Właściciel
Bóbr:
- Już? - spytał pierwszy ożywiony przez Ciebie Szkielet, nerwowo przebierając kościstymi palcami po swoim toporze jednoręcznym.
Ty, on i tuzin innych Szkieletów, Twoich Szkieletów, zasadziliście się na szlaku handlowym prowadzącym do Ur, pół dnia od najbliższej oazy i dzień od samego miasta. Rozkazy były jasne: Miałeś przejąć ze swoimi wojakami drugiej świeżości całą karawanę, wybić wszystkich z wyjątkiem jakiejś kobiety potrzebnej Twemu przełożonemu, i wrócić do miasta. Zadanie prosto, choć Lord Baryx miał pewnie coś do ukrycia, jak zawsze.
Konto usunięte
-Nie. Czekamy na karawanę. Wybijamy każdego oprócz kobiety. Każdy rozumie?
Właściciel
- Yyy..., ale której kobiety? - zapytał inny Szkielet.
- A jak będzie ich dużo? - dodał inny, całkiem przytomnie jak na zdechlaka.
Konto usunięte
-Nie musicie wiedzieć jaka kobieta. Po prostu jak...E... Kobiety ogluszajcie, nie zabijać. Damy radę, spokojnie.
Właściciel
Teraz wyraźnie zrozumieli, a na horyzoncie widać dwa powozy, a z ich przodu i tyłu jedzie po dwóch jeźdźców na wielbłądach.
Konto usunięte
-Zajmijcie się powozami. Ja zajme sie jeźdźcami. Ruszać sie! - Podbiegl odrobinee bliżej jeźdźców, poslal w w jednego kulę ognia a u drugiego spowodował bardzo silny ból serca.
Właściciel
Jeden spadł z wierzchowca, trzymając się za okolice serca, a drugi zrobił to samo, tyle że trzymał się za twarz, która po zderzeniu z kulą ognia, twarzy już nie przypominała.
Konto usunięte
Jeśli jego słudzy zatrzymali powozy rozkazał im wejść do nich i obezwladnic przebywajacych tam ludzi.
Właściciel
Był im ciężko, bo z jednego wysypało się czterech ludzi uzbrojonych w bułaty i włócznie, eliminując tyle samo Szkieletów. Również dwójka jeźdźców z tyłu dała o sobie znać, za pomocą łuków wyłączając ze starcia drugiego.
Konto usunięte
Spowodował silny ból jąder u jeźdźców, a reszte którzy wyszli postarał sie spopielić
Właściciel
Udało się z jeźdźcami, spadli z wielbłądów, ale szybko podnieśli się i zaczęli strzelać, teraz w Ciebie, dla odmiany. Z czterech pozostałych strażników zabiłeś dwóch, reszta zaczęła walkę ze Szkieletami tak blisko, że jeśli spróbujesz pozbyć się ich, zniszczysz też Szkielety.
Konto usunięte
Posłał kule ognia w stronę jeŹdźców, wyjął miecz i pomógł szkieletom atakując jednego w brzuch mieczem a drugiego swoimi szponami smoczej ręki w szyję.
Właściciel
Dałeś radę wystrzelić tylko jedną kulę ognia, która i tak chybiła, ale chociaż wrogom skończyły się strzały. Wyjęli więc zakrzywione miecze jednoręczne i dołączyli się do starcia.
Pierwszy przeciwnik sparował cios, ale drugi padł ranny, szybko dobity przez Szkielety.
Konto usunięte
Przeciwnika który sparowal cios kopnął a następnie zaczął wyprowadzać szybkie atakki.
Właściciel
Przebiłeś się przez jego obronę, a on złapał się za szerokie rozcięcie na twarzy. Zaczął krzyczeć, ale szybko przestał, gdy ostrze przecięło mu gardło.
Konto usunięte
Spróbował zorientować się w sytuacji.
Właściciel
Cztery Szkielety walczące z dwoma świetnie wyszkolonymi wojownikami. Chyba wiadomo, jak to się skończy.
Konto usunięte
Spróbował spowodować u nich ból głowy, wtedy prawdopodobnie stracą koncentrację i to będzie dobry moment żeby uderzyć. Tak też zrobil, zaczął atakować wojowników zaraz po użyciu magi.
//napiszesz jakiegoś posta do karczmarza?
