Kantyna w Mos Eisley na Tatooine

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
Chrząknęła i przewróciła oczami. Towarzysze najwyraźniej mają w paru miejscach elementarne braki. I to rażące zważywszy na wykonywane przez nich w Imperium misje.
- Macie jeden antyczny złom oraz wysoce prawdopodobne, że frachtowiec i dwa myśliwce z nadajnikami pozycyjnymi Imperium. To standardowe działanie jakby się nie ufało podwładnym, do tego ciche i nieświadome.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
- Mam ARC-170. Nie wiem natomiast co z moją małą armią. Mieliśmy może z 20, może 30 myśliwców z wojen z Konfederacją. Jednak większość poszła ostatnio do modernizacji. Więc obecnie na Waszych usługach z mojej strony może się znaleźć tylko mój osobisty myśliwiec.

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
- 20-30 myśliwców. - Powtórzyła do siebie i zachichotała.
- Jak pan pilotuje samotnie ARC-170 to wtedy liczyć go należy jako nie w pełni sprawnego. - Rozłożyła ramiona przez co piersi lekko opadły powabnie falując.
- No i myśliwcami się wywalcza przewagę powietrzną, a nie zajmuje bazę.

Avatar antekk5
- Co w takim razie proponujesz? Bo widzę, że będziemy musieli zdobyć coś więcej, niż myśliwce. Przydałyby się transportowce i być może niszczyciele, tylko skąd mielibyśmy je wytrzasnąć? Ze Sluis Van?

Avatar samex
Tor
-Nie jestem znawcą w tej kwestii ale czy poza transportowcami nie przydadzą się Bombowce? Choćby Y-wingi? Nie muszę chyba tłumaczyć że przydadzą się do eliminacji obiektów naziemnych, które z pewnością będzie trzeba zniszczyć.

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
- To już zależy od tego czy chcecie działać skrycie nawet przed Imperium czy takimi działaniami kierować na was oko odpowiednich służb. - Na nowo założyła ręce po czym przeniosła wzrok na klona.
- Przydać by się przydało pewnie i bombardowanie orbitalne. - Parsknęła. - Kluczem jest zrozumienie tego co macie oraz co możecie realnie uzyskać, a następnie wymyślenie pod to koncepcji. - Usiadła nieco znudzona na jednej z niedziałających konsol i zaczęła machać zwisającymi nogami nucąc sobie piosenkę. Potencjalnie obcą ale klon mógł ją niemalże od razu rozpoznać - niezapomniane, charakterystyczne brzmienie hymnu Republiki.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
Jako, że ciągle siedział w milczeniu na ziemi i słuchał uwag towarzyszy powiedział w końcu.
-Widzicie. Wojny zawsze były, są i będą. To fakt i temu nie przeczę. Muszę powiedzieć, że zgadzam się z Alice. Powiedziałem z resztą, że atak musi zostać przewleczony. Przygotujmy się i dopiero wtedy. Myślę, że gdybyśmy ożywili z powrotem fabryki droidów i stworzyli efektywny łańcuch dostaw, który dostarczałby surowce do tejże fabryki to byłoby perfekcyjnie. Jednakowoż. Vader oraz spółka zapewne zastanawiają się co robimy. Dlatego postuluję byśmy się rozdzielili. Jeśli Tor się zgodzi to mógłby lecieć razem z Benediktusem przygotować jego wojsko na atak. Ja, Alice i Bellator wrócimy na statek by zeznać Vaderowi z naszej misji. Będziemy w stale w kontakcie i spróbujemy zasilić ciebie Benedykcie w Imperialne wyposażenie. Oczywiście w takich ilościach by Palpatine nie mógł się zorientować. Czyli nici ze statków. Pukawki oraz tego typu rzeczy wchodzą w grę. Zrobimy to na spokojnie i dopniemy plan na ostatni guzik. Jakieś uwagi?

