niemamnietu
Alice
Filiżanka nagle odfrunęła ci z rąk i poleciała za róg.
Filizaneczkaherbaty
Alice
Co?
Cheshire
Śmiech
Alice
Wyjmuje drugą filiżankę z zegarka i znowu nalewa herbaty.
niemamnietu
Alice
Ta filiżanka również odfrunęła w tym samym kierunku.
Filizaneczkaherbaty
Alice
Postanawia nie wyjmować reszty.
Mówi do towarzyszki
-Wybacz, zaraz wracam... Albo i nie... - mruknęła swoim melodycznym głosem rozbawiona. Poszła w tamtym kierunku, a Cheshire usiadł na jej kapeluszu.
niemamnietu
Alice
Widzisz małą dziewczynę o jasnych włosach, która pije sobie z twojej filiżanki.
Filizaneczkaherbaty
Alice
-Coś się stało? Chcesz może jeszcze? - spytała spokojnie, uśmiechając się.
niemamnietu
Alice
Dziewczynka spojrzała na ciebie. Pokiwała głową.
Filizaneczkaherbaty
Alice
Wyjęła czajnik z zegarka i nalała całą filiżankę.
-Powiesz mi co się stało? Wód,iałam tutaj tylko starsze osoby... Nie wstydź się, jestem Alice. - wyciągnęła bladą dłoń do dziewczynki.
niemamnietu
Alice
Dziewczynka wypiła zawartość filiżanki.
- Jestem Lillie.
Filizaneczkaherbaty
Alice
-Ładne imię. Zgubiłaś się, Lillie?
Filizaneczkaherbaty
Alice
-A co robisz? - spytała, poprawiając puszystą i ogromną, niebieską kokardę na blond włosach.
Filizaneczkaherbaty
Alice
-Ile masz lat jak mogę wiedzieć? - spytała, musiała się dowiedzieć dlaczego małe dziecko zabiera jej herbatę. Chyba chce się jej pić... Stąd pytanie o zabłądzeniu.
Filizaneczkaherbaty
Alice
-Mogę się dowiedzieć dlaczego tu jesteś? Nie powiem nikomu, jak to dla ciebie ważne.
Filizaneczkaherbaty
Alice
-Oh, ja też! I do jakiej klasy chodzisz, Lilian? - spytała uśmiechając się i siadając na podłodze obok blondwłosej dziewczynki.
niemamnietu
Alice
- Pan Talerz mówi, że do 1c.
"Kociszopski"
Wychodzi z sekretariatu i udaje się w kierunku swojego pokoju.
Filizaneczkaherbaty
Alice
-Uhu. A ja nie wiem. W każdym razie, chodź, może się przejdziemy?
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Wstyd jej bardzo mocno. Twarz pokrywa mocny rumieniec...
Febra
Wychodzi z pokoju. I w takim przebraniu idzie gdziekolwiek, fotografując niemalże wszystko.
JD:
- Ale za co ty mnie przepraszasz? - zaśmiał się lekko - To było tylko zwyczajne pytanie.
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Pokiwała głową jak w transie, a jej twarz wyrażała jedno, wielkie "Czas umrzeć". Poczucie winy zżerało ją od środka.
Zaczęła, nadal w dziwnym transie
-Wiesz, jak człowiek pyta się ciebie hist-historii śmierci, t-to nie jest to ku*wa nor-normalne pytanie. - wyjąkała.
JD:
- Pytałaś o Veronicę nie okoliczności mojej śmierci, o których zresztą sam mówiłem wcześniej. Nie zrobiłaś niczego złego - uśmiechnął się do niej uspokajająco.
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Kiwa głową. Westchnęła głęboko (tak głęboko, że uniosły się ramiona).
-Mam pytanie, które może ciebie zranić, czy nie wiem. W każdym razie: Czy chcesz spotkać i porozmawiać z Veronicą Sawyer?
Właściciel
Rose
Po dłuższej chwili postanowiła pójść do sekretariatu.
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Czuje się jak ostatnia idiotka na świecie. Patrzy uważnie na Jason'a.
JD:
Uśmiech zniknął z jego twarzy.
- To było kilka lat temu, Zoe. Veronica jeszcze żyje, jest teraz dorosła. To była wspaniała dziewczyna. Na pewno ma już stałą pracę, kochającego męża i dzieci. Ostatnie czego by teraz chciała to zobaczyć koszmar swojej przeszłości, Zoe.
