Kantyna w Mos Eisley na Tatooine

Avatar antekk5
- Nie żal się do cholery, że nie masz lepszych zasług od nas, a ciesz się, że w ogóle coś wykonałeś w tej bitwie. - powiedział do Rezora i wrócił do duszenia Alice. To była dość przyjemna czynność.

Avatar
Brodacz
-Mówiłem do siebie, widzę że lordowie mnie nie lubią

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
- Bo... Oh! Oooohhh! Sobie...Oohh!.. Palce... Aahhhh! Połamiesz... Oohhh! - Wyrzuciła pomiędzy kolejnymi jękami. Głośność już nie wzrastała za to modulowała się częstotliwość. Od bliższych piskowi do pochrapywań.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
Wrócił do grupy widząc, że Alice i Bulbator dobrze się bawią, Razor nadal narzeka na wszystko i wszystkich, Klon i jego kolega domaga się pieniędzy a Xezus stoi przed nimi z zmumifikowaną głową jedi. Słysząc kolejny głos od Razora posłał go za pomocą mocy w stronę ściany

Avatar samex
CT-1027
-A tak w ogóle Panie oficerze-zwrócił się do oficera który mu towarzyszyl przez ten cały czas od mos eisley do zabicia jedi.- skąd u diabła ma pan miecz świetlny?

Avatar
GrandAutismo
Xezus
Wtem Xezus słysząc Klona Odwrócił się i przerwał posyłanie Razora na ścianę, natychmiast w stronę oficera i rzekł już powoli wracając do swojego tonu lekko rozbawionego
-Kim Pan jest?

Avatar antekk5
- Kiedyś sobie wzmocnię moje cybernetyczne ciało. Niech będzie. - odparł, puszczając Alice. Schował ręce za plecami i spojrzał na trofeum Xezusa.
- To będzie świetne trofeum, przyjacielu. - odparł zadowolony.

Avatar
Brodacz
Pułkownik Rezor dalej siedzi na piachu i nie interesuje się oficerem jak wszyscy, żołnierz to żołnierz, byleby pomagał imperium

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
- Będę czekać. - Puściła mu oczko zaraz po zakończeniu wydawania arii spazmatycznych, orgazmowych jęków.
- Wracając do poważnych tematów to co z tym statkiem tego pana tutaj? - Wskazała wzrokiem na truchło Jedi poległego w tej walce.

Avatar antekk5
- Powinniśmy wytropić statek, a potem uszkodzić go. Możnaby przejąć taki statek i wykorzystać we flocie Imperium. W przeciwnym wypadku statek należy zniszczyć.

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
Wyszła na zewnątrz i spojrzała w niebo szukając jakiegoś statku na firmamencie. Możliwe że miał jakieś specjalne dyrektywy albo załogę jaka będzie chciała upewnić się co z ich kompanem co daje szansę na przechwycenie.

Avatar
Brodacz
-A może zamiast go uszkadzać by go tak trochę zmodyfikować, to znaczy jak pilotować umiem tak na mechanice się niezbyt znam, ale zawsze lepiej coś ulepszyć niż choćby lekko zepsuć

Avatar Rafael_Rexwent
// Najpierw to go trzeba zlokalizować co też próbuję zrobić. Tylko czekam na decyzję GMa czy w ogóle go widzę. //

Avatar antekk5
- Jeśli uda nam się przechwycić taki statek, ale przypadkowo go uszkodzimy, to będzie trzeba go najpierw naprawić, a potem wprowadzić ulepszenia.