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Nie skomentował swojego osobistego błędu. Mógłby go poprawić, ale nie chce...
- Zajęcie Sluis Van będzie bardzo ryzykowne, ale w wypadku powodzenia niezwykle efektywne. Można w razie czego zająć jeszcze inne stocznie należące do KDY. Ehh, gdyby Gwiezdna Kuźnia jeszcze istniała...

Avatar
GrandAutismo
//Alexa play Traitors Requiem!

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
Kręciwszy z niedowierzania głową zeskoczyła zgrabnie z konsoli i podeszła do Benedikusa uważnie się mu przyglądając. Co chwila przechylała się i pochylała obserwując go pod różnymi kątami z wyrazem głębokiej zadumy. Na koniec wydała wyrok.
- Za przeproszeniem ale jest Pan poje**ny.

Avatar antekk5
- Nie mam więcej pytań. Będę czekał na zewnątrz. - odparł krótko, a następnie wyszedł z okrętu.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
-Benediktusie. Z całym szacunkiem, ale czy podczas walki nie użyłem zbyt głośnego krzyku mocy?

Avatar Burger2004_09
Właściciel
- Wygląda na to, że tak... Głowa wciąż mnie pobolewa - złapał się za nią.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
-No to wszystko jasne? My będziemy chyba się zbierać. Nie wiem jeszcze czy powiedzieć Vaderowi prawdę o tym pułkowniku czy wcisnąć mu kit, że został zabity przez jedi?
Wstał z ziemi i poprawił swoją szatę a główki lekko się zakiwały na jego pasie. Najwidoczniej ząb pułkownika Żyletkowa oderwał się od reszty i spadł na ziemię.

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
- Czyli chyba pora w końcu porzucić kamuflaż. - Rzuciła z przekąsem. Spodobała jej się ta swoboda, bo przecież wszystko jest lepsze od munduru Imperium.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
- Lepiej wcisnąć ten kit - powiedział - Albo że wpadł do ruchomych piasków czy coś.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
-Roger roger
Odczepił głowę pół-główka od swojego pasa a ona potoczyła się trochę po mostku lecz w pewnym momencie po prostu się zatrzymała zgodnie z prawami fizyki.
-Bywajcie i bądźcie zdrów.
Powiedział i otworzył drzwi na korytarz prowadzący od mostka do wyjścia przez liczne pokoje i pokoiki okrętu bądź statku cywilnego. Nie wiedział czy ten stateczek ma jakiegoś gnata a jak już to w jakim stanie?

Avatar Burger2004_09
Właściciel
- Bywajcie.
Benedykt usiadł na fotelu pierwszego pilota. Musiał trochę odpocząć. W sumie głowa nieźle boli. Dopiero po chwili zorientował się, co powiedział kilka minut temu. Co on w ogóle miał na myśli... Przy okazji zapoznał się trochę z pulpitem Ćmy. Co za grat...

Avatar samex
Tor
-Cóż wygląda na to że teraz pracuję dla Pana-powiedział ze spokojem do Benediktusa. Nareszcie ma robotę oraz ponowny sens walki za coś.
-Za ile godzin będziemy wyruszać sir?

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
Oh, czyli już się zwijają do domu do Sapiącego Zorro. A było tak przyjemnie.
- No to żegnam pana nieustraszonego klona oraz urodziwego, acz nieco je**iętego pana oficera. - Zaszczebiotała dając w międzyczasie obydwojgu po całusie w policzek po czym radośnie wybiegła z mostka i obracając się jeszcze na progu pomachała po raz ostatni, posłała całusa, a potem zniknęła z pola widzenia dwójki pozostałej na mostku.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
Pokazał im jeszcze znak otwartej dłoni jakoby się żegnał i wyszedł tuż po Alice zamykając za sobą drzwi. Oczywiście zaczął się kierować do wyjścia ze statku

