Właściciel
Wyżej nie, ale lokal miał piwnicę.
Właściciel
Ciemno, bardzo ciemno, a przed Tobą schody. Dosłownie.
Wszedł po cichu na schody.
Konto usunięte
Zerwał zlecenie i udał się prosto do szczurzej dzielnicy zadowolony, że zarobi.
Właściciel
Bulorwas:
Idziesz cicho, ale nie zmienia to faktu, że nadal jest ciemno.
Bóbr:
Trafiłeś tam. Ulice pełne były śmieci, zdechłych i żywych szczurów, zdziczałych psów, żebraków i bezdomnych.
Nic na to nie poradzi. Idzie dalej.
Konto usunięte
Nie lubił przebywać w takich miejscach, przyzwyczaił się do luksusów u Baryxa. Podszedł do pierwszego lepszego bezdomnego .
-Słuchaj, słyszałeś tu może o jakimś gangu kieszonkowcow? Zapłacę za informacje. - Szepnął do biedaka.
Właściciel
Bulorwas:
No, w sumie to mógł, bo pewnie z czegoś co zostało w domu, można zmajstrować jakąś pochodnię.
Bóbr:
Poderwał się z miejsca na wieść o zapłacie.
- O którym gangu dokładnie? - zapytał.
Szukał wszystkiego co możliwe. Nawet jeśli nie przyda się do pochodni.
Konto usunięte
-Nie wiem, ale jest na ich zlecenie. Ponoć ich tu ostatnio widziano. Jakie są tu znane szajki?
Właściciel
Bulorwas:
Masz jakieś szmaty i drewno. Może się nadać, ale jeśli zapalisz.
Bóbr:
- Ale tu jest wiele takich złodziejskich gangów. - odparł. - Bez nazwy, to ja nic przydatnego nie powiem.
Konto usunięte
Spojrzał na zlecenie, była tam nazwa gangu?
Obwiązał szmatę w okół czubka drewna. Wziął jeną strzałę i sztylet zaczynając pocierać przy "pochodni" grot i ostrze.
Właściciel
Bóbr:
Niestety nie.
Bulorwas:
No i udało Ci się zrobić prowizoryczną pochodnię.
Wszedł z zapaloną pochodnią i wyciągniętym sztyletem, gdyż jedną reku z łuku nie będzie strzelał do piwnicy.
Właściciel
Schody ciągną się dość głęboko, ale w końcu trafiłeś na ich koniec. Tam też były zamknięte drzwi, za którymi musi znajdować się piwnica.
Konto usunięte
-Cholera....Podaj nazwy tutejszych gangów.
Właściciel
Bulorwas:
Ustąpiły bez większego problemu.
Bóbr:
- Ukryte Szczury, Długie Palce i jeszcze jeden, którego nie znam.
Konto usunięte
-Co wiesz o tych długich palcach?
Rozejrzał się po piwnicy przygotowując pochodnie i sztylet do walki.
Właściciel
Bóbr:
- To jeden z większych gangów, okradają każdego tutaj, a czasem zapuszczają się do innych dzielnic miasta.
Bulorwas:
Piwnica była zastawiona skrzyniami i beczkami, a Chochlików nie widać.
Przeszukał ostrożnie najbliższą sobie skrzynię.
Właściciel
Bóbr:
- Największy gang, kroją każdego, gdzie chcą i kiedy chcą.
Bulorwas:
Nic w niej nie było.
Sprawdzał kolejne beczki i skrzynie
Właściciel
Gdy tak sprawdzałeś jedną z beczek, otrzymałeś cios w tył głowy.
Odwrócił się z przygotowaną pochodnią i sztyletem do walki.
Konto usunięte
-A ten gang, którego nie znasz... Wiesz chociaż cokolwiek o nich?
Właściciel
Bulorwas:
Nikogo tam nie było.
Bóbr:
- Jak ich nie znam, to chyba wiadomo, że nic o nich nie wiem, nie? - burknął.
Dalej przeszukiwał skrzynie tym razem ostrożniej
Konto usunięte
-Dobra, długie palce. Gdzie mogą mieć siedzibę, lub gdzie rekrutują? Cokolwiek?
Właściciel
Bulorwas:
Niemalże od razu, gdy się odwróciłeś otrzymałeś kolejny cios w tył głowy.
Bóbr:
- Żyją na ulicy. Jak każdy tutaj.
Konto usunięte
-Znasz jakiegoś członka? Gdzie ich mogę znaleźć? Dam Ci dziesięć sztuk złota za dokładne informacje.
Sprawdził czy nie ma jakiegoś jedzenia w ubraniu;
Właściciel
Bulorwas:
Kawałek chleba.
Bóbr:
- Wyglądasz na bogacza. - odparł. - Pokręć się tu kwadrans, a sami znajdą Ciebie.
-Chcecie trochę chlebka? Jest taki smaczny.
Powiedział.
Konto usunięte
-Tak zrobię. - Rzucił mu pięć sztuk złota i zaczął spacer po dzielnicy.
Właściciel
Bulorwas:
Powiedziałeś to, jakoś brak odezwy z ich strony.
Bóbr:
Spacerujesz, co nie jest szczególnie przyjemne. A do tego nikt Cię nie okradł.
Wyjął chleb z kieszeni i pomachał im w powietrzu
Właściciel
Możesz nim nawet podrzucać i robić inne fajne sztuczki, a i tak się nie ruszą, dopóki nie odejdziesz na znaczą odległość.
Nie położy chleba na ziemi nawet jeśli zależało by od tego jego życie. Od zawsze szanował pożywienie które z trudem zdobywał. Wiedział już co zrobić. Poszukał kawałków drewna i jakiś sznurków.
Konto usunięte
Spacerował tak i rozglądał się.
Właściciel
Sznurka nie znalazł, ale jeśli chodzi o drewno to mógł zwyczajnie zniszczyć jakąś skrzynię.
Zniszczył beczkę, gdyż zazwyczaj są zrobione ze słabej jakości desek
Właściciel
I tym sposobem pozyskałeś swoje drewno.
Wziął mniejszy kawałek, nabił na sztylet, podpalił go pochodnią.
-Chodźcie tu!