Ellie
Na planie nie było żadnych innych schodów, najwidoczniej jesteś na ostatnim piętrze
Tayomi
Wyszli z biblioteki
- Ok, jak się zachowują Jehowi?
Ellie:
Więc tyle ta szkoła ma pięter. Rozejrzał się, przemierzając korytarz w milczeniu.
Ellie
Nikogo nie mogłeś znaleźć, korytarze ciche jak wcześniej, chociaż w pewnym momencie zacząłeś słyszeć jakieś szepty w języku, którego nie jesteś w stanie określić
Ellie:
Rozejrzał się za jakimś oknem. Potrzebował świeżego powietrza. Pilnie.
— Czy chciałby pan porozmawiać o naszym panie i stwórcy – Latającym Potworze Spaghetti? — spróbował naśladować typowy ton Jehowych, składając ręce niczym do modlitwy.
Tayomi
- Jehowi chyba nie byli od potwora spaghetti, ale jak o nim wspomnimy to może ktoś nas wpuści
Ellie
No było tu kilka okien, jak to w szkole, korzystaj śmiało
Ellie:
Otworzył okno i wychylił się przez nie.
Łzy spływały mu po policzkach. Teraz już nawet nie próbował ich powstrzymywać. Spojrzał w dół. Wysoko. Gdyby tylko wychylić się bardziej... koszmary, groźby, straszne dziewczyny, szepty, odrzucone zauroczenie - to całe zło, ból i cierpienie diabli by wzięli. Wszystko by się skończyło. Przed oczami stanęło mu zmieszanie w oczach Hansa, gdy pocałował go w policzek. Reakcja, jakby zastanawiał się, jak go delikatnie odrzucić. Ale czego naiwny się spodziewał? Że ktoś weźmie go na poważnie? Wdrapał się na parapet i usiadł z nogami na zewnątrz. Tylko skoczyć. Nic więcej... nic... więcej... już nigdy.
Dante:
Wyszedł z pokoju numer trzynaście. Nawet u siebie w spokoju poczytać nie można. Znaleźć jakieś ciche miejsce, z dala od tamtych dwóch dziewczyn... tylko tyle potrzebował na chwilę obecną. Tylko tyle.
Moderator
// czekam na ship dante x ellie//
— Tay... — stuknął go ramieniem i wskazał palcem na Dante — To chyba jest on. Miejmy nadzieję, że nas nie spławi.
Ellie
Głosy znowu zaczęły szeptać.
Mogłeś zrozumieć, że ciągle powtarzają "przestań" ale w różnych językach
Tayomi
- Nie spławi o ile wspomnimy o potworze spaghetti, pamiętaj - Podeszli do Dantego - Cześć - Nie będzie spokoju
Ellie:
Złapał się za głowę. Dlaczego słyszy głosy?! Co się z nim stało... co jest z nim nie tak?! Wszyscy go nienawidzą, świat go nienawidzi, nawet jego rodzice go nienawidzili, dlatego go oddali! Co jest z nim do cholery nie tak?! Płakał cicho. Lepiej będzie, kiedy skoczy. Dla wszystkich.
Dante:
- Mhm, witam - wyminął ich, najwyraźniej niezainteresowany rozmową z nimi.
Moderator
szaman
Wyszedł na korytarz. Może by pozwiedzać szkołę? Intuicja podpowiadała mu by zacząć od trzeciego piętra
//Pokoje są na pierwszym piętrze, Ellie jest na trzecim//
Moderator
// a sorry nie wiedziałem. Lepiej podzielmy to na kilka tematów np korytarz piętro 2 itd//
Ellie
Patrzyłeś w dół, ziemia nigdy nie wydawała się taka miękka, gdyby tak skoczyć... Skończyć to wszystko...
Nagle poczułeś czyjeś dłonie na swoich plecach, nie byłeś pewny, czy próbowały cię wypchać, czy zatrzymać w miejscu.
Tayomi
No ku*wa
- Czekaj chwilę - Powiedział i znowu do niego podszedł - Potrzebuję tylko jednej informacji w sprawie lekcji
Ellie:
Spojrzał przez ramię.
Czy to będzie ostatnia twarz jaką zobaczy?
