Filizaneczkaherbaty
Jakkolwiek*//
Feb
Ruszyła do kręgu, z Szamanem, z którego przyszła.
Adrian
Oh cool
Teraz jak się odbezpieczało to cholerstwo, oto jest pytanie.
Jakby co ma jeszcze nóż, przynajmniej tym umie się obsługiwać.
W pobliżu nie słyszał żadnych hałasów, które wskazywałyby na to, że ktoś się zbliża, więc postanowił po prostu usiąść oparty o drzewo i odpocząć. Nie miał w planach szukać potencjalnych ofiar.
niemamnietu
Kociarz
Czujesz jak ból cię opuszcza. Życie z resztą też.
niemamnietu
Adrian
Powieki zaczęły same opadać. Zasnąłeś.
GrandAutismo
Natasza
Postanowiła odejść od punktu jej spotkania z aptekarzem.
niemamnietu
Natasza
Widzisz jakiegoś typa z bandażami i kogoś jeszcze.
Isaac
Coś się ruszyło po twojej lewej.
GrandAutismo
Natasza
Teraz się położyła na ziemi i próbuje się czołgać w stronę typa.
Właściciel
Ray
No to idzie dalej, jeśli jest, to po ścieżce, a jak nie to prosto przed siebie.
niemamnietu
Ray
Widzisz dużą skrzynie na środku niczego. Jest bardzo dobrze widoczna.
Właściciel
Ray
Obejrzał ją dokładnie dookoła. Lepiej się upewnić czy nie ma żadnych pułapek.
niemamnietu
Ray
Nic nie wygląda podejrzanie. Zwykła skrzynka z wielką kłódką na środku. Na szczęście kłódka jest otwarta.
Właściciel
[b]Ray[/n]
Uchyla lekko wieko skrzynki.
Kociarz
Lekcja 10 obozu szkoleniowego. Nie wolno się nam złamać w duchu
Próbuje wstać
niemamnietu
Ray
W środku był wielki język i para oczu. Skrzynia szybko cię zaatakowała.
Szaman i Febra
Doszliście tam, gdzie szliście.
Kociarz
Może jesteś silny duchem, ale masz słabe, zmarznięte ciało, które już zaczęło umierać.
Adrian
Szybko się otrząsnął.
Fuck organizmie, co ci odpi***ala, teraz ci się spać zachciało?
Wstał i rozejrzał się dookoła.
Może trzymanie się jednego miejsca nie jest najlepszym pomysłem...
Ruszył wgłąb lasu. Szedł normalnym tempem, ale ostrożnie stawiał kroki, cicho i spokojnie jak scoia'tael elo
Właściciel
Ray
Odskoczył, natychmiast strzelając z miniguna.
No to idzie z Adrienem ścieżką.
Miał ten karabin maszynowy w pogotowiu.
Plus gotowy był w razie czego użyć kagune.
niemamnietu
Adrian
Dalej było dużo cierni. I chyba nawet trujących.
Ray
"Skrzynia" natychmiast się zamknęła unikając ciosu.
Isaac i Adrien
Wyszliście na jakąś małą polankę. Nikogo tu nie było, ale był wcześniej. To oczywiste.
Właściciel
Ray
- chłopie, jesteś brzydki! - zaczął rozstrzeliwać skrzynię z miniguna.
niemamnietu
Ray
Wystrzelałeś wszystko, a "skrzynia" dalej stała, tylko trochę uszkodzona.
Właściciel
Ray
- ale z ciebie słodziak - stwierdził pogardliwie, po czym poszedł dalej.
niemamnietu
Ray
"Skrzynia" idzie za nim.
Właściciel
Ray
- a ty co? Kumpli nie masz? - spojrzał na mimika.
niemamnietu
Ray
- Niezbyt. - odpowiedział mimik
Właściciel
Ray
Jak widać mimik był mądrzejszy niż się spodziewał.
- jak ci na imię?
niemamnietu
Ray
- Jestem Ray McCloud, a ty?
Adrian
Przykucnął przy cierniach i bliżej się im przyjrzał.
- Zaraza Szlag - Wymamrotał pod nosem i wstał.
Nie przejdzie tędy, może jest jakaś ścieżka dookoła?
