Adrian
Spojrzał na Nataszę lekko zażenowany.
Chyba sobie jakoś radzi.
Znów spróbował wstać
GrandAutismo
Natasza
Zasalutowała po rzymski.
-Wiedźmaku. Jeśli zdechnę to wiedz, że jesteś przystojny aczkolwiek niezbyt bystry bo atakujesz zwykłą siatkę.
Adrian
- Pie**ol się - Ale ma trochę racji. Jezu no, nie jego wina, nie chodził do normalnej szkoły to jest imbecylem.
Zabandażował ranę odciętym rękawem z bluzy i podszedł do Nataszy.
Spróbował użyć lekkiego Aarda, żeby zdmuchnąć te dziewczynki... czy czymkolwiek były teraz.
GrandAutismo
Natasza
-A chciałabym się w tej chwili przynajmniej się pie**olić.
//Płatny zabójca x płatny zabójca
Ta, tylko tego brakowało
Ej lol a tak anyway, jak Natasza była w stanie stwierdzić, że Adrian jest wiedźmakiem chędożonym, pierdołą i zakałą ludzkości skoro nie miał na sobie medalionu?
Znaczy, zostawmy tak jak jest tylko się po prostu zastanawiam//
GrandAutismo
//Oczka. Widziałaś kogoś z oczami kota. I wcześniej chyba miał medalion.
niemamnietu
Adrian:
Nie dało rady, tylko je przesunąłeś tak, że Natasza jest teraz twarzą na dół.
Natasza:
Nie czujesz ręki...
- Pewnie nie odbiegli za daleko, jakieś dziwne dziewczynki na nich wlazły. I tak, jestem cały. A jak z tobą? Bardzo krwawisz?
GrandAutismo
Natasza
-No, więc umrę zabita przez dziewczynki do których się spuszczają pedofile oraz spermiarze.
- Nie, rana jest powierzchowna.
Adrian
- Pewnie też tu zdechnę, jak cię to pocieszy - Nie wiedział co robić, więc po prostu pomógł jej wstać
- Tyle dobrze. - podszedł do niego. - Idziemy za nimi, czy wracamy?
niemamnietu
Adrian:
Spowodowało to tyle, że ciebie też zaczęło obłazić.
- Chodźmy. Warto łapać okazję, skoro są osłabieni, wpakuję im serię w łeb - ruszył za nimi z bronią w pogotowiu - Swoją drogą, czym ty jej wtedy prysnąłeś w twarz?
Adrian
Westchnął wku*wiony i próbował je zrzucić.
Był zbyt zmęczony na krzyczenie, no i prawie martwy do tego.
- Możesz wyjąć rewolwer? - Spytał Nataszy, może spróbuje to zestrzelić. Znaczy... To pewnie ch*jowy pomysł but still.
GrandAutismo
Natasza
-Nie. Dobra wybieraj. Umierasz z wykrwawienia, przez małe dziewczynki lub idziesz do tej pary gejowskie i czekasz aż wpakują ci kulkę w ryj. Przy opcji z dziewczynkami jest niespodzianka..
- W twarz? Wydawało mi się, że to zwyczajna woda, ale najwyraźniej nią nie była. Pewnie teraz gdzieś umierają w krzakach. - uśmiechnął się trochę niepokojąco, ale naraz uśmiech zmienił się w wyraz troski. - Mam jeszcze ten dziwny różowy płyn w zapasie. Reszta rzeczy została za nami.
niemamnietu
Adrian:
Próby zrzucenia tylko wszystko pogorszyły. Loli sięga ci już do klatki piersiowej.
Adrian
Po prostu znowu użył Ignii na dziewczynkach, które go oblazły.
Położył Nataszę na ziemi i spojrzał w kierunku, z którego biegli.
- Słuchaj - Znów spojrzał na Nataszę - Bez urazy, ale nie widzi mi się umierać, a oni tu idą. Ja mogę się poruszać, ty tak średnio więc arrivederci - Po prostu jej pomachał i uciekł wgłąb lasu.
GrandAutismo
Natasza
-Hmm. I znów to samo. Z trzeci raz. Może w innym świecie? Może
Idzie za tamtą dwójką. Próbuje na powonienie wyczuć gdzie poszli. No i był gotowy strzelić w nich serię jak tylko znajdą się w zasięgu jego karabinu maszynowego.
niemamnietu
Adrian:
Dobry plan. Gdyby tylko udało ci się użyć Igni. Dalej tu siedzisz.