Ktoś zdecydował się pomóc mu w skoku?
Czy też powstrzymać od tego czynu?
//Niech zgadnę, rzucasz monetą?
Dante:
Westchnął. Naprawdę za dużo osób dzisiaj czegoś od niego chce. Kilku uczniów w żałobie po Vanessie, Koszmar, dwie wariatki, a teraz jeszcze ktoś...
- No dobrze, słucham?
//Moneta rzucona bo serio nie mogłam się zdecydować xD//
Ellie
Nic nie zobaczyłeś.
Dosłownie nic, może stres? Może przemęczenie? Przerażenie? Coś zaślepiło ci wzrok.
Dłonie pchnęły cię do przodu
Moderator
szaman
Poszedł na 3 piętro. Pozwiedzać
Tayomi
Jeez, nawet westchnął, typ musiał mieć męczący dzień, czyli nie tylko ich to przytrafiło
- Spokojnie, chciałem tylko spytać o pracę domową, chodzimy do tej samej klasy
Szaman
3 piętro zdawało się opuszczone, nikogo tu nie było a cisza była wręcz dobijająca, jakimś cudem nawet hałas z piętra niżej tu nie docierał.
Ellie:
Krzyknął. Odruchowo złapał się parapetu. Odruch obronny. Ale długo się nie utrzyma. Strach wziął górę nad chęcią przerwania tego wszystkiego. A krzyk pewnie słychać było w całej szkole. Ale to nic nie da. Cokolwiek go popchęło, "pomoże" mu zapewne także puścić ten parapet.
//Sama mam dylemat czy chcę jego śmierci. Miałabym fajny pomysł na wątek z nim i Dante, ale z drugiej strony samobójstwo takie dramatyczne~
Dante:
- Z którego przedmiotu?
//A co było zadane, Dante by wiedział, bo uważa na lekcjach, ale ja nie wiem xd
Moderator
szaman
Poszedł wzdłuż okien. Co można z nich zobaczyć?
//napisz coś o otwartym oknie :p w końcu z czegoś ellie musiał wyskoczyć. A chcę by to szaman odkrył naszego trapa trzymającego się ledwo życia na parapecie//
niemamnietu
Szaman
Widzisz dziewczynę trzymającą się rękami parapetu co se zwisa.
//A krzyku nie słyszał? \_('-')_/
Szaman
Usłyszałeś krzyk kilkanaście metrów od siebie, jakby ktoś wołał o pomoc.
Ellie
Kreatura trzymała swoje czarne, obślizgłe ręce na twoich dłoniach. Znowu nie byłeś w stanie stwierdzić, czy próbuje cię zrzucić, czy uratować przed upadkiem.
Nie byłeś w stanie zobaczyć twarzy, nie wiesz dlaczego ale po prostu nie byłeś.
Filizaneczkaherbaty
Afrodyta
Wychodzi z piwnicy.
Poprawia swoje włosy, po czym biegiem rusza w stronę usłyszanego kawałku krzyku. Kondycja jej w tym pomaga, znajduje się tam szybko.
Ellie:
Zamknął oczy, ale nie puszczał parapetu. To koniec. Zginie. Wszystko się skończy... wszystko dobre i wszystko złe. Wszystko.
Afrodyta
Musiałaś wbiec przez 3 piętra, mimo kondycji zmęczyłaś się.