Avatar antekk5
No cóż, mógł się pożegnać, ale najwidoczniej o tym zapomniał. Niemniej, Bellator poszedł za swoimi towarzyszami, chowając po raz kolejny swoje ręce za plecami.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Westchnął głęboko.
- Wkrótce będziemy wyruszać - powiedział do klona - Może nawet polecimy tym złomem. Są tu niezwykle ciekawe rzeczy - wyciągnął spod płaszcza holokron Szarego Jedi - Możliwe, że jest tu więcej takich rzeczy. Mam do ciebie prośbę: idź do ładowni i poszukaj więcej czegoś takiego. Jak widzisz są te niewielkie przedmioty, najczęściej w kształcie sześcianu lub piramidki. Jeśli znajdziesz coś takiego przynieś to tutaj. Zaraz do ciebie zejdę- wstał z fotela i uklęknął na podłodze, kładąc holokron przed sobą. Rozpoczął medytację, aby otworzyć holokron i dowiedzieć się, co jest w środku.

Avatar Brodacz
Moderator
Benedictus odleciał, jednak bóle mu przeszkadzają

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Starał się skupić na medytacji. Wielokrotnie przeszywał go ból, choć nie w stanie samej medytacji. Myśli tylko o holokronie. Bóle spycha na drugi tor. Otwórz się... Otwórz się...

Avatar antekk5
Gdy tylko dotarł do imperialnego okrętu, Bellator otworzył go, aby następnie wejść na mostek i usiąść na jednym z foteli, lecz nie był to z żaden foteli pilotów. Gdy usiadł, oparł swoją głowę o lewą rękę, jakby miał zaraz zasnąć. Była to iście męcząca, a zarazem ekscytująca misja, której pewnie nigdy nie zapomni do końca swoich dni. Chciał się uśmiechnąć, ale nie mógł ze względu na jego cybernetyczne ograniczenia.

Avatar Brodacz
Moderator
Z wielkimi problemami, ale holokron się uchylił, jeszcze chwila i może się otworzyć

Avatar
GrandAutismo
Xezus
Sam wkroczył na statek i powiedział do samego siebie albo do wpół przytomnego Bellatora
-Widzę, że Bellator raczej odpada jako drugi pilot, więc chyba ja będę zmuszony do tej funkcji.
Odsunął krzesło drugiego pilota i usiadł za stanowiskiem. Zanim odlecą postanowił jeszcze założyć nogę na nogę i schować ręce w swojej szacie jak mnich i sam także lekko schylił głowę jakby zasnął jednakże był w pełni wybudzony i czujny.

Avatar antekk5
- Po prostu jestem zmęczony tą misją. Lećmy już na Venatora, chciałbym mieć to już za sobą.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Kontynuuje medytację. Tak niewiele brakuje...

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
Amatorzy... Jako że para Sithów czym prędzej popędziła ku ciepłemu sadzając swoje dupy na siedzeniach jej pozostała brudna robota, a mianowicie oględziny zewnętrznego poszycia jednostki. Nuż ktoś zamontował pluskwę, pułapkę aktywowaną rozruchem silników bądź inną niespodzianką?

Avatar
GrandAutismo
Xezus
Może by to zrobił gdyby był obeznany w sprawach okrętów czy innych statków. Był amatorem w tych kwestiach i jakoś się z tym nie krył. Wiedział głównie tylko to co potrzeba jednak krzyknął do Alice jedną kwestię. Sam zaczął przygotowywać statek do lotu w międzyczasie. Głównie tylko w zakresach tego co mógł zrobić drugi pilot.
-Tylko nie usuwaj niczego co było już w okręcie kiedy przylatywaliśmy.

Avatar Brodacz
Moderator
Udało się, otwarty

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Powoli kończy medytację i otwiera oczy. Sprawdza zawartość holokronu.

