Właściciel
Przewróciła oczyma i weszła do pałacu, tylko nie wiedziała, gdzie jest ten cały pokój.
Konto usunięte
Powiedział jej gdzie jest pokój, zaraz gdy weszli uderzył ją w potylnice. Prawdopodobnie powinna zemdleć.
Konto usunięte
Niewolnicę jeśli tu nadal była zabił i schował do szafy. A Minę przywiązał do łóżka i założył knebel. Wbił swoje kły w jej szyję i zaczął delektować się krwią.
Właściciel
Wykonałeś wszystkie rzeczone czynności i nikt Ci nie przeszkadzał.
Jednak nawet nie zauważyłeś, gdy Baryx wszedł do Twojej komnaty, chwycił Cię za kark, aż poczułeś, że kości mogą zaraz pęknąć i odrzucił Cię od niej, a Ty potężnie uderzyłeś w ścianę. Lord pochylił się nad kobietą i zbadał jej puls. Gdy był pewien, że nie żyje, odwrócił się ku Tobie i gniewnie warknął:
- Ty cholerny psi synu z pustyni! Przyjąłem Cię pod własny dach, przemieniłem w równego sobie, nauczyłem Magii Ognia, a Ty mi się tak odpłacasz?! Nie, nie chodzi o tę niewolnicę, lecz o nią. - rzekł i przerwał, by wskazać na trupa na łóżku. - Nawet śmieć z rynsztoka dobrze wie, czym jest tu karana śmierć szlachcianki, zwłaszcza z najważniejszego domu w mieście! A że ostatni raz była widziana z Tobą, to cały gniew jej rodziny zleci na mnie. A jeśli tak się stanie, to możesz być pewien, że doświadczysz katuszy, jakie mój Mistrz zaplanował specjalnie na takie okazje! - rzekł i cedził wolno każde ze słów groźby, a w miarę wzrastania jego gniewu, jego ręce otoczyła ognista łuna. - Co masz na swoje usprawiedliwienie i czym przekonasz mnie, żebym nie wypatroszył Cię od razu i nie wyrzucił na ulicę?
Konto usunięte
//już mi wkładasz nóż w plecy a ja ttylko chciałem żeby wypił odrobinę krwi :v//
Sam nieco był przestraszony i nie wiedział co powiedzieć.
-Ja...Ja....Wybacz mistrzu... Ale... Ja tego nie kontroluję... Daj mi drugą szansę, zrobię co zechcesz! -Krzyknął niczym niewolnik proszący o łaskę.
Właściciel
- Miejże godność i przestań skomleć! - warknął, ale zgasił płomienie. - Trupa niewolnicy można porzucić w rynsztoku, nie będzie to nic niezwykłego. Jednak ze szlachcianką będzie trudniej. Jakieś pomysły?
Konto usunięte
Wstał i otrzepał się, chwilę pomyślał ale na nic nie wpadł.
-Powiedz tylko z jakiego rodu pochodzi i tak dalej. I gdzie jest siedziba tego rodu, muszę coś wiedzieć.
Właściciel
- Nie. Nie musisz. - odparł. - Zbyt wiele hańby mi dziś przyniosłeś. Na razie wystarczy. Dopóki sprawa nie przycichnie, nie chcę widzieć Cię poza obrębem pałacu.
Konto usunięte
-Tak, tak... A gdyby tak upozorować moją śmierć i połączyć to jakoś z tą szlachcianką?
Właściciel
- A niby jak mielibyśmy to zrobić?
Konto usunięte
-Nie wiem, ty tu jesteś lordem, który jest wszechwiedzący, nie? A zresztą... - Machnął ręką i zaczął kierować się w stronę wyjścia z pokoju. -A... Co robimy narazie z tymi ciałami?
Właściciel
Pstryknął palcami, a po chwili pojawiła się dwójka Drowów, każdy w czarnym stroju, z kuszą na plecach, sztyletami przewieszonymi przez pas i jataganami przy pasie.