Avatar
Brodacz
//Tak wiem, ale to jest tak jakby kontynuowanie rozmowy o tym zanim się go znajdzie// Statek nie jest widoczny, ale może da się z nim nawiązać jakiś kontakt, to znaczy bez załogi nikt nie odpowie, ale bez załogi też daleko nie poleci, z taką rozmową może uda się jakoś ustalić lokalizację

Avatar
GrandAutismo
Xezus
-Nie mamy do tego sprzętu. Jak wróci to możemy kombinować, ale raczej teraz nie będziemy mogli go przechwycić. Wezwiemy techników imperium i niech oni się tym trudzą. My mieliśmy zabić jedi i to zrobiliśmy...
Podszedł do Bellatora i szeptem się go zapytał
-Może zostawimy Razora tutaj i po prostu odlecimy?

Avatar antekk5
Kiwnął głową w geście aprobaty do pomysłu Xezusa.
- Jest uciążliwy, nie oszukujmy się. Zostawmy go tu. Pozostaje jednak kwestia klona i oficera. - szepnął.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
-Oficer mi śmierdzi... Klon? Zwykły klon.
Odparł także cichym tonem głosu

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
Cóż, pora wejść do gry ale na razie tylko deczko uchylając drzwi, a nie wywalając je z zawiasów. Opcja z nawiązaniem łączności brzmi nieźle. Dlatego zmrużyła oczy wchodząc w stan niemożliwy do osiągnięcia i zarazem zrozumienia przez wszystkich pozostałych.
- Tu jednostka WFR typu Łowca. Czerwony Kod Medyczny. Powtarzam, Czerwony Kod Medyczny. Potrzebne zaangażowanie do ewakuacji personelu ciężko rannego. - Powoli i wyraźnie wypowiadała każde słowo głową omiatając obszar nieba nad sobą. A przynajmniej tak to wyglądało z perspektywy wszystkich. W praktyce wysyłała na ograniczonej przestrzeni sfałszowany komunikat alarmowy odnośnie ewakuacji medycznej rannego personelu. Jeśli załoga bądź cokolwiek na okręcie należącym do Jedi go odbierze to powinien łyknąć haczyk jakoby pozycja oraz treść komunikatu pokrywała się z wiedza o jego kompanach.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
Przymrużył oczy patrząc na to co Alicja czyni. Mimo, że wygląda to śmiesznie to jednak wydaje mu się, że akurat korzysta z mocy. Nie musi już ją o to wypytywać bo jest tego w pełni świadom. Tortury i tak pewnie by na nią nie podziałały, więc założył rękę na rękę oraz obserwował scenę wyczekując na efekt

Avatar antekk5
Uczynił podobnie, chowając ręce za plecami i obserwując, co się stanie po komunikacie wydanym przez Alice.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Benedictus wziął swój płaszcz i wyszedł na zewnątrz. Wiedział, co właśnie zrobił. Pokazał, że jest użytkownikiem Mocy. Wątpliwe jest, że Sithowie od tak mu po prostu odpuszczą, powiedzą "Hej stary, dobra robota!". To komplikuje sytuację. Jak jeszcze klona mógłby przeciągnąć na stronę swojej organizacji rewolucyjnej, to Sithowie zetną łeb Benedictusa jak tego Jedi, jeśli tylko wspomni o obaleniu Imperium. Nawet podstępne przeciągnięcie ich jest mało prawdopodobne. Nie są klonami zaprogramowanymi, aby służyć dowództwu... W końcu się zorientują, co robią. No nic. Czas Benedictusa chyba nadszedł. Żegnaj życie. Było spoko.
Powolnym krokiem szedł i obserwował, co się dzieje na zewnątrz.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
Zawiązał przy pomocy włosów głowę niedoszłego szarego Jedi na swoim pasie, zzturchnął Bulbatora jeszcze raz wskazując na Benedictusa i rzekł przytłumionym głosem
-A co z tym panem Oficerem? Wiedziałem, że śmierdzi, ale nie spodziewałem się mocy po nim. Niby mieliśmy upolować jednego Jedi, ale dwójka będzie fantastycznym dodatkiem do mojej kolekcji. Jeśli mikrofala się dowie, że mogliśmy zabić bądź przeciągnąć dwóch jedi a tego nie zrobiliśmy to zapewne znów dostanie ataku padaczki i będzie potrzebował inhalatora