Zobaczyłaś jakiegoś chłopaka a trochę dalej otwarte okno z którego zwisa jakaś dziewczynka trzymana przez kreaturę
N̵̠̖̠̒̒͐́̉̈́̂̂͋͑͛͝į̸̧̛̹̤̗͖̞͔̹͒̇́͜͝ͅc̷̲̩͍̝͈̲͕̟̻͕͆̿̏͌͑̇͑͜ ̷̡̨̥̱͖̫͚̣̞̯̭̃̒͂̐̓̂͘ń̵̰̣͖͔̜̗͍̺̍͒̋́̉͛̈́͑̚̕͝͝i̷̥̭̣͚̤̹͍̬̟̩̣̟͍̭͒̏͒̄̄͜͠͝e̷̛̮̯̟̙̱̮̣̤͋̀̃̊̉̈́̋̿͂̀̉̚͠ ̸̢̨͇͈̞͉̯̳̱͔̜̺̬͖̰̈́̀ͅw̸̡̧̧̥̩̰͔̝̰̥̼͔̲͍͊̐i̵̢̛͚͚̭̦̬͖͓̬̮̿͌̾͆͆̓͌̾̒́́̃͆̐͝d̶̨̡̛̞̰̝͓̦̰͎̙̱͎̮̾͗͂̀̇z̶͖̘̾̒̉̄̍̍î̸̡͙̣̖̫͑͋ͅͅs̴̳̟̍̓̊̓͋̐̈́̿͗̐́̓̕̕͠z̸̨̢̨̛̛̹͎̯̗͖̞͎͖̙̠̯̦̀͑̏͌̀͌̇̊̅̀̂͘ͅ
Moderator
-szaman
Łapie dziewczynę zwisającą na parapecie za rękę i wciąga
-hej co ty chciałaś zrobić? Popchnął cie ktoś?
Filizaneczkaherbaty
Afrodyta
Łooo panie, dawno się tak nie namęczyłam.
Podbiega jednak
Afrodyta
Dziewczynie już pomógł chłopak
Filizaneczkaherbaty
Afrodyta
Brak smutku, nie umie odczuwać za bardzo takich emocji. Spowalnia.
- Co? - spytała, nie lubiła mówić za dużo.
//Proponuję zastopować z wątkiem, aż Historyjka wróci//
//Dziękuję za poczekanie ♡
Ellie:
- J-Ja... - zalewał się łzami, roztrzęsiony - Ch-ch-chciałam to wszystko skończyć, n-nie cierpieć już więcej. Cokolwiek robię jest źle, n-na dodatek wszyscy mnie nienawidzą... - wbił wzrok w swoje buty - U-usiadłam na parapecie, zastanawiając się czy skoczyć... w-wtedy coś mnie popchnęło. N-nie widziałam twarzy.
Moderator
szaman
Przytulił ją. Miał spore doświadczenie w uspokajaniu dzieci po śmierci ich rodziców w powstaniu.
-już spokojnie spokojnie. To co złe przemineło i nie powróci. Ja cię lubie. Uspokój się i powiedz mi jak się nazywasz. Co lubisz robić. Skąd jesteś.
Powiedział jak najbardziej spokojnym i łagodnym głosem jaki miał
Ellie:
Odwzajemnił uścisk, ale nadal płakał. Coraz mniej. Coraz mniej. I prawie wcale. Były to już tylko lekkie pochlipywania.
- N-Nazywam się Ellie... n- nie powinno mnie być w tej szkole, trafiłam tu przez pomyłkę, i-i wpisano mnie na listę uczniów, miałam być w szkole katolickiej... - powiedział cicho, łamiącym się głosem.
Moderator
szaman
- co się stało że tu jesteś? Jakiś wypadek?
Zdziwił się i zrobiło mu się smutno. W końcu dziewczyna dobra katoliczka a trafiła do tej patologii. Musi tu. Być jakaś kaplica. Może by tam pójść?
- przejdźmy się gdzieś? Dobrze? Jesteś głodny? A może chce ci się pić?
Ellie:
Zaczerwienił się z zażenowania.
- J-Jestem tu, bo pomyliłam pociągi...
Moderator
szaman
-bywa. Chodźmy do biblioteki. Tam raczej nikogo nie ma
Filizaneczkaherbaty
Afrodyta
Stoi i obserwuje to z pokerface'm.
- Nie myśl, że śmierć jest dobrym rozwiązaniem. Nigdy. - powiedziała, patrząc Ellie w oczy.
niemamnietu
Afrodyta
- Coś ci zrobiłem, że mnie tak nie lubisz? - odezwał się głos za tobą.
Filizaneczkaherbaty
Afrodyta
- Tak. Na przykład stoisz za mną, choć to nie ma sensu, bo oczekujesz, aż się odwrócę. Bawienie się w kotka i myszkę nie ma sensu. - powiedziała spokojnie, choć zgrzytając zębami w środku. Nie odwracając się.
Kociarz
Wchodzi i kieruje się w stronę swojego pokoju.