Isaac:
Czujesz tylko loli.
Czyyyli oni też powinni tam być.
W końcu ich obłaziły wcześniej, co nie?
Szedł w tamtym kierunku wypatrując ich.
GrandAutismo
Natasza
-Ta... Umrzesz tu raczej ze mną :v
Adrian
Ok, ku*wa mać
Ignii się nie udało, to może zdjęcie Quena coś da. Bo w końcu wcześniej go nałożył, tak w razie czego ale żaden atak nie nadszedł, czyli znak dalej był nałożony
//Podstawowy Quen to tylko taka "powłoczka" wokół ciała wiedźmina, więc teoretycznie loli wspinały się po znaku, nie po nim
Z zdjęciem znaku, dziewczynki powinny spać I guess//
niemamnietu
Adrian:
Loli spadły ze znaku na ciebie. Czujesz się pochłaniany.
Isaac:
I są! Utknęli w loli.
Adrien szedł tuż obok Isaaca. Do pustego już pojemniczka z "wodą", wlał różowego płynu i taką broń trzymał mocno w rękach. A co mu tam.
Adrian
Ok ch*j
Nie umrze tak
Ani nie zostanie zabity przez żadnego z tych pedałów
Wyjął nóż i dźgnął się w szyję
Jak to mówią, yolo, i tak sam sobą gardził
Zatrzymał się i patrzył z odległości.
W sumie... nie miał co do nich strzelać.
Lolity wystarczająco dobrze ich zabijały.
Obejrzał się pytająco na Adriena.
- Jak myślisz, pomóc im umrzeć, hę?
GrandAutismo
Natasza
Pociągnęła go w głąb masy i sobie go cmoknęła. Nawet jeśli tego nie chciał.
//He's ded but ok
That was kinda sweet
//nekrofilia, nastąpił koniec świata
- Lepiej ich zostawmy. Nie wiadomo czy te małe stworki zaraz na nas nie przejdą.
- Słuszna uwaga.
No to zawrócili z powrotem.
- Dobra, no to gdzie teraz?
Moderator
//dawaj idźmy dalej z tą nekrofilią. Niech będzie wesoło//
GrandAutismo
//Ona pewnie już Zdechła. UwU
- Tam, gdzie nas nogi poniosą. To miejsce na pewno nie jest tak duże, jak się wydaje. Zaraz znowu się na kogoś natkniemy. Musisz odzyskać siły~
Pocałował go z zaskoczenia.
- To miejsce jest do reszty poje**ne.
Stwierdził oczywistość i szedł dalej.
Będzie miał w przyszłości spory problem.
Może nie będzie w stanie zabić Adriena.
A wtedy może będzie musiał sam siebie zabić, żeby ten masochista mógł przeżyć.
Ale najpierw musi dożyć aż zostaną tylko oni, bo przecież wcześniej tego nie zrobi.
Zaczerwienił się. - Idiota. - wrócił po torebkę, ciągnąc za sobą ten metalowy kijaszek.
Filizaneczkaherbaty
Febrione
- Szaman? Jesteśmy w pi**u zagrożeni. Przeje**ne. – szepnęła do chłopaka. Chwilę później zatrzymała się w okręgu i przykucnęła ciągnąc za sobą na dół, Szamana.
Moderator
Szaman
Położył się obok febry i rozejrzał się
Filizaneczkaherbaty
Febrione nasłuchiwała natomiast dźwięków, co nie było szczególnie trudne dla jej dobrego słuchu.
niemamnietu
Adrian:
Tylko, że nie możesz. Lolity za bardzo cię oblazły. Są już na nogach.
Isaac i Adrien:
No i jesteście w punkcie wyjścia.
Feb:
Ktoś się zbliżył.
Cały czas nie tracił czujności, próbując wyczuć ewentualną obecność istoty żywej. Nie chciał w końcu, żeby ktoś nagle znowu znalazł się za blisko. Trzymał karabin w pogotowiu - Dobra, to teraz ty wybierz w którą stronę idziemy - mruknął do Adriena.
niemamnietu
Isaac:
Coś jest w pobliżu.