Kociarz
Przestaje się kręcić
Jak ja was dorwę to mnie popamiętacie!
Wbija do pokoju i zamyka drzwi na klucz.
Filizaneczkaherbaty
Afrodyta
- No mów już... - powiedziała zniecierpliwiona do osoby, która się bawiła z nią w kotka i myszkę.
//Niemamnietu.
niemamnietu
Afrodyta
- Nic nie mówię!
Filizaneczkaherbaty
Afrodyta
- Chciałoś coś powiedzieć!
niemamnietu
Afrodyta
- Nie mów do mnie przez "oś". - pojawił się przed tobą emo-nastolatek. - Śmierć, miło mi.
Filizaneczkaherbaty
Afrodyta
Co ona ćpała? Chyba nic...
- Dobrze. Afrodyta Gerge. Także miło. - powiedziała tylko.
niemamnietu
Afrodyta
- Także ten, ja tylko tak przechodziłem, ale jak chcesz to możemy się gdzieś przejść, chcesz?
Filizaneczkaherbaty
Afrodyta Gerge
I tak nie mam planów. Ani jednego znajomego, rodziciele olewka, a bliskich, takich do których jest podobna, też nie ma. No i nie brała telefonu, by w szkole nie okazało się, że jest zakazany...
- Jasne. - powiedziała patrząc Śmierci w oczy. I w sumie powiedziała to jak zawsze obojętnie, no bo nie za bardzo ją to obchodzi. Co i gdzie. W ogóle, super jest bycie introwertykiem.
Filizaneczkaherbaty
//NIEMAMNIETU? jesteś tu?
niemamnietu
Afrodyta
- E, to nie wiem, znasz może jakieś fajne miejscówki w okolicy? Ja nie zdążyłem się rozejrzeć, cały czas jestem zawalony robotą.
Filizaneczkaherbaty
Afrodyta
Serio?
- Z tego co wiem, każda Akademia ma tereny zielone. Nie są zbyt często odwiedzane. Z bardziej popularnych pizzeria oraz Centrum Handlowe.
niemamnietu
Afrodyta
- No to gdzie chcesz iść?
Filizaneczkaherbaty
Afrodyta
- Mniej odwiedzane. - powiedziała spokojnie, choć trochę w środku się wnerwiła, że znowu musi decydować. Od kiedy śmierć nie ma własnej woli?
niemamnietu
Afrodyta
- Ta, ja też nie lubię obecności ludzi. I tak mam z nimi do czynienia podczas mojej pracy. A uwierz mi, nie jest łatwa.
Filizaneczkaherbaty
Afrodyta
- Zgaduję...- wymruczała cichutko, co chyba zabrzmiałoby dla ludzkiego bytu jako "mhm".
Dante:
- W porządku. Pożyczę wam moje notatki z lekcji, przeczytacie sobie co było na lekcji i co jest zadane - to powiedziewszy wrócił do pokoju, nie zważając na nic ani nikogo wziął swój gruby, czarny notatnik, w którym zapisywał najważniejsze rzeczy ze wszystkich lekcji (a jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego) i im podał.
- Przepiszcie sobie co tam chcecie i mi go oddajcie najpóźniej rano przed lekcjami.
Ellie:
- N-Nie trzeba... Chcę pobyć sama - powiedział do Szamana, po czym ocierając łzy z oczu pobiegł schodami w dół, aż na parter. Potrzebował świeżego powietrza. Chciał wyrwać się z tego wszystkiego, ale nie mógł. Był słaby, nawet zabić się nie umiał! Po drodze do drzwi wyjściowych wpadł jednak na Dante i resztę. Przy czym na tego pierwszego to wpadł dosłownie.
- P-Przepraszam! - wyminął go i pobiegł do wyjścia. A za nim na posadzkę upadło kilka samotnych łez. Łez odrzucenia i strachu.