- Uprzątnijcie to. - rzekł Lord. - Wiecie co robić.
Skrytobójcy posłusznie kiwnęli głowami i jeden zabrał ciało szlachcianki, a drugi niewolnicy, a po chwili niemal dosłownie rozpłynęli się w powietrzu. Również sam Lord opuścił Twoja komnatę. Żyjesz, co można uznać za plus. Ale to, że Baryx trzyma dwójkę drowich zabójców optymizmem już nie napawa, zwłaszcza że straciłeś sporo w jego oczach. Chyba warto by to jakoś odkręcić, nie?
Konto usunięte
Chętnie by to odkręcił, tylko nie ma pomysłu jak. Udał się do łaźni, umył się i wrócił do pokoju. Sprawdził czy są tu jakieś książki warte przeczytania.
Właściciel
//Chyba jednak nie zrozumiałeś o co mi wtedy chodziło...//
//Nie widzę by coś dziwnego działo się w Ur.
Właściciel
Bóbr:
A co mogło być "wartym przeczytania," przynajmniej według niego?
Bulorwas:
Zatrzymano Cię jednak przed bramą. Strażnicy legitymowali tam właśnie karawanę kupiecką, więc musisz trochę poczekać.
Konto usunięte
Coś o magii, rasach lub historii Ur .
Właściciel
Bóbr:
O tym było sporo, nawet po kilka książek na jeden temat.
Bulorwas:
- Imię, nazwisko, miejsce pochodzenia, status społeczny i cel przybycia do miasta? - spytał jeden ze strażników, gdy wreszcie nastała Twoja kolej.
-Edward Smith z Wsi Kalova. Jestem kawalerem i przybyłem spotkać swoją miłość, nauczyć się magii i znaleźć przygodę.
Konto usunięte
Przeczytał książkę choćby o hobbitach.
Właściciel
Bulorwas:
Strażnik przepuścił Cię, a wrota do tego niebezpiecznego, ale też pięknego i egzotycznego miejsca, jakim było Ur, stały otworem.
Bóbr:
A więc przeczytał i nie dowiedział się wiele nowego.
Konto usunięte
Sięgnął po książkę z historią Ur. Otworzył i zaczĄł czytać pierwsze strony.
//opisz te strony chce sie czegoś dowiedzieć.//
Wszedł do miasta. Rozejrzał się za jakąś karczmą.
Właściciel
Bulorwas:
Skojarzeniem z Ur była właśnie karczma, zaraz po niewolnikach, więc akurat tych było tu pełno, od eleganckich lokali dla szlachty po brudne nory dla najgorszych straceńców, wyrzutków i mętów pustyni.
Bóbr:
Szacuje się, że Ur zostało założone ponad osiem wieków termu. Choć trudno w to uwierzyć, zwłaszcza patrząc na wspaniałą zabudowę miasta, to w tym miejscu znajdowało się obozowisko koczowników, którzy postanowili tu osiąść, głównie przez bliskość oaz, a w związku z tym źródeł wody, pożywienia i dochodów, gdy zatrzymywały się w nich kupieckie karawany z najróżniejszych rejonów Elarid.
To właśnie głosiły pierwsze strony owej księgi.
Szukał czegoś pomiędzy. Lokalu dla wędrownych łowców potworów czy czegoś takiego.
Konto usunięte
Czytał następne strony aż do momentu przerwania mu tego na przykład przez lorda.
//pisz skróty najważniejszYch wpisów//
Właściciel
Bulorwas:
Akurat łowcy potworów mieli tu spore wzięcie, z racji takich potworów jak pustynne rekiny, Giga Scorpio, watahy piaskowych wilków czy inne monstra, więc dość szybko znalazł karczmę bez nazwy, ale za takową mógł służyć łeb okazałego pustynnego rekina zawieszony nad drzwiami.
