Ichimatsu
Wyszedł na korytarz, nucąc coś pod nosem.
Właściciel
Rose
- to jest doktor - zwróciła się do Stelli.
Ray
Próbuje zrobić wrażenie, stojąc z rękami w kieszeni, patrząc w dal.
Stella:
- Wooow! Ale skoro jest pan doktorem to jak pan operuje bez rąk? - zapomniała o istnieniu czegoś takiego jak kieszeń i uznała, że facet nie ma obu dłoni.
Właściciel
Ray
Ray wyciągnął ręce z kieszeni.
- spokojnie, jeszcze ich nie straciłem. W razie czego, mogę sobie wychować nowe. - odparł. - Idziemy na pizzę? -
Rose
Rose uśmiechnęła się pod nosem. Doktor chciał zrobić wrażenie, a wyszło jak zwykle.
Stella:
- PIZZA?! - przytuliła go nagle, mocno - Pan daje pizzę, pan dobry! - szeroki uśmiech.
Właściciel
Rose
Zaśmiała się. To wyglądało uroczo.
Ray
Mózg.exe przestał działać. Raya dotknęła dziewczyna. Również ją przytulił.
- No, także ten tego. Idziemy? Znaczy się jak tam chcesz, mogę jeszcze poczekać... - zaczął żałować, że się odezwał.
Moderator
// mam zły pomysł co odwalić z tą przyjaźnią. Bardzo zły//
Stella:
- Chodźmy! - zawołała radośnie.
Jeden szczegół. Zapomniała go puścić.
Właściciel
Ray
- możesz mnie już puścić - zgłupiał kompletnie. Chyba pierwszy raz w życiu dotknęła go dziewczyna.
Rose
Obserwowała dalszy rozwój wydarzeń.
Adrian
No spacerował tak sobie przez korytarze poznając szkołę w międzyczasie kopiąc jakąś puszkę, aż w końcu przypomniał sobie, co powinien tak w sumie zrobić. Opiekunka paplała coś do niego o natychmiastowym odwiedzeniu sekretariatu czy coś. No i niby nie powinno być problemu bo zdążył chyba obejść całą szkołę ale za chiny nie pamiętał, gdzie jest ten chędożony sekretariat.
No kij, trzeba kogoś spytać.
Podszedł do losowego ucznia, którym był Ichimatsu i po prostu rzucił krótkie "Gdzie jest sekretariat?"
Ichimatsu
Spojrzał na niego trochę spode łba, że przerwał mu w najlepszym momencie. Włożył ręce do kieszeni i skinął mu głową w kierunku, gdzie, chyba, był sekretariat. Trafi sam, poszuka, postuka. W najlepszym wypadku zapyta znowu. Tym razem kogoś innego.
- Dzięki - Odpowiedział i ruszył w pokazanym kierunku.
Dziwny jakiś był ten typ, jakby mu dopiero co pół rodziny umarło, ale to nie jego biznes. Jego problemem jest pokój, i klnie się na boga, oby był to lepszy pokój niż te w polskich sierocińcach.
Moderator
// robimy wspólny pokój? Szaman i adrian? Nie że ship ale pokój może być?//
//Jeśli chcesz mieszkać z mutantem chędożonym wiedźminem pie**olonym przeklętym co nic nie zrobi jeśli nie masz złota to spoko Nie no dla mnie git//
Stella:
- Aaa, zapomniałam! - puściła go.
Isaac:
Wyszedł z Adrienem z ich pokoju.
Trzymał go za rękę, ale to już szczegół.
Adrien
Tupkał sobie przy nim. - A nauczysz mnie kiedyś anatomii, na żywym człowieku? Naprawdę jestem słaby w to, gdzie co jest. To o żeberkach to kiedyś słyszałem i zostało mi w tyle głowy. Co ty na to?
Azazel
Łapie za rękę Isaac'a
Uno momento koleżko. Po tym co zastałem w tym pokoju wiem już wszystko.