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
Obchód nie wykazał niczego "nadprogramowego" więc weszła jako ostatnia na pokład jednostki zamykając za sobą trap oraz właz. Potem usadowiła się na miejscu pierwszego pilota i dokończywszy rozpoczęte przez Xezusa procedury startowe podniosła maszynę z powierzchni planety. Leciwe już repulsory rzężały ledwo krzesząc z siebie moc niezbędną do unoszenia pojazdu w górę.
- Czyli wracamy do Czarnego Pana, tak?

Avatar antekk5
- Yhy. - odparł zmęczony. - A potem medytacja i spanie.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
-Tak.
Odpowiedział krótko po czym przyjął pozycję gotowości. Wyjął swoje ręce z rękawów i obejrzał wszystkie sterowniki oraz panele, sprawdzając czy wszystko jest w dobrym stanie.
-U ciebie wszystko w porządku?

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
- Przecież możesz się przespać w trakcie lotu w nadprzestrzenii. - Odpowiedziała Cyborgowi.
- W jak najlepszym. Przynajmniej na tyle na ile pozwala stan techniczny tego rzęcha. - Stwierdziła mając na myśli chociażby ciągłe, minimalne drżenia sterów. Czuć zużycie elementów. Ale hej, na razie działa!

Avatar antekk5
- I pewnie prześpię się w trakcie lotu. Obudźcie mnie, kiedy będziemy się zbliżali w kierunku Venatora.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
-Mimo, że za cholerę się znam na okrętach czy tam statkach to mogę powiedzieć, że technicy musieli się mocno obijać przy konserwacji tej latającej konserwy.
Trochę nietrafne porównanie bo zgniecenie tego okrętu uczyni z ich konserwy, ale to tylko drobny szkopuł. Cieszył się z obranego obrotu spraw. W końcu będzie mógł zrealizować swoją wizję. Mimo, że szaloną bo szaloną, ale odważną i według niego słuszną wizję nowego ładu galaktycznego.

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
- Nie chwal dnia... - Rzuciła widząc jak komputer nawigacyjny się zawiesił. Delikatne pacnięcie wywołało tylko lawinę różnobarwnych pikseli. Pomogło dopiero drugie, ździebko mocniejsze przyłożenie. Ekran zaskoczył prezentując zegar odliczający do skoku nadprzestrzennego na wprowadzone już wcześniej koordynaty.
Gdy wszystkie liczby zeszły do zera Alice pociągnęła za dźwignię, a wtedy hipernapęd głośno zabuczał, zaś gwiazdy widoczne przez szybę w kokpicie zamieniły się w świetliste smugi.

Avatar antekk5
Położył swoje dłonie na klatkę piersiową i zasnął, zmęczony tym, co się działo na misji.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
-Nie wiem czemu miałbym Chwalić dzień przed zachodem słońca jeśli nie powiedziałem niczego co mogłoby wskazywać na wychwalanie. Patrząc na stan maszyny będę zmuszony złożyć wizytę u techników, którzy zajmują się tym gruchotem.
Zaczął rzucać kątem oka raz na aparaturę raz na przestrzeń gwiezdną. Słyszał, że zderzenie dwóch myśliwców w tej przestrzeni może wywołać olbrzymią eksplozję. A zderzenie dwóch niszczycieli zniszczyć całą planetę..

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
- Mówiłam do siebie, złotko. - Uśmiechnęła się lekko, sprawdzając odczyty. Wyglądały stabilnie, standardowy autopilot prowadził ich z ogromną prędkością przez wszechmiar kosmicznej pustki. Miała nadzieję, że Imperium przynajmniej mapy nadprzestrzenne regularnie aktualizowało. Kolizja z cieniem masy byłaby ostatnią rzeczą jaką mogliby sobie wymarzyć. I ogółem ostatnią w ich życiu.
- Bardziej mnie zastanawia czemu Imperium w ogóle trzyma takiego złoma. Rozumiem zewnętrzny wygląd idealny dla tajnych misji ale chociaż bebechy winny być jak nie najnowsze to przynajmniej utrzymane na chodzie. Tak bardzo nienawidzą własnych podwładnych?

