Właściciel
Najtańsze zaczynały się od czterdziestu sztuk złota. Przystawki, zaczynały się od czterdziestu sztuk złota.
Konto usunięte
Wybrał jakieś normalne tanie jak na tę karczmę danie.
Właściciel
A więc pieczeń z wielbłąda, za sześćdziesiąt sztuk złota.
Konto usunięte
-Poproszę pieczeń z wielbłąda i... - W tym momencie obejrzał jakie są piwa i wina.
Właściciel
Piwo tylko jedno, bo i z miejscowych drożdży, ale win o wiele więcej.
Konto usunięte
Jakie było najtańsZe wino?
Właściciel
O smaku tutejszych cytrusów, kwaskowate i pomarańczowe, za 20 sztuk złota, za kieliszek.
Konto usunięte
-I wino o smaku pomarańczowym... - Dokończył składać zamówienie.
Właściciel
//Kolor pomarańczowy, a smak cytrusów, choć nie wiem czy robi to jakąkolwiek różnicę.//
Karczmarz kiwnął głową i wysłała jakiegoś chłopaka do kuchni, by przekazał dane, a on sam wziął się za spisywanie zamówienia od innego klienta. Gdy skończył i ten zapłacił zwrócił się do Ciebie, byś zrobił to samo.
Konto usunięte
Zapłacił osiemdziesiąt sztuk złota.
Właściciel
Zabrał, a Tobie pozostaje znaleźć stolik i czekać przy nim na swój posiłek, bo przy ladzie siedzieć nie wypada. Pewnie dlatego, że i miejsca brak.
Konto usunięte
W takim rozejrzał się za wolnym stolikiem, ewentualnie z wwolnym krzesłem. Chętnie z kimś usiądzie.
Właściciel
Wolnych stoików nie brakło, więc mógł biesiadować sam. Ale wolne krzesła też były, więc mógł się spróbować do kogoś dosiąść. Inną sprawą jest to, czy ktoś Ci na to pozwoli.
Konto usunięte
Czy jakiś klient się czymś wyróżniał, do kogo mógł usiąść?
Właściciel
Nie, raczej nie było tu nikogo takiego.
Konto usunięte
W takim razie usiadł sam i czekał na posiłek.
Właściciel
A więc siedzisz i czekasz.
Konto usunięte
A więc siedział i czekał.
Właściciel
W końcu przyniesiono Ci talerz z pieczenią i kieliszek wina. Pachnie i wygląda wyśmienicie, więc nic tylko przystąpić do konsumpcji.
Konto usunięte
Wziął się za zjedzenie pieczeni, następnie popił winem. Gdy skończył udał się do pałacu a do konkretnie do pokoju z niewolnicą.
//mogę opisywać seksy?//
Właściciel
//Gratuluję, własnie miałem pisać o wejściu pewnej osoby do karczmy, ale Ty zje**łeś to perfekcyjnie.
A co do pytania: Powiedzmy, że tak, ale postaraj się nieco hamować. A jeśli napiszesz tylko coś w stylu "włożył, a po krótkiej chwili wyciągnął" to mogę zagwarantować, że gość złapie chorobę weneryczną.//
Konto usunięte
//nie podoba mi się ta choroba..//
Jednak wciąż jadł pieczeń i delektował się smakiem.
Właściciel
//Masz cholerne szczęście, bo po drodze do domu, zastanawiałem się jak zabić Ci postać.//
Wypiłeś już większość wina i byłeś w połowie pieczeni, gdy do karczmy weszła kobieta. Lecz nie byle jaka...
Piękna, wysoka i smukła, o jasnobrązowych włosach, których końcówki były nieco jaśniejsze. Ubiór mógł kosztować tyle, ile kilkunastu, albo i kilkudziesięciu niewolników. Najwidoczniej była tu stałym bywalcem, bo inni witali ją skinieniami głowy, a także czuła się tu dość swobodnie. Problemem było jednak to, że nie mogła znaleźć sobie miejsca.