Wskazuje na Isaac'a
To twoja sprawka. Marek Kociarz był zauroczony w Alice. Jakiś czas temu przed trafieniem tu widział ją. Był zauroczony, bo lekko świrował. Zaprzeczał jednak. Po tym jak on i Alice trafili tu, urok jej był silniejszy. Jednak kiedy rozwalił drzwi po usłyszeniu hałasów, powalił ciebie. Z głodu rzuciłeś się na niego. Wbiegł wtedy ktoś inny i jego obiłeś mocno zapewne odgryzając mu dłoń.
Wskazuje na obfitą plamę zeschniętej krwi
Zapewne był magiem, bo szafa jest przewrócona. Kociarzowi odgryzłeś uszy, gdyż widać kłaczki przy kącikach ust. Alice nie oszczędziłeś, gdyż został z niej szkielet, na którym są kawałki mięsa oraz zapach mięsa, który śmierdzi intensywnie tak jak ty. Cuchnie od ciebie ludzkim mięsem, gdyż nie pozbyłeś się dowodów. Marek Kociarz po tym co zastał wiedział co się stało. Chciał cię powstrzymać, a nawet wymusić na tobie wyjawienie wszystkim prawdy, lecz Adrien cię chroni. A teraz X go porwała. Lecz kiedy Kociarz się uwolni, będzie źle. Jeżeli nie ujawnisz wszystkim prawdy to Kociarz cię zabije. Lecz jeżeli wyjawisz o sobie prawdę to nie licz na łaskę. Dostaniesz porządny łomot za to co zrobiłeś.
niemamnietu
//Uwaga! Następuje kasowanie zbędnych postów!//
niemamnietu
//Usuwanie postów again. Jak nadal będziecie to prowadzić tutaj, a nie chociażby na czacie to będą ostrzeżenia.//
Moderator
szaman
Idzie chwiejnym krokiem do czegoś co na mapie którą dostał razem z ofertą pójścia do tej szkoły było zaznaczone jako pokój pielęgniarki
//Dobra, niech wam będzie. Koniec kłótni.
Isaac:
- Aha? - spojrzał na niego ponad ramieniem - Nie obchodzi mnie to - tylko tyle powiedział, po czym wyszedł z Adrienem z budynku szkoły. Ma gdzieś to czy oberwie czy też nie. A to raz w życiu obrywał? Od małego wszyscy go nienawidzili. Ojciec. Opiekunowie w sierocińcu. Nie zliczy przecież, ile razy obrywał. Jeden raz w te czy wewte? Wielkie mi co. Ma to gdzieś.
niemamnietu
//Szaman do pielęgniary, proszę,//
Azazel
Do siebie
Będzie tego żałował. Dziwak. Niech nie błaga potem Kociarza o litość. Jednak, jeżeli Kociarzowi przemówię do rozumu to być może go oszczędzi. Cóż, trzeba skończyć ten cyrk.
Adrian
Wyszedł z sekretariatu i skierował się do swojego pokoju, chce w końcu zostawić gdzieś tą walizkę.
Idąc obserwował uczniów.
Typ w bandażach a obok niego jakiś pedał, o, jest nawet typ co chyba wyrwał się z nagrywek nowej adaptacji Kamieni na szaniec. Co jest nie tak z tą placówką wtf, a on myślał, że laboratorium było dziwne.
Azazel
Teleportuje się do swojego pokoju
Właściciel
Ray
- w porządku, nie ma problemu - Ray się zarumienił. Poszedł w kierunku wyjścia.
- czekam na parkingu! - rzucił na odchodne.
Rose
- idziemy, na co będziemy czekać? - Powolnym krokiem ruszyła za doktorem.
- Stella, dobrze zapamiętałam? -
Lilith
O matko! Co za plątanina korytarzy. Cóż, zawsze się mogę do niego teleportować!
Teleportuje się do Azazela
Moderator
szaman
Tupta do swojego pokoju. Ręka mu się regeneruje powoli i już do regeneracji zostały tylko palce.
Stella:
Stała tak dłuższą chwilę.