Avatar
GrandAutismo
Xezus
-Przypominam, że imperium jest zbudowane na filozofii bycia dupkiem i rządzone przez megalomana.
Położył swoje ręce na kolana uprzednio zdejmując kaptur gdyż spocił się już dostatecznie mocno a piasek raczej nie wejdzie mu w oczy teraz. Poprawił swoje włosy lekko niezbyt dokładnie i wrócił do obserwowania gdzie ich autopilot ich powiedzie.

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
- Trochę sobie popatrzysz. - Rzuciła wstając z fotela. Powoli i dokładnie się przeciągnęła jakby siedziała tam od wielu godzin.
- A teraz Pan wybaczy. - Delikatnie przeszła między fotelami w stronę wyjścia. Miała nadzieje, że ten statek posiada chociaż tak podstawową rzecz jak sprawny odświeżacz. Może i jest wytrzymała oraz niewrażliwa na warunki pogodowe to jednak wizualnie wyglądała deczko brudno. Niby piasek na całym ciele wystarczyło strzepnąć ale kąpiel to kąpiel.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
-Roger roger
Domyślił się o co dokładniej chodzi, więc obserwował w spokoju całą sytuację i czy autopilot w swojej podróży po galaktyce czegoś nie odku*wi. Sam chciałby się umyć. Niby medytacja pozwalała zaspokoić głód, potrzebę snu i pragnienie to żałował, że nie obejmuje także kąpieli. Zawsze lubił patrzeć na gwiazdy nie ważne czy był na planecie czy także w nadprzesteni sprawiały mu dużą satysfakcję.

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
Bingo! Znalazła drzwi oznaczone jednoznacznym symbolem, a chociaż standardowo przycisk otwierania nie wykazywał chęci współpracy to zachęcony solidnym uderzeniem pięści, od którego aż się wgiął, odpuścił nierówną walkę. Ze zgrzytem durastalowe drzwi się przesunęły tylko po to by ujawnić wymiecione dosłownie ze wszystkiego pomieszczenie. Gołe ściany z widocznymi odpryskami, błyskająca jarzeniówka na suficie... Cudownie..
- Co za grat! - Jęknęła zniesmaczona obecną sytuacją. No ale nie mogąc zrobić nic innego po prostu poszła w miejsce gdzie zostawiła wcześniej swój mundur imperialny. Wykorzystując dotychczasowe "ubranie" zdołała wytrzeć z grubsza ciało z piasku, a potem ubrała formalny uniform.
Na koniec otrzepała nieco strój i wróciła na mostek.

Avatar
GrandAutismo
Xezus
-Więc jest odświeżacz czy jednak nie?
Rzucił pytaniem będąc odwrócony w stronę Alice. Podczas jego pobytu niewiele się wydarzyło. Niewiele bo tak naprawdę nic. Znaleźli się dosyć blisko Venatora jednakże nadal trochę zajmie dotarcie do odległości przy której będą mogli spokojnie dokować. Nogi miał zaplecione na sobie a jego ręce były sformowane w jego ulubioną pozycję - piramidkę.

Avatar Rafael_Rexwent
Alice
- Jako pomieszczenie tak. A to, że jest puściutkie i odrażające w środku to już inna sprawa. Tylko robactwa tam brak. - Odpowiedziała zgodnie z prawdą siadając na powrót na fotelu pierwszego pilota. Szybki rzut oka upewnił ją, iż nie doszło do żadnej nieplanowanej zmiany. Mieli przed sobą jeszcze długi okres lotu.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Burger2004_09
Właściciel: Burger2004_09
Grupa posiada 2837 postów, 26 tematów i 22 członków

Opcje grupy Star Wars - ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Star Wars - Between History [PBF]