Avatar antekk5
- Naszym celem był tylko Jedi, którego zabiliśmy. Z jednej strony nie chciałbym zabijać tego oficera, bo nam pomógł, z drugiej jednak strony skoro jest wrażliwy na Moc, oznacza to, że może być dla nas zagrożeniem. Cholera wie, co jeszcze ma w zanadrzu. - szepnął do Xezusa.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
-Pomógł nam to fakt, ale możemy spróbować go przekabacić. Dołączy do inkwizycji i będzie po problemie. Vader się nim zaopiekuje itd itp. Nie wydaje mi się by należał do Jedi po kolorze ostrza i tym, że pomógł nam walczyć z tym idiotą. Nadal się zastanawiam jak on odkrył, że losowy biedak, który zapukał do jego drzwi był Sithem. Użyłem przecież alchemii Sithów do tego! Cholera. Mam nadzieję, że jeśli nas zaatakuje ten oficer to też nie będzie miał takich dziwnych umiejętności

Avatar antekk5
- Nie wiem, jakim cudem odkrył to, że jesteś Sithem mimo użycia alchemii Sithów, ale przekabacenie go na stronę Imperium może być dobrym pomysłem. W razie odmowy będziemy zmuszeni go zabić.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
-Roger roger. Kto się tym zajmuje?

Avatar antekk5
- Zdaje mi się, że jesteś potężniejszym Sithem, więc ty powinieneś się tym zająć. Jeśli coś pójdzie nie tak, to dołączę do walki.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Benedictus usiadł na piasku i przyłożył ręce do twarzy. Zaczął rozmyślać o tym, co tu właśnie zaszło. To było naprawdę dziwne. Ale jednak zrobił to, czego mu brakowało od dawna - walczył mieczem świetlnym. Cóż, wie co go teraz czeka. Sithowie pewnie w tej chwili dyskutują co z nim zrobić. A on. Co ma uczynić? Uciec? Ale gdzie, jest pośrodku dupy, nic tu nie ma. Ucieczka nie wchodzi w grę. A zatem, jeśli postanowią go zabić, będzie musiał walczyć o życie. Problem w tym, że ich jest dwóch, a on jeden.
Trzeba czekać...

Avatar
GrandAutismo
Xezus
-Przechwalasz mnie, ale jasne. Nie ma problemu. Potrzymasz mi dyńkę. Urwanie głowy z nią!
Zażartował i rzucił delikatnie głowę w jego stronę.
-Uważaj bo gryzie
Poprawił swoją szatę, która była w jednym miejscu przerwana gdyż pozostał jeszcze ślad po ostrzu Jedi na jego ramieniu. Ranę udało mu się zasklepić przy pomocy sił witalnych niedoszłego przeciwnika. Nie zamierzał zdejmować kaptura gdyż ochrona przed piaskiem musi być. Pierdzielony piasek. Podszedł znów swoim zwyczajnym skocznym krokiem w stronę Jajek Bendyktyńskich i rzekł
-Cóż. Zapomniałem się panu przedstawić. Jestem Xezus. A pan?
Wystawił rękę w stronę swojego rozmówcy zapewne w znaku przywitania się

