GrandAutismo
Natasza
Podeszła do niej.
niemamnietu
Isaac
Nie wygląda na to, żeby cokolwiek tu było.
Ray
- Po pierwsze to nie. To się zaczęło niedawno. A dwa: myślałem, że jesteś graczem Dark Souls.
Adrian
Nic.
Adriana
Ktoś do ciebie podszedł.
Właściciel
Ray
- grałem w to bardzo dużo - westchnął. - ponad 500 śmierci z powodu Mimików. Najbardziej denerwujący przeciwnik, z jakim się spotkałem. Poważnie, dlaczego te potwory są tak potężne? - spojrzał na mimika. - bez urazy
niemamnietu
Ray
Mimik spojrzał na ciebie znacząco.
Właściciel
Ray
- nie mówię o prawdziwych mimikach. Ty jesteś super
niemamnietu
Ray
- Pozwól, że coś wyjaśnię. Myślisz, że dlaczego udajemy skrzynie? Bo się ukrywamy! Ale oczywiście darksoulsowcy zawsze nas atakują! To ciężkie i męczące życie, wiesz?
Właściciel
Ray
- to może udawajcie coś, co nie zachęca do otwarcia? Ja sam osobiście z chęcią otwieram tajemnicze skrzynie, ale przykładowo za Chiny nie zaglądam bym do czegoś niepozornego, na przykład pod kamień
niemamnietu
Ray
- Weź nas nie obrażaj, dobra? To z początku działało.
Właściciel
Ray
- no wybacz, ale ja byłem pewien, że jesteś zwykłą skrzynką. Chociaż w sumie bałem się, że zaminowaną
niemamnietu
Ray
- Jaki wariat zaminowuje skrzynię? Może jeszcze czołg albo jeep, co?
niemamnietu
Ray
- Tylko nie rób tak ze mną jak będę spał. - powiedział. Chwilę potem dało się słyszeć chrapanie
Właściciel
Ray
Położył rękę oparty o skrzynię.
- ja chyba też trochę odpocznę
Adrian
Tylko tak dla pewności sprawdził.
Poszedł w inną stronę, niż wcześniej. Jak znowu trafi na pie**olone ciernie to albo je spali w cholerę, albo zacznie szukać specyfiku na chwasty.
niemamnietu
Adrian
Trafiłeś na ładną łączkę z mnóstwem kwiatów. Gdzieś tam jest kilka zniszczonych słoneczników. Jakby toś tu był...
Adrian
Rozejrzał się dookoła sprawdzając, czy może dostrzec osobę, która u była. Kto wie, może dalej tu jest.
Na wszelki wypadek wyjął z kieszeni nóż i powoli poszedł przed siebie
Jakakolwiek ścieżka? Gdziekolwiek dalej?
niemamnietu
Adrian
Nikogo tu nie ma.
Isaac
Jak chcesz to możesz pójść w głąb lasu, ale nie wygląda, żeby coś tam było.
Adrian
Nikogo nie słychać i dla odmiany medalion nie drży jak popie**olony, rzeczywiście może być sam.
Szedł dalej przez polanę.
niemamnietu
Kociarz:
Umierasz lol
Adrian:
Faktycznie nie drży. BO GO NIE MA
Doszedłeś na jakąś pustynie, a tam dwie dziewczyny, w tym ta z akcji z aptekarzem.
Adrian
Szlag...
Dotknął ręką klatki piersiowej w miejscu, w którym powinien wisieć medalion. Nie ma go... Znaczy, no dalej jest w stanie korzystać z znaków i wszystkich swoich umiejętności, medalion tylko wykrywa magię i jest znakiem cechu. Chłopak po prostu się do niego wyjątkowo przyzwyczaił, nie zdejmował go praktycznie nigdy, od momentu otrzymania wisiorka.
Spojrzał na dwie dziewczyny i postanowił poczekać tam, gdzie stoi, nie zwracając na siebie uwagi.