- Um... tak sądzę. A co, źle? ;^;
Moderator
szaman
Wychodzi ze swojego pokoju i szuka tablicy ogłoszeń. Idzie sobie aż widzi jakiegoś gostka (azazela) podchodzi i pyta się
- czy widziałeś gdzieś tablicę ogłoszeń?
//Azazel się tepnął do swojego pokoju przecież//
Filizaneczkaherbaty
Afrodyta
Wchodzi do szkoły, pełna kultura. Cicho zamyka drzwi, niespecjalnie upuszczając je tak, że się uderzają o szklaną ściankę.
Cicho syczy pod nosem. Wychwytuje spojrzeniem kogokolwiek, kto wygląda, jakby wiedział/a co tu się dzieje.
Podchodzi do Szamana.
- Witaj. Wiesz gdzie mogę znaleźć Sekretariat?
Moderator
szaman
Widzi jakomś miła dziewczynę która pyta się go o drogę więc wyjmuje mapę i pokazuje palcem miejsce gdzie są
- o my jesteśmy tutaj
I przesuwa palcem na sekretariat
- a tu jest sekretariat. Czyli kilkanaście metrów w lewo
- a jak się nazywasz damo? Złapał ją za dłoń i pociągnął ją do siebie całując w palce. // tak staromodnie //
- ja jestem stefan szczeczyński herbu odrowąż
// sorry rozchorowałem się + alergia. Ledwo co myślę//
Filizaneczkaherbaty
//Nie zazdroszczę i współczuję.
Afrodyta
Po pewnym czasie zabiera dłoń.
- Afrodyta Gerge. Miło poznać. - powiedziała miło, ale chłodno. Przecież to tylko jedno spotkanie, zaraz przeminie. Woli się trzymać w ramkach rozsądku, dlatego też powstrzymuje się przed wykrzyczeniem że mają ku*wa dwudziesty pierwszy wiek.
Filizaneczkaherbaty
// >~<
Wyobraźcie sobie
Wstajecie rano
Idziecie myć zęby
Nakładanie pastę na szczotkę
Myjecie
A was przeszywa ogromny ból, bo oderwaliście kilka kawałków dziąseł
Wyjmujecie
A tam maszynka do golenia //
Moderator
//co? Zrobiłaś tak? XD. Myślałem że to ja jestem nieogarnięty//
//Ok to mnie aż zabolało//
//O mój, chciałabym to zobaczyć xD
Moderator
// o ja współczuję strasznie. //
Filizaneczkaherbaty
// nie to czyjś strach. Z anonimowych wyznań.
Dodatkowe, anonimowe wyznanie:
Siedzę sobie uczę się na sprawdzian z biolki
coś mi przeszkadza
Wyjmuje słuchawki
Wsłuchuję się
A to mama podczas ubijania schabowych wystukuje młoteczkiem hymn polski
XD patriotka//
Afrodyta
Czeka
Właściciel
Rose
- nie, skądże znowu! Chciałam tylko się upewnić. Lepiej już chodźmy, bo doktor nam zwieje - wyszła ze szkoły.
Stella:
Potuptała za nią, ale nieco wolniej.
W końcu była zombie. Rusza się powoli.
Moderator
juliet
Wyszła i udała się na plac.
//która godzina jest w PBFie?//
Aaron wyszedł i zaczął poszukiwania mapy szkoły, by odnaleźć bibliotekę.
//Nie wiem, coś koło 15/16 może?//
Aaron
Nie znalazłeś mapy ale za to znalazłeś karteczkę z rozpisem jakie pomieszczenia są pod jakim numerem drzwi.
Biblioteka była pod numerem 214, obok ciebie były drzwi z numerem 200, musisz poszukać.
Ellie:
Przebiegł przez korytarz.
Prosto do swojego pokoju.
Filizaneczkaherbaty
Afrodyta
Patrzy na to z lekkim potępieniem.
Wku*wia ją to.
- Wybacz, muszę już iść do sekretariatu. Do zobaczenia później. - powiedziała do chłopaka i skierowała się szybkim krokiem do sekretariatu.