Avatar antekk5
Złapał głowę Jedi rzuconą przez Xezusa, a następnie chwycił ją za włosy.
- To były udane łowy. - pomyślał zadowolony.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Wstał i otrzepał się z piasku. Czy właśnie teraz wyda wyrok? Tak ma się zakończyć jego życie? Szkoda, liczył na coś lepszego. Na przykład w stylu Titanica. No nic, uścisnął rękę Sithowi, żeby nie było, że jakiś z niego jakiś nieufny ku*as.
- Benedictus - powiedział słabym głosem.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
-Po twoim głosie wnioskuję, że Czegoś się obawiasz Benedictusie? Spokojnie. Ja nie gryzę tylko połykam w całości...
Zażartował jeszcze raz, ale wrócił do swego poważnego wywodu. Ton nadal miał wesołkowaty
-Mam wrażenie, że mogłem zauważyć jak korzystasz z mocy i czerwonego miecza podczas walki z tym szarakowatym jedi. Więc bądź tak dobry i Powiedz mi... Nie wyglądasz ani na Sitha ani na Jedi ani także na Mrocznego Jedi, szarego, różowe czy Moc wie jakiego tęczowego....
Machnął wolną dłonią i dokończył lekko mocniej ściskając jego dłoń zmieniając niespodziewanie swój ton głosu na gardłowy i nieprzyjemny do słuchania, przybliżając swoją twarz bliżej jego głowy
-Kim jesteś i jaki masz cel w pomaganiu nam?

Avatar Rafael_Rexwent
// Brodacz pls. Bo oni zdążą wyjść na piwo po drugiej stronie globu i wrócić nim mi odpiszesz :( //

Avatar antekk5
// Spokojnie, na Orlenie coś ci kupimy :V //

Avatar Burger2004_09
Właściciel
- Heh - uśmiechnął się słysząc żart rozmówcy - Tak, używam Mocy i mam miecz świetlny. Jednak już dawno zrezygnowałem z nazywania siebie jednym z tych dwóch tytułów. Sam siebie po prostu nazywam użytkownikiem Mocy. Wy możecie mnie już jakoś zaklasyfikować. A czemu pomagałem? - prychnął - Ten szarak od razu mi się nie podobał, jak tylko znalazł się w kantynie. Wyczułem, że chce zabić mnie i klona za naszą małą rozmowę o Jedi. Prowadzę tu mały interes i nie mogę pozwolić na to, żeby jakąś Jedpi**a zagrażała mi i moim pracownikom. I tak samo temu klonowi. Z resztą nie powiecie mi, że im więcej ludzi do zabijania takich karaluchów tym lepiej jest niepoprawnym stwierdzeniem.

Avatar samex
Tor 27
-Pozwolę sobie wydać teorię jeżeli inkwizytor pozwoli. Moim zdaniem ten człowiek najprawdopodobniej był w zakonie ale do czasu o czym świadczy jego historia gdzie został oficerem republiki. Sądzę że mógł zostać wyrzucony z zakonu choćby za uczciwość albo nie słuchanie tych pseudo-pacyfistów. Nie każdy Jedi został przecież w pełni zindotkrynowany przez zdrajców. Niestety pewnie doszło do dużego nie porozumienia kiedy nadszedł rozkaz 66 w wyniku, którego nasz przyjaciel został uznany za jedi ze względu na dawną affilację. Z pewnością też udało się zabić mu Inkwizytora w obronie własnej co wyjaśniałoby miecz świetlny. Gdyby był Jedi jak najbardziej pomógłby naszemu adwersarzowi. Fe pewnie uprałby mi mózg. Jego lojalność wobec imperialnego reżimu została udowodniona kiedy nam pomógł w walce z tym psem.-Tor próbował coś zmyślić by wszystko to logicznie uzasadnić, miecz świetlny Benedictusa oraz moc. Ten człowiek nam pomógł i nie zasługuje na śmierć.
-Dodatkowo pewnie bał się że nadal będzie się polować na niego za przynależność do zdrajców.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
Mruknął i przyznał rację Benedyktosowi oraz zignorował klona.
-Masz pewien poprawny punkt widzenia, ale myślę, że masz przed nami coś do ukrycia. Co pan sprzedaje bo może pan zszyłby moje ubranie na przedramieniu... Hmm? Bo widzi pan. Mam pewną propozycję nie odrzucenia. Sam osobiście chciałbym pana zostawić w spokoju, ale pewna wściekła mikrofala potrzebująca inhalatora zabiłaby mnie i mego towarzysza gdyby dowiedziała się, że oprócz zatłuczenia jedi mieliśmy okazję przekabacić kogoś na Ciemną stronę mocy. Jeśli pan odmówi nie będę miał innego wyboru niżeli pana zabić... A i tak myślę, że drobne przesłuchanie będzie potrzebne nawet jak pan się zgodzi. Może od razu pan rzeknie mi na ucho całą prawdę to pominiemy nieprzyjemną część?