Właściciel
Ray
- dziwny zbieg okoliczności, nazywam się dokładnie tak samo! - spojrzał na skrzynię zaskoczony.
niemamnietu
Adrian
Nie było żadnej drogi, w końcu ktoś musiał się natrudzić, żeby to tu wyhodować. Ciernie bowiem rosną dokładnie, nie na dziko. Nie wyglądają za to na trwałe.
Ray
- Heh, nieźle. Tak w ogóle to co tu robisz?
Właściciel
Ray
- zamknęli mnie tu i kazali walczyć na śmierć i życie. Dobrze że mam pokaźny arsenał broni - zaśmiał się.
niemamnietu
Ray
- Nieźle. Mogę jakoś pomóc?
Właściciel
Ray
- jesteś chodzącą kuloodporną skrzynią, dlaczego miałbyś się nie przydać? Z dobrą taktyką mógłbyś wymordować całą armię - uśmiechnął się. - Dobrze że jesteśmy sojusznikami
niemamnietu
Ray
- Nie powiedziałem, że chcę walczyć. - powiedział oburzony
Adrian
Jasna cholera, i tak za każdym razem.
Sprawdził, czy ciernie są suche.
Czego nie zdołało zrobić przejście na około, zdoła zrobić mały i kontrolowany pożar.
GrandAutismo
Natasza
No cóż. Ona oddaliła się pospiesznie od miejsca spotkania z Mr. Bandażem.
niemamnietu
Ray
- Nie! Jestem bardzo pokojowy!
Adrian
Są jak najbardziej suche. I kruche.
Natasza
Wyszłaś z lasu i znalazłaś się z powrotem na polu, skąd wystartowaliście.
GrandAutismo
Natasza
-Teraz trzeba znaleźć drogę ucieczki z tego miejsca...
niemamnietu
Natasza
Możesz po prostu wybrać inną drogę, ewentualnie zacząć zabijać.
GrandAutismo
Natasza
-Jeśli nie mam tej smyczy to chyba nic mnie nie porazi jak będę coś robiła... Przynajmniej tak myślę...
Tym razem wybrała ścieżkę w prawo.
niemamnietu
Natasza
Weszłaś na pustynię, a tam jakaś dziewczyna.
//Adriana cały czas tam stała XD//
Właściciel
Ray
- ja też bym chciał, ale nie mam wyboru. Zresztą, z moich obliczeń wynika, że mamy 2% szans na spotkanie pokojowo nastawionej osoby. Wszyscy dostali cel aby walczyć, więc raczej nie spodziewają się przyjacielskiego nastawienia reszty. Tak samo jak my
niemamnietu
Ray
- Tylko widzisz, jest jeden szczegół, o którym zapomniałeś: ja walczyć nie muszę. Nikt mi nie kazał, a jak sam wcześniej wspomniałeś, jestem kuloodporną skrzynią, więc łatwo mnie zabić nie można.
Adrian
Ok, no to podpalam- Nie nie nie, nie, myśl Adrian, myśl. Może podpalenie dużej ilości suchych cierni skończy się ch*jowo?
Tak, pewnie tak się właśnie skończy.
Jakiś inny sposób... Dobra nie, ciernie to przegrana sytuacja. Po prostu się wróci i pójdzie w inną stronę.
I co panie "mądry naukowcu" z laboratorium? Jednak nie jestem takim debilem.
Chłopak poszedł w stronę, z której tu przyszedł.
niemamnietu
Adrian
A więc jesteś w punkcie wyjścia, z obrożą na szyi.
//Jeszcze jej nie zdjąłeś, a możesz.//
Rozejrzał się po polanie.
Dobra, tylko gdzie teraz dalej?
Właściciel
Ray
- ale mimo tego nie uciekłeś z tego miejsca. Zapewne byłeś świadkiem wielu brutalnych śmierci, gwałtów, a mimo to siedzisz tu jak gdyby nigdy nic. No i próbowałeś odgryźć mi głowę - odparł z uśmiechem na twarzy.
//Aaa, myślałam, że sama spadła//
Adrian
Racja... Obroża...
Zdjął urządzenie i rzucił nim o ziemię.
Ok, doktor miał jednak rację mówiąc mu, że jest ułomny i nic z niego nie będzie.
Znowu rozejrzał się po terenie sprawdzając, czy nie ma tu czegoś, albo kogoś, wartego uwagi.