GrandAutismo
Natasza
Po tym jak się okazało, że te laska to jest żywy pomnik postanowiła się odwrócić. Czy oni ciągle muszą na siebie wpadać? Czemu mam nie odpartą chęć zrobienia z nich shipa i to w normalnej grze? Hmmm
Adrian
Kiwnął jej głową na znak przywitania, znowu...
Widocznie nie tylko on postanowił opuścić tego wątpliwego aptekarza w momencie, gdy ktoś jeszcze się nawinął.
GrandAutismo
Natasza
Odkiwnęła głową z delikatnym uśmiechem.
Adrian
Postanowił do niej podejść, może nie będzie próbowała go zabić tym razem.
- Już kogoś spotkałaś?
GrandAutismo
Natasza
-Ten pomnik. Żyje, ale tak jakby miała teraz jakiś szok.
Adrian
Spojrzał na nią, jakby próbował wyczytać coś z jej twarzy
- Masz zamiar coś z nią zrobić, czy zostawić ją tu w spokoju? - Spytał dość poważnym tonem
GrandAutismo
Natasza
-Spróbuję ją przeszukać w celu czegoś potrzebnego. Zabijać nie będę bo po co? Nam się przydadzą te rzeczy bardziej niż jej.
W tym samym momencie zaczęła sprawdzać czy nie ma czegoś potrzebnego.
niemamnietu
Natasza:
Nic nie znalazłaś.
GrandAutismo
Natasza
-No cóż... Nic nie ma przy sobie.
Spojrzał na Adriena.
- Dobra, gdzie idziemy teraz?
Adrian
- Dośč szybko przeskoczyłaś z próby zabicia mnie, do "nam się przydadzą bardziej" - Podniósł sarkastycznie brew po czym westchnął widocznie godząc się sytuacją w jakiej się znalazł - Masz broń, ja mam broń, musimy tylko znaleźć jedzenie i nie umrzeć z głodu - Rozejrzał się dookoła - Wątpie w to, że ktokolwiek nas zabije, wyglądali na idiotów
GrandAutismo
Natasza
-Miałam smycz. Ta? Pewnie by nas mogła porazić a tego ani ja ani ty byś nie chciał. A w grupie raźniej. No i kończąc mój monolog... Nie lekceważyć przeciwnika.
Adrian
- Nah, połowa pewnie i tak jest już martwa - Schował ręce do kieszeni - Masz coś przydatnego po za bronią?
GrandAutismo
Natasza
-Plecak oraz sieć.
Adrian
- Ja mam bułkę j rewolwer - Którego nie umie używać ale jakoś głupio się przyznać - Będzie trzeba z tym przeżyć - Znowu się rozejrzał, ma taki nawyk, po prostu często to robi - Przydałoby się ruszyć z miejsca, inaczej nas znajdą
- Możemy zawrócić i znaleźć nową ścieżkę. Na tej nie ma nic ciekawego.
GrandAutismo
Natasza
-Ja potrafię strzelać, ale ta przerośnięta maczetą nie jest dla mnie.
Postanowiła rozejrzeć się po terenie.
niemamnietu
Adrian i Natasza:
Nic nie ma, to w końcu pustynia. Taka sugestia, bo mam dobry humor: Natasza umie strzelać, ale nie umie katane. Adrian nie umie strzelać, ale umie w walkę w ręcz.
//Adrian nie jest aż tak głupi, żeby oddać broń dziewczynie, która chciała go zaje**ć xD//
Adrian
- Lepiej wróćmy do lasu, łatwiej się tam schować - Zasugerował
Adrian
Zaczął wracać się do lasu. Jakoś nie specjalnie starał się zacząć rozmowę.
GrandAutismo
Natasza
No cóż nadal za nim idzie. Cóż innego mogłaby zrobić?
niemamnietu
Natasza i Adrian:
No i jesteście, po aptekarzu ani śladu. Za to jest dwójka chłopaków.
GrandAutismo
Natasza
Ona wskoczyła do krzaków.
niemamnietu
Isaac i Adrien:
Słyszycie jak coś wskakuje w krzaki.
Adrien od razu skierował w tamtą stronę kij. - Oho.
GrandAutismo
Natasza
No cóż. Jedyne co można zrobić to powoli się cofnąć.