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Czuje się jeszcze gorzej niż poprzednio
-Uhu.
Po jej twarzy widać trochę, że się czuję jak idiota. Nie pomyślała
"Kociszopski"
Postanawia sprintem przebiec przez korytarz! Przewidywana prędkość sprintu: 80 km/h
Filizaneczkaherbaty
Zoe
-Okej, przyznam szczerze nie pomyślałam, przepraszam jak zepsulam ci humor a na pewno to zrobiłam. Nie wiem... Nie wiem co powiedzieć. - powiedziała uśmiechając się pod koniec głupio
JD:
- Nie przeczę, chciałbym ją zobaczyć. Ale ona mogłaby to bardzo ciężko przeżyć. A jej szczęście jest dla mnie ważniejsze od mojego - odpowiedział do końca.
Dante:
Gdy Dante opuścił swój pokój, coś, a raczej ktoś wpadł na niego z impetem.
Stella:
Przewróciła się.
- P-Przepraszam, nie patrzyłam gdzie idę! - pisnęła przerażona, nadal leżąc na podłodze - J-Jestem taką niezdarą...
Dante:
- Nic nie szkodzi. Jak się nazywasz? - zapytał uprzejmie, podając dziewczynie rękę, by mogła wstać. Czuł od niej zgniliznę i widział blizny na jej ciele. Żywy trup?
Stella:
- Dz-Dziękuję... Nazywam się Stella! - uśmiechnęła się nieśmiało, z pomocą demona podnosząc się do pozycji stojącej.
- Wiesz może gdzie jest sendewariat?
Dante:
- ...masz na myśli sekretariat?
Stella:
- Dokładnie! - zaświergotała wesolutko - Pokaże mi pan drogę do slenderszariatu..?
Dante:
- Nie widzę przeszkód - ucałował lekko wierzch jej dłoni, głównie z uprzejmości. Ta dziewczyna zalatywała martwym ciałem, co więcej, była idiotką - Nazywam się Dante. Chodź za mną - puścił jej rękę, po czym ruszył nieśpiesznie w stronę sekretariatu.
Stella:
- YAAAY! - potuptała wesolutko za nim.
Filizaneczkaherbaty
Zoe
-Rozumiem dopiero teraz ;-;. Pomóżcie mojemu mózgu, proszę.
"Kociszopski"
Podczas biegu spotyka grupę uczniów
Uciekać!
Marek Kociarz próbuje wykonać unik
JD:
- Masz bardzo niskie poczucie własnej wartości. Nie musisz mnie co chwilę za wszystko przepraszać - zaśmiał się.
Filizaneczkaherbaty
Zoe
-Po prostu staram się być miła, co mi nie wychodzi... - przyznała ze śmiechem.
JD:
- Wychodzi. Ale i tak nie przepraszaj mnie tyle. Dziwnie się wtedy czuję - śmiech.
GrandAutismo
No i wróciła tu.
-Może przynajmniej znajdę jakieś ciemne pomieszczenie mimo, że nie umiem znaleźć przystanku taxi.
Syknęła do siebie po cichu.
Filizaneczkaherbaty
Zoe
-Znam twoją słabość... - powiedziała tajemniczo, po czym sama wybuchnęła śmiechem.
//Czekam na GM'a, który zdecyduje czy zderzyłem się z grupą uczniów\\
GrandAutismo
Natasza
Wyjęła z torby karabin SWD.
-Dobra kończę z tym pie**oleniem i po prostu to zrobię ! Ku*wa bez szukania drogi do domu, do ciemnego pomieszczenia. ...
Filizaneczkaherbaty
Zoe
-Czujesz się dziwnie, gdy ktokolwiek przeprasza ciebie... A tak serio, to nie znam żadnej ;-;.
GrandAutismo
Natasza
Odbezpieczyła SWD oraz wetknęła sobie ją w gardło.
Filizaneczkaherbaty
Febra
Wbiega z podwórza
-Stój ku*wa!
Zoe
-Zależy dla kogo - także się zaczęła śmiać.
JD:
Dostrzegł nagle Nataszę.
- Co do cho-- Przecież nie mówiłem poważnie, że lepiej być martwym niż żywym, odłóż lepiej tę broń, Nat!
GrandAutismo
-Chcę się po prostu zaje**ć...
Trochę się jej zaszkliły oczy.
-Nawet nie chodzi o to co mówiłeś.... To coś innego..