Właściciel
//Mam już fabułę, ale nie chcę zaczynać tak inwazyjnie, więc zacznij sobie i rozegramy to od nowa.//
Udało się, a Szkielety pozbyły się ich bez Twojej pomocy.
Konto usunięte
Rozkazał szkieletom przeszukać jeden powoz, on wszedl do drugiego z mieczem w ręku.
Właściciel
Tenże powóz był pusty, nie licząc zapasów jedzenia i wody na drogę.
Konto usunięte
Wyszedł z niego i wszedł do drugiego
Konto usunięte
Wyszedł z niego i wszedł do drugiego
Właściciel
Dwukrotnie go opuściłeś i dwukrotnie wszedłeś do drugiego, w którym siedziała jakaś kobieta, mała dziewczynka i mężczyzna w strojach typowych dla lokalnej szlachty.
Konto usunięte
Pociągnął dziewczynkę za włosy do siebie i wyjął miecz.
-Teraz mili Państwo wyjdziecie z powozu i posluchacie co mam do powiedzenia, jasne? - Wyszedł z powozu z dziewczynką. Rozkazał szkieletom złapać szlachcicow i ewentualnie czymś ich związać.
Właściciel
Wywlekli ich z powozu, ale nie związali, bo nie było czym. Niemniej, trzymali tak mocno, jak tylko mogły trzymać Szkielety.
Konto usunięte
-Jak masz na imię, mała? - Spojrzał na dziewczynkę nadal trzymając ją za włosy, zaraz po odpowiedzi spytał także o imie o nazwisko szlachciców.
Właściciel
Wszyscy milczeli, pewnie ze strachu.
Konto usunięte
-Radzę zacząć mówić. Jesteście w kiepskiej sytuacji - Przerzucil wzrok na kobietę. - Wasze imiona natychmiast. Jesteście spokrewnieni? -Przyłożył dziewczynce miecz do gardła.
Właściciel
Nadal milczeli, nadal ze strachu, choć teraz nie mogłeś być pewien, czy przed Tobą.
Konto usunięte
Popchnąl dziewczynkę w strone szlachty następnie odwrócił się żeby sprawdzić czy nic za nim nie ma, ot tak dla pewności.
Konto usunięte
Podszedł do mężczyzny, i tak po prostu uciąl mu głowę. Kobietę uderzył, urwal kawałki ubrania żeby wyglądała bardziej na niewolnice aniżeli szlachcianke.
Właściciel
Facet padł martwy, kobieta nadal wygląda na szlachciankę, świadczy o tym biżuteria i same rysy jej twarzy.
Konto usunięte
Zerwał jej biżuterię .
-Słuchaj no. Pójdziesz ze mną do miasta. Nie próbuj uciekać, to nic ci się nie stanie. Jasne?
Właściciel
Zerwałeś jej większość biżuterii, ale gdy zabrałeś się za pierścienie, spróbowała się wyrwać i uciec.
Konto usunięte
Uderzył ją w brzuch i kontynuował zrywanie biżuterii.
Właściciel
Udało Ci się, jedynie jeden sygnet nie chciał zejść.
Konto usunięte
-No... Teraz słuchaj uważnie kobieto. Idziesz ze mną do pałacu lorda Baryxa. Nie próbuj sztuczek, jasne? Wtedy przeżyjesz jeszcze wiele dni...
Właściciel
Pokiwała głową, na znak zgody.
Konto usunięte
Spojrzał na szkieletów.
-Zostaniecie tutaj. Pilnujcie dziewczynki. - Udał sie z kobietą doo miasta.
Właściciel
Więc czeka Cię około pół dnia drogi.
Konto usunięte
Nie przeszkadzało mu to. Szedł dalej do miasta.
Właściciel
No i trafiłeś pod główną bramę.
Konto usunięte
Jeśli nie było żadnych problemów udał sie prosto do pałacu.
Właściciel
Były problemy, bo strażnicy nie byli ślepi, głusi i pozbawieni systemu nerwowego, więc zapytali o Twoją towarzyszkę.
Konto usunięte
-Uratowalem ją od bandytów, którzy najechali jej powóz...
Właściciel
- To niech się przedstawi i powie coś o tej wspaniałej akcji ratunkowej. - rzekł kpiąco strażnik, niezbyt pewien twojej wersji wydarzeń.
Konto usunięte
-Lepiej mów o tej akcji ratunkowej... - Szepnął i spowodował maly ból w sercu.