Avatar
Brodacz
Alice udało nawiązać się łączność ze statkiem, dzięki czemu mogła poznać jego lokalizację, teraz tylko trzeba rozszyfrować komendy

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
Znając położenie namierzonej jednostki próbuje określić jak daleko od niej samej się znajduje, w którym kierunku i na jakim pułapie.
Zaczyna też deszyfryzację otrzymanej odpowiedzi zwrotnej przy okazji utrzymując wydzielone w procesie komutacji łącze. Dzięki temu może wciąż porozumiewać się z namierzoną jednostką bez konieczności wysyłania wiadomości w eter licząc, że akurat na nią natrafi.

Avatar
Brodacz
Pojazd znajduje się na orbicie planety, kod jest prosty, bo zawiera trzy litery trzeba zabrać się za odgadywanie ich, na pewno na końcu jest o

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
Trzyliterowy kod... Cholera. DIO? PIO? Nie. To musi być jakiś skrótowiec podobny do tych jakimi sama się posługiwała.
Kończył się na O. Optical? Opressor? Statek szarego Jedi jako, że sam on był z paru tysiącleci temu też musiał być tak stary.
Tak! Operational. To by miało tutaj największy sens. Tylko co mogło tam operować? Coś wyjątkowego? Oprogramowanie. Broń. A może po prostu eksperyment? Tak, to jest to. Musi zaryzykować. Nie wiedziała ile miała prób ale postawiła na jedną kartę. Najwyżej w razie niepowodzenia będzie go gonić.
- Nadaję kod zapytujący. Powtarzam, nadaję kod zapytujący. - Wysłała pakiem połączeniowy po czym nadała sam kod, który jak miała nadzieję będzie słuszny.
- ExO. Powtarzam E.X.O. - Według jej mniemania to skrót od Experimental Operational System. Jako że na S w kodzie miejsca nie było to postawiła na dwie pierwsze.

Avatar
Brodacz
Statek się aktywował i odblokował

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
- Proszę o wdrożenie procedury VL obok mojej pozycji. - Wydała komunikat do jednostki. VL czyli po prostu najprostsze w świecie zejście do pionowego lądowania.

Avatar
Brodacz
Statek zaczyna powoli schodzić w dół

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
No cóż, czeka aż zejdzie do pułapu zero czyli osiądzie na piasku obok nich. Jednocześnie cały czas obserwuje czy wszystko idzie zgodnie z założeniem i by w razie czego ostrzec kompanów, że zaraz na miejsce gdzie sobie przycupnęli spadnie duży statek. Ona była bezpieczna bo wprost zaznaczyła o lądowanie obok niej.

Avatar
Brodacz
-Jak myślisz ile to może zająć?

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
// Zakładam, że pyta ją pułkownik. //
- Nie wiem jakie ma silniki repulsorowe. - Odpowiedziała cały czas spoglądając w niebo. Nie można było ukryć, że była bardzo ciekawa jak wygląda ściągnięty na dół statek.

Avatar
Brodacz
//Tak, innej mojej postaci tu nie ma//

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Benedictus
- Z chęcią państwu o sobie opowiem, ale może nie tu? Stosunkowo niedaleko mam dom po rodzicielach. Może porozmawiamy przy alkoholu, jak dżentelmeni?

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Burger2004_09
Właściciel: Burger2004_09
Grupa posiada 2837 postów, 26 tematów i 19 członków

Opcje grupy Star Wars - ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Star Wars - Between History [PBF]