Dante:
- Przepraszam was teraz, nie mam czasu na dalszą rozmowę - dał im ten notatnik i wyszedł za Elliahem. Troska? Skąd. Raczej ciekawość, co może się wydarzyć dalej.
Tayomi
Ojej, dama w opałach, how sad
- Dzięki - Odpowiedział tylko i zwrócił się do Augusta - Mission complete
Moderator
adolf
Wchodzi i rozgląda się za sekretariatem szkolnym
— No i najsik. Myślałem, że pójdzie nam o wiele dłużej. Dante wydaje się być spoko — powiedział — Idziemy do pokoju?
//czemu mnie to bawi?//
Moderator
adolf
Zauważa parę pedałów gejów i podchodzi do nich.
-wiecie gdzie jest sekretariat szkolny?
//Ale oni na pierwszy rzut oka nie wyglądają jak geje xD//
Tayomi
Spojrzał na nieznajomego.
O ku*wa Hitler, jakiś kuzyn Herberta czy jak?
- Prosto tym korytarzem i raczej znajdziesz
Moderator
adolf
Poszedł za głosem serca jak powiedzieli
Właściciel
Laderas
Zaraz po wejściu do szkoły zapytała pierwszej osoby z brzegu.
- którędy do sekretariatu? -
Filizaneczkaherbaty
Afrodyta
- To jak, idziemy?
Moderator
adolf
Wchodzi na korytarz i ponownie idzie do sekretariatu
//ku*wa, sorki, że nie odpisałam, nie zauważyłam ;_;//
— Chyba wyglądasz jak Matka Teresa, że wszyscy cię proszą o pomoc — zaśmiał się — Dobra, jest już późno, chyba czas wrócić do pokoju, skoro musisz jeszcze przepisać notatki.
Dante:
Wszedł z powrotem do szkoły.
Podszedł do drzwi pokoju min. Ellie i uchylił je, po czym nagle zniknął. Dosłownie.
Właściciel
Laderas
- dzięki! - poleciała we wskazanym kierunku.
Tayomi
- To wszystko przez to udawanie Jehowych, na 100% - Kekł pod nosem i zaczął iść w stronę ich wspólnego pokoju
Moderator
adolf
Wyszedł i wrócił się po sztalugę. Może uda mu sie znaleźć tak dziewczynę. Wziął farby i całą resztę malarskiego szajsu i udał się w kierunku lasu
GrandAutismo
Xezus
Naprawił sobie sam nogę po czym wyszedł z gabinetu pielęgniarskiego
Kociarz
Wyszedł na korytarz i kieruje się na dwór
Upadłeś i se głupi ryj rozwaliłeś.
Filizaneczkaherbaty
//Szkoda mi już kociarza, xD
Kamień to samo napisała z trzy, czy tam dwa razy xD
//Miej litość dla niego\\
Kociarz
Wstaje, zawiązuje buty i idzie dalej uważając na otoczenie.
Coś mam jakiegoś pecha
Filizaneczkaherbaty
//niemamnietu? Jesteś tu?
No i dotrałeś do drzwi na zewnrz. Ale nagle zamaszystym ruchem ktoś otworzył drzwi i znowu upadłeś i se głupi ryj rozwaliłeś. Je**ne drzwi.
Kociarz
[CENZURA]! Co jest ze mną nie tak?! Co chwile się wywalam! Co się dzieje! [CEZNURA]!
Wstaje i wychodzi
//No proszę zostaw Kociarza. Wystarczająco się wycierpiał\\
//to tylko 6 słów, a taką radość dają//
Kociarz
Wszedłeś na korytarz. Na start upadłeś i se głupi ryj rozwaliłeś zobaczyłeś tabliczkę z napisem "Sekretariat czynny dziś do 2:30".
Kociarz
Jeszcze zdążę
Biegnie do sekretariatu
Dobiegłeś. Jeszcze łotwarte.
Kociarz
Wchodzi do sekretariatu
Kociarz
Idzie do swojego pokoju