić o nieco złota, szukasz zleceń.
._.//
A wszedł sam Lord, rzucając Ci plecak i torbę podróżną.
- Zbieraj się. Jesteś już spakowany, więc chodź za mną.
Konto usunięte
-Yhym. - Ubrał na plecy plecak a torbę wziął w rękę i ruszył za lordem.
//boję się go zapytać troszkę xd szczególnie jak co chwilę ma na mnie focha ;_; //
Właściciel
//Po tej misji zyskasz w jego oczach. Jak przeżyjesz. Jeśli przeżyjesz.//
W Ur był już zmrok, Lord zaprowadził Cię do tylnego wyjścia z pałacu.
- Zaczekaj tu na Elitę, a później idź z nimi do Uzgora i Kasi'ma. - rzekł i odszedł, ale zatrzymał się, nie odwrócił, ale powiedział:
- Powodzenia.
Po wypowiedzeniu tych słów szybko się oddalił.
Konto usunięte
Ciekawiło go co przygotował lord dla jego i wampirów. Powodzenia? To trochę niepokojące. Pozostało mu czekać na elitę.
Właściciel
Po chwili usłyszałeś szelest za plecami.
Właściciel
Stała tam czwórka wojowników. Każdy miał około metr dziewięćdziesiąt wzrostu, może więcej. Prawdopodobnie byli ludźmi, co mogłeś podejrzewać po kolorze skóry i posturze. Nosili kaftany bez rękawów, a także lekkie zbroje skórzane, które nie krępowały ruchów. Spodnie, tak jak reszta ich ubioru, były czarne. Mieli też czerwoną pelerynę, swobodnie narzuconą na ramiona. Każdy miał również chustę, zasłaniającą dół twarzy, oraz kapelusz z szerokim rondem.
Jedynym, co ich różniło, było uzbrojenie. Jeden miał trójząb, drugi włócznie, trzeci topór o dwóch ostrzach, a ostatni, zapewne przywódca grupy, uzbrojony był w dwa sejmitary, obecnie złączone rękojeściami i tworzące jakąś inną broń.
Konto usunięte
Był pozytywnie zaskoczony uzbrojeniem i wyglądem elity. Z takimi ludźmi wampirzy lord nie musi się niczego obawiać.
-No, panowie. Idziemy?
Właściciel
Skinęli głowami i zaczęli poruszać się w umówione miejsce długimi i wysokimi skokami.
Konto usunięte
//co to za spajdermeny//
Ruszył za nimi w kierunku miejsca spotkania..
Właściciel
//Wojownicze Żółwie Ninja, madafaka!
No nie, ale na serio to jest Elita Ninja ze starszej wersji tego serialu :V//
Stali w szeregu pod bramą, razem z wielbłądami i Uzgorem, tutejszym mistrzem szermierki pośród Wampirów.
Konto usunięte
Podszedł bliżej Uzgora.
-Witaj, ruszamy odrazu?
Właściciel
Skinął głową, zasiadł na jednym wielbłądzie i ruszył przez otwartą bramę. Elita poszła w jego ślady, zajmując swoje wierzchowce, a Tobie pozostał ostatni wielbłąd.
Konto usunięte
Wsiadł na wielbłąda i ruszył za wampirem.
Właściciel
Zatrzymaliście się jakieś pięćdziesiąt metrów od zamkniętej już bramy.
Konto usunięte
Nic nie robił, domyślił się że czekają na Kas'ima
Właściciel
Owszem, ten jak zwykle pojawił się z przytupem, a mianowicie w fontannie piasku.
- Zawsze, tfu, musisz, tfu, tak robić? - zapytał zirytowany Uzgor, jednocześnie wypluwając piasek z ust.
Konto usunięte
- Udław się tym piaskiem. - Rzekł nieco poirytowany i wypluł z ust piasek.
Właściciel
Wampir uśmiechnął się i siadł an jednego z wielbłądów, a Wy wszyscy ruszyliście za nim.
Konto usunięte
// Co ja mam tu odpisać? Napisz coś więcej//
Właściciel
//Nie.
Czemu? Bo Ty nie musisz nic pisać, gdyż długa droga przed Wami. Będę kontynuował na Plugawych Ziemiach.//
Chromolony kucharz. Ogórek czekał już jakieś półtorej godziny za obiadem, a ten kurna się nie pojawia. W innej okazji by odpuścił, ale niestety już zapłacił. Przynajmniej jest na czym zawiesić oko, a przez kaptur nie widać dokładnie jego spojrzenia. Wygryw. Nie obserwował jednak kobiet za długo i często zmieniał kierunek spojrzenia. Byłby przegryw, gdyby któraś to zauważyła.
Właściciel
Jak na razie nikt nie zwraca na Ciebie uwagi, łącznie z kucharzem, który nadal nie dostarczył Ci jedzonka.
-Ja chromolę, znowu.
Tym razem jednak musiał się powstrzymać od zabijania, ponieważ w tym mieście ma jeszcze nienaganną reputację.
Właściciel
No i powstrzymanie się od zabijania przyniosło efekt, gdyż karczmarz w końcu wręczył Ci posiłek, za który uprzednio zapłaciłeś.