Bóbr:
Ten jednak mu nie przerywał, a dalsza lektura nie wnosiła nic nowego. Przynajmniej w wypadku tej konkretnej książki.
Konto usunięte
Sprawdził tytuły innych książek.
Właściciel
Bulorwas:
Wyglądem nie odstępowała od żadnej innej karczmy w Elarid. Jedynym co ją wyróżniało, byli klienci. Najróżniejszych ras, lecz jednego zawodu: łowcy potworów. Na ogół zbrojni w łuki i kusze, lekkie pancerze, różnego rodzaju szable, miecze, jatagany, włócznie, oszczepy, noże i topory. Każdy z nich miał już wiele blizn i innych "pamiątek," a więc wyglądałeś tu właściwie jak gówniarz i nowicjusz.
Bóbr:
Szukanie książek przerwało Ci pukanie do drzwi.
Usiadł przy ladzie.
-Kufel mocnego piwa.
Powiedział barmanowi
Konto usunięte
Usiadł na łóżku.
-Wejdź...
Właściciel
Bulorwas:
Karczmarz zmierzył Cię spojrzeniem.
- Pięć złota.
Bóbr:
Ktoś popchnął do drzwi, a do pokoju weszła trójka ciężko opancerzonych strażników Lorda.
- Lord kazał pana stąd zabrać.
Dał mu należność.
-Wiesz gdzie mogę nauczyć się jakiegokolwiek rodzaju magii?
Zapytał pijąc piwo
Konto usunięte
-Mhm...- Wstał i udał się za strażnikami.
Właściciel
Bulorwas:
- U Magów. - odparł, zgarniając złoto. - To chyba oczywiste, nie?
Bóbr:
Zaprowadzili Cię prosto pod wejście do komnaty Wyklętego. Najwyraźniej dalej musisz iść sam.
-A gdzie takowych znajdę?
Powiedział pijąc piwo
Konto usunięte
Gdy stanął przed wejściem poczuł że to nie będzie miła rozmowa, był dosyć niepewny. Ale wszedł do komnaty, ukłonił się przed Wyklętym.
-Wzywałeś mnie, mistrzu...?
Właściciel
Bulorwas:
- Wszędzie, w Ur jest ich pełno. - odparł karczmarz, nieco zdziwiony Twoją niewiedzą.
Bóbr:
- Owszem. - odparł, gdy zauważyłeś jego ślepia w mroku oraz poczułeś woń mokrej gleby, rozkładających się zwłok i zaschniętej krwi. Ciekawe czemu to własnie rozkładające się zwłoki przeważały w tym bukiecie woni?
-Jestem tu nowy i dopiero zaczynam przygodę. Chciałbym się uczyć u najlepszych.
Wyjaśnił.
Konto usunięte
-O...O co chodzi? - Nieco się bał, chciał jak najszybciej zakończyć sprawę.
Właściciel
Bulorwas:
- A co ja jestem? Księga magicznej, pie**olonej wiedzy?!
Bóbr:
- Myślałem, że Ty mi to powiesz. - odparł Wyklęty. - Więc...?
-"Księga magicznej pie**olonej wiedzy" nie ma raczej miejsca w naszym wymiarze, więc nią nie jesteś.
Właściciel
- To po ch*j się mnie o takie rzeczy pytasz?
-Myślałem że kogoś znasz! Kogoś kto poszukuje uczniów!
Wyjaśnił lekko wkurzony
Konto usunięte
-Baryx kazał mi tu przyjść, ja nie wiem o co chodzi... M-Myślałem że ty wiesz.
Właściciel
Bulorwas:
- Weź spi***alaj! - odparł, również zirytowany. - Sam se szukaj Magów! Dlaczego, ku*wa każdy, pyta zawsze karczmarza? Nie jestem żadnym przewodnikiem po mieście. Jak masz z tym problem, to wypi***alaj!
Bóbr:
- Czemu ją zabiłeś? - rzekł prosto z mostu.