Konto usunięte
//aż taki jestem zły? :c //
Obejrzał dziewczynę, spodobała mu się. Potraktował ją wzrokiem w stylu "Usiądź tu, pani"
Właściciel
Ona chyba tego nie zauważyła i Cię minęła. Może stare, dobre, zagadanie mogłoby pomóc?
Konto usunięte
Spojrzał na kobietę, nieco zdenerwowany.
-Może tu pani usiądzie, hm?
Właściciel
Wzruszyła ramionami i usiadła naprzeciw Ciebie, z racji braku lepszego miejsca.
Konto usunięte
Spojrzał jej w oczy.
-Mogę znać twe imię, pani?
Właściciel
- A może najpierw zdradzisz swoje? - odparła pytaniem na pytanie.
Konto usunięte
-Eh... Garaalt, miło mi - Odpowiedział krótko.
Właściciel
- Mina, nawzajem. - odparła, lekko się uśmiechając.
Konto usunięte
Uśmiechnął się lekko.
-Co porabiasz w mieście, hm?
Właściciel
- Mieszkam tu od zawsze. - odparła, wyraźnie urażona tym, że możesz jej nie kojarzyć.
Konto usunięte
-Cóż, ja... Nieważne. Co zatem robisz takiego że Cię nie widzę w mieście, hm? Mogę wiedzieć gdzie pracujesz?
Właściciel
- Czy uważasz, że upadłam tak nisko, by brudzić sobie dłonie pracą? - spytała, zupełnie wzburzona, i podniosła głos. Widać, że teraz zje**łeś.
Konto usunięte
-Oh, proszę wybaczyć... Na szczęście ja też tak nisko nie upadlem... Ale proszę się tak nie burzyć, po prostu... Na zbyt wielu ludzi wpadłem w Ur, nie mam co do nich ufności...
Właściciel
Pokiwała głową i chyba się uspokoiła.
Konto usunięte
//w Ur jest szlachta, ta?//
Właściciel
//Nie, Baryx ma tytuł Lorda tylko dla beki.//
Konto usunięte
//śmieszek z niego :V//
-Pani jest szlachcianką, jak mniemam?
Właściciel
Sprawiłeś, że tym pytaniem odrzuciłeś ją tak, że odeszła od stołu. Natomiast ty poczułeś silny ból głowy, tuż pod czaszką. Sprawił, że padłeś na stół, czego Twoja rozmówczyni nie mogła nie zauważyć.
- Och... Stało się coś panu? - zapytała i zbliżyła się do Ciebie. Ty natomiast poczułeś jedno: Głód. Zdałeś sobie sprawę, że nie piłeś krwi już dość długo, a taka głodówka może być dla młodego Wampira nieprzyjemna w skutkach, albo i śmiertelna. Niemniej, gdy kobieta podeszła, poczułeś wielką potrzebę zatopienia krwi w jej szyi. Na przeszkodzie stali jedynie inni bywalcy karczmy, którzy mogli nasłać na Ciebie straże, Inkwizycję, albo i coś jeszcze.
Konto usunięte
-Nic, nic...- Miał wielką chęć wypić jej krew ale nie mógł tego zrobić przy innych ludziach. - M-Może mi pani pomóc?
Właściciel
- No cóż, ja... spieszę się do pałacu, więc może ktoś inny... - próbowała się wymigać, ale nikt nie miał zamiaru Ci pomóc, więc tylko zrezygnowana pokiwała głową. - Dobrze. Co mam zrobić? - spytała.
Konto usunięte
-Mogłaby pani mnie doprowadzić do pałacu lorda Baryxa ? -Zapytał z wzrokiem błagającego.
Właściciel
Już wcześniej się zgodziła, więc nie miała wyboru.
Konto usunięte
//ale ja powiedziałem co ma zrobić...//
W takim razie z pomocą tajemniczej kobiety udał się do pałacu.
Właściciel
No i odprowadziła Cię pod strzeżoną bramę.
Konto usunięte
-Mina, mogłabyś mnie odprowadzić prosto do pokoju? Fatalnie się czuję... Prosze..